1 STYCZNIA  Uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki, Maryi

Początek nowego roku wzbudza w wielu ludziach nadzieję na to, że będzie on lepszy od poprzedniego. Tę nadzieję często wyrażamy w naszych noworocznych życzeniach.

Z naszych dotychczasowych doświadczeń powinniśmy dobrze wiedzieć, że nie wystarczy pragnąć, czy też życzyć innym jakiegoś dobra, aby rzeczywiście stało się ono naszym udziałem.

Maryja bezgranicznie ufała Bogu i Jemu powierzyła swoje życie. Dzięki swojej wierności i posłuszeństwu woli Boga stała się Matką Syna Bożego, Matką Zbawiciela Świata. W ten sposób Maryja nie tylko spełniła swoje najgłębsze pragnienia, ale także obdarowała największym dobrem wszystkich ludzi.

Gdy poznamy Miłość Boga i podobnie jak Maryja odpowiemy miłością na tę Miłość, wtedy to największe dobro, jakim jest Miłość Boga, stanie się naszym udziałem. Jednocześnie my sami staniemy się źródłem życia Bożego dla innych ludzi. W ten sposób nasze najlepsze życzenia zostaną spełnione.

Szczęśliwego Nowego Roku!

 

Gwiazda Betlejemska

Ewangelia poucza nas, że narodzenie Jezusa było ogłoszone przez pewną gwiazdę. Istnieje wiele teorii na temat tego, czym mogła być ta Gwiazda Betlejemska.

Poniżej prezentuję teorię, która mnie osobiście najbardziej przekonuje. Jej autorem jest  Rick Larson. Jej przedstawienie (w języku angielskim) można znaleźć tutaj

Dla przestudiowania materiału „we własnym tępie” pobierz prezentację w formacie pdf

Świętej Rodziny: Jezusa, Maryi i Józefa

Syr 3,2-6.12-14; Kol 3,12-21; Mt 2,13-15.19-23

Świętą Rodzinę: rodzinę Józefa, Maryi i Jezusa uważamy za rodzinę doskonałą, za rodzinę, którą każda inna rodzina powinna naśladować. Jednak nie wiemy zbyt dużo o tej Rodzinie. Nie znamy Jej codziennego życia. Czego właściwie możemy nauczyć się od Świętej Rodziny? W czym możemy Ją naśladować?

Z tych nielicznych opisów Świętej Rodziny, które możemy znaleźć w Ewangeliach, możemy poznać, że Jej życie nie było łatwe, że już od samego początku napotykali na różne bardzo poważne kłopoty, które groziły zerwaniem więzi Maryi i Józefa, a nawet zagrażały zdrowiu i życiu Jezusa. Po narodzeniu Jezusa z powodu śmiertelnego niebezpieczeństwa musieli uciekać z Izraela i przez kilka miesięcy żyli, jako uchodźcy w obcym kraju. Kiedy Jezus rozpoczął publiczną działalność, nie wszyscy członkowie Jego rodziny rozumieli sens tej działalności, niektórzy myśleli nawet, że postradał zmysły. Patrząc się na te problemy, można nawet powątpiewać, i pytać się o to, czy rzeczywiście Bóg był z Nimi, czy rzeczywiście Im błogosławił.

Jednak żadne z tych problemów, Czytaj dalej Świętej Rodziny: Jezusa, Maryi i Józefa

Wigilia świąt Bożego Narodzenia

2 Sm 7,1-5.8b-12.14a-16; Łk 1,67-79

W kościele, w którym kiedyś pracowałem był pewien uczeń szkoły podstawowej, który z wielkim przejęciem opowiadał mi o tym, że z telewizji dowiedział się o tym, że Joanna Dark słyszała głos Boga. Później dowiedział się, że także inni ludzie, jak na przykład Matka Teresa, czy też św. Franciszek z Asyżu słyszeli głos Boga. Chłopak ten powiedział mi, że on także chce usłyszeć głos Boga, tylko nie wie, co ma w tym celu zrobić. Powiedziałem mu, że przede wszystkim musi się wyciszyć oraz, że musi otworzyć nie tylko uszy, ale i serce, że powinien słuchać nie tylko uszami, ale i sercem.

Później dowiedziałem się od mamy tego chłopaka, że był na mnie bardzo zły. Rozgniewał się na mnie, ponieważ przez chwilę siedział cicho i próbował słuchać uszami i sercem, ale nic nie usłyszał. Powiedział mamie, że bardzo się rozczarował i poczuł się oszukany przez księdza.

Chłopak ten szczerze wyznał swoje odczucie, swoje rozczarowanie. Ale myślę, że jednocześnie wyraził uczucie wielu innych ludzi, którzy choć czują podobnie, z różnych powodów nie wyrażają swojego uczucia.

Czy przypadkiem także i my nie jesteśmy czasami rozczarowani w swojej wierze? Czy przypadkiem nie czujemy się zawiedzeni innymi ludźmi, a może nawet samym Bogiem? Czy w mijającym roku nie było chwil, kiedy czuliśmy się opuszczeni przez Boga, czy wręcz oszukani przez Niego? Czy nie zadawaliśmy sobie pytania o to, dlaczego Bóg milczy, dlaczego nie odpowiada na nasze wezwania, dlaczego w milczeniu przygląda się naszym problemom, naszemu cierpieniu?

Ten zarzut wobec wielu ludzi jest niejednokrotnie całkiem uzasadniony. Ale, czy jest on uzasadniony wobec Boga? Czy rzeczywiście Bóg przygląda się w milczeniu naszym cierpieniom? Czy rzeczywiście nie odpowiada na nasze wezwania? Czy rzeczywiście jest nieobecny? Czy fakt, że nie słyszymy głosu Boga wynika z tego, że on milczy? A może problem jest w nas? Może wynika on z tego, że to my źle słuchamy?

Przed chwilą usłyszeliśmy biblijną historię narodzenia Jezusa. Jest to stara i dobrze znana historia. Powtarzana jest już od prawie dwóch tysięcy lat. Wielu z nas słyszy ją co roku już od maleńkości. Jednak pomimo tego, że bardzo dobrze znamy tę historię ciągle chodzimy do kościoła, aby na nowo jej słuchać, a co więcej, aby świętować to wielkie wydarzenie, które ona opisuje.

Dlaczego ta historia jest tak ważna, dlaczego jest tak często powtarzana i nigdy się nie znudzi?

Myślę, że historia ta jest ważna, ponieważ opisuje odpowiedź Boga na wezwania wszystkich ludzi. Tych ludzi, którzy urodzili się przed Jezusem, jak również tych, którzy urodzili się później, a także tych, którzy jeszcze się urodzą.

Bóg odpowiada na wezwania człowieka w zaskakujący sposób. Nie odpowiada głosem, który brzmi przez chwilę, aby następnie zniknąć i być zapomnianym, ale odpowiada Słowem, które zmienia rzeczywistość, Słowem, które trwa na wieki. Tym Słowem Boga, jest to małe, bezbronne i bezsilne niemowlę, którego narodzenie dzisiaj świętujemy.

Każde narodzenie dziecka jest nowym początkiem, nową wspaniałą szansą, która wzbudza radość i nadzieję nie tylko w sercach rodziców, ale także w sercach wielu ludzi. Niestety nie zawsze ta nowa szansa jest zrealizowana. Bardzo często jest ona całkowicie zmarnowana. W konsekwencji czego nadzieja zamienia się z rozpacz, a dziecko, które było źródłem radości, staje się źródłem smutku i cierpienia.

Narodzenie Jezusa jest nową nadzieją dla całego świata. A co ważniejsze jest nadzieją, która została w pełni zrealizowana. Właśnie w Jezusie zostały zrealizowane wszystkie najgłębsze pragnienie ludzkości, pragnienia każdego człowieka. Co więcej przez Jezusa Bóg doskonale ukazuje nam siebie samego.

Przez Jezusa Bóg ogłasza wszystkim ludziom, że nie jest On jakimś zimnym, niedosięgłym Absolutem, który z daleka, obojętnie przygląda się losom świata, ale jest zaangażowany w losy świata, jest blisko każdego z nas i razem z nami ponosi trudy życia.

Narodzenie Jezusa ukazuje prawdę, że nie musimy lękać się Boga jak absolutnego i surowego władcy, ale, że możemy zbliżyć się do niego bez lęku, właśnie tak, jak zbliżamy się do nowonarodzonego dziecka. Jedynym lękiem może być lęk o to, aby nie zrobić temu dziecku krzywdy, aby je nie zranić.

Narodzenie Jezusa jest zaproszeniem do przyjęcia Boga, który tak nas ukochał, że stał się jednym z nas. Podobnie jak dzieciątko Jezus, Bóg jest bardzo delikatny, łatwy do zranienia, podobnie jak dzieciątko Jezus pragnie czułości i naszej miłości.

Jednym słowem Narodzenie Jezusa jest wezwaniem Boga, jest Jego prośbą o naszą miłość.

Jaka jest Twoja odpowiedź?

Jeżeli w bożonarodzeniowej historii usłyszymy Słowo Boga i przyjmiemy Jego zaproszenie, to możemy być pewni, że nasze życie ulegnie całkowitej przemianie. Jezus stanie się światłem, które oświeci nasze ciemności i pewnie poprowadzi nas ku pełni życia.

Jeśli w historii bożonarodzeniowej nie usłyszymy Słowa Boga, lub co gorsza, świadomie odrzucimy lub zlekceważymy zaproszenie Boga, to może nawet Boże Narodzenie pozwoli nam zakosztować nieco pokoju, nadziei i radości, jednak to przeżycie szybko minie i nie dokona w naszym żadnych trwałych zmian.

Módlmy się o to, aby jak najwięcej ludzi usłyszało zaproszenie Boga i je przyjęło, aby ich ciemności zostały rozproszone, a oni sami stali się światłem dla innych ludzi.