Trzecia Niedziela Wielkanocna

Dzisiejsze czytania ukazują nam ogromną przemianę uczniów Jezusa.

Kiedy Jezus, zdradzony przez Apostoła Judasza, był aresztowany w ogrodzie Oliwnym, wszyscy Apostołowie uciekli i pozostawili Jezusa samego. Wprawdzie Piotr próbował bronić Jezusa, a następnie być przy nim aż do końca, to jednak wyparł się swojego związku z Jezusem, kiedy poczuł, że ten związek może stanowić dla niego zagrożenie i także uciekł.

Kiedy Jezus zmarł na krzyżu i został złożony w grobie, Apostołowie utracili wszystkie związane z Jezusem oczekiwania oraz wszystkie nadzieje, jakie w Nim pokładali. Przejęci lękiem o swoje własne bezpieczeństwo, zamknęli się w domu. Niektórzy uczniowie uciekli z Jerozolimy. Właściwie nie było nikogo, kto by myślał o życiu zgodnym z nauką Jezusa, o realizacji otrzymanej od Jezusa misji, czy przynajmniej o oczekiwaniu na spełnienie danych przez Jezusa obietnic. Apostołowie i uczniowie, którzy zgromadzili się wokół Jezusa byli w całkowitej rozsypce. Wydawało się, że dzieło Jezusa, wraz z Jego śmiercią, zostało całkowicie unicestwione.

Jednak już pięćdziesiąt dni później sytuacja była całkowicie odmienna. Apostołowie oraz inni uczniowie Jezusa, podobnie jak ukazany w dzisiejszym pierwszym czytaniu Święty Piotr, z odwagą zaczęli głosić, że Jezus zmartwychwstał, że w Jezusie wypełniły się wszystkie związane z Mesjaszem proroctwa proroków Starego Testamentu oraz zostały spełnione wszystkie dane przez Boga obietnice.

Co więcej, uczniowie Jezusa, z narażeniem własnego życia, obarczali żydów odpowiedzialnością za śmierć Jezusa i oskarżali ich o popełnienie straszliwego grzechu odrzucenia i zabicia posłanego przez Boga Zbawiciela. Nie poprzestawali na oskarżeniach, ale głosili możliwość uzyskania przebaczenia i wzywali do nawrócenia.

Pomimo tego, że taka działalność Apostołów oraz wielu innych chrześcijan doprowadziła ich do śmierci męczeńskiej, owocem tej działalności był szybki wzrost Ludu Bożego i rozprzestrzenienie się Ewangelii na cały świat.

Dzisiejsza Ewangelia ukazuje przyczyny tej przemiany uczniów.

Kiedy Zmartwychwstały Jezus, ukazał się Apostołom, przede wszystkim przekonał ich o tym, że jest naprawdę żywy i realny. Następnie wykazał, że Bóg, Stwórca Wszechświata jest rzeczywistym Panem tego świata, że nikt nie jest w stanie powstrzymać Boga, przed realizacją swojego planu wobec Całego Stworzenia. Na koniec, Jezus przebył uczniom ich niewierność i dał im autorytet przebaczania innym ludziom w Jego imieniu.

To działanie ukazuje  trzy elementy, które  stały się postawą przemiany uczniów.

Pierwszy, to przekonanie o realnej zmartwychwstaniu Jezusa o tym, że on rzeczywiście żyje i jest zawsze z nami. Drugi, to przekonanie o tym, że Bóg jest rzeczywiście wszechmocny i wierny, że zawsze realizuje swoje plany i spełnia dane obietnice. A trzeci, to przyjęcie przebaczenia oraz pojednanie z Bogiem.

Te trzy elementy stały się podstawą przemiany uczniów Jezusa, ponieważ umożliwiły im przyjęcie posłanego przez Jezusa Ducha Świętego. Jedynie Ducha Święty mógł przemienić uczniów i ożywić zgromadzoną przez Jezusa wspólnotę. Dlatego Jego przyjęcie było czynnikiem decydującym w przemianie uczniów.

Także dzisiaj wielu chrześcijan przypomina stan uczniów po śmierci Jezusa. Są opanowani poprzez różnorodne lęki. Popadają w beznadzieję. Bieżąca sytuacja, a nawet różnorodne informacje, które nie zawsze są zgodne z rzeczywistością, mają olbrzymi wpływ nie tylko na ich samopoczucie, ale także na ich wybory i decyzje, na ich postawę wobec innych ludzi. Życie tych chrześcijan właściwie nie różni się wcale od życia innych ludzi.

Przyczyny takiego stanu mogą być rozmaite, ale zasadniczo stan ten wynika z braku wiary w rzeczywistą obecność Zmartwychwstałego Jezusa, z braku wiary w rzeczywistą wierność oraz Wszechmoc Boga Ojca, oraz z życia w oddaleniu od Boga, czyli życia w grzechu. Taki stan zamyka chrześcijan na Ducha Świętego. Dlatego też mogą oni działać jedynie w oparciu o swoje własne, bardzo ograniczone, ludzkie siły, które są całkowicie bezużyteczne w walce z największym wrogiem rodzaju ludzkiego.

Okres Wielkanocny jest czasem przygotowania do świętowaniu pamiątki Zesłania Ducha Świętego, czyli pamiątki narodzenie Kościoła, który jest żywym Ciałem Jezusa Chrystusa.

Módlmy się o to, abyśmy wykorzystali ten czas na odnowienie naszej wiary w realną obecność Zmartwychwstałego Jezusa, oraz naszej wiary w wierność i rzeczywistą wszechmoc Boga naszego Ojca. Módlmy się także o to, abyśmy poprzez pojednanie się z Bogiem, otworzyli nasze serca na działanie Ducha Świętego, którego otrzymaliśmy poprzez chrzest oraz bierzmowanie, tak abyśmy niezależnie od sytuacji, w jakiej się znajdziemy, podobnie jak Apostołowie, mogli cieszyć się prawdziwym pokojem i radością, i co najważniejsze, mogli z odwagę realizować otrzymaną od Jezusa misję.

Druga Niedziela Wielkanocna, czyli Miłosierdzia Bożego

Przez cały ubiegły tydzień podczas codziennych Mszy św. były czytane historie różnych ludzi, którzy spotkali Zmartwychwstałego Jezusa. Wspólnym elementem tych spotkań było wyzwolenie tych ludzi z lęku, jak również przemiana życia tych ludzi. Dzięki spotkaniu ze Zmartwychwstałym Jezusem ludzie ci zaczęli żyć zgodnie z nauką Jezusa. Zaczęli także dzielić się swoim doświadczeniem z innymi ludźmi. Zarówno swoim życiem jak i słowami świadczyli o tym, że Jezus zmartwychwstał i żyje. Wokół tych ludzi gromadzili się ci, którzy uwierzyli temu świadectwu. W ten sposób powstawały wspólnoty chrześcijańskie. Wspólnoty te, poprzez życie zgodne z nauką Jezusa, dawały jeszcze potężniejsze świadectwo, niż indywidualni świadkowie. W ten sposób rozwijał się Kościół. W ten sposób wzrastał lud Boży.

Nie tylko w przeszłości, ale także w dzisiejszych czasach ludzie spotykają żywego Jezusa. Niektórzy z nich widzą Jego postać i słyszą Jego głos. Dzisiejsze Święto Miłosierdzia Bożego jest owocem jednego z takich spotkań.

Tuż przed Drugą Wojną Światową w Polsce żyła zakonnica Faustyna Kowalska, która wiele razy spotkała żywego Jezusa. Podczas tych spotkań Jezus mówił jej o ogromie Miłosiernej Miłości Boga. Pouczał także o tym, jak można przyjąć to Miłosierdzie. Prosił, aby Kościół ustanowił Święto Miłosierdzia Bożego. To pragnienie zostało spełnione w maju 2000 roku, kilka dni po tym, jak siostra Faustyna została kanonizowana przez papieża Jana Pawła II.

Na rozkaz Jezusa, siostra napisała także książkę o Bożym Miłosierdziu. Dzięki temu świadectwu wielu ludzi na całym świecie poznało Miłosierdzie Boże, a co ważniejsze przyjęło to Miłosierdzie. Ich życie zostało całkowicie przemienione.

Podobnie jak 2000 lat temu, także dzisiaj spotkanie z żywym Jezusem przemienia ludzi. A ich świadectwo przemienia życie wielu innych ludzi, którzy nie widzieli Jezusa osobiście, ale pokochali Go na podstawie świadectwa tych, którzy Go spotkali.

Spotkanie z żywym Jezusem przemienia ludzi, oraz jednoczy ludzi w chrześcijańskie wspólnoty, ponieważ jest to spotkanie z Bożym Miłosierdziem, jest to spotkanie z Bożą Miłością, przez którą i dla której zostaliśmy stworzeni. Bóg pragnie obdarzyć swoją Miłością wszystkich ludzi i w ten sposób zjednoczyć ich w jedną Bożą Rodzinę.

Dzisiaj na całym świecie gromadzą się w kościołach wspólnoty chrześcijańskie. Jedni spotkali Jezusa osobiście. Inni uwierzyli w Niego na podstawie świadectwa innych ludzi. Niezależnie od tego, jaka była nasza droga do Jezusa, przez chrzest zostaliśmy zanurzeni w życiu Boga, zostaliśmy obdarzeni Jego Miłosierną Miłością. Każdy chrześcijanin, każda wspólnota chrześcijańska jest wezwana do objawiania Miłosiernej Miłości Boga. To jest nasza misja. Ta misja nadaje sens naszemu istnieniu. Można powiedzieć, że jakaś grupa ludzi jest prawdziwą wspólnotą chrześcijańską tylko wtedy, gdy w jej centrum jest Chrystus, czyli kiedy miłość do Jezusa łączy tych ludzi i wspólnota ta objawia swoim życiem Miłość Boga, którą obdarowuje nas Jezus.

Módlmy się o to, aby wszyscy chrześcijanie, poprzez modlitwę, czytanie Słowa Bożego, oraz życie Tym Słowem zarówno w życiu indywidualnym jak i wspólnotowym, pogłębiali nasze zjednoczenie z Jezusem, aby wzmacniała się nasza wzajemna więź, abyśmy jako indywidualni chrześcijanie, jak również jako wspólnota stawali się coraz bardziej czytelnym znakiem Miłosiernej Miłości Boga.

Niedziela Zmartwychwstania Pańskiego

Dzisiejsze czytania Słowa Bożego mówią nam o trudności wiary w zmartwychwstanie Jezusa, a jednocześnie o jej sile przemiany naszego życia.

Maria Magdalena, która pierwsza odkryła, że grób Jezusa jest pusty, pomyślała tylko, że ktoś musiał wykraść ciało zmarłego Jezusa.

Piotr, który wszedł do pustego grobu i zobaczył płótna, w które owinięte było ciało Jezusa, także nie pomyślał o Jego zmartwychwstaniu.

Dopiero trzeci uczeń, który podobnie jak Piotr wszedł do pustego grobu, uwierzył, że Jezus zmartwychwstał. Jednak ciągle nie rozumiał, co oznacza zmartwychwstanie Jezusa.

Możliwe, że poprzez opis reakcji pierwszych świadków zmartwychwstania, czy raczej świadków pustego grobu, Ewangelista chce nas pouczyć, że wiara w zmartwychwstanie Jezusa nie jest zwykłym wynikiem studiowania nauki Jezusa, ani nawet jakiegoś życiowego doświadczenia, ale jest darem. Niewątpliwie studiowanie nauki Jezusa, szczególnie poznawania osoby Jezusa oraz pogłębianie rozumienia własnych doświadczeń mogą pomóc w przyjęciu tej łaski. Jednak łaskę wiary Jezus daje swobodnie, komu zechce i kiedy zechce.

Co zmieni się w życiu człowieka, który przyjmie dar wiary?

Piotr poucza nas, że każdy, kto uwierzy, otrzyma odpuszczenie grzechów.

Odpuszczenie grzechów to pojednanie z Bogiem, to rozpoczęcie nowego życia, którego centrum jest Bóg, to życie w jedności z Bogiem.

Najdoskonalszym przykładem takiego życia jest życie Jezusa Chrystusa. Opisując pokrótce to życie, Piotr stwierdza, że Jezus przeszedł przez życie, dobrze czyniąc, pomagał ludziom i uwalniał ich od złych mocy. Jego życie przepełnione było miłością.

Z całą pewnością, podobnie jak ludzie, którzy nie żyją w jedności z Bogiem, Jezus cierpiał, a co więcej zmarł. Jednak ani cierpienie, ani śmierć nie była w stanie zmienić sposobu życia Jezusa. Wprost przeciwnie Jezus był w stanie przemienić zło i cierpienie, które zadali mu ludzie, w dobro. Niesprawiedliwość i wrogość, których doświadczał, wykorzystywał do pełniejszego objawiania miłości i mocy Boga oraz do ofiarowania swojej miłości, oraz siebie samego Bogu Ojcu.

Jestem przekonany, że w głębi serca wszyscy ludzi pragną miłości, pragną kochać tak, jak kochał Jezus. Jednak jak wielu jest ludzi, którzy rzeczywiście żyją zgodnie z tym pragnieniem?

Wielu ludzi nie jest w stanie żyć w miłości, nie dlatego, że są złymi ludźmi, ale dlatego, że nie znają ani mocy, ani wierności Boga i lękają się śmierci. Lęk ten sprawia, że człowiek usiłuje ciągle sam siebie bronić, żyje skoncentrowany na sobie, stara się za wszelką cenę, nawet za cenę zrezygnowania z miłości unikać cierpienia, które przypomina nam o naszej kruchości i śmiertelności, i zdobywać jak najwięcej przyjemności, która daje nam poczucie bezpieczeństwa oraz poczucie szczęścia. Dopóki człowiek nie odnajdzie nadziei mocniejszej niż śmierć i nie zostanie wyzwolony z niewoli tego lęku, nie będzie w stanie kochać.

Poznanie Jezusa Zmartwychwstałego umożliwia człowiekowi poznanie Boga, poznanie Jego mocy, wierności i miłości. Natomiast poprzez złączenie się z Jezusem więzami wiary, nadziei i miłości człowiek łączy się z Bogiem, który jest źródłem miłość, potężniejszej niż wszelkie zło, potężniejszej niż sama śmierć. Dlatego wiara, która łączy człowieka z Jezusem zmartwychwstałym, wyzwala człowieka z lęku przed śmiercią i umożliwia mu życie na wzór Jezusa.

Człowiek ten, podobnie jak sam Jezus zostaje przepełniony miłością, pokojem i radością, której żadne siłą nie będzie w stanie mu odebrać. Co więcej, człowiek ten otrzyma siłę, dzięki której będzie w stanie przemieniać każde napotkane zło w dobro i będzie mógł wzrastać w miłości także poprzez te bolesne doświadczenia.

Módlmy się o to, aby coraz więcej ludzi otworzyło swoje serca i przyjęło wiarę, którą ofiarowuje im Jezus Zmartwychwstały, aby pojednali się z Bogiem, zostali wyzwoleni ze wszelkich zniewoleń i zgodnie z pragnieniem własnego serca mogli żyć w miłości.

PIERWSZA NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU  (Rok B)

Bóg Stwórca wszystkiego, co istnieje, stworzył człowieka, na swój obraz i swoje podobieństwo. Uczynił to w tym celu, aby człowiek mógł przyjąć miłość Boga i odpowiedzieć miłością na tą miłość. Bóg pragnął, aby w ten sposób człowiek mógł żyć przez całą wieczność w miłosnej relacji z Bogiem oraz z wszystkimi ludźmi. Życie w miłosnej relacji z Bogiem i innymi ludźmi jest celem naszego życia, jest jednocześnie największym szczęściem człowieka.

Biblia poucza nas, że niestety człowiek nie odpowiedział ma to miłosne zaproszenie Boga. Starał się znaleźć szczęście poza Bogiem, poza Jego miłością. Grzech człowieka stał się początkiem zła, jakie istnieje na ziemi, stał się pierwotną przyczyną wszelkich cierpień człowieka.

Ludzie także dzisiaj starają się znaleźć szczęście poza Bogiem. Usiłują zdobyć szczęście, w którym nie ma miejsca na miłość. Na co dzień możemy doświadczyć skutków takiego działania. Kłótnie, zawiść, dyskryminacja, przemoc domowa, niesprawiedliwość, przestępstwa, wojny, zniszczenie środowiska. Tego rodzaju zło jest skutki działalności człowieka, który wbrew planowi Stworzyciela usiłuje zdobyć szczęście poza Bogiem.

Dzisiejsze czytania pokazują nam, że pomimo grzechu człowieka, Bóg ciągle kocha wszystkich ludzi i wszystkim obiecuje swą wieczną miłość oraz wierność. Nie zrezygnował ze swojego pierwotnego planu, ale posłał do nas swojego Jednorodzonego Syna, aby ten plan zrealizować.

W dzisiejszej Ewangelii usłyszeliśmy wołanie Jezusa: «Czas się wypełnił i bliskie jest Królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!» Królestwo Boże, o którym mówi Jezus, jest właśnie tą miłosną relacją między Bogiem i człowiekiem.

W Jezusie Chrystusie Bóg stał się człowiekiem i sam osobiście zbliżył się do człowieka, który odszedł od Boga. Bóg zbliżył się do człowieka, który sam o własnych siłach nie jest w stanie powrócić do Boga. Właśnie z tego powodu, wraz z przyjściem Jezusa, przybliżyło się do nas Królestwo Boga. Innymi słowami, przybliżyła się do nas możliwość miłosnego obcowania z Bogiem.

Ponieważ poprzez swoje życie, a poprzez szczególnie swoją krzyżową śmierć oraz zmartwychwstanie, Jezus doskonale wypełnił Boży plan zbawienia człowieka, życie w miłosnej relacji z Bogiem stało się możliwe dla każdego człowieka. Dzięki temu, że życie w miłosnej relacji z Bogiem stało się możliwe, prawdziwe nawrócenie, czyli zwrócenie się do Boga, pojednanie się z Nim i życie w Jego miłości, także stało się możliwe. Jezus wzywa nas do nawrócenia, właśnie dlatego, że teraz jest ono możliwe.

Niewątpliwie istnieją różne sposoby odpowiedzenia na to wezwanie Jezusa. Jednak tym sposobem, który Jezus Chrystus dał nam osobiście, jest przyjęcie Chrztu. Poprzez przyjęcie chrztu, człowiek wyrzeka się grzechu oraz zła, czyli przyrzeka robić wszystko, co w jego siłach, aby zaprzestać żyć tylko dla siebie i przyjąć Bożą miłość oraz Boże życie, jak również kroczyć za Jezusem, czyli ze wszystkich sił starać się żyć z Jezusem i tak, jak żył Jezus.

Chrzest jest zawarciem przymierza z Bogiem, dzięki któremu stajemy się dziećmi Boga, czyli uczestnikami Królestwa Bożego. Przez chrzest człowiek już teraz uczestniczy w życiu wiecznym, które nie jest niczym innym jak jednością z Bogiem w doskonałej miłości.

Jeżeli chcemy być wierni łasce chrztu świętego, musimy za wsze pamiętać, że człowiek nie przyjmuje tego wspaniałego daru jedynie dla siebie samego. Nie przyjmuje tego daru jedynie po to, aby już teraz cieszyć się przyjaźnią Jezusa i miłością Boga. Przyjmuje go także po to, aby swym życiem ukazywać miłość Boga i wspaniałość Królestwa Bożego, czyli wspaniałość życia w serdecznej relacji z Bogiem tym ludziom, którzy jeszcze nie znają Boga oraz Jego wielkiej miłości. Innymi słowami, przyjmujemy chrzest i stajemy się chrześcijanami po to, aby głosić, że Królestwo Boże jest już wśród nas i wzywać do nawrócenia. Stajemy się chrześcijanami w tym celu, aby przekazywać zaproszenie do życia w miłosnej relacji z Bogiem, jak również po to, aby głosić Ewangelię, czyli radosną nowinę o tym, że dzięki Jezusowi, odpowiedzenie na to zaproszenie jest możliwe.

W ubiegłą środę rozpoczęliśmy okres Wielkiego Postu. Wielki Post jest szczególnym czasem nawrócenia. Wielki Post jest czasem refleksji, nad kierunkiem, w jakim podąża nasze życie, jest czasem korygowania tego kursu lub ponownego nakierowania naszego życia na Boga.

Może warto w tym czasie zastanowić się nad tym, czy jesteśmy wierni tej wielkiej łasce, jaką otrzymaliśmy poprzez przyjęcie chrztu świętego. Czy jesteśmy wierni obietnicy, jaką złożyliśmy na chrzcie? Czy rzeczywiście kroczymy za Jezusem? Czy staramy się żyć jak podczas swojego ziemskiego życia żył Jezus? Czy swoim życiem objawiamy wspaniałość Królestwa Bożego? Czy przekazujemy innym ludziom zaproszenie Boga?

Piąta niedziela zwykła (Rok B)

Dzisiejsza Ewangelia ukazuje nam Jezusa uzdrawiającego wszystkich, którzy do Niego przychodzili. Nie było choroby, której nie mógłby uzdrowić. Nikt nie odszedł od Jezusa bez uzyskania upragnionego zdrowia.

Jezus uzdrawia także teraz. Ale nie uzdrawia wszystkich. Można powiedzieć, że częściej nie wysłuchuje próśb o uzdrowienie, niż wysłuchuje.

Dlaczego Jezus nie uzdrawia dzisiaj wszystkich proszących Go o łaskę zdrowia, tak jak czynił to dwa tysiące lat temu? Dlaczego pozwala, aby ludzie czuli się zawiedzeni, a może nawet tracili wiarę w Jego moc lub miłość?

Odpowiedź na te pytania możemy znaleźć w Piśmie Świętym.

Ewangeliści ukazują nam różnorodne postawy, jakie przyjmowali uzdrowieni przez Jezusa ludzie. Byli ludzie, którzy wyrażali swą wdzięczność za dar zdrowia. Byli tacy, którzy po doświadczeniu uzdrowienia stawali się uczniami Jezusa i już do końca życia szli za Jezusem.

Jednak większość ludzi po uzdrowieniu wracała do starego sposobu życia. Ludzie ci nie chcieli mieć nic wspólnego z Jezusem. Byli zainteresowani jedynie Jego mocą, a konkretnie korzyściami, jakie mogli uzyskać dzięki tej mocy. Tą rzeczywistość dobrze ilustruje przypadek, kiedy Jezus uzdrowił 10 trędowatych. Tylko jeden z nich wrócił, aby podziękować. Pozostałych dziewięciu uzdrowionych niewątpliwie ucieszyło się darem, ale nie dostrzegło w nim miłości Dawcy.

Byli też tacy, którzy pomimo odczuwania wdzięczności nie słuchali poleceń Jezusa i swoją postawą utrudniali, a nawet uniemożliwiali Jezusowi realizację Jego planów. Byli nawet tacy, którzy oskarżali Jezusa o uzdrawianie mocą złego ducha.

Jezus nie tylko dobrze znał różne reakcje ludzi, oraz fakt, że wielu ludzi marnuje Jego dar,  ale także dobrze wiedział, że uzdrowieni przez Niego ludzie ponownie mogą zachorować, a kiedyś będą musieli umrzeć. Wiedział, że choroby będą towarzyszyły ludziom, aż do końca świata. Wiedział, że takie cudowne uzdrowienia nie są rozwiązaniem problemu człowieka, ani nie dają człowiekowi pełnego szczęścia.

Niewątpliwie Jezus pragnął, aby ludzie byli zdrowi, ale wiedział, że zdrowie wcale nie jest wystarczającym, ani nawet koniecznym warunkiem szczęśliwego życia na tej ziemi. Człowiek może być całkowicie zdrowy i być nieszczęśliwy. Może być także szczęśliwy, pomimo choroby. W rzeczywistości szczęście człowieka jest uzależnione od jego relacji ze Stwórcą. Kiedy człowiek żyje w prawidłowiej relacji ze Stwórcą, może być szczęśliwy w każdej bez wyjątku sytuacji, nawet wtedy, kiedy z powodu choroby lub innych przyczyn doświadcza cierpienia. A osiągnie pełne szczęście dopiero wtedy, gdy całkowicie zjednoczy się z Bogiem.

Z tego powodu Jezus, który kocha wszystkich ludzi i pragnie pełnego szczęścia dla każdego bez wyjątku człowieka, pragnie doprowadzić każdego człowieka do Boga, pragnie uzdrowić ich relację ze Stwórcą. Aby pociągnąć człowieka do Boga, Jezus przede wszystkim ukazuje Jego wielką Miłość. w rzeczywistości uzdrawianie ludzi było i jest tylko jednym ze sposobów ukazywania miłości Ojca.

Nawet gdyby człowiek, zgodnie z własnym pragnieniem uzyskał łaskę uzdrowienia, istnieje niebezpieczeństwo, że podobnie jak wielu ludzi w Palestynie dwa tysiące lat temu, zmarnuje szansę dostrzeżenia miłości Boga w otrzymanej łasce uzdrowienia, zmarnuje szansę, uzyskania daru uzdrowienia duszy, czyli uzyskania łaski życia w miłosnej relacji z Bogiem.

Jezus zna każdego z nas i dobrze wie, jaki jest najlepszy sposób, aby ukazać nam miłość Boga, aby doprowadzić nas do prawidłowej relacji z Bogiem, a ostatecznie do doskonałej jedności.

Aby rzeczywiście przyjąć ten dar miłosnej jedności z Bogiem, musimy zawsze pamiętać, że ani zdrowie, ani też inne ziemskie dobra, a jedynie Bóg może całkowicie zaspokoić wszelkie pragnienia serca człowieka, że tylko w jedności z Bogiem możemy być całkowicie szczęśliwi.

Musimy także uważać na to, abyśmy nigdy nie uważali spełnienia naszego pragnienia bycia zdrowymi, czy też pragnienia posiadania innego ziemskiego dobra, za konieczny warunek szczęśliwego życia, ale zawsze byli otwarcie na Boga, przyjmowali te dary, które On nam daje i dostrzegali w tych darach Jego miłość.

Dopiero wtedy, gdy poznamy miłość Boga, zaufamy Bogu i będziemy żyli zgodnie z Jego Wolą, nasza relację z Bogiem będzie się pogłębiała i będziemy stopniowo zbliżali się do całkowitej z Nim jedności.

Módlmy się o to, aby jak najwięcej ludzi dostrzegło w darach i działaniu Boga Jego miłość, aby Mu zaufali i żyli zgodnie z Jego Wolą, żyli w Jego miłości i zmierzali do pełnej, miłosnej jedności z Bogiem, do doskonałego i niekończącego się szczęścia.