Druga Niedziela Wielkiego Postu

W czasach Abrahama wszyscy ludzie pragnęli posiadać liczne potomstwo. Posiadanie licznego potomstwa było oznaką błogosławieństwa Boga. Kiedy Bóg objawił się Abrahamowi, obiecał udzielić mu tego błogosławieństwa i spełnić jego największe pragnienie. Bóg postawił jeden warunek. Abraham miał opuścić Ur, w którym mieszkał i udać się w kierunku, który Bóg mu wskaże.

Ur było miastem, w którym Abraham urodził się i wychował. Było miejscem, w którym Abraham miał urządzone życie, gdzie miał zabezpieczoną przyszłość. Najprawdopodobniej takie ustabilizowane życie było drugim największym pragnieniem Abrahama. Aby spełnić swoje pragnienie posiadania licznego potomstwa, Abraham zdecydował się na zrezygnowanie z zaspokojenia swojego mniejszego pragnienia.

Abraham zaufał Bogu zostawił swoje dotychczasowe życie za sobą i wyruszył w podróż w kierunku, który wskazał mu Bóg. Bóg nie tylko spełnił swoją obietnicą, ale uczynił to w sposób, który przekraczał wyobrażenie oraz oczekiwanie Abrahama

Życie Abrahama obrazuje życie każdego człowieka. Nasze życie jest pielgrzymką. Nasze życie na cel, który wyznaczył nam nasz Stwórca. Aby ten cel osiągnąć musimy nauczyć się opuszczać miejsca, które polubiliśmy, do których się przyzwyczailiśmy, w których czujemy się bezpiecznie, ale które nie są celem naszego życia.

W liście do Filipian, którego fragment przed chwilą usłyszeliśmy, święty Paweł mówi o celu życia człowieka, w następujący sposób:

„Nasza bowiem ojczyzna jest w niebie. Stamtąd też jako Zbawcy wyczekujemy Pana Jezusa Chrystusa, który przekształci nasze ciało poniżone w podobne do swego chwalebnego ciała.”

Ponieważ ta „ojczyzna” to, Królestwo Boże, czyli uczestniczenie w życiu i miłości samego Boga, św. Paweł poucza nas, że celem naszego życia jest życie w takiej rzeczywistości, w jakiej żyje Jezus Chrystus, a co więcej, jest stanie się takim, jakim jest Jezus.

Z tego powodu możemy powiedzieć, że poznając Jezusa, poznajemy zamysł Boga wobec każdego z nas, poznajemy cel naszego życia, poznajemy przyszłość, którą Bóg przygotował dla każdego z nas.

Kiedy Piotr Jakub i Jan zobaczyli prawdziwą postać Jezusa, zostali tak bardzo zauroczeni, że pragnęli trwać w tym stanie nieustannie. Podobnie my, im lepiej poznamy Jezusa, tym bardziej będziemy Nim zauroczeni, a nasze pragnienie bycia z Jezusem oraz pragnienie stania się takimi, jakim jest Jezus, będzie coraz większe i mocniejsze.

Myślę, że każdy z nas wie, w jaki sposób możemy poznać Jezusa. Ale, jak możemy dojść do wyznaczonego nam przez Boga celu? W jaki sposób możemy uczestniczyć w życiu i miłości Boga? Jak możemy upodobnić się do Jezusa Chrystusa?

Słowa, które Bóg skierował do trzech Apostołów: „To jest mój Syn. Jego słuchajcie!” są odpowiedzią na te pytania. Aby osiągnąć cel naszego życia, musimy słuchać Jezusa.

Słuchanie Jezusa oznacza naśladowanie Jego życia oraz realizowanie jego nauki we własnym życiu. Poprzez kroczenie drogą, którą Jezus wskazuje nam własnym życiem oraz swoją naukę, będziemy przybliżali się do celu naszego życia, czyli będziemy coraz pełniej uczestniczyć w życiu i miłości Boga, oraz będziemy coraz bardziej upodabniali się do Jezusa.

Módlmy się o łaskę olbrzymiego zaufania i wielkiej miłości do Jezusa, tak abyśmy byli w stanie opuścić miejsca lub rzeczy, które dają nam poczucie stabilności, poczucie bezpieczeństwa, czy też poczucie szczęścia i kroczyć drogą, którą wskazuje nam Jezus.

Módlmy się także o to, abyśmy poprzez życie z Jezusem, oraz życie na wzór Jezusa, coraz bardziej upodabniali się do Niego i abyśmy swoim życiem ukazywali coraz wyraźniej oblicze Jezusa innym ludziom, a przez to, abyśmy ukazywali im cel ich życia i wzbudzali w nich pragnienie kroczenia za Jezusem i zmierzania ku celowi, który wyznaczył nasz Stwórca.

Pierwsza Niedziela Wielkiego Postu (rok C)

Dzisiejsza Ewangelia, która opisuje kuszenie Jezusa, wzywa nas do zreflektowania się nad motywacją, czy też celem naszych czynów, oraz nad kryterium, jakim kierujemy się przy podejmowaniu decyzji i dokonywaniu wyborów.

Jedną z podstawowych sił, które kierują naszym działaniem są nasze pragnienia. Innymi słowy celem większości naszych czynów jest zaspokojenie własnych pragnień lub też żądz. Najprawdopodobniej dzieje się tak, ponieważ wielu ludzi jest przekonanych, ze poprzez zaspokojenie własnych pragnień osiągnie szczęście.

Czy człowiek naprawdę może osiągnąć szczęście poprzez zaspokajanie własnych pragnień?

Bardzo często pragniemy tego samego, co pragną inni ludzie. Dlatego też, w celu zaspokojenia własnego pragnienia niejednokrotnie musimy rywalizować z innymi ludźmi. Bardzo często sukces jednych ludzi oznacza klęskę innych. Aby nie przegrać w tej rywalizacji człowiek zdobywa różne siły, takie jak na przykład siła fizyczna, wykształcenie, bogactwo, pozycja społeczna.

Rywalizacja ta nie zawsze jest uczciwa. Ludzie oszukują jedni drugich. Usiłują wykorzystać innych do osiągnięcia swoich własnych celów, a nawet zniszczyć swoich rywali. Oparte na sile relacje międzyludzkie zawsze dzielą ludzi, doprowadzają do konfliktów, kłótni, wojen oraz innych cierpień, a nawet do śmierci ludzi tak po jednej jak i po drugiej stronie konfliktu.

Z całą pewnością usiłowanie zaspokojenia własnego pragnienia za wszelką cenę nie pomaga w osiągnieciu szczęścia, a wprost przeciwnie bardzo często uniemożliwia prowadzenie szczęśliwego życia.

Ale jest jeszcze jeden bardzo duży problem związany z kierowaniem się w swoim życiu pragnieniami i żądzami.

Człowiek został stworzony w tym celu, aby żyć w miłości. Jak długo człowiek nie będzie żył w miłości nie będzie w pełni szczęśliwy.

Jednakże miłość nie jest rywalizacją, ale wspieraniem drugiego człowieka.

Miłość nie jest władaniem drugim człowiekiem, ale służeniem drugiemu człowiekowi.

Miłość nie jest wykorzystywaniem drugiego człowieka, ale dzieleniem się z nim własnym dobrem, a nawet życiem.

W świecie, w którym ludzi usiłują przede wszystkim zaspokoić własne pragnienia, w świecie gdzie relacje międzyludzkie opierają się na sile, miłość wydaje się być cechą, która osłabia człowieka. W rzeczywistości człowiek, który żyje miłością nie jest w stanie zaspokoić wielu swoich pragnień, ani też nie jest w stanie zrealizować wielu z zamierzonych celów.

Syn Boży przeszedł na ten świat w tym celu, aby umożliwić ludziom życie w miłości oraz aby przemienić nasz świat w Królestwo Boże, czyli w rzeczywistości, w której panuje miłość. Zanim Jezus rozpoczął realizowanie swojej misji, był kuszony do tego, aby dostosował się do porządku, jaki panuje na świecie. Był kuszony do tego, aby podobnie, jak inni ludzie zmierzał do swego celu w oparciu o swoją siłę. Jezus odrzuca wszystkie te pokusy. Decyduje się na realizacji swojej misji jedynie w oparciu o wolę Boga, który nie pragnie niczego innego jak miłowania.

Jezus był wierny tej decyzji i całym swoim życiem, każdym słowem i czynem ukazywał piękno i wspaniałość Miłości Boga. W ten sposób pociągał wielu ludzi do Boga, do życia miłością.

Takie życie Jezusa było olbrzymim wyzwaniem dla porządku społecznego, ponieważ wyzwalało ludzi z pod władzy tych, którzy byli w tym społeczeństwie najmocniejsi.

Oczywiście ludzie, którzy posiadali władzę nie chcieli dopuścić do jej utraty. Dlatego też niemalże od samego początku prześladowali Jezusa, a ostatecznie aresztowali Go, umęczyli i zabili.

Odrzucenie Jezusa oraz Jego krzyżowa śmierć była wielką niesprawiedliwością oraz wielkim złem. Niewątpliwie dla Jezusa był to nie tylko moment wielkiego cierpienia, ale także moment wielkiej pokusy, aby skierować swoją siłę przeciwko tym, którzy dopuścili się tego zła. Jednak, dzięki temu, że Jezus był wierny swojej decyzji życia w miłości ufając jedynie Bogu, przemienił to zło w okazję do pełnego ukazania mocy miłości.

Swoją wiernością Jezus ukazał, że miłość jest mocniejsza od niesprawiedliwości oraz od zła, które wyrządza człowiek. Swoim zmartwychwstaniem Jezusa ukazał, że miłość jest mocniejsza nawet od śmierci. W ten sposób Jezus ukazał także, że żadna siła nie jest w stanie powstrzymać Bożego planu realizacji Królestwa, w którym relacje między ludźmi nie będą opierać się na sile, ale na miłości.

Módlmy się o to, abyśmy, ciągle wzrastali w miłości poprzez coraz mocniejsze zaufanie Bogu.

Módlmy się także o to, abyśmy żyjąc na wzór Jezusa tworzyli wspólnotę, w której relacje między ludźmi nie będą oparte na sile, ale na miłości i abyśmy w ten sposób realizowali misję, którą otrzymaliśmy od Boga.

Środa Popielcowa

Jak co roku na początku Wielkiego Postu posypujemy nasze głowy popiołem. Popiół sam z siebie nie jest niczym szczególnym i nie posiada żadnej mocy, ale posiada bardzo bogatą symbolikę.

Popiół przypomina nam prawdę o świecie, w którym żyjemy oraz prawdę o nas samych. Bez obecności Boga, naszego Stwórcy, cały ten świat nie miałby większej wartości niż popiół. Podobnie człowiek. Niezależnie od tego, jaki jest wspaniały, niezależnie od tego ile posiada siły, wiedzy, mądrości, czy też bogactwa, bez pomocy Boga każdy bez wyjątku człowiek, wcześniej, czy później zamieniłby się w proch i przestałby istnieć. Czyli skończyłby jak odłączona od winnego krzewu gałąź, która nie wydaje owocu i po wrzuceniu do ognie staje się popiołem.

W przeciwieństwie do ognia, który jest symbolem miłości, wygasły popiół nie grzeje, nie oświeca, nie oczyszcza. Popiół pokazuje nam to, co z nas zostanie, gdy wygaśnie w nas miłość.

Przez 40 dni Wielkiego Postu mamy się przygotować do świętowania Tajemnicy Paschalnej po to, aby ostatecznie mieć w Niej udział. Z tego powodu Wielki Post jest czasem rozważania Męki i Śmierci naszego Zbawiciela. Poprzez swoją Mękę i Śmierć na krzyżu Jezus najpełniej objawił nam Miłość Boga, która jest mocniejsza niż nasz grzech, która jest mocniejsza nawet od śmierci. Poprzez modlitewne rozważanie, coraz głębiej odczytujemy to objawienie, coraz lepiej poznajemy Miłość Boga, coraz bardziej otwieramy się na Nią i coraz pełniej Ją przyjmujemy.

Wielki Post jest także czasem uczynków miłości, postu, ofiary, modlitwy, czyli czasem dzielenia się otrzymaną miłością i wzrastania w tej miłości. Musimy ciągle starać się o wzrost naszej miłości do Jezusa, ponieważ miłość nigdy nie wygaśnie tylko wtedy, gdy ciągle wzrasta.