Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa

Aby choć trochę zrozumieć Tajemnicę Eucharystii, a przynajmniej, aby zrozumieć to, dlaczego Jezus daje nam swoje Ciało oraz swoją Krew, musimy najpierw uświadomić sobie to, czym jest miłość.

Jezus Chrystus ukazał swoim życiem, że kochać drugą osobę, znaczy ofiarować tej osobie swoje życie, ofiarować tej osobie całego siebie. Ukazał także, że kochać drugą osobę znaczy także przyjąć tą osobę do swojego życie.

Z tego powodu wzajemna miłość dwóch osób tworzy więź, która łączy te osoby. W miarę wzrastania miłości, pogłębia się także więź dwóch osób. Kiedy miłość osiągnie doskonałość, więź ta staje się jednością osób, które połączyła. Używając biblijnego wyrażenia możemy powiedzieć, że dwie osoby stają jednym ciałem.

Uroczystość Trójcy Świętej, którą obchodziliśmy w ubiegłą niedzielę, także ukazuje tą prawdę. Ponieważ Trzy osoby Boskie, Ojciec, Syn i Duch Święty kochają się wzajemnie doskonałą miłością, czyli całkowicie ofiarowuję siebie innym Osobom i całkowicie przyjmują inne Osoby, stanowią doskonałą jedność, są jednym Bogiem.

Bóg stworzył człowieka na swój obraz i swoje podobieństwo, w tym celu abyśmy wzięli udział w tym miłosnym obcowaniu trzech Boskich Osób, abyśmy poprzez miłość doskonale zjednoczyli się z Bogiem, oraz innymi ludźmi.

W Jezusie Chrystusie Bóg stał się człowiekiem właśnie w tym celu, aby ofiarować siebie samego ludziom. Bóg pragnął, aby ludzie poprzez przyjęcie Jezusa przyjęli Jego samego. Bóg pragnął, aby ludzie poprzez ukochanie Jezusa ukochali Jego samego, a poprzez ofiarowanie siebie Jezusowi ofiarowali Bogu siebie samych.

Bóg nie wycofał tej ofiary nawet wtedy, kiedy ludzie wbrew pragnieniu Boga odrzucili Jezusa i zabili Go.

Sakrament Ciała i Krwi Chrystusa jest pamiątką tej ofiary Boga, ale jest także sposobem, w jaki Bóg dzisiaj ofiaruje nam Siebie Samego.

Przyjmując Ciało i Krew Jezusa, pod postacią chleba i wina, przyjmujemy żywego Jezusa, i jednocześnie przyjmujemy samego Boga.

Jednak przyjęcie Jezusa pogłębi naszą relację z Bogiem tylko wtedy, kiedy także my ofiarujemy Bogu siebie samych. To ofiarowanie siebie Bogu nie jest sprawą uczuć lub słów, ale jest sprawą sposobu życia, jest sprawą naszych czynów. Ofiarowujemy Bogu siebie wtedy, kiedy w swoim życiu spełniamy wolę Boga, czyli wtedy, kiedy żyjemy zgodnie z nauką Jezusa i przykładem Jego życia.

Dziękując Bogu za to, że w Najświętszym Sakramencie także dziś ofiarowuje nam Siebie Samego, módlmy się o to, abyśmy poprzez życie zgodne z Jego wolą, oddawali Mu siebie samych i w ten sposób ciągle pogłębiali więź, która łączy nas z Bogiem i zmierzali do doskonałej Jedności.

Uroczystość Najświętszej Trójcy

Czytania Pisma Św. dobrane do obchodów dzisiejszego Święta Trójcy św. streszczają Historię Zbawienia. Nie jest to przypadek. Czytanie te zostały dobrane w ten sposób, ponieważ właśnie ta Historia Zbawienia jest Historią objawienia się Boga, dzięki czemu znamy Go, jako Boga Trójjedynego.

Najpierw Bóg objawił siebie, jako Jedynego Boga, Stwórcę Wszechświata.

W Jezusie – Synu Bożym, który stał się człowiekiem, Bóg objawił się nam, jako kochający nas bezwarunkowo i bezgranicznie Zbawiciel.

Jezus z kolei po ukończeniu swojej zbawczej misji, po powrocie do Ojca posłał nam Ducha Świętego, aby ten dopełnił dzieła zbawienia.

W ten właśnie sposób Bóg, ukazał się nam w Historii Zbawienia, jako Bóg Jedyny, ale jednocześnie, jako trzy odmienne Osoby – Ojciec, Syn i Duch Święty.

Z całą pewnością nigdy do końca nie zrozumiemy tej Tajemnicy, jednak poprzez rozmyślanie nad Tą Tajemnicą, przez obcowanie z Nią stopniowo poznajemy wspaniałość Boga i coraz mocniej jesteśmy przez Niego pociągani. Ponadto coraz lepiej poznajemy Boże pragnienie wobec nas oraz sens i cel naszego życia.

Tajemnica ta mówi nam przede wszystkim o tym, że Bóg będąc Jedynym nie jest samotnym, że nie istnieje dla siebie samego, ale dla kogoś drugiego, dla innej osoby.

Na podstawie objawienia św. Jan stwierdził, że “Bóg jest Miłością.” Bóg nie tylko kocha, ale jest Miłością, jest Wspólnotą miłości. Tajemnica Trójcy Św. jest Tajemnicą Miłości. Ukazuje nam, że celem miłości, lub raczej stanem doskonałej miłości jest całkowita jedność kochających się osób.

Jezus Chrystus ukazał nam, że kochać drugą osobę oznacza ofiarować tej osobie siebie samego. Ponieważ Ojciec, Syn i Duch św. kochają siebie doskonałą miłością, w pełni oddają i przyjmują siebie wzajemnie. Właśnie dlatego trzy Osoby Boskie – Ojciec, Syn i Duch Święty są doskonale ze sobą zjednoczone, są Jedynym Bogiem.

Takiej doskonałej Miłości nie znajdziemy na ziemi. Jednakże w sercu pragniemy właśnie takiej doskonałej miłości. Nic oprócz takiej miłości nie jest w stanie napełnić naszego serca, które zostało stworzone na obraz i podobieństwo Boga samego.

Na szczęście Bóg Ojciec, Syn i Duch Święty nie tylko ofiarują się wzajemnie, ale także ofiarowują siebie każdemu z nas. Bóg zaprasza nas do osobistej z Nim relacji. Bóg pragnie, aby człowiek przyjął Bożą Miłość, przyjął Boga samego i ofiarował Mu siebie samego.

Jeżeli człowiek przyjmie to zaproszenie, to już teraz, w czasie tego ziemskiego życia będzie mógł doświadczyć przedsmaku szczęścia wiecznego, ale także, podobnie jak Jezus stanie się żywym znakiem miłości Boga, i w swoim życiu będzie objawiał Jego miłość, będzie przyciągał do Boga innych ludzi. Takie życie jest naszą misją, jest sensem bycia chrześcijaninem.

Każdy z nas może objawić Bożą miłość poprzez swoje życie, ale najdoskonalej możemy to uczynić poprzez życie wspólnotowe. Właśnie wspólnota, wspólnota rodzinna, wspólnota zakonna, wspólnota parafialna może stać się najpełniejszym objawieniem miłości Boga, który sam jest wspólnotą miłości.

Jako wspólnota spełnimy tę misję objawiania Bożej miłości tym doskonalej im doskonalsza będzie jedność w naszej wspólnocie. Budowanie jedności wspólnoty jest zadaniem każdego z nas. Jedność ta zależy od tego, jak wypełniamy to zadanie.

Może dobrze by było z okazji dzisiejszej Uroczystości zastanowić się nad swoją rolą we wspólnocie, swoim udziale w życiu wspólnoty, do której każdy z nas zależy.

Czy poprzez aktywny udział w życiu wspólnoty, poprzez dzielenie się swoimi talentami buduję tę wspólnotę i przyczyniam się do pogłębiania jej jedności? A może swoimi czynami, swoimi słowami, a może pasywną postawą, brakiem zaangażowania w życiu wspólnoty przyczyniam się do osłabienia jej jedności, czy też nawet do rozbicia wspólnoty?

Módlmy się o to, abyśmy zaufali Trójjedynemu Bogu, abyśmy przyjęli Jego zaproszenie, abyśmy już teraz mogli kosztować szczęścia uczestniczenia w życiu Trójjedynego Boga i swoim życiem objawiali Jego miłość.

Módlmy się także o to, aby każdy z nas przyczyniał się do pogłębiania jedności własnej wspólnoty, tak, aby jak najpełniej objawiała ona miłość Boga.

Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego

Każdy z nas doświadcza w swoim życiu różnorodnych strat. Może to być zgubienie jakiejś drobnej rzeczy, albo utracenie czegoś bardzo cennego lub nawet bardzo bliskiej osoby. Każdej stracie towarzyszy smutek. Im strata większa, tym smutek jest głębszy. Jeżeli utracona rzecz lub osoba odgrywała w naszym życiu bardzo ważną rolę, na przykład była gwarantem poczucia bezpieczeństwa, czy też źródłem poczucia szczęśliwości, smutek może być tak wielki, że stanie się ogromnym cierpieniem. Możemy nawet utracić poczucie sensu życia, czyli popaść w rozpacz i utracić siły potrzebne do życia.
Dla Apostołów taką wielką stratą, która spowodowała nie tylko wielki smutek, ale także napełniła ich serca rozpaczą była śmierć Jezusa. Po śmierci Jezusa Apostołowie byli przekonani, że już nigdy Go nie spotkają. Konsekwentnie, wszystkie nadzieje, które w Nim pokładali, zostały utracone.
Jednak ten beznadziejny stan Apostołów nie trwał długo. Kiedy po trzech dniach Jezus zmartwychwstał, ich wielki smutek został przemieniony w ogromną radość. Zmartwychwstanie Jezusa ukazało im, że nawet śmierć nie jest w stanie zniszczyć Jezusa, ani Jego miłości. Przekonali się, że Jezus ma moc spełnić każdą obietnicę. Może spełnić nawet taką obietnicę, która nam wydaje się niemożliwa do spełnienia.
Wniebowstąpienie, którego pamiątkę dzisiaj świętujemy, dla Apostołów także było doświadczeniem straty. Dlaczego? Ponieważ od tego momentu Apostołowie nie mogli już widzieć postaci Jezusa, nie mogli już słyszeć Jego głosu, nie mogli obcować z Nim tak, jak to czynili przez trzy lata, kiedy Jezus przebywał wśród nich w swoim ludzkim ciele.
Z tego powodu odejście Jezusa do Ojca niewątpliwie powodowało smutek Apostołów. Jednak dzięki doświadczeniu Zmartwychwstania ich rozłąka z Jezusem, jaką było Wniebowstąpienie, wyglądała już całkiem inaczej niż rozłąka spowodowana Jego śmiercią. Teraz Apostołowie lepiej rozumieli obietnicę Jezusa, i mieli pewność, że Jezus tą obietnicę spełni. To powodowało, że smutek Apostołów nie przemienił się w rozpacz. Wprost przeciwnie ich serca były napełnione wielką nadzieją i radością.
O jednej z obietnic Jezusa możemy przeczytać w Ewangelii św. Jana.
“W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem.” J14:2-3Jezus obiecał Apostołom przygotować dla mich miejsce w Królestwie Niebieskim i powrócić po nich tak, aby mogli przebywać z Nim na wieki. Z tego powodu życie dla Apostołów zaczęło oznaczać oczekiwanie na spełnienie tej obietnicy, czyli oczekiwanie na powtórne przyjście Jezusa
Jezus dał Apostołom jeszcze jedną wielką obietnicę. Obiecał zesłać swojego Ducha. Jezus spełnił tę obietnicę już po dziesięciu dniach Jezus i Apostołowie zostali napełnienia Jego Duchem.
Pomimo tego, że Apostołowie nie widzieli postaci Jezusa, dzięki Duchowi Świętemu mogli żyć w jeszcze głębszej relacji z Jezusem, niż żyli do tej pory.
Dzięki Duchowi Świętemu Apostołowie mogli także iść za Jezusem, postępować zgodnie z Jego wskazówkami, pomimo, że nie słyszeli Jego głosu.
Dzięki Duchowi Jezusa, Apostołowie mogli wypełnić misję, jaką powierzył im Jezus, mogli ciągle pogłębiać relację z Jezusem, a przez to przygotować się na decydujące spotkanie z Nim. To spotkanie miało udoskonalić tą relację i doprowadzić do jedności z Jezusem, a przez Jezusa do jedności z samym Bogiem Ojcem i Duchem Świętym.
Te obietnice, które Jezus dał Apostołom, Jezus daje także każdemu z nas. Jezus obiecuje każdemu z nas, że przygotuje dla nas miejsca w Królestwie Niebieskim i przyjdzie po nas, aby nas wprowadzić do tego miejsca, tak abyśmy mogli być z Nim za zawsze. Obiecuje także, posłać nam swojego Ducha, abyśmy zostali Nim napełnieni i byli w stanie kochać Jezusa, żyć w serdecznej relacji z Jezusem i iść za Jego przewodnictwem, wypełnić misję, którą nam powierzył, a przez takie życie przygotować się na ostateczne i decydujące spotkanie z Jezusem.
Módlmy się o to, abyśmy podobnie jak Apostołowie, z głębi serca uwierzyli, że Jezus jest w stanie i na pewno spełni wszystkie swoje obietnice. Módlmy się o to, aby przyjęcie tych obietnic napełniło nasze serca wielką nadzieją i radością. Módlmy się także o to, abyśmy byli zawsze otwarci na obecność i przewodzenie Ducha św. tak, abyśmy żyli w serdecznej relacji z Jezusem, zgodnie z Jego pragnieniem i w ten sposób jak najlepiej przygotowali się na spotkanie, kiedy ponownie przyjdzie na ten świat.

Szósta Niedziela Wielkanocna

Myślę, że nie potrzeba być historykiem, aby stwierdzić, że historia ludzkości to ciągle przeplatające się etapy wojny i pokoju.
Zwykle podczas pokoju ludzie budują, produkują, gromadzą różne dobra, bogacą się. Jednak etap ten nie trwa wiecznie. Kiedy znowu wybucha wojna, wszystko to, co człowiek zdołał zbudować, czy też zgromadzić podczas okresu pokoju, zostaje zniszczone. Ostatecznie w wyniku wojny wszystkie strony ponoszą wielkie straty。Wszyscy cierpią. Pomimo tego, ciągle wybuchają nowe wojny. Dlaczego tak się dzieje?
Przyczyny wojny zazwyczaj są zwykle bardzo skomplikowane, ale można dostrzec kilka głównych przyczyn.
Czasami wojny są wynikiem ambicji polityków, którzy pragną rozszerzyć swoją władzę.
Także różne ideologie, błędne przekonania mogą stać się przyczyną wojny.
Wojny mogą być wynikiem pragnienia rozszerzenia własnej przestrzeni życiowej, lub też odzyskania utraconego wcześniej terytorium.
Czasami jedno państwo atakuje drugie, gdyż jest przekonane, że państwo to stanowi dla niego zagrożenie i trzeba je zlikwidować, dopóki posiada się przewagę militarną.
Chyba najczęściej wojny wybuchają z przyczyn ekonomicznych. Ich celem może być zdobycie surowców naturalnych, lub rozwinięcie gospodarki swojego kraju.

Niezależnie od konkretnej przyczyny wojny, możemy powiedzieć, że jest ona środkiem do realizacji celów jednego państwa kosztem innego. Państwo, które wywołuje wojnę, myśli jedynie o własnej korzyści, i absolutnie nie liczy się z dobrem obywateli drugiego państwa i nie przejmują się ich cierpieniami.
Najogólniej możemy powiedzieć, że zasadniczą przyczyną wojny są egoistyczne żądze oraz lęki, które napełniają serce człowieka.
Z tego powodu możemy powiedzieć, że dopóki wszystkie państwa, a dokładniej wszyscy ludzie, nie zostaną wyzwoleni z pod władzy egoistycznych żądz oraz lęków, wojny będą ciągle wybuchały pomimo zrozumienia, że jest to największa głupota człowieka.

Do żyjących w takiej rzeczywistości ludzi przychodzi Jezus Chrystus i mówi: „Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję.” (J14,27)
Czym różni się pokój, który usiłuje osiągnąć świat, od pokoju, który daje nam Jezus?
Czym różni się sposób realizowania pokoju przez świat, od sposobu, w jaki pokój usiłuje zrealizować Jezus?
Pokój, który daje nam Jezus jest opisany w Apokalipsie św. Jan. Fragment tego opisu był przeczytany, jako dzisiejsze drugie czytanie. Pokój ten nie jest jedynie czasowym brakiem wojny, ale jest więzią miłości. Jest to więź miłości człowieka z Bogiem, oraz ludzi między sobą. Właśnie ta miłość, czyli troska o dobro drugiego człowieka jest podstawą pokoju, który daje nam Jezus Chrystus.
Jezus ukazał, że ktoś, kto naprawdę kocha drugiego człowieka poświęca dla niego nie tylko swój czas oraz siły, ale, jeżeli jest taka potrzeba, także swoje życie.
Kiedy taka miłość jest wzajemna, prowadzi ona do głębokiej więzi, a ostatecznie do jedności, której nie może zerwać nawet śmierć. Dlatego właśnie taki pokój może trwać wiecznie.
W celu zrealizowania tego pokoju Jezus ukazuje nam wzór życia opartego na miłości i jednocześnie stara się uzdrowić serce człowieka z przeróżnych zranień, które zostały mu zadane od urodzenia, a które uniemożliwiają mu życie w miłości. Stara się wyzwolić go ze zniewolenia egoizmem, jak również napełnić jego serce miłością do Boga, oraz innych ludzi, zarówno do tych, którzy nas kochają, jak i tych, którzy nas krzywdzą.
Takie życie, jakie ukazał nam Jezus, może wydawać się niemożliwe dla przeciętnego człowieka. Jednak, gdy spojrzymy na 2000 lat chrześcijaństwa, możemy stwierdzić, że bardzo wielu ludzi żyło właśnie w ten sposób. Nie byli to ludzie, którzy byli szczególnie silni albo szczególnie utalentowani, ale byli to ludzie, którzy zawierzyli Jezusowi, którzy pozwolili Jezusowi uzdrowić ich serce oraz napełnić te serce miłością. Innymi słowami byli to ludzie, którzy przyjęli miłość Jezusa i na tę miłość odpowiedzieli swoją miłością.

Módlmy się o to, aby jak najwięcej ludzi zaufało Jezusowi, aby zostali uzdrowieni z różnych zranień oraz wyzwoleni z różnorodnych uzależnień i mogli żyć w miłości.
Módlmy się także o to, aby wzrastała wspólnota ludzi, którzy są połączeni więzami miłości, aby pokój Chrystusowy rozchodził się po całym świecie.

Piąta Niedziela Wielkanocna

Dzisiejsza Ewangelia poucza nas o nowym przykazaniu. Jest to przykazanie miłości, które dał nam Jezus. Jednak, kiedy przyjrzymy się naszym własnym pragnieniom oraz pragnieniom innych ludzi, łatwo stwierdzimy, że każdy człowiek, nie tylko młodzież, ale także dziecko oraz starsza osoba pragnie i poszukuje miłości. Dlatego też możemy powiedzieć, że nikomu nie trzeba nakazywać miłości. To przykazanie jest jakby już wpisane w naturę człowieka.

Dlaczego Jezus mówi, że to przykazanie miłości jest „nowym przykazaniem”?

W przykazaniu, które dał Jezus, nowym elementem nie jest “kochajcie się wzajemnie” ale, “tak jak Ja was umiłowałem”.

Pomimo tego, że człowiek pragnie miłości, tak naprawdę nie wie, czym jest ta miłość. Są ludzie, którzy do pewnego stopnia poznają miłość w swojej rodzinie, ale znaczna większość ludzi uczy się miłości z powieści, czasopism, filmów, piosenek. Jednak, kiedy próbują wcielić tą naukę w życie przekonują się boleśnie, że w rzeczywistości nie jest to miłość, którą pragną w sercu.

Jezus nie tylko nauczał tego, czym jest miłość, ale sam kierował się w swoim życiu miłością. Dlatego też, aby poznać, czym jest prawdziwa miłość, musimy poznać Jezusa.

Miłość, którą ukazał Jezus jest wielką Tajemnicą. Dlatego nie można jej opisać nawet bardzo obszerne dzieło naukowe. Jednak na podstawie życie Jezusa z łatwością możemy dostrzec kilka cech charakterystycznych prawdziwej miłości.

Życie Jezusa cechowało się przede wszystkim tym, że Jezusa na różne sposoby pomagał ludziom, czynił dobro, które ludzie najbardziej potrzebowali. Po prostu służył człowiekowi. Na tej podstawie możemy powiedzieć, że kochać drugą osobę oznacza czynić dobro dla drugiego człowieka, oznacza służyć drugiemu człowiekowi.

Jezus czynił dobro nie tylko wtedy, kiedy ludzie Mu dziękowali lub chwalili Go za to, ale także wtedy, kiedy ludzie Go krytykowali i prześladowali. Czynił dobro nie tylko dla tych, którzy byli dobrzy dla Niego, ale także dla tych, którzy usiłowali Go skrzywdzić, a nawet dla tych, którzy przybili Go do krzyża. W ten sposób Jezus ukazał, że prawdziwa miłość jest bezinteresowna i bezwarunkowa. Miłość nie liczy zysków i strat, ale jest hojna dla każdego, zarówno dla tego, który docenia i szanuje ten dar miłości, oraz dla tego, kto jest niewdzięczny za ten dar lub całkowicie go marnuje.

Swoją krzyżową śmiercią Jezus ukazał także, że kochający człowiek poświęca dla osoby kochanej nie tylko swój czas, energię, zdolności, ale także swoje życia. Z tego powodu możemy powiedzieć, że miłość jest ofiarowaniem siebie samego drugiemu człowiekowi, jest uczynieniem ze swojego życia daru dla tej osoby.

Z całą pewnością Jezus cierpiał i zmarł na krzyżu, dlatego, że był do końca wierny miłości do człowieka. Jednak życie Jezusa nie skończyło się na krzyżu. Jezus zmartwychwstał i już nigdy więcej nie zazna śmierci. W ten sposób Jezus ukazał nam, że prawdziwa miłość, pomimo tego, że mogą towarzyszyć jej cierpienia, a nawet śmierć, w rzeczywistości jest mocniejsza niż wszelkie cierpienia oraz śmierć. Miłość prowadzi do życia wiecznego.

Dając nowe przykazanie miłości Jezus wzywa do tego, aby taka miłość była wzajemna.

Jeżeli miłość jest wzajemna to łączy te osoby więzią mocniejszą niż śmierć i ostatecznie prowadzi do jedności kochających się wzajemnie osób. Ta jedność jest stanem doskonałym miłości, jednocześnie jest pełnią szczęścia człowieka, jest celem ludzkiego życia.

Bóg kocha każdego człowieka taką miłością, jaką objawił nam Jezus oraz pragnie miłości każdego człowieka. Ponieważ Bóg nie tylko kocha, ale jest Miłością, każda prawdziwa miłość jest darem Boga. Człowiek, który przyjął ten dar i żyje w miłości, odpowiada na pragnienie Boga.

Z tego powodu nawet wtedy, kiedy drugi człowiek nie odwzajemnia naszej miłości swoją miłością, nasza miłość nie jest bezsensowna, ponieważ jest naszą odpowiedzią na miłość Boga i prowadzi nas do jedności z Bogiem, oraz z tymi wszystkimi, którzy przez miłość zjednoczą się z Bogiem.

Módlmy się o to, aby coraz więcej ludzi otworzyło swoje serca na największy dar Boga, jakim jest miłość.

Módlmy się także o to, aby ludzie, którzy ten dar przyjęli, dzielili się nim z innymi ludźmi i w ten sposób kroczyli ku doskonałej jedności z Bogiem oraz wszystkimi ludźmi, którzy przyjmą Boży dar życia wiecznego.