czwartek, 19 lipca 2018

„Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych.”  Mt11,29

Jeżeli człowiek dąży do nierealnego celu, to niezależnie od tego ile posiada siły, niezależnie od tego jak wielką ma nadzieję na osiągnięcie tego celu, niezależnie od tego ile wysiłku włoży w spełnienie swojego pragnienia, jego wysiłek z góry skazany jest na niepowodzenie. Człowiek ten nie tylko nie osiągnie celu i zmarnuje swoje siły, ale także doświadczy zawodu i frustracji, jego olbrzymi wysiłek spowoduje jego własne cierpienie..

Jednym z takich nierealnych celów jest osiągnięcie szczęścia o własnych siłach. Ponieważ człowiek jest stworzymy na obraz i podobieństwo Boga w tym celu, aby przez całą wieczność uczestniczyć w miłości Boga, jedynie osiągnięcie doskonałej jedności z Bogiem, może zaspokoić pragnienie serca człowieka. Jedynie jedność z Bogiem jest dla człowieka stanem doskonałego szczęścia.

A ponieważ jedność dwóch osób jest owocem ich wspólnemu działaniu, ani człowiek nie może osiągnąć jedności Bogiem, bez Jego współdziałania. Podobnie Bóg nie może spełnić swojego pragnienia miłosnej jedności z człowiekiem bez współpracy człowieka.

Z całą pewnością kroczenie za Jezusem nie jest łatwe, wymaga wielkiego wysiłku i wielkiej cierpliwości. Ponadto wymaga rezygnacji z wielu przyjemności oraz akceptacji

wielu cierpień. Jednak ten wysiłek jest sensowny, ponieważ prowadzi do jedności z Bogiem, prowadzi do celu, dla którego zostaliśmy stworzeni, do osiągnięcia doskonałego szczęścia, którego każdy z nas pragnie w swoim sercu.

środa, 18 lipca 2018

„W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: «Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom” Mt 11,25

Podobnie, jak niemowlak nie może żyć bez pomocy swoich rodziców, czy też pomocy innych ludzi, tak samo wszyscy ludzie nie mogą żyć bez pomocy Stwórcy, nie mogą żyć bez pomocy Boga Ojca. Tym bardziej żaden człowiek nie jest w stanie zdobyć własnymi siłami życia wiecznego, czyli nie jest w stanie jedynie poprzez własny wysiłek nawiązać miłosną więź z Bogiem i osiągnąć pełną jedność, czyli po prostu nie jest w stanie o własnych siłach osiągnąć pełnego i trwającego przez całą wieczność szczęścia.

Módlmy się o to, aby coraz więcej ludzi uznało swoje ograniczenie i podobnie jak niemowlę z wielką ufnością przyjmuje pomoc swoich rodziców, przyjęli Jego pomoc i w pełni zaufali Jego przewodnictwu i poprzez życie zgodne z Jego wolą wzmacniali więź zaufania oraz więź miłości i kroczyli w kierunku pełnej jedności.

poniedziałek, 16 lipca 2018

„Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. Kto chce znaleźć swe życie, straci je. a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je.” Mt10, 34-39

Każdy człowiek chce myśleć o sobie pozytywnie. Chce posiadać przekonanie, że jest dobrym człowiekiem, że jest sprawiedliwy, że to, co czyni jest słuszne. Aby osiągnąć takie przekonanie wytwarza swój idealny obraz, idealne wyobrażenie o sobie. Ponieważ dostrzeżenie swoich rzeczywistych wad, swoich błędów, swoich grzechów burzy to idealne wyobrażenie, powoduje niepokój oraz inne cierpienia. Aby zaoszczędzić sobie tych cierpień człowiek i żyć w spokoju, ciągle stara się spotykać z ludźmi, którzy potwierdzają to wyobrażenie i unikać ludzi, którzy to wyobrażenie niszczą. Pierwszych uważa za przyjaciół, natomiast tych drugich uważa za swoich wrogów.

Jeśli jednak pomimo wszelkich wysiłków pozna swoje niedoskonałości, swoje braki, swoje prawdziwe problemy i nie może już dłużeć udawać, że ich nie ma, wtedy usiłuje je usprawiedliwiać, twierdząc, że taki już się urodził, że ma taki charakter, że tak go ukształtowało życie itd. Niektórzy poszukują ludzi, którzy są gorsi niż oni sami, lub mają większe problemy, aby stwierdzić, że z nim jeszcze nie jest tak źle. Ludzie czynią tak głównie z tego powodu, aby nabrać przekonania, że niczego nie muszą zmieniać w swoim sposobie myślenia, że nie muszą zmieniać swojego sposobu postępowania, nie muszą zmieniać swojego życia. To przekonanie jest potrzebne, aby uniknąć cierpień, które łączą się z naprawą swojego życia, czyli z prawdziwym nawróceniem.

Człowiek, który tak postępuje może uniknąć pewnych cierpień, a może nawet cieszyć się pewnym spokojem, który uważa za szczęście. Jednak zarówno ten spokój, jak i to poczucie szczęścia są bardzo powierzchowne oraz bardzo kruche. Natomiast takie działanie uniemożliwia człowiekowi rozwój, uniemożliwia człowiekowi życie w miłości, uniemożliwia stanie się szczęśliwym.

Ponieważ Jezus nas kocha i pragnie naszego szczęścia, ale także naszej miłości, zawsze usiłuje wyzwolić nas z wszelkich ograniczeń i umożliwić nam życie w miłości. Właśnie w tym celu ukazuje nam nie tylko swoją miłość, ale także nasze własne problemy, nasze zniewolenia, nasze grzechy. Wzywa nas do nawrócenia i ukazuje nam drogę do pełnego człowieczeństwa.

Pomimo tego, że człowiek potrzebuje tak działającego Jezusa, podobnie jak chory potrzebuje lekarza, wielu ludzi uważa Jezusa za swojego wroga, który burzy ich pokój. Jedni Go, unikają Go, a inni usiłują nawet zwalczać Go.

Jako chrześcijanie jesteśmy wezwani do tego, aby pomóc Jezusowi w wypełnianiu Jego misji. Aby opowiedzieć na to wezwanie musimy być gotowi na to, że przynajmniej niektórzy ludzie będą nas ignorować, będą nas odrzucać, a może nawet będą nas prześladować. Jednak przede wszystkim sami musimy przyjąć działanie Jezusa, poznać swój rzeczywisty stan i ciągle dążyć do przemiany swojego życia, pomimo cierpieniom, jakie napotkamy na tej drodze prawdziwego nawrócenia. Czyli musimy odpowiedzieć na wezwanie Jezusa, wziąć swój krzyż i iść za Jezusem.

15 niedziela zwykła – rok B (Mk6,7-13)

 „Niech będzie błogosławiony Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa, On napełnił nas wszelkim błogosławieństwem duchowym na wyżynach niebieskich – w Chrystusie. W Nim bowiem wybrał nas przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem. Z miłości przeznaczył nas dla siebie jako przybranych synów przez Jezusa Chrystusa, według postanowienia swej woli, ku chwale majestatu swej łaski, którą obdarzył nas w Umiłowanym.” Ef1,3-6

Słowa św. Pawła ukazują nam pragnienie Boga Stwórcy, ukazują nam Jego plan wobec każdego człowieka. Ponieważ Bóg jeszcze przed stworzeniem świata ukochał każdego człowieka i pragnął, aby on zaistniał, możemy powiedzieć, że żaden człowiek nie urodził się przypadkowo, że istnienie każdego człowieka jest sensowne, jest celowe i wartościowe.

Ponieważ Bóg kocha wszystkich ludzi, pragnie obdarzyć każdego człowieka nie tylko swoim życiem, ale także swoją miłością, pragnie uczynić tego człowieka swoim dzieckiem i w ten sposób połączyć się z nim więzią, która będzie trwała przez całą wieczność. Aby spełnić to pragnienie, Bóg ciągle objawia nam swoją miłość poprzez obdarzanie nas swoim błogosławieństwem, ciągle wzywa nas do tego, abyśmy odpowiedzieli miłością na Jego miłość.

Każdy człowiek, który uwierzy w prawdziwość słów św. Pawła, pozna swoją własną godność, pozna także godność i wielkość drugiego człowieka. Dlatego też każdy człowiek, który przyjemnie te słowa, zmienia swój stosunek do samego siebie, ale także zmienia swój stosunek do drugiego człowieka.

Jak bardzo zmieniłby się świat, gdyby wszyscy ludzie przyjęli te słowa i żyli zgodnie z prawdą, które one ukazują?

W większości przypadków, przyczyną problemów w relacjach międzyludzkich, przyczyną niesprawiedliwości oraz przestępstw, przyczyną grzechu nie jest zła wola człowieka, ale brak znajomości własnej godności, brak znajomości własnej wartości.

Człowiek, który nie zna własnej godności, uważa siebie za bezwartościowego, uważa siebie za niegodnego miłości ani nawet szacunku innej osoby. Jednocześnie, w głębi serca pragnie miłości drugiej osoby, ponieważ został stworzony po to, aby żyć w miłości.

Wszystko, co taki człowiek czyni, czyni w tym celu, aby zasłużyć sobie na szacunek lub miłość innych ludzi, czyni to w tym celu, aby zdobyć coś, co uważa za niezbędne do tego, aby stać się godnym szacunku lub miłości innych ludzi. Jeżeli ludzie, których miłość lub szacunek usiłuje zdobyć cenią sobie coś, co można zdobyć jedynie nieuczciwymi metodami, człowiek ten staje się nieuczciwym. Jeśli ludzi ci oczekują od niego, czegoś, co jest złem, człowiek ten czyni zło.

Jeżeli człowiek ten dojdzie do przekonania, że w żaden sposób nie jest w stanie stać się godnym szacunku, czy też miłości innych ludzi, popada w rozpacz i nie jest w stanie nic zrobić, lub staje się pełnym złości i zawiści i czyni zło, już tylko w tym celu, aby zaszkodzić innym ludziom, aby zemścić się na tych, których obwinia za swoje nieszczęście.

Jeżeli taki człowiek pozna swoją wartość i swoją godność, a co więcej, jeżeli doświadczy prawdy, że już jest kochany, przestanie walczyć o zdobycie szacunku i miłości innych ludzi. Z tego powodu wymagania, czy też oczekiwania innych ludzi przestają kierować jego życiem. Taki człowiek nie tylko przestanie konkurować, czy też walczyć z innymi o zdobycie jakiegoś ograniczonego, czy też pozornego dobra, ale zacznie dzielić się już otrzymanym dobrem, zacznie bezinteresownie czynić rzeczywiste dobro dla innych ludzi, czyli po prostu zacznie kochać.

Módlmy się o to, abyśmy jeszcze pełniej uświadomili sobie fakt, że jesteśmy ukochani przez Boga, że staliśmy się Jego dziećmi. Módlmy się także o to, abyśmy poprzez życie godne dzieci Bożych, ukazywali innym ludziom ich własną godność i wartość, i w ten sposób pomagali im otworzyć się na miłość Boga.

Wigilia Paschalna

„Po upływie szabatu Maria Magdalena, Maria, matka Jakuba, i Salome nakupiły wonności, żeby pójść namaścić Jezusa. Wczesnym rankiem w pierwszy dzień tygodnia przyszły do grobu, gdy słońce wzeszło. A mówiły między sobą: Kto nam odsunie kamień od wejścia do grobu? Gdy jednak spojrzały, zauważyły, że kamień był już odsunięty, a był bardzo duży. Weszły więc do grobu i ujrzały młodzieńca, siedzącego po prawej stronie, ubranego w białą szatę; i bardzo się przestraszyły. Lecz on rzekł do nich: Nie bójcie się! Szukacie Jezusa z Nazaretu, ukrzyżowanego; powstał, nie ma Go tu. Oto miejsce, gdzie Go złożyli. Lecz idźcie, powiedzcie Jego uczniom i Piotrowi: Idzie przed wami do Galilei, tam Go ujrzycie, jak wam powiedział. One wyszły i uciekły od grobu; ogarnęło je bowiem zdumienie i przestrach. Nikomu też nic nie oznajmiły, bo się bały.” Mk 16,1-8

 

Tekst dzisiejszej Ewangelii jest oryginalnym zakończeniem Ewangelii Marka. Trzy kobiety poszły do grobu Jezusa, aby namaścić Jego ciało. Jednak zamiast ciała Jezusa, spotkały w grobie młodzieńca. Młodzieniec ten oznajmił im, że Jezus powstał z martwych. Polecił także, aby przekazały tę wieść apostołom i powiedziały im, aby udali się oni do Galilei, gdyż tam Jezus będzie na nich czekać.

Niestety kobiety, zamiast uradować się z tej wieści i podzielić się nią z innymi uczniami, przelękły się i nikomu o niczym nie powiedziały.

Takie zakończenie Ewangelii dziwiło wielu ludzi. Byli przekonani, że Ewangelia nie może tak się zakończyć. Z tego powodu później zostało dodane nowe zakończenie. W tym nowym zakończeniu, zgodne z historycznymi wydarzeniami, Jezus ukazuje się Apostołom, a następnie posyła ich na cały świat.

Obecnie bibliści, którzy poznali głębię Ewangelii Marka, doszli do przekonania, że oryginalne zakończenie nie wynikało z jakiegoś niedopatrzenia, czy też błędu, ale było świadomym zamiarem autora Ewangelii.

Celem całej Ewangelii Marka jest wychowanie nowych uczniów Jezusa, aby podobnie jak sam Jezusa byli wierni Bogu, bez względu na konsekwencje tej wierności.

Autor Ewangelii już od samego początku wtajemnicza swoich czytelników w prawdę o Jezusie. W pierwszych słowach Ewangelii mówi, Czytaj dalej Wigilia Paschalna