Druga Niedziela zwykła (Rok B)

Kiedy Jezus zobaczył idących za Nim dwóch uczniów Jana Chrzciciela, zapytał ich, „Czego szukacie?” Także teraz Jezus zadaje podobne pytanie każdemu z nas.

Jezus zadaje nam takie pytania, nie dlatego, że nie zna naszych pragnień, ale dlatego, że bardzo często my sami nie znamy naszych oczekiwań wobec Jezusa. Z tego powodu nie jesteśmy w stanie skorygować naszych błędnych oczekiwań, nie jesteśmy w stanie otworzyć naszego serca, ani też przyjąć od Jezusa daru, który może zaspokoić prawdziwego pragnienia naszego serca.

Ewangelie ukazują nam różnorodne pragnienia oraz oczekiwania różnych ludzi wobec Jezusa. Poznanie oczekiwań innych ludzi, może pomóc nam w poznaniu i ewentualnym skorygowaniu naszych wysłanych oczekiwań.

Wśród ludzi, którzy przychodzili do Jezusa, bardzo wielu pragnęło zdrowia dla siebie lub dla innych. Byli tacy, którzy pragnęli chleba i wody, inni chcieli zobaczyć różne cuda i znaki. Inni jeszcze pragnęli od Jezusa uznania ich sposobu myślenia, czy też postępowania. Byli też tacy, którzy chcieli otrzymać od Jezusa władzę i bogactwo.

Andrzej oraz Jan na zadane przez Jezusa pytanie odpowiedzieli w dość dziwny sposób. Nie poprosili o nic konkretnego, ale zadali Jezusowi pytanie: „Nauczycielu, gdzie mieszkasz?”

Najprawdopodobniej chcieli poznać nie tyle miejsce zamieszkania Jezusa, ile Jego sposób życia. Po prostu chcieli poznać Jego samego. Może nawet sami nie byli tego całkowicie świadomi, ale tym pytaniem ujawnili, że w głębi serca nie pragnęli jakiegoś konkretnego daru, ale samego Dawcę, tego wszystkiego, co jest dobre.

Św. Augustyn, który poznał dobrze marność oraz wielkość życia ludzkiego, tak powiedział: „Stworzyłeś nas Boże dla siebie i niespokojne jest serce człowieka, dopóki nie spocznie w Tobie, o Boże.” Tymi słowami Św. Augustyn wyraził prawdę, że pragnienia serca człowieka, który został stworzony na obraz i podobieństwo Boga, są tak wielkie, że żaden nawet największy dar Boga nie jest w stanie ich zaspokoić. Pragnienia naszego serca mogą być zaspokojone jedynie przez samego Boga. Jak długo nie zjednoczymy się z Bogiem, tak długo będziemy pragnąć i nie będziemy w pełni szczęśliwi.

To pragnienie naszego serca wynika z naszej natury, czyli jest darem Boga, naszego Stwórcy. Bóg obdarzył nas tym pragnieniem ponieważ kocha każdego człowieka i pragnie się z nim zjednoczyć w miłości. Aby umożliwić człowiekowi odpowiedzenie na pragnienie Boga i tym samym umożliwić mu zaspokojenie pragnienia własnego serca, Bóg posłał do nas swojego Jednorodzonego Syna. Każdy, kto przyjmuje Jezusa Chrystusa, przyjmuje Boga. Każdy, kto jednoczy się z Jezusem Chrystusem, jednoczy się z Bogiem.

W rzeczywistości chrześcijanin to człowiek, który wierzy, że Jezus Chrystus jest nie tylko najdoskonalszym objawieniem Boga, ale jest także jedyną Drogą, która prowadzi do Domu Ojca, czyli do doskonałego zjednoczenia z Bogiem. Dlatego też chrześcijanin, podobnie jak uczniowie z dzisiejszej Ewangelii, ponad wszystko pragnie poznać Jezusa, pragnie ciągle pogłębiać swoją miłość do Jezusa, stale pogłębiać swoje zjednoczenie z Jezusem.

Jak możemy zrealizować to pragnienie? Co powinniśmy zrobić, jeśli pragniemy głębiej poznać Jezusa oraz pogłębić nasze zjednoczenie z Jezusem?

Na te pytania Jezus odpowiada zaproszeniem: „Przyjdź i zobacz!”

Aby naprawdę poznać Jezusa, nie wystarczy jedynie teoretycznie uczyć się o Jezusie, ciągle pozostając w miejscu, do którego przywykliśmy i w którym czujemy się bezpiecznie. Jeżeli chcemy związać się z Jezusem głęboką więzią miłości, musimy pójść za Jezusem, czyli opuścić miejsce, w którym obecnie się znajdujemy i zacząć iść drogą, którą On nam wskazuje.

Oczywiście nie chodzi tutaj o opuszczenie miejsca, w którym obecnie mieszkamy. To byłoby stosunkowo łatwe. Chodzi o coś znacznie trudniejszego. Opuszczenie miejsca, w którym obecnie się znajdujemy, oznacza oderwanie się od tego wszystkiego, co cenimy bardziej niż miłość Jezusa, na czym polegamy bardziej niż na Jezusie. Oznacza prawdziwe nawrócenie, czyli zmianę myślenia, zmianę wartościowania, zmianę kryteriów wyboru, zmianę kierunku życia. Jest to proces przemiany, dzięki której będziemy coraz bardziej myśleli tak, jak myśli Jezus, będziemy coraz bardziej żyli tak, jak żyje Jezus, a co najważniejsze, będziemy stawać się takimi, jakim jest Jezus. Dopiero wtedy, kiedy staniemy się takimi, jakim jest Jezus, będziemy mogli doskonale zjednoczyć się z Bogiem.

Módlmy się o to, abyśmy poprzez wierne kroczenie za Jezusem, coraz głębiej jednoczyli się z Nim i byli stopniowo przemieniani w Niego samego, tak abyśmy coraz wierniej ukazywali Jego miłość tym wszystkim, którzy jeszcze jej nie znają i jednocześnie zbliżali się do celu naszego życia.

33 Niedziela Zwykła

Kiedy rok liturgiczny zbliża się ku końcowi, podczas Mszy św. czytamy fragmenty Pisma św., które mówią o ostatnim etapie historii zbawienia. Tym ostatnim etapem jest czas Kościoła. Symbolicznym początkiem tego okresu było zburzenie Świątyni Jerozolimskiej. Wraz ze zniknięciem Świątyni zniknęło także starotestamentowe kapłaństwo. Od tego czasu jedyną ofiarą jest ofiara Jezusa Chrystusa. Jedynym kapłaństwem jest kapłaństwo Jezusa Chrystusa.

Ze słów Jezusa, które słyszeliśmy w dzisiejszej Ewangelii możemy wysunąć wniosek, że ten ostateczny będzie czasem cierpienia. Jednocześnie Jezus zapewnia nas, że w tym cierpieniu nie będziemy sami. Mimo, że może wydawać się nam, że nikt nie panuje nad złem, które jest przyczyną naszego cierpienia, Jezus obiecuje nam, że Bóg Ojciec nie dopuści do większego cierpienia niż będziemy mogli znieść. Jezus obiecuje także, że kiedyś to cierpienie skończy się i pomimo wszelkiego zła, jakie dokona się na tym świecie, Bóg spełni swoją obietnicę i w pełni zrealizuje swoje Królestwo.

Dzięki tym obietnicom Jezusa, możemy być pewni, że możemy żyć, jako chrześcijanie w każdych, nawet najbardziej niesprzyjających warunkach. Co więcej, możemy być pewni, że zawsze będziemy mogli spełniać misję, którą otrzymaliśmy od Jezusa i w ten sposób współpracować z Bogiem w realizacji Jego planu zbawienia, jak również przygotować się na przyjęcie tego daru.

Dwa tysiące lat historii Kościoła potwierdza prawdziwość słów Jezusa. W każdym wieku, niemalże w każdym miejscu chrześcijanie doświadczali strasznych prześladowań. Jednak żaden prześladowca nie był w stanie zniszczyć Kościoła. W przedziwny sposób Kościół zawsze rozwijał się pomimo prześladowań, a niejednokrotnie także dzięki prześladowaniom.

Niestety Kościół był atakowany nie tylko z zewnątrz, przez ludzi, którzy nie byli chrześcijanami, ale także od wewnątrz, przez chrześcijan, a co gorsze także przez ludzi, którzy mieli być pasterzami owiec Jezusa. Możliwe, że najbardziej dotkliwymi oraz najbardziej niebezpiecznymi cierpieniami dla chrześcijan były czasy, kiedy pasterze Kościoła, czyli ludzie, którzy mieli misję prowadzić chrześcijan do Boga, zdradzali swoją misję, zdradzali Jezusa, kiedy tracili swój blask i zamiast oświecać drogę, którą mieli kroczyć chrześcijanie, zaciemniali ją, zamiast wspierać chrześcijan, stawali się przyczyną ich zgorszenia. Ale także w tych czasach, Bóg nie opuszczał swojego Kościoła i dawał Kościołowi wielkich świętych, przez których prowadził Kościół do nawrócenia i odnawiał Kościół. W przedziwny sposób Bóg wykorzystywał do wzrostu Kościoła nawet grzechy Jego pasterzy.

Także we współczesnych czasach Kościół doświadcza prześladowań. Współcześnie z powodu wiary ginie więcej chrześcijan niż w czasach pierwotnego Kościoła.  Oblicza się, że średnio, co 3 minuty zabijany jest jeden chrześcijanin.

Niestety także dzisiaj są kapłani oraz biskupi, którzy zdradzają swoją misję i zamiast budować Kościół, stają się zgorszeniem dla chrześcijan i innych ludzi dobrej woli.

Najprawdopodobniej tak sytuacja nie zmieni się do końca świata. Możliwe, że w przyszłości będzie nawet gorzej niż jest obecnie.

Jednak słowa Jezusa są niezmienne, nigdy nie przemijają i są zawsze aktualne. Także dzisiaj, jak również w przyszłości możemy ufać słowom Jezusa. Na podstawie tych słów możemy być pewni, że Bóg będzie zawsze z nami, że nie dopuści do cierpień większych niż jesteśmy w stanie wytrzymać. Możemy być pewni, że będzie zawsze przemieniał wyrządzane przez człowieka zło w dobro i ostatecznie w pełni zrealizuje swoje Królestwo. Możemy być pewni, że niezależnie od tego, jak wielkie spotkają nas cierpienia, dzięki mocy samego Boga, będziemy mogli zachować wierność, będziemy mogli współpracować z Bogiem w realizowaniu Jego planu zbawienia i w ten sposób przygotować się na przyjęcie daru życia wiecznego.

Módlmy się o to, abyśmy zawsze ufali słowom Jezusa i niezależnie od sytuacji, w jakiej się znajdziemy, niezależnie od ogromu cierpienia, jakie spotkamy w naszym życiu, odważnie kroczyli za Jezusem i byli prawdziwym światłem, które oświeca mroki grzechu i wskazuje ludziom drogę do Królestwa Bożego.

28 NIEDZIELA ZWYKŁA

Wielu ludzi, którzy spotkali Jezusa zostali uzdrowieni, doświadczyli pocieszenia, przebaczenia, akceptacji, jednym słowem doświadczyli miłości. Niewątpliwie to spotkanie stało się dla nich źródłem wielkiej radości.

Jednak nie dla wszystkich ludzi spotkanie z Jezusem było radością. Byli ludzie, dla których spotkanie z Jezusem było źródłem smutku. Jedno z takich spotkań jest opisane w dzisiejszej Ewangelii.

Ewangelista Marek, mówi nam, Czytaj dalej 28 NIEDZIELA ZWYKŁA

27 niedziela zwykła

Księga Rodzaju została napisana ponad 2500 lat temu. Sposób napisania tej księgi odzwierciedla myślenie ludzi tamtej epoki. Jednak celem tego tekstu nie jest ukazanie nam myślenie ludzi tamtej epoki, ale uniwersalnej prawy o Bogu oraz uniwersalnej prawdy o człowieku. Ta prawda uniwersalna to nauka, która jest prawdziwa dla ludzi wszystkich epok, jak również dla ludzi wszystkich kultur. Jest to prawda, którą każdy człowiek potrzebuje znać do tego, aby żyć w pełni po ludzku. Aby odczytać tą uniwersalną prawdę, nie możemy zatrzymywać się na literalnym znaczeniu tekstu, ale poprzez ten literalny sens musimy starać się dostrzec sens duchowy.

Fragment Księgi Rodzaju, który był przeczytany dzisiaj, jako pierwsze czytanie, mówi o tym, że Bóg stworzył kobietę z żebra mężczyzny, aby ona była dla niego pomocą. To jest sens literalny. Jednak duchowy sens tego opowiadania poucza nas o tym, że mężczyzna oraz kobieta zostali stworzeni przez Boga, jako osoby, które pomimo pewnych różnic, posiadają taką samą naturę, które posiadają taką samą godność.. Mężczyzna i kobieta zostali stworzeni w tym samym celu, a mianowicie, w celu życia w miłości, aby kochali oraz byli kochani.

Księgi Rodzaju poucza nas, że Bóg stworzył człowieka, ponieważ chciał podzielić się swoim życiem, swoim szczęściem, swoją miłością. Aby umożliwić realizację tego pragnienia Bóg stworzył człowieka, na swój obraz oraz swoje podobieństwo, czyli jako osobę, która podobnie jak Bóg jest zdolna do miłości. Właśnie ta zdolność do miłości, jest najważniejszą zdolnością człowieka. Tylko wtedy, kiedy człowiek żyje w miłości, żyje naprawdę po ludzku, jego życie jest godne człowieka.

Prawda o tym, że człowiek został stworzony w tym celu, aby żyć w miłości, jest nie tylko zapisana w Piśmie św., ale jest także zapisana w sercu każdego człowieka. Dlatego też każdy człowiek nawet bez czytania Pisma św. w jakimś stopniu wie, że żyje po to, aby kochać i być kochanym.

Ludzie wyrażają to pragnienie miłości na różne sposoby. To pragnienie można dostrzec w codziennym życiu ludzi, a także w twórczości człowieka, czyli w literaturze, w piosenkach, czy też w filmach. Na podstawie życia wielu ludzi, oraz na podstawie twórczości człowieka, możemy nie tylko stwierdzić, że człowiek pragnie miłości i ciągle jej poszukuje, ale także możemy stwierdzić bardzo smutny fakt, że większość ludzi wcale nie wie, czym jest miłość.

Na szczęście Bóg, który wpisał w serce człowieka pragnienie miłości, uczy nas także tego, jak możemy to pragnienie zrealizować. Można powiedzieć, że całe Pismo św. jest jakby podręcznikiem, który uczy sposobu życia, który prowadzi do doskonałej miłości. Ponieważ Jezus Chrystus żył całkowicie zgodnie z tą nauką stał się doskonałym przykładem takiego życia.

W przeczytany dzisiaj liście do Hebrajczyków jest napisane, że Jezus  „za wszystkich zaznał śmierci”, oraz „Przystało bowiem Temu, dla którego wszystko i przez którego wszystko, który wielu synów do chwały doprowadza, aby przewodnika ich zbawienia udoskonalił przez cierpienie” .

Znaczy to, że dla dobra tych, których kochał Jezus, poświęcił nie tylko swoje zdolności, swoją siłę, swój cały czas, ale także samo życie. W ten sposób pokazał, że człowiek, który naprawdę kocha, nie pragnie zysku dla siebie, ale pragnie dobra człowieka, którego kocha. Co więcej, człowiek ten jest gotowy poświęcić dla dobra kochanego człowieka wszystkie swoje siły, a nawet swoje życie.

Tylko taka miłość może zaspokoić pragnienie serca człowieka. Tylko człowiek, który kocha bezwarunkowo i bezinteresownie, czyli który kocha tak, jak kochał Jezus, może osiągnąć cel, dla którego został stworzony, może złączyć się z Bogiem oraz innymi osobami więzią, którą żadna siła nie jest w stanie zerwać, którą nie zerwie nawet śmierć.

Wielu ludzi uważa, że miłość, którą ukazał nam Jezus, jest zbyt trudna, lub wręcz niemożliwa dla zwykłego człowieka. Ponieważ ludzie ci, nie mają nadziei na osiągnięcie doskonałej miłości, każdą trudność, każde cierpienie, jakie spotkają na drodze miłości, uważają za potwierdzenie własnego przekonania i szybko rezygnują z tej miłości. Ten brak nadziei sprawia, że nie są w stanie być wierni miłości, a przez to nie są w stanie dojść do miłości doskonałej.

Aby być wiernym miłości, nawet wtedy, kiedy spotykamy różnorodne trudności, musimy pamiętać, że doskonała miłość nie jest owocem wysiłku człowieka, ale jest darem Boga. Co więcej jest darem, który Bóg pragnie dać każdemu człowiekowi. Ważne jest, aby być otwartym na działanie Boga, aby nigdy nie utracić nadziei na to, że nasza własna miłość naprawdę może stać się doskonała.

Przyjęcie daru miłości jest bardzo ważne, jednak dar ten wyda upragnione owoce, czyli będzie się rozwijać i stanie się doskonały, tylko wtedy, kiedy będziemy, używać go zgodnie z intencją Dawcy, czyli jeżeli będziemy naśladowali życie Jezusa w tym wymiarze, jaki obecnie jest dla nas możliwy.

Módlmy się o to, abyśmy ciągle coraz głębiej poznawali Jezusa, abyśmy uczyli się od Niego, czym jest miłość, którą pragniemy w głębi naszego serca. Módlmy się także o to, abyśmy przez wierne kroczenie za Jezusem coraz głębiej jednoczyli się z Nim, abyśmy ciągle byli wzmacniani Jego własną miłością.

25-ta Niedziela Zwykła rok B

Apostołowie, podobnie jak inni Żydzi, wierzyli, że światem, w którym żyjemy rządzi Bóg, który jest sprawiedliwym Sędzią. Wierzyli, że Bóg wynagradza ludzi, za ich dobre czyny, oraz karze ludzi, za zło, które oni czynią.

Gdy Jezus powiedział Apostołom o swej nadchodzącej męce i śmierci na krzyżu byli bardzo zdziwieni. Nie mogli uwierzyć, aby Bóg mógłby dopuścić do męki oraz śmierci Jezusa, ponieważ Jezus nie wyrządził żadnego zła i nie było, za co Go karać. Wprost przeciwnie, Jezus uczynił wiele dobra, za które powinien być wynagrodzony. Apostołowie byli przekonani, że cierpienie i śmierć Jezusa byłaby wielką niesprawiedliwością, do której Bóg z pewnością nie dopuści. Dlatego też nie mogli uwierzyć słowom Jezusa.

Także dziś wielu ludzi w podobny sposób rozumie świat. Wielu ludzi, tak pośród chrześcijan, jak i wyznawców innych religii jest przekonanych, że świat jest rządzony przez Sprawiedliwego Boga, lub też jakąś sprawiedliwą siłę. Wierzą, że sprawiedliwi ludzi są w specjalny sposób bronieni i wynagradzani za swoje dobre czyny, natomiast ludzie czyniący zło są karani.

Czy jednak nasze doświadczeniu potwierdza takie przekonanie?

Czy takie przekonanie rzeczywiście odpowiada rzeczywistości, w której żyjemy?

Niewątpliwie ludzie doświadczają wielu cierpień, które są rezultatem ich działania. Na przykład, gdy ktoś prowadzi samochód po pijanemu, sam jest w pełni odpowiedzialny za ewentualny wypadek, za odniesione obrażenia, czy też za ewentualną śmierć. Gdy ktoś pali kilkadziesiąt papierosów na dzień, nie może nikogo winić za ewentualne rak płuc.

Jednak w wypadkach samochodowych giną nie tylko pijani kierowcy, ale także niewinni ludzie. Chorują i umierają nie tylko ludzie, którzy prowadzą bardzo niezdrowy styl życia, ale także małe dzieci, czy też ludzie, którzy dbają o swoje zdrowie.

Dlaczego także niewinni ludzie cierpią? Skąd bierze się ich cierpienie?

Wielu ludzi, szczególnie, gdy spotka ich większe cierpienie, zadają sobie to pytanie i z całych sił poszukują na nie odpowiedzi.

Ludzie, którzy szukają tej odpowiedzi w Piśmie świętym są w wielkim kłopocie, ponieważ w Piśmie świętym można znaleźć wiele różnych, niejednokrotnie sprzecznych odpowiedzi. Natomiast Jezus Chrystus nie daje żadnej odpowiedzi na te pytania. Nie znaczy to jednak, że Jezus ignoruje problem cierpienia ludzi sprawiedliwych. Jezus podchodzi do problemu cierpienia praktycznie i pokazuje nam, jaką postawę powinniśmy przyjąć wobec cierpienia, pokazuje nam, co powinniśmy robić, kiedy spotka nas niesprawiedliwe cierpienie.

Głównym zajęciem Jezusa było uzdrawianie ludzi, wyzwalanie ich z różnych cierpień i kłopotów. Jezus sam wielokrotnie unikał prześladowań i pouczał Apostołów, aby w razie prześladowań uciekali do innego miasta. W ten sposób Jezus poucza nas, że cierpienie nie pochodzi od Boga, że Bóg nie pragnie naszego cierpienia. Poucza nas abyśmy walczyli z cierpieniem, abyśmy pomagali cierpiącym ludziom i sami unikali cierpienia.

Jednakże unikanie cierpienia nie jest dla Jezusa sprawą najważniejszą, nie jest celem życia. W innym miejscu Jezus poucza uczniów, aby brali swój krzyż, czyli przyjmowali doświadczane cierpienie. Sam osobiście także wziął krzyż i przyjął cierpienie. Jezus pouczał uczniów, że prześladowania, czyli niesprawiedliwe cierpienie może być okazją do składania świadectwa. Sam także doświadczając ogromnego cierpienia, kiedy był przybity do krzyża złożył największe świadectwo wierności Bogu i w najdoskonalszy sposób ukazał miłość Boga. Dokonał dzieła zbawienia człowieka poprzez cierpienie.

W ten sposób Jezus ukazał, że walka z cierpieniem, choć jest ważna w życiu, nie jest czymś najważniejszym. Najważniejszą sprawą w życiu jest bycie wiernym miłości. Czyli, jeżeli miłości towarzyszy cierpienie, nie powinniśmy porzucać miłości, aby uniknąć cierpienia, ale powinniśmy przyjąć cierpienie, aby być wiernym miłości.

Jezus ukazał także, że jeśli przyjmiemy cierpienie z miłości do Boga lub człowieka, czyli jeśli przyjmiemy cierpienie kierując się dobrem kochanej osoby lub wiernością do tej osoby, jeśli także w cierpieniu zachowamy ufność do Boga, dokona się wielki cud. To cierpienie, które samo w sobie jest złem, zostanie przemienione w wielkie dobro. Nasza więź z Bogiem, która jest jedynym warunkiem prawdziwego szczęścia, zostanie pogłębiona, a my sami staniemy się współpracownikami Jezusa w urzeczywistnianiu Królestwa Bożego, w którym już nie będzie niesprawiedliwości, nie będzie ani chorób, ani cierpień, ani śmierci.

Módlmy się o rychłe nadejście Królestwa Bożego. Módlmy się o niezbędną moc, abyśmy mogli współpracować z Jezusem w realizacji Jego Królestwa.