V niedziela zwykła (Rok B)

Dzisiejsza Ewangelia ukazuje nam Jezusa, który uzdrawiał wszystkich, którzy do Niego przychodzili. Nie było choroby, której nie mógłby uzdrowić. Nikt nie odszedł od Jezusa bez uzyskania upragnionego zdrowia.

Jezus uzdrawia także teraz. Ale nie uzdrawia wszystkich. Można powiedzieć, że częściej nie wysłuchuje próśb o uzdrowienie, niż wysłuchuje.

Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego Jezus nie uzdrawia wszystkich proszących Go o łaskę zdrowia, tak jak czynił to dwa tysiące lat temu? Dlaczego Jezus pozwala, aby ludzie czuli się zawiedzeni, a może nawet stracili wiarę w moc lub miłość Jezusa? Czytaj dalej V niedziela zwykła (Rok B)

IV niedziela zwykła (Rok B)

Pwt 18,15-20; 1 Kor 7,32-35; Mk 1,21-28

Dzisiejsza Ewangelia ukazuje, że Jezus w bardzo krótkim czasie zdobył bardzo dużą popularność i zgromadził wokół siebie bardzo wielu uczniów. Przyczyną tej popularności była niezwykłość posiadanej przez Jezusa mocy. Niektórzy ludzie nawet przez kilka dni nie wracali do swoich domów, tylko trwali przy Jezusie. Wyglądało to na wielki sukces młodego nauczyciela. Jednakże, nie wszyscy cieszyli się z tego sukcesu. Wraz ze wzrostem popularności Jezusa, wzrastał zawiść władz izraelskich. Między innymi z lęku przed utratą własnych przywilejów, władze doprowadziły w końcu do aresztowania Jezusa, a nawet do skazania Go na śmierć i wykonania tego wyroku.

Gdy Jezus został pojmany, ludzie, którzy do tej pory szli za Jezusem, którzy uznawali Go za Mesjasza i Króla Izraela, uciekli od Niego. Niektórzy z nich stali się nawet Jego wrogami. Ci sami ludzie, którzy z wielkim entuzjazmem krzyczeli „Hosanna!”, już kilka dni później z jednakowym, jeśli nie z większym entuzjazmem krzyczeli „na krzyż z nim!” Z olbrzymiej rzeszy uczniów przy Jezusie została tylko Jego Matka Maryja, Apostoł Jan i kilka niewiast.

Dlaczego tak się stało? Dlaczego tak mało ludzi wytrwało przy Jezusie do końca? Czytaj dalej IV niedziela zwykła (Rok B)

III niedziela zwykła (Rok B)

Jon 3,1-5.10; 1 Kor 7,29-31; Mk 1,14-20

W dzisiejszej Ewangelii Jezus wzywa nas do nawrócenia.

Możliwe, że niektórzy ludzie słysząc to wezwanie Jezusa, od razu uświadamiają sobie swoje złe czyny, czy też swoje grzechy i od razu wiedzą, co powinni zmienić w swoim życiu.

Z pewnością są także tacy ludzie, którzy myślą, że to wezwanie wcale ich nie dotyczy. Przecież nikogo nie zabili, nikogo nie okradli, nikogo nie oszukali, ani też w żaden inny sposób nie skrzywdzili drugiego człowieka. A co więcej, niejednokrotnie pomagali drugiemu człowiekowi, chodzą do kościoła i dają datki na Kościół, czy też na ubogich. Są przekonani, że właściwie nie mają niczego do naprawienia w swoim życiu.

Aby jednak poznać, czy to wezwanie Jezusa dotyczy mnie osobiście, czy też tylko innych ludzi, musimy najpierw zapoznać się ze znaczeniem tego wezwania. Czytaj dalej III niedziela zwykła (Rok B)

II Tydzień zwykły (Rok B)

1 Sm 3, 3b-10. 19; 1 Kor 6, 13c-15a. 17-20;-J 1, 35-42

Kiedy Jezus zobaczył idących za Nim dwóch uczniów, zapytał ich, „Czego szukacie?”

Myślę, że także teraz Jezus zadaje podobne pytanie każdemu z nas. Czego pragniesz? W jakim celu idziesz za mną? W jakim celu przyszedłeś do tego kościoła? Dlaczego uczestniczysz we Mszy św.?

Najprawdopodobniej także każdy z nas udzieli innej odpowiedzi.

Brat Piotra, Andrzej na zadane pytanie odpowiedział w dość dziwny sposób. Nie poprosił o nic konkretnego. Odpowiedział pytaniem: „Nauczycielu, gdzie mieszkasz?”

Co oznaczało to pytanie? Jakie pragnienie wyraził Andrzej tym pytaniem?

Może Andrzej chciał poznać nie tyle miejsce zamieszkania Jezusa, co raczej to, jak On żył. Może chciał poznać Jego samego. Może nawet chciał się z Nim zaprzyjaźnić i być z Nim razem. W każdym razie możemy powiedzieć, że jego pragnienie było nakierowane na samego Jezusa. Może nawet sam Andrzej nie był tego całkowicie świadomy, ale tym pytaniem ujawnił, że w głębi serca nie pragnie jakiegoś konkretnego daru, ale samego Dawcę.

Św. Augustyn, który poznał dobrze marność oraz wielkość życia ludzkiego, tak powiedział: „Stworzyłeś nas Boże dla siebie i niespokojne jest serce człowieka dopóki nie spocznie w Tobie, o Boże.” Tymi słowami Św. Augustyn wyraża prawdę, że stworzone na obraz i podobieństwo Boga serce człowieka jest tak wielkie, że żaden nawet największy dar Boga nie jest w stanie go napełnić. Nasze serce może być napełnione jedynie przez samego Boga. Jak długo nie przyjmiemy Boga, tak długo będziemy pragnąć, nasze serce nie będzie spokojne, nie będziemy szczęśliwi. Czytaj dalej II Tydzień zwykły (Rok B)

7 stycznia Święto Chrztu Pańskiego

Iz 42, 1-4. 6-7 ; Dz 10, 34-38; Mk 1, 6b-11

Dzisiejsza Ewangelia opisuje centralne wydarzenie w życiu Jezusa Chrystusa. Opisuje doświadczenie, które całkowicie przemieniło Jego życie.

Jako Żyd Jezus wiedział, że Bóg jest Ojcem. Z pewnością Matka Maryja, niejednokrotnie mówiła Jezusowi o Jego szczególnym Synostwie. W wieku 12 lat, Jezus stwierdził, że powinien przebywać w domu Boga Ojca i zajmować się Jego sprawami, Jednak aż do tego czasu, do momentu przyjęcia chrztu z rąk Jana Chrzciciela, przebywał w domu Józefa i zajmował się jego sprawami.

Po doświadczeniu prawdy o tym, że Bóg jest Jego Ojcem, a On sam jest Jego umiłowanym Synem, życie Jezusa uległo całkowitej przemianie. Nie wrócił już do domu Józefa, ani Jego spraw, Porzucił dotychczasowe ustabilizowane życie i rozpoczął realizować misję, którą otrzymał od Ojca Niebieskiego. To doświadczenie niewątpliwie nie było wydarzeniem jednostkowym, ale składały się na nie wszystkie doświadczenia trzydziestu lat życie, poprzez które Jezus nabrał przekonania, że nie tylko jest Synem Boga, ale że ta prawda o sobie Samym, jest najważniejsza w Jego życiu. Z tego powodu bycie Synem Boga stało się najgłębszą tożsamością Jezusa. Przedstawiona przez Marka scena chrztu Jezusa, niejako symbolicznie ukazuje ten proces, a dokładniej ukazuje wynik tego procesu.

Czytaj dalej 7 stycznia Święto Chrztu Pańskiego