Czternasta niedziela zwykła (rok C)     (Ew. Łukasza 10, 1-9)

Bóg, Stwórca wszechświata, poprzez wielu proroków, a zwłaszcza przez Jezusa Chrystusa, ukazał nam swój plan wobec świata.

Jezus Chrystus ukazał nam Boży pragnienie wobec całego świata, poprzez swoje nauczanie oraz swoje życie, ale myślę, że następujące słowa Jezusa wyrażają to szczególnie pięknie. „Jeruzalem, Jeruzalem! Ty zabijasz proroków i kamienujesz tych, którzy do ciebie są posłani. Ile razy chciałem zgromadzić twoje dzieci, jak ptak swe pisklęta zbiera pod skrzydła, a nie chcieliście. ” (Mt 23:36)

Słowa te ukazują nam, że Bóg pragnie zgromadzić wszystkich ludzi wokół siebie tak, abyśmy wspólnie mogli mieć udział w Bożej miłości oraz Jego życiu, jak również abyśmy mogli żyć wiecznie w Bożym pokoju, radości i szczęściu. W rzeczywistości głoszone przez Jezusa Chrystusa Królestwo Boże jest jednością ludzkości w Bogu, to znaczy jest wypełnieniem planu Bożego.

Te słowa Jezusa ujawniają także inny, smutny fakt. A mianowicie to, że pomimo tego, że Bóg nieustannie działa, aby zrealizować swój plan wobec ludzkości, ludzie nie chcą zjednoczyć się z Bogiem. Jednym z głównych powodów, dla których ludzie nie odpowiadają na Boże zaproszenie, jest to, że nie znają Boga na tyle dobrze, aby Go pokochać i zapragnąć zjednoczyć się z Nim. Aby rozwiązać ten problem, Bóg stał się człowiekiem w Jezusie Chrystusie.

Teraz, człowiek może poznać Boga, poprzez poznanie człowieka Jezusa Chrystusa. Człowiek może ukochać Boga, związać się z Nim więzami miłości i kroczyć w kierunku doskonałej jedności z Bogiem, poprzez ukochanie najwspanialszego człowieka, jakim jest Jezus Chrystus i życie z Jezusem. Ale także tutaj istnieje duży problem. A mianowicie taki, że większość ludzi, nie zna nawet Jezusa Chrystusa.

Jezus przewidział taki problem, dlatego też, kiedy żył i działał w sposób widzialny w Palestynie, gromadził lud Boży wokół siebie, czyli organizował swój Kościół. Jezus Chrystus zgromadził uczniów nie tylko po to, aby połączyli się z Jezusem przez wiarę i miłość, ale także po to, aby poprzez nich ukazać swoją miłość i pociągać ludzi ku Bogu.

W rzeczywistości ukazywanie miłości Jezusa i doprowadzanie ludzi do Niego, jest misją Kościoła oraz sensem Jego istnienia Kościoła. Jest także misją każdego chrześcijanina oraz sensem bycia chrześcijaninem.

W dzisiejszej Ewangelii Jezus powiedział; „Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało;” (Łk10,2)

„Wielkie żniwo” oznacza fakt, że ciągle wielu ludzi, nie żyje w jedności z Bogiem, a nawet nie zna Boga, pomimo tego, że Jezus Chrystus daje taką możliwość wszystkim ludziom.

„Robotników mało” oznacza fakt, że ​​jest bardzo niewielu ludzi, którzy przekazują innym radosną wieść o tym, że w Jezusie Chrystusie przybliżyło się do nas Królestwo Boże i teraz każdy człowiek może żyć w miłosne jedności z Bogiem.

Z całą pewnością jest wielu ludzi, którzy przyjęli chrzest. Sami tylko katolicy stanowią prawie 20% ludności Ziemi. Ale jak wielu chrześcijan tak naprawdę jest świadomych swojej misji? Jak wielu z tych, którzy znają swoją misję, w rzeczywistości realizuje ją?

Z całą pewnością są chrześcijanie, którzy znają sens swojego istnienia i realizują misję, w którą otrzymali od Jezusa. Niestety, mam wrażenie, że nie jest ich zbyt wielu. Możliwe, że większość chrześcijan dba tylko o swoje własne zbawienie, o swój własny spokój. Starają się uzyskać łaskę od Boga tylko dla siebie i swoich najbliższych, nie myślą w ogóle o zbawieniu innych ludzi.

Ponieważ głoszenie Ewangelii jest misją i sensem istnienia Kościoła oraz każdego pojedynczego chrześcijanina, jedynie wspólnoty oraz indywidualni chrześcijanie, którzy spełniają swoją misję, żyją zgodnie z pragnieniem Jezusa, są pełni miłości i pełni życia. Tylko oni niezależnie od sytuacji w jakiej się znajdą cieszą się radością oraz pokoju, którego świat dać nie może.

Módlmy się o to, aby coraz więcej chrześcijan poprzez pogłębianie swojej jedności z Chrystusem coraz bardziej myśleli tak, jak myślał Jezusa, mówili tak, jak mówił, Jezus, żyli tak, jak żył Jezus, a przez to coraz wyraźniej ukazywali Jego wspaniałość i przyciągali do Niego jak największą liczbę ludzi.

Módlmy się także o to, aby coraz więcej ludzi złączyło się z Jezusem więzami miłości i wiary, aby w ten sposób rozwijało się Królestwo Boże i spełniał się plan Boga wobec całego świata.

Trzynasta Niedziela zwykła  (Łk.9,51-62)

Najprawdopodobniej, każdy z nas doświadczył w swoim dzieciństwie, a może nawet w życiu dorosłym, kary, która była całkowicie nieadekwatna do własnego czynu. Taka kara nie jest środkiem wychowawczym, tylko rodzajem zemsty. Jej celem nie jest pouczenie dziecka tego, co jest dobre, a co jest złe, tylko ukazanie swojej przewagi, a może nawet wywołanie lęku, aby zmusić do posłuszeństwa.

Taka kara zawsze wywołuje poczucie niesprawiedliwości. Jeżeli tak działają rodzice lub nauczyciele, to tracą zaufanie dzieci. Kara taka może także stać się przyczyną problemów z zaufaniem do wszelkich autorytetowi, a co gorsze może także wykształtować u dzieci błędne wyobrażenie Boga.

Dzieje się tak, ponieważ bardzo wielu ludzi, jest przekonanych, że Bóg, który jest Panem całego świata, zasadniczo działa tak, jak działają władcy tego świata.

Jeżeli ludzie, którzy mieli nad nami jakąś władzę, poprzez niesprawiedliwe kary zmuszali nas do posłuszeństwa, to możemy nabrać przekonania, że także Bóg mści się na tych, którzy są nieposłusznie wobec Niego. Niestety, bardzo wielu ludzi posiada takie mylne wyobrażenie o Bogu.

Jednym z celów przyjścia na ten świat Syna Bożego, było ukazanie nam prawdziwego obrazu Boga. Jezus Chrystus objawił nam prawdziwe oblicze Boga własnymi słowami oraz czynami.

Najprawdopodobniej Jan i Jakub byli przekonani, że Samarytanie, którzy nie przyjęli Jezusa, obrazili Go i zasłużyli na karę. Próbowali uczynić to, poprzez zesłanie ognia z nieba i zniszczenie tych ludzi oraz ich rodzin. Oczywiście taka kara byłaby całkowicie nieadekwatna do czynu Samarytan, byłaby zwykłą zemstą. Bardzo możliwe, że byli oni przekonani, że tak właśnie działa Bóg, że takie działanie jest sprawiedliwe, czyli zgodne z wolą Boga.

Poprzez zgromienie uczniów Jezus pouczył ich oraz nas, że Bóg nigdy nie karze tych, którzy sprzeciwiają się Jemy, że nigdy nie mści się.

Ponieważ poprzez zemstę człowiek usiłuje ukazać swoją władzę, swoją przewagę nad drugim człowiekiem oraz wywołać lęk u tej osoby, aby zmusić ją do uległości, możemy powiedzieć, że mszczą się jedynie ludzie, którzy nie są pewni własnej siły lub własnego autorytetu.

W przeciwieństwie do ludzkiej ograniczonej mocy, moc Boga jest absolutna i nieograniczona. Ponieważ nikt nie może ani odebrać tej mocy od Boga, ani w żaden sposób jej zagrozić, Bóg nie musi udowadniać swojego autorytetu, ani nie musi go bronić takimi niesprawiedliwymi metodami jak zemsta. Jezus objawia działanie Boga i prawdziwą moc Bożą nie poprzez zemstę, ale poprzez umocnienie swej determinacji, by udać się do Jerozolimy.

W Jerozolimie było wielu ludzi wrogich Jezusowi, którzy usiłowali Go zabić. Powodem, dla którego Jezus zdecydował się na pójście do Jerozolimy, nie było pragnienie zniszczenia tych ludzi, ale pragnienie ukazania im miłości Boga, pragnienie wezwania ich do nawrócenia i doprowadzenia do pojednania z Bogiem.

Z pewnością Jezus wiedział, że w Jeruzalem czeka na Niego cierpienie oraz śmierć, których naturalnie lękał się. Niemniej jednak postanowił udać się do Jerozolimy, ponieważ pragnienie ukazania miłość Boga było znacznie silniejsze niż pragnienie uniknięcia cierpienia oraz pragnienie ocalenia własnego życia.

Była jeszcze jedna przyczyna tego, że Jezus zdecydował się na pójście do Jerozolimy, pomimo istnienia olbrzymiego zagrożenia.

W przeciwieństwie do skończonej mocy, którą posiada wielu ludzi, moc Boża jest nieskończona, jest silniejsza niż jakiekolwiek zło, czy też grzech ludzki, a nawet jest mocniejsza do śmierci. Bóg ma moc wydobywania dobra z grzechu oraz innego zła. Posiada moc wykorzystywania ludzkiego nieposłuszeństwa do realizacji swego planu miłości. Jezus, który znał tę miłość, zdecydował się na pójście do Jerozolimy i przyjęcie straszliwych cierpień oraz okrutnej śmierci, ponieważ był przekonany, że Jego cierpienie i śmierć na krzyżu nie zostaną zmarnowane, ale zostaną przemienione przez Boga na zbawienie całej ludzkości.

Módlmy się o to, aby coraz więcej ludzi poprzez poznanie Jezusa Chrystusa, poznało miłość Boga. Módlmy się także o to, aby zaufali oni Bogu, który zawsze wzywa do pojednania i relacji miłości, przyjęli Jego zaproszenie i żyli w miłości przez całą wieczność.

Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa

Aby choć trochę zrozumieć Tajemnicę Eucharystii, a przynajmniej, aby zrozumieć to, dlaczego Jezus daje nam swoje Ciało oraz swoją Krew, musimy najpierw uświadomić sobie to, czym jest miłość.

Jezus Chrystus ukazał swoim życiem, że kochać drugą osobę, znaczy ofiarować tej osobie swoje życie, ofiarować tej osobie całego siebie. Ukazał także, że kochać drugą osobę znaczy także przyjąć tą osobę do swojego życie.

Z tego powodu wzajemna miłość dwóch osób tworzy więź, która łączy te osoby. W miarę wzrastania miłości, pogłębia się także więź dwóch osób. Kiedy miłość osiągnie doskonałość, więź ta staje się jednością osób, które połączyła. Używając biblijnego wyrażenia możemy powiedzieć, że dwie osoby stają jednym ciałem.

Uroczystość Trójcy Świętej, którą obchodziliśmy w ubiegłą niedzielę, także ukazuje tą prawdę. Ponieważ Trzy osoby Boskie, Ojciec, Syn i Duch Święty kochają się wzajemnie doskonałą miłością, czyli całkowicie ofiarowuję siebie innym Osobom i całkowicie przyjmują inne Osoby, stanowią doskonałą jedność, są jednym Bogiem.

Bóg stworzył człowieka na swój obraz i swoje podobieństwo, w tym celu abyśmy wzięli udział w tym miłosnym obcowaniu trzech Boskich Osób, abyśmy poprzez miłość doskonale zjednoczyli się z Bogiem, oraz innymi ludźmi.

W Jezusie Chrystusie Bóg stał się człowiekiem właśnie w tym celu, aby ofiarować siebie samego ludziom. Bóg pragnął, aby ludzie poprzez przyjęcie Jezusa przyjęli Jego samego. Bóg pragnął, aby ludzie poprzez ukochanie Jezusa ukochali Jego samego, a poprzez ofiarowanie siebie Jezusowi ofiarowali Bogu siebie samych.

Bóg nie wycofał tej ofiary nawet wtedy, kiedy ludzie wbrew pragnieniu Boga odrzucili Jezusa i zabili Go.

Sakrament Ciała i Krwi Chrystusa jest pamiątką tej ofiary Boga, ale jest także sposobem, w jaki Bóg dzisiaj ofiaruje nam Siebie Samego.

Przyjmując Ciało i Krew Jezusa, pod postacią chleba i wina, przyjmujemy żywego Jezusa, i jednocześnie przyjmujemy samego Boga.

Jednak przyjęcie Jezusa pogłębi naszą relację z Bogiem tylko wtedy, kiedy także my ofiarujemy Bogu siebie samych. To ofiarowanie siebie Bogu nie jest sprawą uczuć lub słów, ale jest sprawą sposobu życia, jest sprawą naszych czynów. Ofiarowujemy Bogu siebie wtedy, kiedy w swoim życiu spełniamy wolę Boga, czyli wtedy, kiedy żyjemy zgodnie z nauką Jezusa i przykładem Jego życia.

Dziękując Bogu za to, że w Najświętszym Sakramencie także dziś ofiarowuje nam Siebie Samego, módlmy się o to, abyśmy poprzez życie zgodne z Jego wolą, oddawali Mu siebie samych i w ten sposób ciągle pogłębiali więź, która łączy nas z Bogiem i zmierzali do doskonałej Jedności.

Uroczystość Najświętszej Trójcy

Czytania Pisma Św. dobrane do obchodów dzisiejszego Święta Trójcy św. streszczają Historię Zbawienia. Nie jest to przypadek. Czytanie te zostały dobrane w ten sposób, ponieważ właśnie ta Historia Zbawienia jest Historią objawienia się Boga, dzięki czemu znamy Go, jako Boga Trójjedynego.

Najpierw Bóg objawił siebie, jako Jedynego Boga, Stwórcę Wszechświata.

W Jezusie – Synu Bożym, który stał się człowiekiem, Bóg objawił się nam, jako kochający nas bezwarunkowo i bezgranicznie Zbawiciel.

Jezus z kolei po ukończeniu swojej zbawczej misji, po powrocie do Ojca posłał nam Ducha Świętego, aby ten dopełnił dzieła zbawienia.

W ten właśnie sposób Bóg, ukazał się nam w Historii Zbawienia, jako Bóg Jedyny, ale jednocześnie, jako trzy odmienne Osoby – Ojciec, Syn i Duch Święty.

Z całą pewnością nigdy do końca nie zrozumiemy tej Tajemnicy, jednak poprzez rozmyślanie nad Tą Tajemnicą, przez obcowanie z Nią stopniowo poznajemy wspaniałość Boga i coraz mocniej jesteśmy przez Niego pociągani. Ponadto coraz lepiej poznajemy Boże pragnienie wobec nas oraz sens i cel naszego życia.

Tajemnica ta mówi nam przede wszystkim o tym, że Bóg będąc Jedynym nie jest samotnym, że nie istnieje dla siebie samego, ale dla kogoś drugiego, dla innej osoby.

Na podstawie objawienia św. Jan stwierdził, że “Bóg jest Miłością.” Bóg nie tylko kocha, ale jest Miłością, jest Wspólnotą miłości. Tajemnica Trójcy Św. jest Tajemnicą Miłości. Ukazuje nam, że celem miłości, lub raczej stanem doskonałej miłości jest całkowita jedność kochających się osób.

Jezus Chrystus ukazał nam, że kochać drugą osobę oznacza ofiarować tej osobie siebie samego. Ponieważ Ojciec, Syn i Duch św. kochają siebie doskonałą miłością, w pełni oddają i przyjmują siebie wzajemnie. Właśnie dlatego trzy Osoby Boskie – Ojciec, Syn i Duch Święty są doskonale ze sobą zjednoczone, są Jedynym Bogiem.

Takiej doskonałej Miłości nie znajdziemy na ziemi. Jednakże w sercu pragniemy właśnie takiej doskonałej miłości. Nic oprócz takiej miłości nie jest w stanie napełnić naszego serca, które zostało stworzone na obraz i podobieństwo Boga samego.

Na szczęście Bóg Ojciec, Syn i Duch Święty nie tylko ofiarują się wzajemnie, ale także ofiarowują siebie każdemu z nas. Bóg zaprasza nas do osobistej z Nim relacji. Bóg pragnie, aby człowiek przyjął Bożą Miłość, przyjął Boga samego i ofiarował Mu siebie samego.

Jeżeli człowiek przyjmie to zaproszenie, to już teraz, w czasie tego ziemskiego życia będzie mógł doświadczyć przedsmaku szczęścia wiecznego, ale także, podobnie jak Jezus stanie się żywym znakiem miłości Boga, i w swoim życiu będzie objawiał Jego miłość, będzie przyciągał do Boga innych ludzi. Takie życie jest naszą misją, jest sensem bycia chrześcijaninem.

Każdy z nas może objawić Bożą miłość poprzez swoje życie, ale najdoskonalej możemy to uczynić poprzez życie wspólnotowe. Właśnie wspólnota, wspólnota rodzinna, wspólnota zakonna, wspólnota parafialna może stać się najpełniejszym objawieniem miłości Boga, który sam jest wspólnotą miłości.

Jako wspólnota spełnimy tę misję objawiania Bożej miłości tym doskonalej im doskonalsza będzie jedność w naszej wspólnocie. Budowanie jedności wspólnoty jest zadaniem każdego z nas. Jedność ta zależy od tego, jak wypełniamy to zadanie.

Może dobrze by było z okazji dzisiejszej Uroczystości zastanowić się nad swoją rolą we wspólnocie, swoim udziale w życiu wspólnoty, do której każdy z nas zależy.

Czy poprzez aktywny udział w życiu wspólnoty, poprzez dzielenie się swoimi talentami buduję tę wspólnotę i przyczyniam się do pogłębiania jej jedności? A może swoimi czynami, swoimi słowami, a może pasywną postawą, brakiem zaangażowania w życiu wspólnoty przyczyniam się do osłabienia jej jedności, czy też nawet do rozbicia wspólnoty?

Módlmy się o to, abyśmy zaufali Trójjedynemu Bogu, abyśmy przyjęli Jego zaproszenie, abyśmy już teraz mogli kosztować szczęścia uczestniczenia w życiu Trójjedynego Boga i swoim życiem objawiali Jego miłość.

Módlmy się także o to, aby każdy z nas przyczyniał się do pogłębiania jedności własnej wspólnoty, tak, aby jak najpełniej objawiała ona miłość Boga.

Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego

Każdy z nas doświadcza w swoim życiu różnorodnych strat. Może to być zgubienie jakiejś drobnej rzeczy, albo utracenie czegoś bardzo cennego lub nawet bardzo bliskiej osoby. Każdej stracie towarzyszy smutek. Im strata większa, tym smutek jest głębszy. Jeżeli utracona rzecz lub osoba odgrywała w naszym życiu bardzo ważną rolę, na przykład była gwarantem poczucia bezpieczeństwa, czy też źródłem poczucia szczęśliwości, smutek może być tak wielki, że stanie się ogromnym cierpieniem. Możemy nawet utracić poczucie sensu życia, czyli popaść w rozpacz i utracić siły potrzebne do życia.
Dla Apostołów taką wielką stratą, która spowodowała nie tylko wielki smutek, ale także napełniła ich serca rozpaczą była śmierć Jezusa. Po śmierci Jezusa Apostołowie byli przekonani, że już nigdy Go nie spotkają. Konsekwentnie, wszystkie nadzieje, które w Nim pokładali, zostały utracone.
Jednak ten beznadziejny stan Apostołów nie trwał długo. Kiedy po trzech dniach Jezus zmartwychwstał, ich wielki smutek został przemieniony w ogromną radość. Zmartwychwstanie Jezusa ukazało im, że nawet śmierć nie jest w stanie zniszczyć Jezusa, ani Jego miłości. Przekonali się, że Jezus ma moc spełnić każdą obietnicę. Może spełnić nawet taką obietnicę, która nam wydaje się niemożliwa do spełnienia.
Wniebowstąpienie, którego pamiątkę dzisiaj świętujemy, dla Apostołów także było doświadczeniem straty. Dlaczego? Ponieważ od tego momentu Apostołowie nie mogli już widzieć postaci Jezusa, nie mogli już słyszeć Jego głosu, nie mogli obcować z Nim tak, jak to czynili przez trzy lata, kiedy Jezus przebywał wśród nich w swoim ludzkim ciele.
Z tego powodu odejście Jezusa do Ojca niewątpliwie powodowało smutek Apostołów. Jednak dzięki doświadczeniu Zmartwychwstania ich rozłąka z Jezusem, jaką było Wniebowstąpienie, wyglądała już całkiem inaczej niż rozłąka spowodowana Jego śmiercią. Teraz Apostołowie lepiej rozumieli obietnicę Jezusa, i mieli pewność, że Jezus tą obietnicę spełni. To powodowało, że smutek Apostołów nie przemienił się w rozpacz. Wprost przeciwnie ich serca były napełnione wielką nadzieją i radością.
O jednej z obietnic Jezusa możemy przeczytać w Ewangelii św. Jana.
„W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem.” J14:2-3Jezus obiecał Apostołom przygotować dla mich miejsce w Królestwie Niebieskim i powrócić po nich tak, aby mogli przebywać z Nim na wieki. Z tego powodu życie dla Apostołów zaczęło oznaczać oczekiwanie na spełnienie tej obietnicy, czyli oczekiwanie na powtórne przyjście Jezusa
Jezus dał Apostołom jeszcze jedną wielką obietnicę. Obiecał zesłać swojego Ducha. Jezus spełnił tę obietnicę już po dziesięciu dniach Jezus i Apostołowie zostali napełnienia Jego Duchem.
Pomimo tego, że Apostołowie nie widzieli postaci Jezusa, dzięki Duchowi Świętemu mogli żyć w jeszcze głębszej relacji z Jezusem, niż żyli do tej pory.
Dzięki Duchowi Świętemu Apostołowie mogli także iść za Jezusem, postępować zgodnie z Jego wskazówkami, pomimo, że nie słyszeli Jego głosu.
Dzięki Duchowi Jezusa, Apostołowie mogli wypełnić misję, jaką powierzył im Jezus, mogli ciągle pogłębiać relację z Jezusem, a przez to przygotować się na decydujące spotkanie z Nim. To spotkanie miało udoskonalić tą relację i doprowadzić do jedności z Jezusem, a przez Jezusa do jedności z samym Bogiem Ojcem i Duchem Świętym.
Te obietnice, które Jezus dał Apostołom, Jezus daje także każdemu z nas. Jezus obiecuje każdemu z nas, że przygotuje dla nas miejsca w Królestwie Niebieskim i przyjdzie po nas, aby nas wprowadzić do tego miejsca, tak abyśmy mogli być z Nim za zawsze. Obiecuje także, posłać nam swojego Ducha, abyśmy zostali Nim napełnieni i byli w stanie kochać Jezusa, żyć w serdecznej relacji z Jezusem i iść za Jego przewodnictwem, wypełnić misję, którą nam powierzył, a przez takie życie przygotować się na ostateczne i decydujące spotkanie z Jezusem.
Módlmy się o to, abyśmy podobnie jak Apostołowie, z głębi serca uwierzyli, że Jezus jest w stanie i na pewno spełni wszystkie swoje obietnice. Módlmy się o to, aby przyjęcie tych obietnic napełniło nasze serca wielką nadzieją i radością. Módlmy się także o to, abyśmy byli zawsze otwarci na obecność i przewodzenie Ducha św. tak, abyśmy żyli w serdecznej relacji z Jezusem, zgodnie z Jego pragnieniem i w ten sposób jak najlepiej przygotowali się na spotkanie, kiedy ponownie przyjdzie na ten świat.