Czwarta Niedziela Wielkanocna

W czasach Jezusa owce były częścią codziennego życia Izraelitów. Od dziecka słuchali słów  Pisma Świętego, które opisywały Boga jako Pasterza ich narodu. Co więcej, wszyscy Izraelici dobrze znali obietnicę Boga, że kiedyś pośle im Wielkiego Pasterza, i przez Niego sam będzie opiekował się nimi w szczególny sposób. Dlatego też, kiedy Jezus porównał siebie do pasterza i nazwał siebie „Dobrym Pasterzem”, wszyscy dobrze wiedzieli jaką funkcję  przypisywał sobie, a co więcej, zrozumieli, że podaje się On za obiecanego przez Boga Pasterza.

Ponieważ w obecnych czasach większość ludzi nie tylko nie zna Starego Testamentu, ale nawet nigdy nie widziała żywej owcy i nie ma pojęcia o życiu owiec, ani tym bardziej o życiu pasterzy, może się wydawać, że zrozumienie słów Jezusa, jest trudne, albo nawet niemożliwe. Jednak myślę, że pomimo braku znajomości życia owiec, czy też życia pasterzy, możemy zrozumieć słowa Jezusa, ponieważ jest On bardzo wyjątkowym Pasterzem, całkowicie innym niż zwykli pasterze. A właśnie ta odmienność jest najważniejsza w zrozumieniu słów Jezusa.

Myślę, że możemy powiedzieć, że jeżeli człowiek hoduje jakiekolwiek zwierzę, to czyni to przede wszystkim dla własnej korzyści. Czasami są to korzyści materialne, takie jak na przykład jajka, mleko, mięso, wełna itd. Mogą to być także korzyści psychiczne jak na przykład przyjemność, mniejsza samotność, poczucie posiadania

jakiejś władzy, czy też poczucie bycia potrzebnym lub kochanym.

Patrząc się na życie Jezusa, możemy z całą pewnością stwierdzić, że Jezus nie staje się naszym Pasterzem dla żadnej osobistej korzyści. Jezus nie tylko nie oczekuje żadnych osobistych korzyści, ale dla swoich owiec jest gotowy ponieść wszelkie koszty, przyjąć każde cierpienie. Dla swoich owiec, czyli dla dobra wszystkich ludzi, Jezus poświęca nie tylko swój czas, swoje siły, ale także swoje życie.

Możliwe, że moglibyśmy znaleźć człowieka, który dla innych ludzi, lub nawet dla zwierząt poświęca swoje życie, czy też nawet umiera dla nich. Jednak Jezus dla swoich owiec czyni coś, czego nikt nie jest w stanie uczynić.

W Jezusie Chrystusie, sam Syn Boży, czyli jedna z Osób Trójcy Świętej, stał się człowiekiem. Syn Boży uczynił to w tym celu, abyśmy mogli stać się dziećmi Bożymi. Jest to tak, jakby Pasterz stał się owcą po to, aby owce stały się członkami jego rodziny.

W dzisiejszym drugim czytaniu św. Jan stwierdza, że poprzez przyjęcie chrztu staliśmy się staliśmy się, rzeczywistymi dziećmi Boga – Ojca Jezusa, staliśmy się członkami Jego Rodziny. Równocześnie poucza, ze nie jest to koniec naszej drogi, a raczej jej początek. Ostatecznym celem jest stanie się takim jak sam Jezus, czyli dzieckiem Boga, w którym On ma upodobanie, jak również doskonałe zjednoczenie z Bogiem.

Aby doprowadzić nas do tego ostatecznego celu, Jezus Dobry Pasterz, jest zawsze z nami, broni nas przed niebezpieczeństwami, wskazuje drogę, która wiedzie do Domu Ojca i daje nam siły, które potrzebujemy do kroczenia tą drogą. Ale także posila nas swoim własnym Ciałem, abyśmy stopniowo upodabniali się do Niego. Abyśmy stali się dziećmi Boga, w których On ma upodobanie i doskonale zjednoczyli się z Bogiem, musimy zaufać Jezusowi i iść za nim, tak jak owce idą za swoim pasterzem.

Myślę, że każdy wie ze swojego doświadczenia, że podążanie za Jezusem nie zawsze jest łatwe, a droga, którą wyznacza Jezus, nie zawsze jest przyjemna, czy też wygodna. Jednak wbrew przekonaniu wielu ludzi, aby iść tą drogą, niepotrzebne są żadne specjalne zdolności, ani wyjątkowo silna wola, czy też wybitna inteligencja. Jedyne, co potrzebujemy do wiernego kroczenia za Jezusem, to miłość do Niego. A to jest możliwe dla każdego człowieka.

W dzisiejszej Ewangelii Jezus aż pięciokrotnie stwierdza, że oddaje swoje życie za swe owce, czyli,  że jest gotowy umrzeć za każdego z nas. Jezus nie tylko mówi o gotowości oddania za nas życia, ale w rzeczywistości już oddał za nas swoje życie. W ten sposób Jezus swoimi słowami oraz czynami wyznaje swą bezgraniczną miłość do każdego z nas. Czyni to w tym celu, aby wzbudzić w naszych sercach miłość ku Niemu.

Módlmy się o to, aby coraz więcej ludzi rozpoznało w Jezusie, jedynego Zbawiciela i jedynego Dobrego Pasterza, który został dany nam przez Boga, aby poprzez Jezusa poznali miłość Boga i odpowiedzieli miłością na tą miłość, a poprzez wierne kroczenie za Jezusem byli stopniowo przemieniani w dzieci Boga, w których On ma upodobanie.

Trzecia Niedziela Wielkanocna

Dzisiejsze czytania ukazują nam ogromną przemianę uczniów Jezusa.

Kiedy Jezus, zdradzony przez Apostoła Judasza, był aresztowany w ogrodzie Oliwnym, wszyscy Apostołowie uciekli i pozostawili Jezusa samego. Wprawdzie Piotr próbował bronić Jezusa, a następnie być przy nim aż do końca, to jednak wyparł się swojego związku z Jezusem, kiedy poczuł, że ten związek może stanowić dla niego zagrożenie i także uciekł.

Kiedy Jezus zmarł na krzyżu i został złożony w grobie, Apostołowie utracili wszystkie związane z Jezusem oczekiwania oraz wszystkie nadzieje, jakie w Nim pokładali. Przejęci lękiem o swoje własne bezpieczeństwo, zamknęli się w domu. Niektórzy uczniowie uciekli z Jerozolimy. Właściwie nie było nikogo, kto by myślał o życiu zgodnym z nauką Jezusa, o realizacji otrzymanej od Jezusa misji, czy przynajmniej o oczekiwaniu na spełnienie danych przez Jezusa obietnic. Apostołowie i uczniowie, którzy zgromadzili się wokół Jezusa byli w całkowitej rozsypce. Wydawało się, że dzieło Jezusa, wraz z Jego śmiercią, zostało całkowicie unicestwione.

Jednak już pięćdziesiąt dni później sytuacja była całkowicie odmienna. Apostołowie oraz inni uczniowie Jezusa, podobnie jak ukazany w dzisiejszym pierwszym czytaniu Święty Piotr, z odwagą zaczęli głosić, że Jezus zmartwychwstał, że w Jezusie wypełniły się wszystkie związane z Mesjaszem proroctwa proroków Starego Testamentu oraz zostały spełnione wszystkie dane przez Boga obietnice.

Co więcej, uczniowie Jezusa, z narażeniem własnego życia, obarczali żydów odpowiedzialnością za śmierć Jezusa i oskarżali ich o popełnienie straszliwego grzechu odrzucenia i zabicia posłanego przez Boga Zbawiciela. Nie poprzestawali na oskarżeniach, ale głosili możliwość uzyskania przebaczenia i wzywali do nawrócenia.

Pomimo tego, że taka działalność Apostołów oraz wielu innych chrześcijan doprowadziła ich do śmierci męczeńskiej, owocem tej działalności był szybki wzrost Ludu Bożego i rozprzestrzenienie się Ewangelii na cały świat.

Dzisiejsza Ewangelia ukazuje przyczyny tej przemiany uczniów.

Kiedy Zmartwychwstały Jezus, ukazał się Apostołom, przede wszystkim przekonał ich o tym, że jest naprawdę żywy i realny. Następnie wykazał, że Bóg, Stwórca Wszechświata jest rzeczywistym Panem tego świata, że nikt nie jest w stanie powstrzymać Boga, przed realizacją swojego planu wobec Całego Stworzenia. Na koniec, Jezus przebył uczniom ich niewierność i dał im autorytet przebaczania innym ludziom w Jego imieniu.

To działanie ukazuje  trzy elementy, które  stały się postawą przemiany uczniów.

Pierwszy, to przekonanie o realnej zmartwychwstaniu Jezusa o tym, że on rzeczywiście żyje i jest zawsze z nami. Drugi, to przekonanie o tym, że Bóg jest rzeczywiście wszechmocny i wierny, że zawsze realizuje swoje plany i spełnia dane obietnice. A trzeci, to przyjęcie przebaczenia oraz pojednanie z Bogiem.

Te trzy elementy stały się podstawą przemiany uczniów Jezusa, ponieważ umożliwiły im przyjęcie posłanego przez Jezusa Ducha Świętego. Jedynie Ducha Święty mógł przemienić uczniów i ożywić zgromadzoną przez Jezusa wspólnotę. Dlatego Jego przyjęcie było czynnikiem decydującym w przemianie uczniów.

Także dzisiaj wielu chrześcijan przypomina stan uczniów po śmierci Jezusa. Są opanowani poprzez różnorodne lęki. Popadają w beznadzieję. Bieżąca sytuacja, a nawet różnorodne informacje, które nie zawsze są zgodne z rzeczywistością, mają olbrzymi wpływ nie tylko na ich samopoczucie, ale także na ich wybory i decyzje, na ich postawę wobec innych ludzi. Życie tych chrześcijan właściwie nie różni się wcale od życia innych ludzi.

Przyczyny takiego stanu mogą być rozmaite, ale zasadniczo stan ten wynika z braku wiary w rzeczywistą obecność Zmartwychwstałego Jezusa, z braku wiary w rzeczywistą wierność oraz Wszechmoc Boga Ojca, oraz z życia w oddaleniu od Boga, czyli życia w grzechu. Taki stan zamyka chrześcijan na Ducha Świętego. Dlatego też mogą oni działać jedynie w oparciu o swoje własne, bardzo ograniczone, ludzkie siły, które są całkowicie bezużyteczne w walce z największym wrogiem rodzaju ludzkiego.

Okres Wielkanocny jest czasem przygotowania do świętowaniu pamiątki Zesłania Ducha Świętego, czyli pamiątki narodzenie Kościoła, który jest żywym Ciałem Jezusa Chrystusa.

Módlmy się o to, abyśmy wykorzystali ten czas na odnowienie naszej wiary w realną obecność Zmartwychwstałego Jezusa, oraz naszej wiary w wierność i rzeczywistą wszechmoc Boga naszego Ojca. Módlmy się także o to, abyśmy poprzez pojednanie się z Bogiem, otworzyli nasze serca na działanie Ducha Świętego, którego otrzymaliśmy poprzez chrzest oraz bierzmowanie, tak abyśmy niezależnie od sytuacji, w jakiej się znajdziemy, podobnie jak Apostołowie, mogli cieszyć się prawdziwym pokojem i radością, i co najważniejsze, mogli z odwagę realizować otrzymaną od Jezusa misję.