III niedziela Wielkiego Postu

Wj 20,1-17; 1Kor 1,22-25; J 2,13-25

Świątynia w Jeruzalem była bardzo wspaniałym miejscem. Była dumą Żydów. Wprawdzie jej budowa nie była jeszcze dokończona, to jednak już bardzo sprawnie funkcjonowała i niemal bez przerwy składane były przepisane przez Prawo ofiary.

Zgodnie z przepisami Prawa wierni, którzy mieszkali w Judei musieli przynajmniej trzy razy w roku nawiedzić tę Świątynię, aby uczestniczyć w najważniejszych świętach. W rzeczywistości nakazu tego przestrzegali także pobożni mieszkańcy Galilei, a nawet Żydzi mieszkający w innych krajach.

Pielgrzymi składali różnorodne ofiary. Zwykle były to zwierzęta; krowy, kozły, owce lub gołębie. Ofiarowane Bogu zwierzę musiało być doskonałe. Gdyby miało choćby najmniejszą skazę czy też ranę, kapłani nie przyjęliby tego zwierzęcia na ofiarę. Dlatego też ludzie, z obawy przed tym, że podczas długiej podróży zwierzę mogłoby się skaleczyć, nie przyprowadzali swoich własnych zwierząt, ale kupowali je w Świątyni. Zwierzęta sprzedawane w Świątyni były znacznie droższe niż te sprzedawane na rynku. A na dodatek pielgrzymi nie mogli ich kupić za zwykle używane pieniądze, gdyż były one uznane przez kapłanów za nieczyste. Pieniądze te musieli wymienić na pieniądze emitowane przez Świątynię. Za tą wymianę musieli płacić prowizję, co jeszcze bardziej podnosiło i tak już bardzo wysoką cenę przeznaczonych na ofiarę zwierząt. Kupione zwierzę składali na ręce kapłanów, którzy w zastępstwie składali tę ofiarę Bogu.

Szczególnie w większe święta, w Świątyni gromadziło się bardzo dużo ludzi. Jednak dzięki sprawnej organizacji i współpracy bankierów, sprzedawców i kapłanów, wierni mogli spełnić swój obowiązek. Oczywiście bankierzy, sprzedawcy, a przede wszystkim kapłani ciągnęli z tego procederu olbrzymie zyski. Wszyscy byli zadowoleni z tej harmonijnej współpracy i spokoju, jaki panował w Świątyni.

Jedynym wyjątkiem był Jezus. Opisany przez czytany dzisiaj fragment Ewangelii Czytaj dalej III niedziela Wielkiego Postu

II NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU

Rdz 22,1-2.9-13.15-18; : Rz 8, 31b-34; Mk 9,2-10

Gdy Piotr ujrzał przemienioną postać Jezusa, powiedział: «Rabbi, dobrze, że tu jesteśmy.» Tymi słowami wyraził szczęście trzech uczniów. Było to szczęście, którego jeszcze nigdy w swoim życiu nie doświadczyli.

W odpowiedzi na to doświadczenie ci trzej Apostołowie zaproponowali zbudowanie trzech namiotów. Ten pomysł może wydawać się bardzo dziwny. Jednak najprawdopodobniej takim sposobem uczniowie chcieli zatrzymać ten moment szczęścia, lub przynajmniej na chwilę go przedłużyć. W tym sensie to zachowanie było bardzo naturalne. Każdy z nas niemalże instynktownie stara się skrócić czas smutku, czas cierpienia i nieszczęścia. Natomiast czas radości i szczęścia staramy się przedłużyć na ile jest to tylko możliwe.

Jednak Bóg Ojciec nie zaakceptował propozycji uczniów Jezusa. Słowami: «To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie!» Bóg nakazał uczniom opuścić to miejsce i kroczyć z ufnością za Jezusem.

Tymi słowami Bóg pokazuje nam wszystkim drogę do prawdziwego szczęścia. Wbrew przekonaniu wielu ludzi, Czytaj dalej II NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU

I NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU  (Rok B)

Rdz 9,8-15; 1 P 3,18-22; Mk 1,12-15

Bóg Stwórca wszystkiego, co istnieje, stworzył człowieka, na swój obraz i swoje podobieństwo. Uczynił to w tym celu, aby człowiek mógł przyjąć miłość Boga i odpowiedzieć miłością na tą miłość. Bóg pragnął, aby w ten sposób człowiek mógł żyć przez całą wieczność w miłosnej relacji z Bogiem oraz z wszystkimi ludźmi. Życie w miłosnej relacji z Bogiem i innymi ludźmi jest celem naszego życia, jest jednocześnie największym szczęściem człowieka.

Biblia poucza nas, że niestety człowiek nie odpowiedział ma to miłosne zaproszenie Boga. Starał się znaleźć szczęście poza Bogiem, poza Jego miłością. Grzech człowieka stał się początkiem zła, jakie istnieje na ziemi, stał się pierwotną przyczyną wszelkich cierpień człowieka.

Ludzie także dzisiaj starają się znaleźć szczęście poza Bogiem. Usiłują zdobyć szczęście, w którym nie ma miejsca na miłość. Na co dzień możemy doświadczyć skutków takiego działania. Kłótnie, zawiść, dyskryminacja, przemoc domowa, niesprawiedliwość, wojny, zniszczenie środowiska. Tego rodzaju zło jest skutki działalności człowieka, który wbrew planowi Stworzyciela usiłuje zdobyć szczęście poza Bogiem, poza Jego miłością.

Dzisiejsze czytania pokazują nam, że pomimo grzechu człowieka, Czytaj dalej I NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU  (Rok B)

Środa Popielcowa

Jak co roku na początku Wielkiego Postu posypujemy nasze głowy popiołem. Popiół sam z siebie nie jest niczym szczególnym i nie posiada żadnej mocy, ale posiada bardzo bogatą symbolikę.

Popiół przypomina nam prawdę o świecie, w którym żyjemy oraz prawdę o nas samych. Bez obecności Boga, naszego Stwórcy, cały ten świat nie miałby większej wartości niż popiół. Podobnie człowiek. Niezależnie od tego, jaki jest wspaniały, niezależnie od tego ile posiada siły, wiedzy, mądrości, czy też bogactwa, bez pomocy Boga każdy bez wyjątku człowiek, wcześniej, czy później zamieniłby się w proch i przestałby istnieć. Czyli skończyłby jak odłączona od winnego krzewu gałąź, która nie wydaje owocu i po wrzuceniu do ognie staje się popiołem.

W przeciwieństwie do ognia, który jest symbolem miłości, wygasły popiół nie grzeje, nie oświeca, nie oczyszcza. Popiół pokazuje nam to, co z nas zostanie, gdy wygaśnie w nas miłość.

Przez 40 dni Wielkiego Postu mamy się przygotować do świętowania Tajemnicy Paschalnej po to, aby ostatecznie mieć w Niej udział. Z tego powodu Wielki Post jest czasem rozważania Męki i Śmierci naszego Zbawiciela. Poprzez swoją Mękę i Śmierć na krzyżu Jezus najpełniej objawił nam Miłość Boga, która jest mocniejsza niż nasz grzech, która jest mocniejsza nawet od śmierci. Poprzez modlitewne rozważanie, coraz głębiej odczytujemy to objawienie, coraz lepiej poznajemy Miłość Boga, coraz bardziej otwieramy się na Nią i coraz pełniej Ją przyjmujemy.

Wielki Post jest także czasem uczynków miłości, postu, ofiary, modlitwy, czyli czasem dzielenia się otrzymaną miłością i wzrastania w tej miłości. Musimy ciągle starać się o wzrost naszej miłości do Jezusa, ponieważ miłość nigdy nie wygaśnie tylko wtedy, gdy ciągle wzrasta.

VI Niedziela zwykła (Rok B)

Kpł 13, 1-2. 45-46; 1 Kor 10, 31 – 11, 1; Mk 1, 40-45

W dzisiejszym drugim czytaniu św. Paweł wzywa nas do tego, abyśmy wszystko czynili na chwałę Boga, czyli abyśmy całym naszym życiem ukazywali wspaniałość samego Boga. Pomiędzy Bogiem Stworzycielem wszystkiego, co istnieje, a człowiekiem, który jest częścią stworzenia, istnieje nieskończona różnica. Pomimo niewyobrażalnego ogromu tej różnicy, człowiek każdym nawet najmniejszym czynem, a nawet samym swoim istnieniem może objawiać chwałę samego Boga. Co więcej każdy człowiek może żyć w miłosnej relacji z Bogiem, może się z Nim zjednoczyć. Jest to możliwe, ponieważ człowiek jest stworzony na obraz i podobieństwo Boga. Właśnie ta prawda stanowi o bezgranicznej wartości każdego człowieka. Niezależnie od tego, czy ktoś jest zdrowy, czy też chory, bogaty czy biedny, wykształcony czy też nie, niezależnie od tego, kiedy i w jakim miejscu, w jakim kraju i w jakiej rodzinie urodził się, każdy bez wyjątku człowiek jest wartościowy, każdy jest godny poszanowania, każdy jest godny miłości.

Niestety nie wszyscy ludzie są świadomi tej prawdy. Wielu ludzi nie zna swojej własnej wielkość i godności, ani wielkości oraz godności innych ludzi. Najprawdopodobniej właśnie z tego powodu, tak mało ludzi żyje odpowiednio do własnej godności, tak mało ludzi objawia swoim życiem chwalę Boga.

Trędowaty, który występuje w dzisiejszej Ewangelii wydaje się być człowiekiem, który wątpi w swoją wartość. Czytaj dalej VI Niedziela zwykła (Rok B)