Szósta Niedziela Wielkanocna

Myślę, że nie potrzeba być historykiem, aby stwierdzić, że historia ludzkości to ciągle przeplatające się etapy wojny i pokoju.
Zwykle podczas pokoju ludzie budują, produkują, gromadzą różne dobra, bogacą się. Jednak etap ten nie trwa wiecznie. Kiedy znowu wybucha wojna, wszystko to, co człowiek zdołał zbudować, czy też zgromadzić podczas okresu pokoju, zostaje zniszczone. Ostatecznie w wyniku wojny wszystkie strony ponoszą wielkie straty。Wszyscy cierpią. Pomimo tego, ciągle wybuchają nowe wojny. Dlaczego tak się dzieje?
Przyczyny wojny zazwyczaj są zwykle bardzo skomplikowane, ale można dostrzec kilka głównych przyczyn.
Czasami wojny są wynikiem ambicji polityków, którzy pragną rozszerzyć swoją władzę.
Także różne ideologie, błędne przekonania mogą stać się przyczyną wojny.
Wojny mogą być wynikiem pragnienia rozszerzenia własnej przestrzeni życiowej, lub też odzyskania utraconego wcześniej terytorium.
Czasami jedno państwo atakuje drugie, gdyż jest przekonane, że państwo to stanowi dla niego zagrożenie i trzeba je zlikwidować, dopóki posiada się przewagę militarną.
Chyba najczęściej wojny wybuchają z przyczyn ekonomicznych. Ich celem może być zdobycie surowców naturalnych, lub rozwinięcie gospodarki swojego kraju.

Niezależnie od konkretnej przyczyny wojny, możemy powiedzieć, że jest ona środkiem do realizacji celów jednego państwa kosztem innego. Państwo, które wywołuje wojnę, myśli jedynie o własnej korzyści, i absolutnie nie liczy się z dobrem obywateli drugiego państwa i nie przejmują się ich cierpieniami.
Najogólniej możemy powiedzieć, że zasadniczą przyczyną wojny są egoistyczne żądze oraz lęki, które napełniają serce człowieka.
Z tego powodu możemy powiedzieć, że dopóki wszystkie państwa, a dokładniej wszyscy ludzie, nie zostaną wyzwoleni z pod władzy egoistycznych żądz oraz lęków, wojny będą ciągle wybuchały pomimo zrozumienia, że jest to największa głupota człowieka.

Do żyjących w takiej rzeczywistości ludzi przychodzi Jezus Chrystus i mówi: „Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję.” (J14,27)
Czym różni się pokój, który usiłuje osiągnąć świat, od pokoju, który daje nam Jezus?
Czym różni się sposób realizowania pokoju przez świat, od sposobu, w jaki pokój usiłuje zrealizować Jezus?
Pokój, który daje nam Jezus jest opisany w Apokalipsie św. Jan. Fragment tego opisu był przeczytany, jako dzisiejsze drugie czytanie. Pokój ten nie jest jedynie czasowym brakiem wojny, ale jest więzią miłości. Jest to więź miłości człowieka z Bogiem, oraz ludzi między sobą. Właśnie ta miłość, czyli troska o dobro drugiego człowieka jest podstawą pokoju, który daje nam Jezus Chrystus.
Jezus ukazał, że ktoś, kto naprawdę kocha drugiego człowieka poświęca dla niego nie tylko swój czas oraz siły, ale, jeżeli jest taka potrzeba, także swoje życie.
Kiedy taka miłość jest wzajemna, prowadzi ona do głębokiej więzi, a ostatecznie do jedności, której nie może zerwać nawet śmierć. Dlatego właśnie taki pokój może trwać wiecznie.
W celu zrealizowania tego pokoju Jezus ukazuje nam wzór życia opartego na miłości i jednocześnie stara się uzdrowić serce człowieka z przeróżnych zranień, które zostały mu zadane od urodzenia, a które uniemożliwiają mu życie w miłości. Stara się wyzwolić go ze zniewolenia egoizmem, jak również napełnić jego serce miłością do Boga, oraz innych ludzi, zarówno do tych, którzy nas kochają, jak i tych, którzy nas krzywdzą.
Takie życie, jakie ukazał nam Jezus, może wydawać się niemożliwe dla przeciętnego człowieka. Jednak, gdy spojrzymy na 2000 lat chrześcijaństwa, możemy stwierdzić, że bardzo wielu ludzi żyło właśnie w ten sposób. Nie byli to ludzie, którzy byli szczególnie silni albo szczególnie utalentowani, ale byli to ludzie, którzy zawierzyli Jezusowi, którzy pozwolili Jezusowi uzdrowić ich serce oraz napełnić te serce miłością. Innymi słowami byli to ludzie, którzy przyjęli miłość Jezusa i na tę miłość odpowiedzieli swoją miłością.

Módlmy się o to, aby jak najwięcej ludzi zaufało Jezusowi, aby zostali uzdrowieni z różnych zranień oraz wyzwoleni z różnorodnych uzależnień i mogli żyć w miłości.
Módlmy się także o to, aby wzrastała wspólnota ludzi, którzy są połączeni więzami miłości, aby pokój Chrystusowy rozchodził się po całym świecie.

Piąta Niedziela Wielkanocna

Dzisiejsza Ewangelia poucza nas o nowym przykazaniu. Jest to przykazanie miłości, które dał nam Jezus. Jednak, kiedy przyjrzymy się naszym własnym pragnieniom oraz pragnieniom innych ludzi, łatwo stwierdzimy, że każdy człowiek, nie tylko młodzież, ale także dziecko oraz starsza osoba pragnie i poszukuje miłości. Dlatego też możemy powiedzieć, że nikomu nie trzeba nakazywać miłości. To przykazanie jest jakby już wpisane w naturę człowieka.

Dlaczego Jezus mówi, że to przykazanie miłości jest „nowym przykazaniem”?

W przykazaniu, które dał Jezus, nowym elementem nie jest “kochajcie się wzajemnie” ale, “tak jak Ja was umiłowałem”.

Pomimo tego, że człowiek pragnie miłości, tak naprawdę nie wie, czym jest ta miłość. Są ludzie, którzy do pewnego stopnia poznają miłość w swojej rodzinie, ale znaczna większość ludzi uczy się miłości z powieści, czasopism, filmów, piosenek. Jednak, kiedy próbują wcielić tą naukę w życie przekonują się boleśnie, że w rzeczywistości nie jest to miłość, którą pragną w sercu.

Jezus nie tylko nauczał tego, czym jest miłość, ale sam kierował się w swoim życiu miłością. Dlatego też, aby poznać, czym jest prawdziwa miłość, musimy poznać Jezusa.

Miłość, którą ukazał Jezus jest wielką Tajemnicą. Dlatego nie można jej opisać nawet bardzo obszerne dzieło naukowe. Jednak na podstawie życie Jezusa z łatwością możemy dostrzec kilka cech charakterystycznych prawdziwej miłości.

Życie Jezusa cechowało się przede wszystkim tym, że Jezusa na różne sposoby pomagał ludziom, czynił dobro, które ludzie najbardziej potrzebowali. Po prostu służył człowiekowi. Na tej podstawie możemy powiedzieć, że kochać drugą osobę oznacza czynić dobro dla drugiego człowieka, oznacza służyć drugiemu człowiekowi.

Jezus czynił dobro nie tylko wtedy, kiedy ludzie Mu dziękowali lub chwalili Go za to, ale także wtedy, kiedy ludzie Go krytykowali i prześladowali. Czynił dobro nie tylko dla tych, którzy byli dobrzy dla Niego, ale także dla tych, którzy usiłowali Go skrzywdzić, a nawet dla tych, którzy przybili Go do krzyża. W ten sposób Jezus ukazał, że prawdziwa miłość jest bezinteresowna i bezwarunkowa. Miłość nie liczy zysków i strat, ale jest hojna dla każdego, zarówno dla tego, który docenia i szanuje ten dar miłości, oraz dla tego, kto jest niewdzięczny za ten dar lub całkowicie go marnuje.

Swoją krzyżową śmiercią Jezus ukazał także, że kochający człowiek poświęca dla osoby kochanej nie tylko swój czas, energię, zdolności, ale także swoje życia. Z tego powodu możemy powiedzieć, że miłość jest ofiarowaniem siebie samego drugiemu człowiekowi, jest uczynieniem ze swojego życia daru dla tej osoby.

Z całą pewnością Jezus cierpiał i zmarł na krzyżu, dlatego, że był do końca wierny miłości do człowieka. Jednak życie Jezusa nie skończyło się na krzyżu. Jezus zmartwychwstał i już nigdy więcej nie zazna śmierci. W ten sposób Jezus ukazał nam, że prawdziwa miłość, pomimo tego, że mogą towarzyszyć jej cierpienia, a nawet śmierć, w rzeczywistości jest mocniejsza niż wszelkie cierpienia oraz śmierć. Miłość prowadzi do życia wiecznego.

Dając nowe przykazanie miłości Jezus wzywa do tego, aby taka miłość była wzajemna.

Jeżeli miłość jest wzajemna to łączy te osoby więzią mocniejszą niż śmierć i ostatecznie prowadzi do jedności kochających się wzajemnie osób. Ta jedność jest stanem doskonałym miłości, jednocześnie jest pełnią szczęścia człowieka, jest celem ludzkiego życia.

Bóg kocha każdego człowieka taką miłością, jaką objawił nam Jezus oraz pragnie miłości każdego człowieka. Ponieważ Bóg nie tylko kocha, ale jest Miłością, każda prawdziwa miłość jest darem Boga. Człowiek, który przyjął ten dar i żyje w miłości, odpowiada na pragnienie Boga.

Z tego powodu nawet wtedy, kiedy drugi człowiek nie odwzajemnia naszej miłości swoją miłością, nasza miłość nie jest bezsensowna, ponieważ jest naszą odpowiedzią na miłość Boga i prowadzi nas do jedności z Bogiem, oraz z tymi wszystkimi, którzy przez miłość zjednoczą się z Bogiem.

Módlmy się o to, aby coraz więcej ludzi otworzyło swoje serca na największy dar Boga, jakim jest miłość.

Módlmy się także o to, aby ludzie, którzy ten dar przyjęli, dzielili się nim z innymi ludźmi i w ten sposób kroczyli ku doskonałej jedności z Bogiem oraz wszystkimi ludźmi, którzy przyjmą Boży dar życia wiecznego.

Trzecia Niedziela Wielkanocna  (21,1-19)

Dzisiejsza Ewangelia jest źródłem wielkiej nadziei dla każdego człowieka, który chce kochać Jezusa tak, jak Jezus nas kocha. Jednak, aby zrozumieć przesłanie tej Ewangelii, a szczególnie sens dialogu Jezusa z Piotrem, musimy poznać słowa, które zostały użyte w oryginalnym greckim tekście.

W języku greckim istnieją różne słowa na określenie miłości. W greckim tekście Ewangelii, którą właśnie usłyszeliśmy, są użyte dwa z nich. Jednym jest „agape”, natomiast drugim „philia”.

Agape jest to miłość doskonała, którą Jezus wyraził słowami: „nie ma większej miłości, gdy ktoś oddaje swoje życie za swoich przyjaciół” Człowiek, który kocha taką miłością, ceni dobro kochanej osoby bardziej niż własne życie. Właśnie taką miłość Jezus ukazał na krzyżu.

Philia jest to miłość, która w relacji z osobą kochaną, poszukuje własnej korzyści. Może to być pomoc tej osoby, czy też radość, albo poczucie bezpieczeństwa płynące z obecności tej osoby. Człowiek, który kocha taką miłością ceni swoje życie bardziej niż dobro drugiej osoby.

Kiedy podczas Ostatniej Wieczerzy Jezus przepowiedział zaparcie się Piotra, ukazał, że już wtedy wiedział, że dla Piotra jego własne życie jest cenniejsze niż wierności Jezusowi, czyli, że kocha Jezusa miłością philia. Piotr sprzeciwił się tym słowom Jezusa, ponieważ jeszcze nie znał swojej miłości do Jezusa. Był przekonany, że kocha Jezusa miłością Agape i z tego powodu był pewny, że będzie trwał przy Jezusie nawet, jeśli zostanie aresztowany, a nawet, jeżeli będzie musiał przepłacić to swoim życiem.

Kiedy Piotr zaparł się trzykrotnie Jezusa, aby uniknąć cierpienia i obronić własne życie, przekonał się, że jego miłość do Jezusa to nie agape, ale jedynie philia. Wtedy Piotr zrezygnował z kroczenia drogą Jezusa, zrezygnował z misji, jaką otrzymał od Jezusa i wrócił do swojego starego życia. Jednak Jezus nie zrezygnował z Piotra i po zmartwychwstaniu poszedł do Piotra, aby ponownie powołać go na Apostoła.

Kiedy Jezus po raz pierwszy zapytał Piotra o to, czy go kocha, użył słowa „agape”. W ten sposób pyta Piotra o to, co teraz myśli on o swojej miłości do Jezusa, czy rzeczywiście, zgodnie ze wcześniejszą deklaracją, jest to miłość doskonała.

W odpowiedzi Piotr stwierdza, że Jezus dobrze wie, że Piotr Go kocha. Jednak, ponieważ w tej odpowiedzi Piotr używa słowa „philia”, jego odpowiedź oznacza, że kocha Jezusa, jednak nie tak doskonale, jak myślał wcześniej.

W drugim pytaniu Jezus ponownie użył słowa „agape”, a Piotr ponownie odpowiedział słowem „philia”.

Kiedy Jezus po raz trzeci zapytał Piotra o to, czy Go kocha, już nie użył słowa „agape”, ale słowa „philia”. To pytanie zasmuciło Piotra. Możliwe, że kiedy zauważył, że Jezus zmienił słowo „agape” na słowo „philia”, pomyślał, że Jezus uznał, że Piotr nie jest w stanie kochać Jezusa doskonałą miłością i już nie oczekuje od niego takiej miłości.

Jednak w rzeczywistości Jezus nie zrezygnował z miłości Piotra. Świadczą o tym następne słowa Jezusa: „Gdy byłeś młodszy, opasywałeś się sam i chodziłeś, gdzie chciałeś. Ale gdy się zestarzejesz, wyciągniesz ręce swoje, a inny cię opasze i poprowadzi, dokąd nie chcesz”

W ten sposób Jezus stwierdza, że teraz, kiedy Piotr jest młody, czyli jeszcze niedojrzały, kieruje się swoimi upodobaniami i lękami, czyli kocha miłością philia, Jednak, kiedy posunie się w latach, czyli kiedy dojrzeje, stanie się wolny od swoich upodobań oraz lęków, i będzie w stanie ofiarować swoje życie, czyli będzie kochał taką miłością, jaką kocha go Jezus. W ten sposób, Jezus obiecał Piotrowi, że jego philia przemieni się w agape, jeżeli tylko będzie on kroczył za Jezusem i realizował misję, którą otrzymał od Jezusa, na tyle na ile pozwolą mu jego ograniczone siły.

Piotr zaufał obietnicy Jezusa i postanowił ponownie pójść za Nim. Ponieważ teraz Piotr nie liczył na swoje ograniczone siły, ale na moc miłości Jezusa, miłość Piotra rzeczywiście dojrzała i stała się taką miłością, jaką pragnął on w głębi swojego serca.

Ten dialog Jezusa z Piotrem, a szczególnie ostatnie obietnica Jezusa, jest źródłem wielkiej nadzieją dla nas wszystkich, którzy chcemy kochać Jezusa tak jak On nas kocha. Pomimo tego, że jesteśmy świadomi swojej własnej słabości, wiemy, że nie musimy rezygnować z tego pragnienia. Możemy być pewni tego, że jeżeli tylko ofiarujemy Jezusowi, to, co teraz możemy ofiarować, jeżeli tylko będziemy realizować misję, jaką dał nam Jezus, na tyle, na ile pozwalają nam nasze siły, to nasza miłości będzie wzrastać i osiągnie doskonałość.

Wigilia Paschalna

Kiedy pracowałem na swojej pierwszej parafii, pewna chrześcijanka zadała mi następujące pytanie:  “Proszę księdza, mam wystarczająco dużo pieniędzy, jestem zdrowa, poza tym nie mam większych problemów. Do czego właściwie potrzebny jest mi Bóg?”

Niewątpliwie wielu ludzi jest przekonanych, że Boga potrzebują tylko ludzie, którzy nie mogą sobie poradzić w życiu, którzy sami nie mogą rozwiązać swoich problemów. Jednak bardzo zdziwiłem się tym, że także chrześcijanka myśli podobnie, że nie widzi ona potrzeby obecności i działania Boga w życiu człowieka, który jest przekonany, że ma wszystko, co potrzebuje do życia.

Jeżeli ktoś, choć trochę zna życie i naukę Jezusa Chrystusa, to dobrze wie, że Jezus nikomu nie obiecał bogactwa, zdrowia, dobrze płatnej pracy, czy też bezproblemowego życia.  Jezus dobrze znał naszą rzeczywistość i wiedział, że rozmaite cierpienia będą towarzyszyły człowiekowi, aż do pełnego zrealizowania Królestwa Bożego. W odróżnieniu od wielu innych ludzi Jezus nie obiecuje rzeczy nierealnych. Dlatego właśnie nie obiecuje swoim uczniom wyzwolenia z cierpień, które doświadczamy w codziennym życiu. Wprost przeciwnie wyraźnie stwierdza, że Jego uczniowie będą cierpieć tak samo jak On sam cierpiał.

Pomimo tego, że Jezus nie obiecuje ludziom łatwego i bezproblemowego życia, obiecuje coś znacznie cenniejszego. Jezus obiecuje dać swoim uczniom życie wieczne.

Życie wieczne, które Jezus nam obiecuje, to nie tylko życie bez końca. W rzeczywistości także w piekle można żyć na wieki.  Życie wieczne, które obiecuje nam Jezus to nigdy niekończące się życie w miłosnej wspólnocie z Trójjedynym Bogiem oraz ludźmi, którzy także będą uczestniczyć w tej wspólnocie miłości.

Życie wieczne, które obiecał nam Jezus nie zaczyna się po fizycznej śmierci człowieka, ale w chwili, gdy umrzemy on dla siebie samego. To znaczy życie wieczne zaczyna się w chwili, gdy nasze życie powierzymy Jezusowi, gdy przestaniemy żyć tylko dla siebie i podobnie jak Jezus zaczniemy żyć dla Boga oraz innego człowieka. Innymi słowami, życie wieczne zaczyna się wtedy, gdy odpowiemy na zaproszenie Jezusa i zaczniemy żyć z Jezusem.

Uczestniczeniu we wspólnocie miłości Boga jest celem naszego istnienia, jest stanem największego szczęścia człowieka. Nawet, jeżeli człowiek będzie miał doskonałe zdrowie, większe bogactwo niż może sobie wyobrazić, jeżeli nawet uda mu się w wielkim stopniu zniwelować ziemskie cierpienia, jednak nie osiągnie życia wiecznego, będzie nieszczęśliwy, a jego wszystkie skarby będą całkowicie bezwartościowe.

Życie wieczne stało się możliwe dzięki Zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa. Zmartwychwstały Jezus nie tylko jest Dawcą zmartwychwstania, ale sam jest Zmartwychwstaniem. Nie tylko jest Dawcą życia, ale sam jest Życiem, jest Życiem Wiecznym.

Jezus Chrystus z całą pewnością nie pragnie naszego cierpienia. Możliwe jest jednak, że nie uleczy naszych chorób, że nie wyzwoli nas z różnych zmartwień i kłopotów. Jednak możemy być pewni, że Jezus nigdy nas nie opuści, że w tych cierpieniach i kłopotach będzie zawsze z nami.

Jego obecność jest największym darem. Dzięki temu darowi możemy być szczęśliwi, pełni radości i pokoju w każdej sytuacji. Wtedy, gdy jesteśmy zdrowi, ale także, gdy jesteśmy chorzy. Wtedy, kiedy posiadamy więcej niż potrzebujemy do życia, ale także wtedy, kiedy brakuje nam rzeczy niezbędnych. Wtedy, gdy wszystko układa się dobrze, ale także wtedy, gdy wszystko się źle układa. Św. Paweł opisuje swoje życie z Jezusem następującymi słowami:

„ …ja bowiem nauczyłem się wystarczać sobie w warunkach, w jakich jestem. Umiem cierpieć biedę, umiem i obfitować. Do wszystkich w ogóle warunków jestem zaprawiony: i być sytym, i głód cierpieć, obfitować i doznawać niedostatku. Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia.” (Fil 4,11-12)

 

Módlmy się o to, abyśmy wiernie kroczyli za Jezusem i w każdej sytuacji byli przepełnieni Jego radością i pokojem.

Módlmy się także o to, abyśmy dzielili się otrzymanymi darami z innymi, aby i oni otworzyli swe serce Jezusowi i mieli udział w życiu wiecznym.

 

WIELKI PIĄTEK

Wielkopiątkowa liturgia jest pamiątką męki oraz śmierci krzyżowej Jezusa Chrystusa. Podczas tej liturgii medytujemy mękę Jezusa, ale także adorujemy Jego krzyż.

Rozmyślanie nad śmiercią człowieka z przed 2000 lat dla wielu ludzi może wydawać się czymś bardzo dziwnym. Natomiast adorowanie krzyża, a dokładniej przybitego do krzyża ciała zmarłego człowieka, dla wielu ludzi może być nie tylko czymś głupim, ale wręcz gorszącym.

Dlaczego my chrześcijanie rozpamiętujemy mękę i śmierć Jezusa?

Dlaczego adorujemy krzyż Jezusa?

Czynimy to przede wszystkim dlatego, że wierzymy, że właśnie poprzez mękę oraz krzyżową śmierć Jezusa dokonało się nasze zbawienie. Ale czynimy to także dlatego, że wierzymy w to, że każdy człowiek, który dostrzeże prawdziwy sens cierpienia oraz śmierci krzyżowej Jezusa zostanie pociągnięty do Boga i będzie miał udział w dokonanym przez Jezusa zbawieniu.

Z całą pewnością widok umęczonego i przybitego do krzyża ciała Jezusa jest odrażający. Naturalną reakcją każdego, kto po raz pierwszy zobaczy przybite do krzyża poranione i zalane krwią ciało człowieka, jest odwrócenie wzrok. Może nawet czuć się zaszokowany faktem, że coś takiego znajduje się w miejscu, które jest uważane za miejsce święte, za miejsce modlitwy. Taki widok może wręcz utrudniać, albo nawet uniemożliwiać modlitwę.

Może właśnie takie naturalne odczucia człowieka sąt przyczyną tego, że wielu artystów unika ukazywania realnego wizerunku umęczonego Jezusa, upiększa ciało Jezusa, albo nawet zastępuje postać umęczonego Jezusa, postacią Jezusa zmartwychwstałego.

Jednak taki realistyczny wizerunek umęczonego, oszpeconego Jezusa ma bardzo głęboki sens. Jezus przyjął cierpienie i pozwolił na to, aby człowiek tak okrutnie Go oszpecił, między innymi w tym celu, aby ukazać nam ohydę grzechu, jego niszczycielską moc, jak również, aby ukazać nam stan człowieka, który poprzez swój grzech niszczy w sobie obraz Boga.

Każdy człowiek, który dostrzeże ohydę swojego grzechu naturalnie stara się odwrócić od niego wzrok. Usiłuje zapomnieć ten widok. Jeśli jednak to uczynimy stracimy szansę na nawrócenie, stracimy szansę na uleczenie, stracimy szansę na pojednanie się z Bogiem, stracimy szansę na udział w zbawieniu.

Jeżeli człowiek nie ulegnie swojemu naturalnemu odczuciu i nie ucieknie od szpetnego obrazu przybitego do krzyża Jezusa, ale będzie przy nim trwał, dostrzeże w tym obrazie bezinteresowną miłość Boga. Dostrzeże miłość Boga, którą nie może zniszczyć żadne wyrządzone przez człowieka zło, którą nie może zniszczyć żaden, największy nawet grzech, który człowiek popełnił.

Jeżeli dostrzeżemy tą miłość, zostaniemy napełniani wielką nadzieją na to, że ta miłość Boga jest rzeczywiście w stanie oczyścić mnie z mojego grzechu i wyzwolić mnie z jego więzów. Co więcej będziemy w stanie usłyszeć wezwanie Boga do pojednania. Będziemy w stanie dostrzec Jego zaproszenie do udziału w tej doskonałej miłości.

Jeżeli człowiek otworzy swoje serce na tą ogromną miłość Boga zostanie rzeczywiście wyzwolony z niewoli grzechu, zostanie napełniony, nie tylko nadzieją, ale także wdzięcznością, pokojem i radością. Zacznie miłować Boga i żyć w Jego miłości.

Każdy człowiek, który doświadczył tej mocy krzyża Jezusa, naturalnie adoruje Jego krzyż, oraz rozmyśla nad Jego Męką i śmiercią, aby jeszcze głębiej doświadczyć miłości Boga oraz jeszcze pełniej zostać napełniony tą miłością.

Módlmy się o to, aby poprzez poznanie Tajemnicy Męki i Śmierci krzyżowej Jezusa, coraz więcej ludzi poznało ohydę grzechu oraz jego niszczycielską moc, ale także aby poznali potęgę i wspaniałość miłości Boga, aby otworzyli swoje serca na tą miłość i zostali przez nią wyzwoleni z niewoli grzechu.