Święto ofiarowania Pańskiego

Izraelici, podobnie jak wiele innych narodów, mieli zwyczaj ofiarowaniu Bogu różnych cennych rzeczy, szczególnie zwierząt, aby uzyskać Jego błogosławieństwo. Jednak Bóg objawił im, że wcale nie potrzebuje tych ofiar, że ofiary te wcale nie sprawiają Mu radości. Bóg objawił także, że to, co pragnie od człowieka to nawrócenie i życie zgodne z wolą Boga, czyli ofiarowanie Bogu swojego własnego życia.

Dlaczego Bóg pragnie, aby człowieka ofiarował Mu swoje życie?

Żeby zrozumieć to pragnienie Boga, musimy przypomnieć sobie cel, dla którego Bóg stworzył człowieka. Bóg stworzył nas w tym celu, aby podzielić się z nami swoim życiem oraz swoim szczęściem. Bóg pragnął, aby człowiek miał udział w miłosnej relacji trzech osób Boskich, Ojca, Syna i Ducha Świętego, czyli, aby poprzez doskonałą miłości zjednoczył się z Trójjedynym Bogiem.

Ponieważ Bóg już ofiarował nam swoją miłość, a wraz z nią siebie samego, aby pragnienie Boga zjednoczenia się z człowiekiem zostało zrealizowane, wystarczy, aby człowiek przyjął miłość Boga i ofiarować Mu swoją własną miłość.

Wydawałoby się, że przyjęcie miłości Boga oraz ofiarowanie Mu swojej miłości jest czymś najlepszym, co człowiek może uczynić. Jednak historia ludzkości, oraz historia praktycznie każdego indywidualnego człowieka ukazuje, że wybór ten nie jest dla człowieka, ani łatwy, ani naturalny. Wprawdzie wszyscy ludzie pragną miłości, to jednak bardzo niewielu wie, czym jest prawdziwa miłość, a jeszcze mniej ludzi, żyje prawdziwą miłością.

Mam wrażenie, że większości ludzi miłość kojarzy się jedynie z przyjemnością, z radością, z poczuciem szczęścia. Z całą pewnością miłość jest źródłem radości. Miłość wzbudza w sercu człowieka wielką radość, ponieważ łącząc go z drugim człowiekiem, wyzwala go z samotności, nadaje sens jego życiu, daje dużą nadzieję na spełnienie najgłębszych pragnień jego serca, nadzieję na pełnię szczęścia.

Jednak miłość jest nie tylko przyjęciem drugiej osoby, ale także jest ofiarowaniem swojego życia drugiej osobie. Dla osób, które dotąd żyły tylko dla siebie, dla osób, które ciągle są zniewolone przez egoizm i najbardziej pragną własnej korzyści, takie ofiarowanie siebie jest bardzo bolesne, a co więcej sprawia wrażenie tracenia własnego życia.

Człowieka instynktownie lęka się śmierci oraz cierpienia. Jak długo ludzie są niewolnikami tego lęku, tak długo nie są w stanie przyjąć tego wymiaru miłości, który jest związany z cierpieniem. Jednak odrzucenie części miłości jest odrzuceniem całej miłości. Dlatego też w rzeczywistości ludzie, którzy nie są w stanie przyjąć cierpienia, które towarzyszy miłości, nie są w stanie kochać nikogo.

Jezus Chrystus przyszedł na świat między innymi w tym celu, aby wyzwolić nas z lęku przed śmiercią oraz z lęku przed cierpieniem i umożliwić nam życie w miłości, umożliwić nam ofiarowanie swojego życia drugiej osobie, i ostatecznie ofiarowanie swojego życia Bogu.

Dzisiejsze święto Ofiarowania Pańskiego, przypomina nam historyczne wydarzenie, ofiarowania nowo narodzonego Jezusa Bogu w Świątyni Jerozolimskiej. Jednak święto to, przede wszystkim przypomina nam prawdę, że całe życie Jezusa było ofiarowaniem siebie Bogu, poprzez życie dla drugiego człowieka.

Swoim życiem Jezus ukazuje nam piękno życia w miłości, piękno życia zgodnego z pragnieniem serca i jednocześnie zgodnego z wolą Boga. Z całą pewnością w swoim życiu Jezus doświadczał wiele radości, ale życiu temu towarzyszyły także liczne cierpienia. Jezus był wierny decyzji ofiarowania swojego życia ludziom, czyli był wierny miłości, niezależnie od tego, czy doświadczał radości, czy cierpienia. Jezus był wierny do końca, pomimo że oznaczało to przyjęcie z rąk człowieka nie tylko olbrzymiego cierpienia, ale także okrutnej śmierci. Jednak życie Jezusa nie zakończyło się na krzyżu. Jezus zmartwychwstał i został przyjęty do pełni życia w jedności z Bogiem Ojcem.

Swoją wiernością aż do końca oraz swoim zmartwychwstaniem Jezus ukazał nam, że pomimo tego, że na tym świecie miłości towarzyszą cierpienia, pomimo tego, że może ona nawet doprowadzić do śmierci, celem miłości nie są te cierpienia, czy też śmierć, ale pełnia życia w jedności z Bogiem. Poprzez przyjęcie cierpień, które towarzyszą miłości, człowiek może całkowicie ofiarować siebie Bogu. W ten sposób, wierność miłości aż do końca, doprowadza człowieka do doskonałej jedności z Bogiem, czyli do celu życia ludzkiego, do stanu doskonałego szczęścia.

Módlmy się o to, abyśmy w pełni zaufali Jezusowi i poprzez wierne kroczenie za Jezusem stopniowo ofiarowywali siebie Bogu i przygotowali się na przyjęcie pełni szczęścia, które Bóg Ojciec przygotował dla każdego z nas.

Druga Niedziela zwykła (rok A)  

Świętowana w ubiegłym tygodniu Uroczystość Chrztu Jezusa przypomniała nam, że przyjęcie chrztu z rąk Jana Chrzciciela, było dla Jezusa przyjęciem misji z rąk swojego Ojca.

Słowa Jana, „Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata”, są bardzo krótkim opisem misji Jezusa. Jezus przyszedł po to, aby zgładzić nasze grzechy, aby nas wyzwolić od naszych grzechów. Jezus nie tylko przyjął tę misję, ale także doskonale ją wypełnił, poprzez ofiarowanie Bogu swojego życie i swojej miłości na ołtarzu krzyża. Fakt, że nasze grzechy zostały już odkupione, jest Radosną Nowiną. Jednak niestety, bardzo liczni ludzie są wobec tej nowiny całkowicie obojętni.

Myślę, że jedną z przyczyn jest to, że wielu ludzi jest przekonanych, że właściwie nie popełniają żadnych grzechów, ponieważ ani nie kradną, ani nie zabijają, ani nie czynią innego wielkiego zła. Może nawet pomagają nawet innym lub czynią inne dobro. Są przekonani, że nie tylko nie zasługują na żadną karę, ale raczej powinni być jakoś wynagrodzeni za swoje życie.

Ludzie, którzy myślą w ten sposób, są przekonani, że nie potrzebują żadnego zbawiciela, nie potrzebują nikogo, kto odkupiłby ich grzechy poprzez ofiarę z własnego życia.

Dla ludzi, którzy nie dostrzegają żadnego związku między własnym życiem a dziełem zbawczym Jezusa, Dobra Nowina o tym, że grzechy wszystkich ludzi zostały odkupione przez Jezusa Chrystusa, na pewno nie będzie źródłem radości. Jednak prawdziwym problemem jest to, że ludzie ci nie będą w stanie przyjąć owoców Jego dzieła zbawienia.

Czy rzeczywiście Jezus przyszedł jedynie dla ludzi, którzy zabijają, kradną i czynią inne zło, które zasługuje na karę wiecznego potępienia?

Aby odpowiedzieć na to pytanie i dostrzec związek misji Jezusa z własnym życiem, musimy najpierw zrozumieć to, czym jest grzech oraz co to znaczy, że Jezus gładzi nasze grzechy. Pomogą nam w tym inne słowa Jana Chrzciciela, które także dotyczą misji Jezusa Chrystusa. Jan powiedział, że Jezus „jest Tym, który chrzci Duchem Świętym”.

Czasownik „chrzcić”, w języku greckim oznacza dosłownie „zanurzać”, dlatego też wyrażenie „Chrzcić Duchem Świętym” oznacza dosłownie „zanurzać w Duchu Świętym”.

Duch Święty to sam Bóg, to Jego życie, to Jego miłość. Chrzcić w Duchu Świętym oznacza zanurzać człowieka w życiu oraz miłości Boga. Misją Jezusa jest pojednanie człowieka z Bogiem i doprowadzenie wszystkich ludzi do jedności z Bogiem.

Istotą grzechu jest odejście człowieka od Boga, jest życie bez Boga. Dlatego właśnie pojednanie człowieka z Bogiem jest rzeczywistym zgładzeniem jego grzechów.

Miłosne zjednoczenie z Bogiem jest dla człowieka, sprawą najważniejszą w życiu, ponieważ człowiek został stworzony do udziału w życiu i miłości Boga, do jedności z Bogiem i tylko w Bogu możemy zrealizować wszystkie nasze możliwości i pragnienia, tylko w Bogu możemy odnaleźć pełnię szczęścia. Niebo, to nic innego jak wieczne życie z Bogiem. Natomiast piekło, to wieczne życie bez Boga.

Historia Izraela, ale także historia całej ludzkości oraz historia każdego poszczególnego człowieka ukazuje, że żaden człowiek, nawet gdyby żył zgodnie ze wszystkimi przykazaniami Bożymi, o własnych siłach nie jest w stanie ani dojść do Boga, ani zjednoczyć się z Nim.

Na szczęście „Słowo Boże stało się ciałem i zamieszkało między nami”. Innymi słowami, w Jezusie Chrystusie sam Bóg zbliżył się do nas i ofiarowuje nam swoją miłość oraz swoje życie, ofiarowuje nam samego siebie. W tym sensie już samo Wcielenie Syna Bożego jest dziełem zbawczym. Jednak to dzieło zostało dopełnione na krzyżu, kiedy Jezus, jako człowiek ofiarował Bogu swoją miłość i swoje życie, ofiarował siebie samego. Poprzez tę doskonałą ofiarę, jedność Boga i człowieka, która miała miejsce w Jezusie, została udoskonalona i utrwalona na wieczność. Dopiero od tego momentu, człowiek może zjednoczyć się z Bogiem, może osiągnąć pełnię szczęścia.

Aby uczestniczyć w owocach dokonanego przez Jezusa odkupienia, należy przyjąć Boże życie i Bożą miłość, a następnie żyć w tej miłości. Niewątpliwie istnieje wiele sposobów na przyjęcie Bożego życia oraz Bożej miłości, ale tym sposobem, który osobiście dał nam Jezus Chrystus, jest chrzest. Niewątpliwie istnieje wiele sposobów na zbliżanie się do Boga i na pogłębianie relacji z Bogiem. Jednak drogą, którą objawił nam Syn Boży, jest życie z Jezusem i kierowanie się Jego nauką oraz przykładem Jego życia.

Módlmy się o to, aby jak najwięcej ludzi poznało Jezusa Chrystusa i uznało go za ‘Baranka Bożego, który gładzi grzechy świata”, aby poprzez przyjęcie chrztu, przyjęli Boże życie i miłość, a poprzez życie z Jezusem osiągnęło pełną jedność z Bogiem.

Chrzest Jezusa

Przed przyjęciem chrztu z rąk Jana Chrzciciela, Jezus przez niemal trzydzieści lat żył w małym Nazarecie. Podobnie jak Józef pracował, jako cieśla. Najprawdopodobniej życie Jezusa było ustabilizowane i spokojne. Jednak po chrzcie to ustabilizowane życie Jezusa skończyło się.  Jezus nie wrócił do Nazaretu, ani do swojej pracy, ale zaczął chodzić po Palestynie i głosić nadejście Królestwa Bożego. Dlaczego życie Jezusa po przyjęciu chrztu uległo tak dużej przemianie?

Chrzest, który udzielał Jan Chrzciciel, był ceremonią oczyszczenia, którą praktykowali pobożni Żydzi. Elementem tej ceremonii było wyznanie grzechów oraz wyrażenie decyzji rozpoczęcia życia zgodnego z przykazaniami, czyli zgodnego ze Słowem Bożym. Chrzest, który udzielał Jana różnił się od innych ceremonii oczyszczenia tym, że celem jego przyjęcia było przygotowanie się na nadejście Mesjasza.

Jezus nie tylko nigdy nie popełnił żadnego grzechu, ale sam był Mesjaszem, dlatego też w przeciwieństwie do innych ludzi, Jezus nie potrzebował przyjęcie takiego chrztu. Najprawdopodobniej właśnie tak myślał Jan Chrzciciel, dlatego też, kiedy ujrzał zbliżającego się Jezusa, bardzo się zdziwił i usiłował odmówić Jego prośbie. W odpowiedzi na taką reakcję Jana, Jezus powiedział: „Zgódź się teraz, bo trzeba, abyśmy przez to wypełnili wszelką sprawiedliwość.” (Mt3,15)

Sprawiedliwość, o której mówi Jezus, oznacza wypełnienie woli Boga Ojca. Jezus wszedł między grzeszników i podobnie jak oni przyjął chrzest nawrócenia, czyli dokonał aktu pokuty, gdyż taka była wola Boga wobec Niego.

Bóg Ojciec posłał swojego Syna, jako Zbawiciela, ponieważ pragnął wyzwolić wszystkich ludzi z niewoli grzechu i uzdolnić nas do odpowiedzenia miłością na Jego miłość. Bóg pragnął, aby Jezus dopełnił tego dzieła poprzez życie wśród grzeszników, ukazywanie im miłości Boga i ofiarowanie Bogu miłości, którą Bóg pragnie od każdego człowieka. Poprzez wejście w tłum zgromadzonych wokół Jana Chrzciciela grzeszników i przyjęcie chrztu nawrócenia, Jezus przyjął tą misję.

Życie Jezusa po przyjęciu chrztu z rąk Jana uległo tak wielkiej przemianie, nie ze względu na sam fakt przyjęcia tego chrztu, czyli wzięcia udziału w ceremonii oczyszczenia, ponieważ ceremonia ta sama w sobie nie miała mocy przemiany człowieka. Życie Jezusa uległo przemianie, ponieważ poprzez przyjęcie chrztu z rąk Jana Chrzciciela Jezus przyjął misję Mesjasza, jak również przez to, że w odpowiedzi na tą decyzję Jezusa Bóg Ojciec namaścił swojego Syna Duchem Świętym i publicznie ogłosił Go Mesjaszem. To był moment publicznego rozpoczęcia dzieła zbawienia, dla którego Syn Boży przyszedł na ten świat.

Jezus był wierny tej decyzji i żył wśród grzeszników do samego końca, pomimo wielu cierpień, jakich doznał z ich rąk, a nawet pomimo krzyżowej śmierci, jaką grzesznicy zadali Jezusowi. Właśnie w ten sposób Jezus wypełnił swoją misję i odkupił wszystkie nasze grzechy.

Dzięki temu, że Jezus swoim życiem, a szczególnie swoim cierpieniem oraz krzyżową śmiercią odkupił wszystkie nasze grzechy, możemy teraz przyjąć chrzest, który nie jest już zwykłą ceremonią oczyszczenia, ale jest sakramentem, poprzez który działa sam Zbawiciel, dzięki czemu każdy człowiek może nie tylko pojednać się z Bogiem, ale także może przyjąć Jego życie oraz Jego miłość, może zacząć uczestniczyć w naturze Boga i przez to stać się Jego dzieckiem.

W tym sensie, poprzez przyjęcie chrztu, każdy człowiek może uczestniczyć w owocach dzieła odkupienia, które dokonał Jezus Chrystus. Jednak należy pamiętać, że poprzez przyjęcie chrztu, człowiek nie tylko przyjmuje owoce dzieła odkupienia, ale także przyjmuje misję dzielenia się tymi darami z innymi ludźmi.

Wprawdzie dzieło zbawienia zostało dokonane i grzechy wszystkich ludzi zostały już odkupione, to jednak z wielu różnych powodów, nie wszyscy ludzie przyjęli tę łaskę. Jest bardzo wielu ludzi, którzy jeszcze nie pojednali się z Bogiem i nie stali się Jego dziećmi.

Ludzie, którzy poprzez przyjęcie chrztu stali się dziećmi Boga, mają zadanie objawiać miłość Boga oraz Radosną Nowinę o tym, że Bóg pragnienie, aby wszyscy ludzie stali się Jego dziećmi, jak również Radosną Nowinę o tym, że poprzez swojego Jednorodzonego Syna Jezusa Chrystusa Bóg umożliwił każdemu człowiekowi uczestniczenie w Jego miłości i stanie się Jego prawdziwym dzieckiem.

Módlmy się o to, aby wszyscy chrześcijanie, którzy poprzez przyjęcie chrztu świętego stali się dziećmi Boga, żyli zgodnie ze swoją godnością i w ten sposób spełnili misję, którą otrzymali na chrzcie świętym.

Módlmy się o to, abyśmy poprzez takie życie przyprowadzili do Boga wielu ludzi, a sami wzrastali i na wzór Jezusa, stali się dziećmi Boga, w których On ma upodobanie.

Uroczystość Objawienia Pańskiego

Kiedy Mędrcy ze Wschodu odczytali dany przez Boga znak i poznali, że urodził się Mesjasz, bardzo się ucieszyli i wyruszyli w daleką podróż, aby oddać hołd nowonarodzonemu.

Jednak, gdy przybyli do Jerozolimy i podzielili się tą informacją z królem Herodem, jego reakcja była całkowicie odmienna. Informacja ta nie wzbudziła w nim radości, tylko lęk. Nie chciał oddać hołdu nowonarodzonemu, tylko usiłował Go zabić.

Dlaczego ta sama wiadomość wzbudziła u Mędrców i u Heroda tak odmienne uczucia?

Dlaczego ich reakcje były tak skrajnie różne?

Działaniem człowieka kierują zasadniczo dwie siły. Jedną z tych sił są nasze pragnienia, natomiast drugą lęki. Pragnienie czegoś wypływa z przekonania, że to coś jest dobre dla mnie, lub też ewentualnie dla osoby, na której dobru mi zależy. To pragnienie mobilizuje mnie do wysiłku w celu zdobycia tego czegoś.

Lęk natomiast, jest istotnym elementem naszego systemu samoobronnego, jest sygnałem ostrzegawczym, który informuje człowieka o niebezpieczeństwie i pobudza go do działania. Pod wpływem lęku człowiek próbuje uciec od źródła niebezpieczeństwa lub też próbuje je zniszczyć.

Myślę, że każdy człowiek niejednokrotnie doświadczył, że nie zawsze to, co pragniemy, jest rzeczywiście dobre. Często pragniemy czegoś, co tylko wydaje się dobre i dopiero kiedy to coś zdobędziemy, przekonujemy się o tym, że to wcale nie jest dobre, że zdobycie tego czegoś wyrządziło nam szkodę.

Podobnie jest z lękami. Niejednokrotnie zdarza się, że lękamy się czegoś, co wcale nie jest dla nas niebezpieczne. Niektóre lęki powodują, że unikamy lub nawet niszczymy to, co jest dla nas dobre.

Jeżeli chcemy uniknąć tego rodzaju pomyłek, powinniśmy być świadomi tego, że nie możemy całkowicie ufać naszym pragnieniom oraz lękom. Powinniśmy także ciągle poznawać to, co jest rzeczywiście dobre, a co złe.

Ponieważ poznanie człowieka jest bardzo ograniczone i niejednokrotnie dochodzi on do błędnych wniosków, potrzebuje pomocy, potrzebuje kogoś, kto wskazałby mu to, co jest rzeczywiście dobre, a co złe.

Nawet jeżeli człowiek nie szuka przewodników, wokół niego jest wielu chętnych, którzy chcą go poprowadzić. Co więcej, są także tacy, którzy nie tylko proponują, ale narzucają swoje przewodnictwo. Wszyscy oni są tak samo ograniczeni jak my sami, a wielu próbuje po prostu nas oszukać i wykorzystać naszą słabość dla własnego pożytku. Musimy uważać na to, komu ufamy, i za czyim przewodnictwem kroczymy.

Bóg Ojciec, nie tylko nas stworzył, ale także pragnie nas prowadzić. W odróżnieniu od ludzi jest On wszechwiedzący i nieomylny, a co więcej jest prawdomówny i pragnie jedynie naszego szczęścia. Bóg jest jedyną Osobą, której możemy w pełni zaufać, której możemy zawierzyć nasze życie.

Jednak także tutaj istnieje pewien problem. Problem ten polega na tym, że w przeciwieństwie do krzykliwych ludzi, Bóg szanuje naszą wolną wolę i nie chce nami manipulować, nie chce nas do niczego zmuszać. Chce, abyśmy Jego prowadzenie przyjęli w całej wolności. Aby nie ograniczać naszej wolności, Bóg bardzo często przemawia do nas poprzez znaki. Dlatego też, aby poznać Słowo Boże, potrzebne jest pragnienie Jego  poznania, jak również duża otwartość, czyli gotowość podążania za Słowem Bożym.

Mędrcy, o których dzisiaj usłyszeliśmy w Ewangelii, są przykładem ludzi, którzy nie tylko poszukują znaków, jakie daje Bóg, ale także postępują zgodnie z poznanym Słowem Boga. Z kolei Herod jest przykładem człowieka, który jest zamknięty na znaki Boga.

Herod nie zauważył znaku ukazującego narodzenie Mesjasza, pomimo tego, że był on widoczny na niebie i każdy mógł go dostrzec. Kiedy Mędrcy ukazali mu ten znak i wytłumaczyli jego znaczenie, Herod nie miał wątpliwości co do tego, że narodził się Mesjasz. Jednak, zamiast uradować się z narodzenia Mesjasza, poczuł się zagrożony i postanowił Go zniszczyć.

Herod był ślepy na znaki Boga i usiłował zniszczyć Mesjasza, ponieważ był niesamowicie przywiązany do swojego bogactwa i posiadanej władzą, do swoich przywilejów i wygodnego życia. Był całkowicie przekonany, że to, co posiada, jest czymś najbardziej wartościowym, że musi tego bronić za wszelką cenę i wszelkimi dostępnymi środkami.

Herod nie brał pod uwagę możliwości własnej pomyłki. Nie zastanawiał się nad tym, czy może istnieje coś bardziej wartościowego, niż to, co zna. Z tego powodu był absolutnie posłuszny swoim własnym, błędnym pragnieniom i bezpodstawnym lękom. Pomimo posiadania ogromnej władzy był niewolnikiem swoich żądz oraz lęków. Rezultatem takiego życia było cierpienie i śmierć wielu osób, a ostatecznie straszliwa śmierć samego Heroda.

Bóg pragnie nas ciągle prowadzić i daje znaki także dzisiaj. Jednak abyśmy osiągnęli cel naszego życia, nie wystarczy Jego działanie. Potrzebna jest nasza otwartość na Jego znaki oraz gotowość do postępowania zgodnie z Jego wezwaniem.

Módlmy się o to, abyśmy nie ufali ślepo naszym pragnieniom oraz lękom, abyśmy zdołali uniknąć błędu Heroda i podobnie jak Mędrcy, byli zawsze otwarci na znaki Boga i byli zawsze gotowi żyć zgodnie z Jego Słowem.

Świętej Rodziny: Jezusa, Maryi i Józefa

Dzisiejsze Święto, jest naszym wyznaniem wiary w to, że rodzina Józefa, Maryi i Jezusa była rodziną doskonałą, że była rodziną, którą każda inna rodzina powinna naśladować.

Jednak w rzeczywistości nie wiemy zbyt dużo o tej Rodzinie. Nie znamy Jej codziennego życia. Czego właściwie możemy nauczyć się od Świętej Rodziny? W czym możemy Ją naśladować?

Z tych nielicznych opisów dotyczących Świętej Rodziny, które możemy znaleźć w Ewangeliach, możemy poznać, że Jej życie nie było łatwe, że już od samego początku Józef, Maria i Jezus napotykali na różne bardzo poważne kłopoty. Niespodziewane poczęcie dziecka przez Maryję groziło zerwaniem zaręczyn Maryi i Józefa. Ponieważ Herod usiłował zabić nowo narodzonego, rodzina musiała uciekać z Izraela i przez kilka miesięcy żyć, jako uchodźcy w obcym kraju. Najprawdopodobniej Józef zmarł w stosunkowo młodym wieku. Maryja została młodą wdową, a Jezus od wczesnych lat swojego życia musiał zastąpić Józefa i pracować na utrzymanie rodziny. Kiedy Jezus rozpoczął publiczną działalność, nie wszyscy członkowie Jego rodziny rozumieli sens tej działalności. Niektórzy członkowie rodziny chcieli wykorzystać popularność Jezus dla własnego zysku. Inni usiłowali powstrzymać Jezusa, ponieważ niektórzy ludzie mówili, że Jezus postradał zmysły. Ostatecznie Jezus został oficjalnie uznany za przestępcę i skazany na śmierć. Maryja nie tylko straciła jedynego Syna, ale także w oczach społeczeństwa była uznana za matkę przestępcy, który został ukrzyżowany.

Patrząc się na te problemy, można mieć poważne wątpliwości, co do tego, że Bóg rzeczywiście był z tą Rodziną i rzeczywiście Im błogosławił. Jednak, kiedy przyjrzymy się dokładniej, wątpliwości te mijają.

Z Ewangelii dowiadujemy się także, że te problemy, pomimo tego, że niewątpliwie były źródłem cierpień, nie zdołały zniszczyć tej Rodziny. Problemy te nie przeszkodziły Jezusowi wzrastać, stopniowo nabierać mocy i napełniać się mądrością oraz miłością. W tej Rodzinie, która borykała się z różnymi problemami, Jezus wyrósł na doskonałego człowieka, na człowieka, który był otwarty na potrzeby innych ludzi, który kierował się w swoim życiu jedynie miłością do Boga oraz miłością do ludzi.

Z Ewangelii dowiadujemy się, że dla Maryi sprawą najważniejszą w Jej życiu było wypełnianie woli Bożej. Starała się zawsze poznać i zrozumieć, co Bóg od Niej pragnie. Jednak przyjmowała wezwanie Boga, nawet wówczas, kiedy do końca nie rozumiała jego sensu. Możemy powiedzieć, że wierzyła i ufała Bogu bardziej niż samej sobie, niż własnej woli, własnym odczuciom, własnemu zrozumieniu.

Józef bardzo kochał Maryję, pragnął jej dobra bardziej niż dobra własnego i był gotowy na poniesienie dla Niej potrzebnych ofiar. Jednak mógł przyjąć Maryję z Jej dzieckiem, jak również mógł uratować życia Jezusa, tylko dlatego, że był otwarty na Boże natchnienia. Podobnie jak w życiu Maryi, także w życiu Józefa posłuszeństwo Bogu było sprawą najważniejszą.

Właśnie to zaufanie do Boga, to pragnienie kierowania się Jego wolą, ta gotowość spełnienia każdego pragnienia Boga, a przede wszystkim rzeczywista realizacja woli Boga, było siłą Maryi i Józefa i nadawało ich wzajemnej relacji nadprzyrodzony charakter. Właśnie dzięki Ich otwartości i zaufaniu do Boga, żaden, największy nawet problem nie był w stanie zniszczyć Ich Rodziny, a co więcej w jakiś tajemniczy sposób napotykane problemy i cierpienia przyczyniały się do pogłębienia Ich wzajemnej więzi, oraz do realizacji zamysłu Bożego wobec Nich oraz wobec Syna Maryi.

Módlmy się, aby jak najwięcej ludzi, poznało nadprzyrodzony wymiar własnej rodziny, aby poprzez zawierzenie Bogu, poprzez otwartość i pragnienie życia w zgodzie z Jego wolą w każdej sytuacji, stały się miejscem działania Jego łaski i realizacji Jego zamysłu, tak aby ciągle pogłębiała się ich jedność, aby wzrastali w miłości.