Piąta niedziela zwykła

Jezus Chrystus wielokrotnie wzywał ludzi do zaprzestania krzywdzenia innych ludzi, jak również do pomagania innym osobom, czyli do zaprzestania czynienia zła i czynienia dobra.

W jakim celu mamy unikać czynienia zła i czynić to dobro?

Wydaje mi się, że bardzo wielu chrześcijan jest przekonanych, że powinni unikać zła i czynić dobro w tym celu, aby w tym życiu uzyskać błogosławieństwo Boga, a po śmierci uzyskać nagrodę, którą jest zbawienie.

Jednak, Jezus nauczał nas, że Bóg kocha wszystkich ludzi bezwarunkowo i błogosławi zarówno tym, którzy czynią dobro, jak i tym, którzy czynią zło. Jezus nauczał także, że zbawienie nie jest nagrodą za dobre uczynki, ale jest darmowym darem Boga. Wszystko, co musimy zrobić, aby uczestniczyć w zbawieniu, to otworzyć swoje serce i przyjąć ten dar.

W takim razie, w jakim celu mamy unikać zła i czynić dobro?.

Są ludzie, którzy są przekonani, że jeżeli tylko będą dobrzy dla innych ludzi, to ci ludzie będą dobrzy dla nich. Myślę, że nawet nie musimy przypominać sobie to, jaką zapłatę otrzymał Jezusa oraz wielu innych świętych od ludzi, dla których czynili dobro, ale wystarczy przypomnieć sobie swoje własne doświadczenie, aby stwierdzić, że takie oczekiwanie jest nierealistyczne. W rzeczywistości jest bardzo wielu ludzi, którzy nie tylko nie wyrażają wdzięczności za otrzymane dobro, ale starają się maksymalnie wykorzystać osobę, która czyni dla nich dobro, a kiedy osoba ta nie spełnia ich oczekiwań, to zwracają się przeciwko tej osobie.

Na pytanie o to, w jakim celu Jezus wzywał ludzi do czynienia dobra odpowiada sam Jezus. W dzisiejszej Ewangelii Jezus wyraża swoje pragnienie, tymi słowami. „Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie”. Sens tych słów Jezus ukazał nam swoim życiem.

Ponieważ Jezu kochał ludzi pragnął wyzwolić ich z cierpienia i obdarzyć szczęściem.  Ewangelie pokazują, że Jezus bez oszczędzania czasu, czy też ani energii, poświęcał całe swoje życie, aby pomagać jak największej ilości ludzi. Jednak nie był On w stanie uleczyć wszystkich. Nie był w stanie wszystkich nakarmić. Przynajmniej niektórzy z tych, których uleczył, znowu zachorowali. Ci, których nakarmił, znowu zgłodnieli. Wszyscy ostatecznie umarli.

Gdyby leczenie i karmienie ludzi, jak również rozwiązywanie wielu innych problemów ich codziennego życia było sposobem Jezusa na wyzwolenie ludzi z cierpienia i obdarzenie ich szczęściem, można by powiedzieć, że Jego działalność zakończyła się niepowodzeniem, a właściwie już od początku nie było żadnej nadziei na odniesienie sukcesu

Aby uleczyć chorego człowieka nie wystarczy zlikwidować symptomy jego choroby, ale należy zlikwidować jej przyczynę. Choroby, głód oraz wszelkie inne cierpienia, których doświadcza człowiek, to jedynie symptomami problemu człowieka. Ostateczne źródłem wszystkich cierpień człowieka oraz jego nieszczęścia jest jego nieznajomość Boga oraz brak dobrej relacji z Bogiem.

Jezus wiedział, że może naprawdę pomóc cierpiącym ludziom tylko poprzez zlikwidowanie tego korzenia nieszczęść człowieka, czyli poprzez doprowadzenie człowieka do miłosnej relacji z Bogiem. Właśnie dlatego swoimi słowami, swoimi czynami, a nawet swoją śmiercią Jezus przede wszystkim objawiał to, kim jest Bóg. Objawiał miłość Boga oraz pomagał ludziom doświadczyć to, że Bóg kocha ich osobiście i pragnie żyć w miłosnej relacji z nimi. Ponieważ Jezus objawił nam Boga w sposób doskonały, stał się prawdziwym światłem tego świata i solą tej ziemi. Na przestrzeni 2000 lat wyprowadził z ciemności nieznajomości Boga, z ciemności grzechu i rozpaczy niezliczone rzesze ludzi oraz nadał smak, czyli sens ich życiu.

Jako ludzie, którzy poznali miłość Boga, jesteśmy wezwani do tego, aby podobnie jak Jezus stać się światłem świata oraz solą ziemi, czyli do tego, aby poprzez swoje życie ukazywać ludziom miłość Boga oraz prawdziwy sens życia ludzkiego. Aby zrealizować tą misję, musimy być zawsze otwarcie na miłość Boga, musimy stale pogłębiać naszą relację z Jezusem i być wierni miłości Boga w każdych warunkach i w każdym czasie.

Módlmy się o to, abyśmy naszymi słowami i czynami pomagali ludziom poznać wspaniałość Boga, Jego Miłość i Dobroć, aby zauroczeni Bogiem, mogli oni otworzyć swoje serca, przyjąć Jego miłość i żyć w tej miłości, aby w ten sposób swoim życiem wychwalali Boga i mieli udział w Jego szczęśliwości przez całą wieczność.

Święto ofiarowania Pańskiego

Izraelici, podobnie jak wiele innych narodów, mieli zwyczaj ofiarowaniu Bogu różnych cennych rzeczy, szczególnie zwierząt, aby uzyskać Jego błogosławieństwo. Jednak Bóg objawił im, że wcale nie potrzebuje tych ofiar, że ofiary te wcale nie sprawiają Mu radości. Bóg objawił także, że to, co pragnie od człowieka to nawrócenie i życie zgodne z wolą Boga, czyli ofiarowanie Bogu swojego własnego życia.

Dlaczego Bóg pragnie, aby człowieka ofiarował Mu swoje życie?

Żeby zrozumieć to pragnienie Boga, musimy przypomnieć sobie cel, dla którego Bóg stworzył człowieka. Bóg stworzył nas w tym celu, aby podzielić się z nami swoim życiem oraz swoim szczęściem. Bóg pragnął, aby człowiek miał udział w miłosnej relacji trzech osób Boskich, Ojca, Syna i Ducha Świętego, czyli, aby poprzez doskonałą miłości zjednoczył się z Trójjedynym Bogiem.

Ponieważ Bóg już ofiarował nam swoją miłość, a wraz z nią siebie samego, aby pragnienie Boga zjednoczenia się z człowiekiem zostało zrealizowane, wystarczy, aby człowiek przyjął miłość Boga i ofiarować Mu swoją własną miłość.

Wydawałoby się, że przyjęcie miłości Boga oraz ofiarowanie Mu swojej miłości jest czymś najlepszym, co człowiek może uczynić. Jednak historia ludzkości, oraz historia praktycznie każdego indywidualnego człowieka ukazuje, że wybór ten nie jest dla człowieka, ani łatwy, ani naturalny. Wprawdzie wszyscy ludzie pragną miłości, to jednak bardzo niewielu wie, czym jest prawdziwa miłość, a jeszcze mniej ludzi, żyje prawdziwą miłością.

Mam wrażenie, że większości ludzi miłość kojarzy się jedynie z przyjemnością, z radością, z poczuciem szczęścia. Z całą pewnością miłość jest źródłem radości. Miłość wzbudza w sercu człowieka wielką radość, ponieważ łącząc go z drugim człowiekiem, wyzwala go z samotności, nadaje sens jego życiu, daje dużą nadzieję na spełnienie najgłębszych pragnień jego serca, nadzieję na pełnię szczęścia.

Jednak miłość jest nie tylko przyjęciem drugiej osoby, ale także jest ofiarowaniem swojego życia drugiej osobie. Dla osób, które dotąd żyły tylko dla siebie, dla osób, które ciągle są zniewolone przez egoizm i najbardziej pragną własnej korzyści, takie ofiarowanie siebie jest bardzo bolesne, a co więcej sprawia wrażenie tracenia własnego życia.

Człowieka instynktownie lęka się śmierci oraz cierpienia. Jak długo ludzie są niewolnikami tego lęku, tak długo nie są w stanie przyjąć tego wymiaru miłości, który jest związany z cierpieniem. Jednak odrzucenie części miłości jest odrzuceniem całej miłości. Dlatego też w rzeczywistości ludzie, którzy nie są w stanie przyjąć cierpienia, które towarzyszy miłości, nie są w stanie kochać nikogo.

Jezus Chrystus przyszedł na świat między innymi w tym celu, aby wyzwolić nas z lęku przed śmiercią oraz z lęku przed cierpieniem i umożliwić nam życie w miłości, umożliwić nam ofiarowanie swojego życia drugiej osobie, i ostatecznie ofiarowanie swojego życia Bogu.

Dzisiejsze święto Ofiarowania Pańskiego, przypomina nam historyczne wydarzenie, ofiarowania nowo narodzonego Jezusa Bogu w Świątyni Jerozolimskiej. Jednak święto to, przede wszystkim przypomina nam prawdę, że całe życie Jezusa było ofiarowaniem siebie Bogu, poprzez życie dla drugiego człowieka.

Swoim życiem Jezus ukazuje nam piękno życia w miłości, piękno życia zgodnego z pragnieniem serca i jednocześnie zgodnego z wolą Boga. Z całą pewnością w swoim życiu Jezus doświadczał wiele radości, ale życiu temu towarzyszyły także liczne cierpienia. Jezus był wierny decyzji ofiarowania swojego życia ludziom, czyli był wierny miłości, niezależnie od tego, czy doświadczał radości, czy cierpienia. Jezus był wierny do końca, pomimo że oznaczało to przyjęcie z rąk człowieka nie tylko olbrzymiego cierpienia, ale także okrutnej śmierci. Jednak życie Jezusa nie zakończyło się na krzyżu. Jezus zmartwychwstał i został przyjęty do pełni życia w jedności z Bogiem Ojcem.

Swoją wiernością aż do końca oraz swoim zmartwychwstaniem Jezus ukazał nam, że pomimo tego, że na tym świecie miłości towarzyszą cierpienia, pomimo tego, że może ona nawet doprowadzić do śmierci, celem miłości nie są te cierpienia, czy też śmierć, ale pełnia życia w jedności z Bogiem. Poprzez przyjęcie cierpień, które towarzyszą miłości, człowiek może całkowicie ofiarować siebie Bogu. W ten sposób, wierność miłości aż do końca, doprowadza człowieka do doskonałej jedności z Bogiem, czyli do celu życia ludzkiego, do stanu doskonałego szczęścia.

Módlmy się o to, abyśmy w pełni zaufali Jezusowi i poprzez wierne kroczenie za Jezusem stopniowo ofiarowywali siebie Bogu i przygotowali się na przyjęcie pełni szczęścia, które Bóg Ojciec przygotował dla każdego z nas.

Trzecia niedziela zwykła  

Jezus Chrystus rozpoczął realizację misji, którą otrzymał od Ojca słowami: „Nawracajcie się! Przybliżyło się Królestwo Niebieskie”. Także Jan Chrzciciel rozpoczął swoją działalność wymawiając takie same słowa. Jednak pomimo tego, że słowa inaugurujące działalność Jana i Jezusa były takie same, ich znaczenie jest całkowicie inne.

Dla Jana Chrzciciela nadejście Królestwa Bożego oznaczało nadejście Mesjasza, który będzie sądził ludzi. Nauczał on, że ludzie, którzy nie nawrócą się do tego czasu, zostaną bardzo surowo ukarani. Słowa Jana były ostrzeżeniem. Wzbudzały w ludziach lęk.

Nauka Jezusa była całkiem odmienna. Jezus głosił, że Bóg jest miłosiernym Ojcem, który bezwarunkowo kocha wszystkich ludzi, niezależnie od tego, czy są dobrzy, czy też źli. Niezależnie od tego, czy żyją zgodnie z Jego pragnieniem, czy też nie. Nawrócenie człowieka nie jest warunkiem uzyskania Bożej miłości, ale konsekwencją przyjęcia tej miłości.

Ogłaszając nadejście Królestwa Bożego oraz wzywając do nawrócenia, Jezus pouczał o tym, że teraz, wraz z rozpoczęciem Jego działalności, przyjęcie Bożej miłości stało się możliwe i konsekwentnie, także życie zgodne z wolą Bożą stało się możliwe. Słowa Jezusa, pomimo tego, że były takie same jak słowa Jana, nie wzbudzały lęku, ale nadzieję i radość. Właśnie dlatego były Radosną Nowiną.

Oczywiście Jezus wiedział, że ludzie nie uwierzą w prawdę o bezwarunkowej miłości Boga jedynie na podstawie samych słów. Wiedział, że aby ludzie przyjęli Bożą miłość, muszą najpierw jej doświadczyć. Właśnie dlatego tak często przebywał w towarzystwie grzeszników, czyli w towarzystwie ludzi, którzy byli uważani za niekochanych i opuszczonych przez Boga. Jezus nie tylko z nimi przebywał, ale także ucztował z nimi. Dla Żydów wspólny posiłek był wyrazem przyjaźni, zaufania i szacunku. Jezus także leczył chorych. Żydzi uznawali chorobę za karę Boga. Jezus lecząc ludzi, ukazywał, że choroba wcale nie jest zesłaną przez Boga karą. Wprost przeciwnie Bóg pragnie wyzwolić ludzi z wszystkich chorób oraz wszelkich innych cierpień.

Właśnie w ten sposób Jezus objawiał Bożą miłość i umożliwił ludziom doświadczenie tej miłości. Ta miłość Boga, która była widoczna w słowach i czynach Jezusa, oświecała ciemności świata, ciemności życia oderwanego od Boga. Dzięki Jezusowi ludzie mogli nie tylko doświadczyć tej miłości, ale także przyjąć ją i żyć w tej miłości.

Jezus nie poprzestał na osobistym objawianiu miłości Boga. Pragnął, aby to światło, które On przyniósł, rozeszło się na cały świat i oświeciło wszystkich ludzi. Właśnie w tym celu, od samego początku powoływał ludzi, aby stali się Jego uczniami i szli za Nim, czyli aby podobnie jak Jezus, żyli w miłości Boga i swoim życiem objawiali miłość Boga tym, którzy jeszcze jej nie znają. W ten sposób mieli się oni stać światłem świata, które oświeca mroki, w których żyją ludzi i pociągać ich ku Bogu.

Jako chrześcijanie, jako uczniowie Jezusa także my powołani jesteśmy do objawiania miłości Boga, do stania się światłem dla świata. Aby zrealizować tą misję, nie wystarczy poznać głoszoną przez Jezusa prawdę o miłości Boga, ani nawet nie wystarczy uwierzyć w tę prawdę. Przede wszystkim potrzebne jest życie tą prawdą w codziennym życiu. Jednak, żeby żyć tą prawdą, potrzebujemy najpierw doświadczyć miłości Boga i przyjąć ją.

Gdzie możemy doświadczyć tej Miłości Boga? Boża Miłość nie jest niczym ograniczona i można jej doświadczyć wszędzie, w każdym czasie, w każdej możliwej sytuacji. Jednak dla nas chrześcijan najbardziej naturalnym miejscem doświadczania miłości Boga powinna być nasza chrześcijańska wspólnota.

Myślę, że Jezus już od samego początku swojej działalności gromadził wokół siebie uczniów i tworzył wspólnotę, nie tylko w tym celu, aby posłać uczniów na cały świat, ale także po to, aby uczniowie wspierali siebie nawzajem i doświadczali w swojej wspólnocie miłość Boga. W tym sensie stworzenie środowiska, które umożliwia, czy też pomaga w doświadczeniu Bożej miłości, jest głównym zadaniem wspólnot chrześcijańskich, a co więcej jest sensem ich istnienia.

Módlmy się o to, aby wspólnoty chrześcijańskie były naprawdę miejscem, gdzie możemy doświadczyć miłości Boga, a wzmocnieni tym doświadczeniem chrześcijanie, ukazywali Bożą miłość w swoim codziennym życiu i w ten sposób stawali się światłem oświecającym mroki świata.

Druga Niedziela zwykła (rok A)  

Świętowana w ubiegłym tygodniu Uroczystość Chrztu Jezusa przypomniała nam, że przyjęcie chrztu z rąk Jana Chrzciciela, było dla Jezusa przyjęciem misji z rąk swojego Ojca.

Słowa Jana, „Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata”, są bardzo krótkim opisem misji Jezusa. Jezus przyszedł po to, aby zgładzić nasze grzechy, aby nas wyzwolić od naszych grzechów. Jezus nie tylko przyjął tę misję, ale także doskonale ją wypełnił, poprzez ofiarowanie Bogu swojego życie i swojej miłości na ołtarzu krzyża. Fakt, że nasze grzechy zostały już odkupione, jest Radosną Nowiną. Jednak niestety, bardzo liczni ludzie są wobec tej nowiny całkowicie obojętni.

Myślę, że jedną z przyczyn jest to, że wielu ludzi jest przekonanych, że właściwie nie popełniają żadnych grzechów, ponieważ ani nie kradną, ani nie zabijają, ani nie czynią innego wielkiego zła. Może nawet pomagają nawet innym lub czynią inne dobro. Są przekonani, że nie tylko nie zasługują na żadną karę, ale raczej powinni być jakoś wynagrodzeni za swoje życie.

Ludzie, którzy myślą w ten sposób, są przekonani, że nie potrzebują żadnego zbawiciela, nie potrzebują nikogo, kto odkupiłby ich grzechy poprzez ofiarę z własnego życia.

Dla ludzi, którzy nie dostrzegają żadnego związku między własnym życiem a dziełem zbawczym Jezusa, Dobra Nowina o tym, że grzechy wszystkich ludzi zostały odkupione przez Jezusa Chrystusa, na pewno nie będzie źródłem radości. Jednak prawdziwym problemem jest to, że ludzie ci nie będą w stanie przyjąć owoców Jego dzieła zbawienia.

Czy rzeczywiście Jezus przyszedł jedynie dla ludzi, którzy zabijają, kradną i czynią inne zło, które zasługuje na karę wiecznego potępienia?

Aby odpowiedzieć na to pytanie i dostrzec związek misji Jezusa z własnym życiem, musimy najpierw zrozumieć to, czym jest grzech oraz co to znaczy, że Jezus gładzi nasze grzechy. Pomogą nam w tym inne słowa Jana Chrzciciela, które także dotyczą misji Jezusa Chrystusa. Jan powiedział, że Jezus „jest Tym, który chrzci Duchem Świętym”.

Czasownik „chrzcić”, w języku greckim oznacza dosłownie „zanurzać”, dlatego też wyrażenie „Chrzcić Duchem Świętym” oznacza dosłownie „zanurzać w Duchu Świętym”.

Duch Święty to sam Bóg, to Jego życie, to Jego miłość. Chrzcić w Duchu Świętym oznacza zanurzać człowieka w życiu oraz miłości Boga. Misją Jezusa jest pojednanie człowieka z Bogiem i doprowadzenie wszystkich ludzi do jedności z Bogiem.

Istotą grzechu jest odejście człowieka od Boga, jest życie bez Boga. Dlatego właśnie pojednanie człowieka z Bogiem jest rzeczywistym zgładzeniem jego grzechów.

Miłosne zjednoczenie z Bogiem jest dla człowieka, sprawą najważniejszą w życiu, ponieważ człowiek został stworzony do udziału w życiu i miłości Boga, do jedności z Bogiem i tylko w Bogu możemy zrealizować wszystkie nasze możliwości i pragnienia, tylko w Bogu możemy odnaleźć pełnię szczęścia. Niebo, to nic innego jak wieczne życie z Bogiem. Natomiast piekło, to wieczne życie bez Boga.

Historia Izraela, ale także historia całej ludzkości oraz historia każdego poszczególnego człowieka ukazuje, że żaden człowiek, nawet gdyby żył zgodnie ze wszystkimi przykazaniami Bożymi, o własnych siłach nie jest w stanie ani dojść do Boga, ani zjednoczyć się z Nim.

Na szczęście „Słowo Boże stało się ciałem i zamieszkało między nami”. Innymi słowami, w Jezusie Chrystusie sam Bóg zbliżył się do nas i ofiarowuje nam swoją miłość oraz swoje życie, ofiarowuje nam samego siebie. W tym sensie już samo Wcielenie Syna Bożego jest dziełem zbawczym. Jednak to dzieło zostało dopełnione na krzyżu, kiedy Jezus, jako człowiek ofiarował Bogu swoją miłość i swoje życie, ofiarował siebie samego. Poprzez tę doskonałą ofiarę, jedność Boga i człowieka, która miała miejsce w Jezusie, została udoskonalona i utrwalona na wieczność. Dopiero od tego momentu, człowiek może zjednoczyć się z Bogiem, może osiągnąć pełnię szczęścia.

Aby uczestniczyć w owocach dokonanego przez Jezusa odkupienia, należy przyjąć Boże życie i Bożą miłość, a następnie żyć w tej miłości. Niewątpliwie istnieje wiele sposobów na przyjęcie Bożego życia oraz Bożej miłości, ale tym sposobem, który osobiście dał nam Jezus Chrystus, jest chrzest. Niewątpliwie istnieje wiele sposobów na zbliżanie się do Boga i na pogłębianie relacji z Bogiem. Jednak drogą, którą objawił nam Syn Boży, jest życie z Jezusem i kierowanie się Jego nauką oraz przykładem Jego życia.

Módlmy się o to, aby jak najwięcej ludzi poznało Jezusa Chrystusa i uznało go za ‘Baranka Bożego, który gładzi grzechy świata”, aby poprzez przyjęcie chrztu, przyjęli Boże życie i miłość, a poprzez życie z Jezusem osiągnęło pełną jedność z Bogiem.

Chrzest Jezusa

Przed przyjęciem chrztu z rąk Jana Chrzciciela, Jezus przez niemal trzydzieści lat żył w małym Nazarecie. Podobnie jak Józef pracował, jako cieśla. Najprawdopodobniej życie Jezusa było ustabilizowane i spokojne. Jednak po chrzcie to ustabilizowane życie Jezusa skończyło się.  Jezus nie wrócił do Nazaretu, ani do swojej pracy, ale zaczął chodzić po Palestynie i głosić nadejście Królestwa Bożego. Dlaczego życie Jezusa po przyjęciu chrztu uległo tak dużej przemianie?

Chrzest, który udzielał Jan Chrzciciel, był ceremonią oczyszczenia, którą praktykowali pobożni Żydzi. Elementem tej ceremonii było wyznanie grzechów oraz wyrażenie decyzji rozpoczęcia życia zgodnego z przykazaniami, czyli zgodnego ze Słowem Bożym. Chrzest, który udzielał Jana różnił się od innych ceremonii oczyszczenia tym, że celem jego przyjęcia było przygotowanie się na nadejście Mesjasza.

Jezus nie tylko nigdy nie popełnił żadnego grzechu, ale sam był Mesjaszem, dlatego też w przeciwieństwie do innych ludzi, Jezus nie potrzebował przyjęcie takiego chrztu. Najprawdopodobniej właśnie tak myślał Jan Chrzciciel, dlatego też, kiedy ujrzał zbliżającego się Jezusa, bardzo się zdziwił i usiłował odmówić Jego prośbie. W odpowiedzi na taką reakcję Jana, Jezus powiedział: „Zgódź się teraz, bo trzeba, abyśmy przez to wypełnili wszelką sprawiedliwość.” (Mt3,15)

Sprawiedliwość, o której mówi Jezus, oznacza wypełnienie woli Boga Ojca. Jezus wszedł między grzeszników i podobnie jak oni przyjął chrzest nawrócenia, czyli dokonał aktu pokuty, gdyż taka była wola Boga wobec Niego.

Bóg Ojciec posłał swojego Syna, jako Zbawiciela, ponieważ pragnął wyzwolić wszystkich ludzi z niewoli grzechu i uzdolnić nas do odpowiedzenia miłością na Jego miłość. Bóg pragnął, aby Jezus dopełnił tego dzieła poprzez życie wśród grzeszników, ukazywanie im miłości Boga i ofiarowanie Bogu miłości, którą Bóg pragnie od każdego człowieka. Poprzez wejście w tłum zgromadzonych wokół Jana Chrzciciela grzeszników i przyjęcie chrztu nawrócenia, Jezus przyjął tą misję.

Życie Jezusa po przyjęciu chrztu z rąk Jana uległo tak wielkiej przemianie, nie ze względu na sam fakt przyjęcia tego chrztu, czyli wzięcia udziału w ceremonii oczyszczenia, ponieważ ceremonia ta sama w sobie nie miała mocy przemiany człowieka. Życie Jezusa uległo przemianie, ponieważ poprzez przyjęcie chrztu z rąk Jana Chrzciciela Jezus przyjął misję Mesjasza, jak również przez to, że w odpowiedzi na tą decyzję Jezusa Bóg Ojciec namaścił swojego Syna Duchem Świętym i publicznie ogłosił Go Mesjaszem. To był moment publicznego rozpoczęcia dzieła zbawienia, dla którego Syn Boży przyszedł na ten świat.

Jezus był wierny tej decyzji i żył wśród grzeszników do samego końca, pomimo wielu cierpień, jakich doznał z ich rąk, a nawet pomimo krzyżowej śmierci, jaką grzesznicy zadali Jezusowi. Właśnie w ten sposób Jezus wypełnił swoją misję i odkupił wszystkie nasze grzechy.

Dzięki temu, że Jezus swoim życiem, a szczególnie swoim cierpieniem oraz krzyżową śmiercią odkupił wszystkie nasze grzechy, możemy teraz przyjąć chrzest, który nie jest już zwykłą ceremonią oczyszczenia, ale jest sakramentem, poprzez który działa sam Zbawiciel, dzięki czemu każdy człowiek może nie tylko pojednać się z Bogiem, ale także może przyjąć Jego życie oraz Jego miłość, może zacząć uczestniczyć w naturze Boga i przez to stać się Jego dzieckiem.

W tym sensie, poprzez przyjęcie chrztu, każdy człowiek może uczestniczyć w owocach dzieła odkupienia, które dokonał Jezus Chrystus. Jednak należy pamiętać, że poprzez przyjęcie chrztu, człowiek nie tylko przyjmuje owoce dzieła odkupienia, ale także przyjmuje misję dzielenia się tymi darami z innymi ludźmi.

Wprawdzie dzieło zbawienia zostało dokonane i grzechy wszystkich ludzi zostały już odkupione, to jednak z wielu różnych powodów, nie wszyscy ludzie przyjęli tę łaskę. Jest bardzo wielu ludzi, którzy jeszcze nie pojednali się z Bogiem i nie stali się Jego dziećmi.

Ludzie, którzy poprzez przyjęcie chrztu stali się dziećmi Boga, mają zadanie objawiać miłość Boga oraz Radosną Nowinę o tym, że Bóg pragnienie, aby wszyscy ludzie stali się Jego dziećmi, jak również Radosną Nowinę o tym, że poprzez swojego Jednorodzonego Syna Jezusa Chrystusa Bóg umożliwił każdemu człowiekowi uczestniczenie w Jego miłości i stanie się Jego prawdziwym dzieckiem.

Módlmy się o to, aby wszyscy chrześcijanie, którzy poprzez przyjęcie chrztu świętego stali się dziećmi Boga, żyli zgodnie ze swoją godnością i w ten sposób spełnili misję, którą otrzymali na chrzcie świętym.

Módlmy się o to, abyśmy poprzez takie życie przyprowadzili do Boga wielu ludzi, a sami wzrastali i na wzór Jezusa, stali się dziećmi Boga, w których On ma upodobanie.