PIĄTA NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU (rok B)

Jezus Chrystus w każdej bez wyjątku sytuacji pełnił wolę Boga. Czynił to w sposób doskonały. Nigdy, nawet w najdrobniejszej sprawie nie sprzeciwił się Bogu. Nie popełnił ani jednego grzechu. Pomimo tego, zakończył swoje życie w okrutnej męce i w samotności, na krzyżu, jak przestępca. Wielu ludzi wyciąga stąd wniosek, że Bóg Ojciec pragnął cierpienia oraz krzyżowej śmierci swojego Syna.

Czy Bóg rzeczywiście pragnął takiej śmierci Jezusa?
Komu potrzebne było Jego cierpienie? Bogu, czy też może człowiekowi?

Jezus tak powiedział o swoim ukrzyżowaniu: „A Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie” (J12,32). Te słowa wyrażają wolę Boga. Bóg pragnął, aby Jezus przyciągnął do siebie wszystkich ludzi i przyprowadził ich do Boga Ojca. Zgodnie z tymi słowami już przez dwa tysiące lat, Jezus z wysokości krzyża pociąga ku sobie, a przez siebie ku Bogu niezliczone rzesze ludzi.

Ale czy nie jest to dziwne? Normalnie człowiek pociągany jest przez piękno. Natomiast śmierć na krzyżu wcale nie jest piękna. Wprost przeciwnie jest odrażająca. Widząc ukrzyżowaną postać Jezusa, człowiek raczej pragnie od Niego uciec, niż przybliżyć się do Niego.

Aby to zrozumieć, musimy najpierw przypomnieć sobie prawdę, której św. Paweł napisał w liście do Kolosan „On (Jezus Chrystus) jest obrazem Boga niewidzialnego (Kol1,15). Natomiast sam Jezus powiedział o sobie: „Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca. ” (J14,9)

Patrząc na Jezusa, widzimy niewidzialnego Boga właśnie z tego powodu, że Jezus przez całe życie spełniał Jego wolę, zawsze robił i mówił to, co Bóg pragnął, aby Jezus robił oraz mówił. Jezus objawił nam swoim życiem, całą swoją osobą to, Jakim jest Bóg, właśnie w tym celu, aby Jego własną wspaniałością pociągnąć nas ku Niemu. Ze wszystkich objawionych nam prawd o Boga, Jego miłość ma największą moc przyciągania nas ku Niemu.

Jezus kochał nie tylko tych, którzy uwierzyli w Niego, którzy szanowali Go, którzy Go słuchali, ale także tych, którzy w Niego nie uwierzyli, którzy Go ignorowali, obrażali, walczyli z Nim, którzy Go prześladowali. Kochał również tych, którzy przybili Go do krzyża i zabili. W ten sposób Jezus objawił nam, że Bóg kocha nas miłością całkowicie bezwarunkową. Objawił nam, że z powodu tej miłości Bóg jest z nami w każdej sytuacji, że pragnie wyzwolić nas ze wszelkich cierpień i obdarzyć nas szczęściem wiecznym.

Pomimo całej swojej okropności Męka oraz śmierć Jezusa na krzyżu jest punktem kulminacyjnym objawienia miłości Boga i z tego powodu najmocniej pociąga człowieka ku Bogu. Przybity do krzyża, cały poraniony i zakrwawiony, zmaltretowany Jezus, ukazuje nam postać Boga, który jest ciągle raniony przez nasz egoizm, przez nasze niewierności, przez czynione przez nas zło i popełniane przez nas grzechy.

Przybity do krzyża Jezus, pomimo cierpień nie pała gniewem, nie przeklina ludzi i nie grozi im zemstą lub karami. Przybity do krzyża Jezus modli się o przebaczenie dla tych, którzy zadali Mu to cierpienie oraz obiecuje zbawienie przestępcy, który swoimi czynami zasłużył na karę śmierci.
W ten sposób Jezus ukazuje, że Bóg nawet w przypadku popełnienia największego z możliwych grzechów, jakim było zabicie Syna Bożego, nie pragnie nas karać, ale pragnie naszego nawrócenia, pragnie, abyśmy przyjęli Jego przebaczenie i Jego miłość, abyśmy żyli połączeni z Nim więzami miłości przez całą wieczność.

Męka Jezusa była jednorazowym wydarzeniem w historii i trwała przez kilka godzin. Jednak Męka Boga, którą cierpienie Jezusa ukazuje, trwa nieustannie od czasu, gdy człowiek pogardził Miłością Boga i odszedł od Niego, aż po dzień dzisiejszy. Będzie trwać tak długo, jak długo człowiek będzie cierpiał, tak długo, jak człowiek będzie odrzucał miłość Boga.
Dlatego właśnie krzyż Jezusa, który ukazuje obecną miłość Boga do każdego z nas, jest wydarzeniem ciągle aktualnym. Jest wezwaniem Boga do przyjęcia Jego miłości, do odpowiedzenia miłością na Jego miłość.

Módlmy się o to, aby coraz więcej ludzi otworzyło swoje serce, aby nie zatrzymywali się na odrażającej powierzchowności postaci ukrzyżowanego Jezusa, ale dostrzegli w tej postaci bezwarunkową i nieograniczoną miłość Boga, aby zostali pociągnięcie przez tę miłość i żyli w niej przez całą wieczność.

Czwarta Niedziela Wielkiego Postu (rok B)

Już na samym początku swojej ziemskiej działalności, Jezus wezwał ludzi do nawrócenia. Aby zachęcić ludzi do odpowiedzenia na to wezwanie, ogłosił, że przybliżyło się Królestwa Niebieskie, czyli, że wraz z Jego przyjściem, możliwość życia w miłosnej relacji z Bogiem przybliżyła się do każdego z nas i właśnie z tego powodu prawdziwe nawrócenie stało się możliwe.

Aby doprowadzić ich do prawdziwego nawrócenia, czyli do pojednania z Bogiem i życia w miłosnej relacji naszym niebieskim Ojcem, Jezus na wiele różnych sposobów objawiał ludziom ich własne grzechy oraz pouczał o ich zgubnych konsekwencjach.

Jednak decydującym wydarzeniem w zbawczym dziele Jezusa, tym co nie tylko umożliwiło wszystkim ludziom wieczne życie w miłosnej relacji z Bogiem, ale także stało się źródłem siły potrzebnej do prawdziwego nawrócenia, jest krzyżowa śmierć Jezusa, Jego zmartwychwstanie oraz Jego wniebowstąpienie. Te trzy wydarzenia Jan Ewangelista nazywa „wywyższeniem Jezusa”

W dzisiejszej Ewangelii Jezus mówi o celu swojego wywyższenia, które jest jednocześnie Paschą Jezusa. Tym celem jest obdarzenie człowieka życiem wiecznym, czyli doskonałą jednością z Trójcą Świętą, Ojcem, Synem i Duchem Świętym.

Aby pomóc nam choć trochę zrozumieć sens Tajemnicy Paschalnej, Jezus przypomina nam wydarzenie, które miało miejsce na pustyni, po tym, jak Bóg wyzwolił Izraelitów z niewoli egipskiej.

Izraelici wielokrotni doświadczyli działanie Boga, które ukazywało Jego moc oraz miłość. Pomimo tego, zwątpili w Niego, a dar wolności, przypisali odlanemu z metalu bożkowi. W tym momencie Bóg posłał do Izraelitów jadowite węże. Bóg nie uczynił tego, aby ich zabić, ale wprost przeciwnie uczynił to w tym celu, aby doprowadzić ich do nawrócenia i ocalić ich od ostatecznej konsekwencji grzechu, jaką jest śmierć wieczna.

Człowiek, który popełnia grzech, stopniowo oddala się od Boga. Jeżeli człowiek ten nie nawróci się, ale do samego końca będzie kroczył drogą grzechu, całkowicie zerwie więź z Bogiem i skarze samego siebie, na nigdy niekończącą się samotność oraz wynikające z tej samotności cierpienie.

Posłane przez Boga węże, miały ukazać Izraelitom tą straszną konsekwencję grzechu. Jednocześnie Bóg dał im sposób zbawienia. Mojżesz miał uczynić z brązu węża i umieścić go na kiju. Bóg obiecał, że kiedy ukąszony przez węża Izraelita spojrzy na tego węża, zostanie uratowany. Ponieważ brązowy wąż ukazywał konsekwencję grzechu Izraelitów, i jednocześnie ukazywał obietnicę Boga, spojrzenie na tego węża oznaczał uznanie swojej winy i wyznanie wiary w moc oraz miłosierdzie Boga.

Umieszczony na kiju brązowy wąż jest oczywiście symbolem ukrzyżowanego Jezusa Chrystusa.

W Jezusie Chrystusie Druga Osoba Trójcy Świętej Syn Boży stał się człowiekiem. Każdy człowiek, który przyjmuje miłość Jezusa oraz Jego samego, przyjmuje miłość Trójjedynego Boga oraz Jego samego. Każdy, kto jednoczy się z Jezusem, jednoczy się z samym Bogiem. Dzięki wcieleniu Syna Bożego, wieczne życie, czyli udział w miłości Trójcy Świętej stał się możliwy dla każdego człowieka.

Niestety ludzie, zamiast z wdzięcznością przyjąć Jezusa, odrzucili go, a co więcej przybili do krzyża i zabili. Odrzucenie oraz ukrzyżowanie Jezusa Chrystusa, jest największym złem, jakie uczynił człowiek. Ukazuje także niesamowitą głupotę człowieka.

Gdyby s tym momencie skończyła się historia ludzkości, nie mielibyśmy już żadnej nadziei na zbawienie, żadnej nadziei na osiągnięcia szczęścia. Skazalibyśmy sami siebie na życie bez Boga, czyli na wieczną śmierć.

Na szczęście śmierć Jezusa nie była końcem. Bóg Ojciec wskrzesił Jezusa i objawił wspaniałą prawd. Tą prawdą jest fakt, że człowiek, który może sprzeciwić się Bogu, nie ma mocy zniszczenia Miłości Boga, ani Jego zbawczego planu. Niezależnie od tego, jak wielki grzech popełnimy, Bóg ciągle nas kocha i wzywa nas do udziału w swojej miłości.

Postać ukrzyżowanego Jezusa ukazuje nam konsekwencję naszych grzechów, to znaczy fakt, że każdym swoim grzechem ranimy Boga, niejako uśmiercamy Go w swoim sercu i skazujemy samych siebie na wieczną śmierć.

Postać przybitego do krzyża Jezusa ukazuje nam także miłosierną miłość Boga, która jest mocniejsza od naszego grzechu oraz mocniejsza od śmierci.

Innym słowem postać ukrzyżowanego Jezusa wyraża wezwanie Boga do nawrócenia oraz do pojednania, jest zaproszeniem do udziału w Jego miłości.

Módlmy się o to, abyśmy w krzyżu Jezusa byli w stanie dostrzec całą okropność naszego grzechu, jak również wielkość miłości Boga, abyśmy zawsze byli otwarci na zaproszenie Boga, a poprzez życie zakorzenione w Jego miłości ukazywać tą miłość innym ludziom.

 

 

Trzecia niedziela Wielkiego Postu (rok B)

Świątynia w Jerozolimie była bardzo wspaniałą budowlą. Była dumą Żydów. Wprawdzie w czasach Jezusa jej budowa nie była jeszcze dokończona, to jednak już bardzo sprawnie funkcjonowała i niemal bez przerwy składane były przepisane przez Prawo ofiary.

Szczególnie w większe święta, w Świątyni gromadziło się bardzo dużo ludzi. Jednak dzięki sprawnej organizacji i współpracy bankierów, sprzedawców, lewitów, kapłanów i straży świątynnej, wierni mogli bez przeszkód spełnić swój obowiązek. Oczywiście bankierzy, sprzedawcy, a przede wszystkim kapłani ciągnęli z olbrzymie zyski z takiego funkcjonowania Świątyni. Wszyscy byli zadowoleni z tej harmonijnej współpracy i spokoju, jaki panował w Świątyni.

Jedynym wyjątkiem był Jezus. Opisany przez czytany dzisiaj fragment Ewangelii czyn Jezusa, zburzył panujący w Świątyni spokój i harmonię. Dlatego też oburzył on wielu ludzi i niewątpliwie bardzo zaskoczył Apostołów.

Myślę, że następujące słowa samego Jezusa, pomogą nam zrozumieć Jego czyn. „Czy uważacie, że pokój przybyłem dać ziemi? O nie, oświadczam wam, lecz podział”. (Łk 12,51)

Pokój, jaki panował w Jerozolimskiej Świątyni, nie był prawdziwym pokojem. Prawdziwy pokój to nie tylko brak konfliktów, ale to przede wszystkim stan zgodny z pragnieniem Boga, czyli miłosna relacja między Bogiem i człowiekiem oraz opierająca się na tej relacji miłosna więź między wszystkimi ludźmi. Pokój, jaki panował w Świątyni Jerozolimskiej, nie wypływał ani z miłości do Boga, ani z miłości do człowieka. Był utrzymywany siłą i służył przede wszystkim przysparzaniu zysków tym, którzy mieli władzę.

Zwiedzeni tym fałszywym pokojem ludzie myśleli, że wszystko jest w porządku. Byli przekonani, że oddają chwałę Bogu i otrzymują potrzebne łaski. Jednak w rzeczywistości uczestniczyli w ceremonii, której głównym celem było wzbogacenie się kapłanów. Ceremonie te, absolutnie nie były zgodne z wolą Boga, nie miały mocy przybliżenia ludzi do Boga. Jezus rozbił tę powierzchowną harmonię Świątyni właśnie w tym celu, aby ukazać ludziom tą rzeczywistość.

Niestety zgromadzeni w Jerozolimie ludzie, nie pojęli przesłania Jezusa i zaraz powrócili do poprzedniego ładu. Wielu było zgorszonych tym, co uczynił Jezus, a kapłani byli na Niego oburzeni do tego stopnia, że doprowadzili do Jego aresztowania, skazania na śmierć i ukrzyżowania.

Dopiero później, kiedy po czterdziestu latach Świątynia została kompletnie zburzona, jej nieprzydatność do obcowania z Bogiem stała się oczywista dla wszystkich.

Jezus pragnie obdarzyć każdego z nas prawdziwym pokojem. Dlatego też na różne sposoby poucza nas o naszych błędach, o naszych grzechach. Wszyscy dobrze wiemy, że kiedy człowiek uświadomi sobie własny grzech, jakieś zniewolenie, czy też inny problem, który musi rozwiązać, aby żyć w miłości, jego dotychczasowy spokój zostaje naruszony, lub też całkowicie zburzony. Jest to cierpienie, którego każdy z nas naturalnie chce uniknąć. Jednak poznanie własnego problemu, jest potrzebne do jego rozwiązania, podobnie jak poznanie własnej choroby, jest konieczne do podjęcia leczenia.

Czy jesteśmy w stanie przyjąć Jezusa, który ukazuje nam nasze grzechy oraz nasze zniewolenia?

Jezus zna serce każdego człowieka. Wie, jak trudno jest nam dostrzec i uznać nasz własny grzech. Wie, jak ciężko jest zmienić błędny sposób życia, do którego tak bardzo jesteśmy przyzwyczajeni. Dlatego też nie poprzestaje na wskazywaniu nam naszych grzechów, naszych błędów, czy też innych problemów, ale także ukazuje nam wspaniałość Boga i wielkość Jego Miłości. Jezus ukazuje nam Miłość Boga, ponieważ wie, że jedynie ta Miłość, może nas pociągnąć ku Bogu, oderwać nas od grzechu oraz wyzwolić nas ze wszelkich zniewoleń.

Jezus najpełniej objawił miłość Boga poprzez swoją Mękę, oraz śmierć na krzyżu. Niestety, zgodnie z tym, co stwierdza św. Paweł, wielu ludzi uważa krzyż Jezusa za zgorszenie lub też za zwykłe głupstwo, którym nie warto się zajmować. Wielu ludzi nie jest w stanie poznać znaczenia męki Jezusa, tak samo jak zgromadzeni w Jerozolimie ludzie nie byli w stanie pojąć znaku Jezusa, który dokonał On w Świątyni.

Na szczęście Męka oraz śmierć Jezusa nie była nadaremna. Przez dwa tysiące lat bardzo wielu  ludzi poprzez rozważanie męki i śmierci krzyżowej Jezusa było w stanie poznać Miłość Boga, a co więcej, było w stanie przyjąć tę Miłość, która jest jedynym źródłem prawdziwego pokoju, prawdziwej radości i pełnego szczęścia.

Módlmy się, abyśmy szczególnie podczas tego Wielkiego Postu, poprzez rozważanie męki i śmierci krzyżowej Jezusa, głębiej poznali Bożą Miłość i wzmocnieni tą Miłością mieli odwagę dostrzec i uznać własne grzechy, zniewolenia oraz iluzję, w której żyjemy, tak abyśmy mogli otworzyć serce, przyjąć tę Miłość i dzielić się nią z innymi ludźmi.

DRUGA NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU (rok B)

Gdy Piotr ujrzał przemienioną postać Jezusa, powiedział: «Rabbi, dobrze, że tu jesteśmy.» Tymi słowami wyraził szczęście trzech uczniów. Było to szczęście, którego jeszcze nigdy w swoim życiu nie doświadczyli.

W odpowiedzi na to doświadczenie Piotr zaproponował zbudowanie trzech namiotów. Ten pomysł może wydawać się bardzo dziwny. Jednak najprawdopodobniej takim sposobem Piotr chciał zatrzymać ten moment szczęścia, lub przynajmniej na chwilę go przedłużyć. W tym sensie to zachowanie było bardzo naturalne. Każdy z nas niemalże instynktownie stara się skrócić czas smutku, czas cierpienia i nieszczęścia. Natomiast czas radości i szczęścia staramy się przedłużyć, tak bardzo jak tylko jest to tylko możliwe.

Jednak Bóg Ojciec nie zaakceptował propozycji Piotra. Słowami: „To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie!” Bóg nakazał uczniom opuścić miejsce, w którym czuli się bardzo szczęśliwi i pójść za Jezusem.

Tymi słowami Bóg Ojciec pokazuje nam wszystkim drogę do prawdziwego szczęścia. Wbrew przekonaniu wielu ludzi, człowiek nie osiągnie prawdziwego szczęścia poprzez kierowanie się swoimi własnymi pragnieniami, ponieważ bardzo często są one sprzeczne, i spełnienie jednego pragnienia uniemożliwia spełnienie innego,  a nierzadko to, co pragniemy, jest rzeczywiście dobre dla nas, nie zawsze ukazuje nasze prawdziwe potrzeby. Człowiek może osiągnąć prawdziwe szczęście tylko wtedy, kiedy będzie kierował się w swoim życiu pragnieniem Boga. To pragnienie Boga Jezus Chrystus ukazał nam swoją nauką oraz swoim życiem.

Człowiek, który za wszelką cenę stara się zatrzymać doświadczane szczęście lub też przedłużyć tę chwilę szczęścia, wyraża swój niepokój wobec przyszłości. Wyraża brak nadziei. Możliwe, że człowiek ten obawia się tego, że taka szansa już nigdy się nie powtórzy, że już nigdy nie doświadczy czegoś podobnego. Takie postępowanie może ujawniać przekonanie, że doświadczane obecnie szczęście nie jest darem Boga, ale skutkiem własnego wysiłku, lub też przypadku, który może się już nigdy nie powtórzyć.

Jednak nawet człowiek, który wie, że dobro, którym się cieszy, jest darem Boga, może uznać je za szczyt własnego szczęścia i traktować je jako swój największy skarb, który mu wystarczy do tego, aby być szczęśliwym. Taką postawą człowiek wyraża brak zaufania do Boga. Taka postawa może wynikać z lęku, że Bóg już nigdy nie da mu podobnego daru, albo nawet z przekonania, że Bóg nie jest w stanie dać czegoś lepszego. Taki człowiek nie spodziewa się otrzymać od Boga już niczego lepszego.

Tego rodzaju lęki, niepokoje, czy też brak nadziei, zamykają serce człowieka na nowe dary Boga. Co więcej, taka postawa nie pozwala mu cieszyć się w pełni nawet tymi darami, które już przyjął.

Właśnie z tego powodu, Bóg Ojciec nie zezwolił Apostołom na zatrzymanie się w tym miejscu, w którym doświadczyli największego szczęścia w swoim dotychczasowym życiu. Nie pozwolił im nawet na przedłużenie obecnego doświadczenia szczęścia. Zamiast tego nakazał im pozostawić ten dar, opuścić miejsce tego doświadczenia i pójść za Jezusem.

Niezależnie od tego, jak wielkimi darami Bóg obdarzył nas do tej pory, jest On w stanie dać nam jeszcze wspanialsze dary. Co więcej, Bóg pragnie obdarzać nas coraz to większymi i wspanialszymi darami. Jedyne, co od nas wymaga, to nasze zaufanie do Niego, oraz otwartość serca, czyli nasza ciągła gotowość na przyjęcie tych darów, które On chce nam dać, wtedy, kiedy je daje.

W zachowaniu takiej otwartości serca bardzo pomocna jest świadomość tego, że żaden z Bożych darów, choćby nawet jego wspaniałość przekraczała nasze wyobrażenia oraz oczekiwania, nie jest w stanie całkowicie zaspokoić pragnienia naszego serca, ani też dać nam pełni szczęścia. Nie to jest ich celem. Poprzez swoje dary Bóg przede wszystkim objawia nam swoją miłość. Daje nam je w tym celu, aby wzbudzić w nas wdzięczność i pogłębić nasze zaufanie oraz naszą miłość do Boga.

Ciągle pogłębiająca się ufność oraz miłość wobec Boga otwiera nas na nowe, wspanialsze dary. A co ważniejsze, ta ufność oraz miłość przygotuje nas na przyjęcie największego Daru, jakim jest sam Bóg. Dopiero wtedy, gdy przyjmiemy samego Boga, wszystkie najgłębsze pragnienia naszego serca zostaną całkowicie zaspokojone i będziemy w pełni szczęśliwi.

Módlmy się o to, abyśmy zawsze ufali Jezusowi i zgodnie ze słowami Boga Ojca, zawsze wiernie za Nim kroczyli. Módlmy się o to, abyśmy krocząc za Jezusem, doszli do jedności z Bogiem, do tej jedności, która będzie trwała przez całą wieczność i będzie stanem naszego doskonałego szczęścia.

PIERWSZA NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU  (Rok B)

Bóg Stwórca wszystkiego, co istnieje, stworzył człowieka, na swój obraz i swoje podobieństwo. Uczynił to w tym celu, aby człowiek mógł przyjąć miłość Boga i odpowiedzieć miłością na tą miłość. Bóg pragnął, aby w ten sposób człowiek mógł żyć przez całą wieczność w miłosnej relacji z Bogiem oraz z wszystkimi ludźmi. Życie w miłosnej relacji z Bogiem i innymi ludźmi jest celem naszego życia, jest jednocześnie największym szczęściem człowieka.

Biblia poucza nas, że niestety człowiek nie odpowiedział ma to miłosne zaproszenie Boga. Starał się znaleźć szczęście poza Bogiem, poza Jego miłością. Grzech człowieka stał się początkiem zła, jakie istnieje na ziemi, stał się pierwotną przyczyną wszelkich cierpień człowieka.

Ludzie także dzisiaj starają się znaleźć szczęście poza Bogiem. Usiłują zdobyć szczęście, w którym nie ma miejsca na miłość. Na co dzień możemy doświadczyć skutków takiego działania. Kłótnie, zawiść, dyskryminacja, przemoc domowa, niesprawiedliwość, przestępstwa, wojny, zniszczenie środowiska. Tego rodzaju zło jest skutki działalności człowieka, który wbrew planowi Stworzyciela usiłuje zdobyć szczęście poza Bogiem.

Dzisiejsze czytania pokazują nam, że pomimo grzechu człowieka, Bóg ciągle kocha wszystkich ludzi i wszystkim obiecuje swą wieczną miłość oraz wierność. Nie zrezygnował ze swojego pierwotnego planu, ale posłał do nas swojego Jednorodzonego Syna, aby ten plan zrealizować.

W dzisiejszej Ewangelii usłyszeliśmy wołanie Jezusa: «Czas się wypełnił i bliskie jest Królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!» Królestwo Boże, o którym mówi Jezus, jest właśnie tą miłosną relacją między Bogiem i człowiekiem.

W Jezusie Chrystusie Bóg stał się człowiekiem i sam osobiście zbliżył się do człowieka, który odszedł od Boga. Bóg zbliżył się do człowieka, który sam o własnych siłach nie jest w stanie powrócić do Boga. Właśnie z tego powodu, wraz z przyjściem Jezusa, przybliżyło się do nas Królestwo Boga. Innymi słowami, przybliżyła się do nas możliwość miłosnego obcowania z Bogiem.

Ponieważ poprzez swoje życie, a poprzez szczególnie swoją krzyżową śmierć oraz zmartwychwstanie, Jezus doskonale wypełnił Boży plan zbawienia człowieka, życie w miłosnej relacji z Bogiem stało się możliwe dla każdego człowieka. Dzięki temu, że życie w miłosnej relacji z Bogiem stało się możliwe, prawdziwe nawrócenie, czyli zwrócenie się do Boga, pojednanie się z Nim i życie w Jego miłości, także stało się możliwe. Jezus wzywa nas do nawrócenia, właśnie dlatego, że teraz jest ono możliwe.

Niewątpliwie istnieją różne sposoby odpowiedzenia na to wezwanie Jezusa. Jednak tym sposobem, który Jezus Chrystus dał nam osobiście, jest przyjęcie Chrztu. Poprzez przyjęcie chrztu, człowiek wyrzeka się grzechu oraz zła, czyli przyrzeka robić wszystko, co w jego siłach, aby zaprzestać żyć tylko dla siebie i przyjąć Bożą miłość oraz Boże życie, jak również kroczyć za Jezusem, czyli ze wszystkich sił starać się żyć z Jezusem i tak, jak żył Jezus.

Chrzest jest zawarciem przymierza z Bogiem, dzięki któremu stajemy się dziećmi Boga, czyli uczestnikami Królestwa Bożego. Przez chrzest człowiek już teraz uczestniczy w życiu wiecznym, które nie jest niczym innym jak jednością z Bogiem w doskonałej miłości.

Jeżeli chcemy być wierni łasce chrztu świętego, musimy za wsze pamiętać, że człowiek nie przyjmuje tego wspaniałego daru jedynie dla siebie samego. Nie przyjmuje tego daru jedynie po to, aby już teraz cieszyć się przyjaźnią Jezusa i miłością Boga. Przyjmuje go także po to, aby swym życiem ukazywać miłość Boga i wspaniałość Królestwa Bożego, czyli wspaniałość życia w serdecznej relacji z Bogiem tym ludziom, którzy jeszcze nie znają Boga oraz Jego wielkiej miłości. Innymi słowami, przyjmujemy chrzest i stajemy się chrześcijanami po to, aby głosić, że Królestwo Boże jest już wśród nas i wzywać do nawrócenia. Stajemy się chrześcijanami w tym celu, aby przekazywać zaproszenie do życia w miłosnej relacji z Bogiem, jak również po to, aby głosić Ewangelię, czyli radosną nowinę o tym, że dzięki Jezusowi, odpowiedzenie na to zaproszenie jest możliwe.

W ubiegłą środę rozpoczęliśmy okres Wielkiego Postu. Wielki Post jest szczególnym czasem nawrócenia. Wielki Post jest czasem refleksji, nad kierunkiem, w jakim podąża nasze życie, jest czasem korygowania tego kursu lub ponownego nakierowania naszego życia na Boga.

Może warto w tym czasie zastanowić się nad tym, czy jesteśmy wierni tej wielkiej łasce, jaką otrzymaliśmy poprzez przyjęcie chrztu świętego. Czy jesteśmy wierni obietnicy, jaką złożyliśmy na chrzcie? Czy rzeczywiście kroczymy za Jezusem? Czy staramy się żyć jak podczas swojego ziemskiego życia żył Jezus? Czy swoim życiem objawiamy wspaniałość Królestwa Bożego? Czy przekazujemy innym ludziom zaproszenie Boga?