Pierwsza Niedziela Adwentu (rok A)

W codziennym życiu czynimy wiele przygotowań na coś, co ma wydarzyć się w przyszłości. Te przygotowania w jakiś sposób łączą teraźniejszość z przyszłością. Poprzez te przygotowania przyszłe wydarzenie, mimo tego, że jeszcze nie istnieje ma wpływ na nasze życie.

Jeśli wydarzenie, które ma nadejść jest radosne, czas przygotowań staje się radosnym czasem. W ten sposób przygotowanie przedłuża czas radości. Jeśli nadchodzące wydarzenie jest smutne lub niepokojące, to przygotowanie przedłuża ten smutek i niepokój.

Jednym z problemów związanych z przygotowaniami jest fakt, że nie znamy przyszłości i możemy jedynie próbować ją przewidzieć. Do przewidzenia przyszłych wydarzeń możemy użyć własne doświadczenie lub też różnorodne znaki, które zapowiadają przyszłość. Także obietnice lub zapowiedzi innych ludzi mogą ukazać to, co stanie się w przyszłości.

Przewidywana przez nas przyszłość nie zawsze nadchodzi, często nasze przygotowania okazują się daremne, a radość, czy też niepokój bezpodstawny. Przyczyną tego może być błędny wniosek, jaki wyciągnęliśmy z naszego doświadczenia lub błędne odczytanie zapowiadających przyszłość znaków. Przyczyną może być także to, że ktoś nie był w stanie spełnić złożonej obietnicy lub też świadomie nas okłamał.

Biblijny Noe był przekonany, że wkrótce nadejdzie wielka powódź, gdyż uwierzył słowom, które skierował do niego Bóg. W przeciwieństwie do ludzi Bóg nigdy się nie myli, nigdy nas nie oszukuje i zawsze spełnia swoje obietnice i realizuje swoje plany. Z całym przekonaniem możemy powiedzieć, że Bóg jest najpewniejszym źródłem informacji na temat przyszłości. Świadczy o tym nie tylko doświadczenie Noego, ale także wielu innych ludzi.

My Chrześcijanie przygotowujemy się na Paruzję, czyli na ostateczne przyjście Jezusa Chrystusa. Oznacza to, że nie przygotowujemy się na jakiś kataklizm, czy też inne przykre doświadczenie, ale na realizację naszych największych pragnień i nadziei. Nasze przekonanie opieramy na obietnicy samego Jezusa, czyli na Słowie Boga.

Niestety podobnie, jak w czasach Noego, także teraz bardzo wielu ludzi nie wierzy temu Słowu. Ludzie, którzy odrzucają Słowo Boże, wybierają nieznajomość przyszłości. I dlatego nie są w stanie przygotować się do przyszłości, nie są w stanie kierować swojego życia ku celowi, który wyznaczył Bóg.

Bardzo często dla ludzi, którzy nie znają celu życia człowieka, który wyznaczył dla nas Bóg, podobnie jak dla ludzi, którzy żyli w czasach Noego, najważniejszą sprawą w życiu jest doświadczanie jak największej ilości przyjemności. Nie chcą rezygnować z żadnej możliwej przyjemności, gdyż nie mają pewności, czy taka okazja jeszcze kiedyś powtórzy się.

Ludzie, którzy nie znają przyszłości, jaką Bóg przygotował dla człowieka, nie posiadają prawdziwej nadziei. Tak naprawdę boją się przyszłości, ponieważ jedyną rzeczą, której mogą być pewni to to, że kiedyś umrą, a przed śmiercią napotkają różnorodne cierpienia. W rzeczywistości dla tych ludzi zdobywanie przyjemności jest tylko próbą uciszenia lęku przed tą przyszłością.

My chrześcijanie wiemy, czego możemy spodziewać się od przyszłości. Wiemy, że kiedyś Jezus Chrystus powróci w swojej chwale, w widzialnej dla wszystkich postaci i zrealizuje swoje Królestwo. To Królestwo jest rzeczywistością, w której będzie panować Boży pokój i Boża miłości, w której wszystkie pragnienia serca człowieka zostaną spełnione. Nie tylko nie lękamy się przyszłości, ale pokładamy w niej nadzieję. Właśnie dlatego, możemy oczekiwać na tą przyszłość i przygotowywać się do niej w pokoju i z radością.

Przygotowanie na przyszłość wcale nie oznacza dla nas lekceważenie teraźniejszości, ani rezygnacji z obecnego życia. Przygotowanie to polega przede wszystkim na życiu z Panem, który wprawdzie ma przyjść w swojej chwale, ale który jednocześnie już teraz jest z nami i którego możemy poznać i przyjąć poprzez wiarę.

Przygotowanie to polega także na życiu w miłości Boga Ojca, czyli na ciągłym odpowiadaniu na tę miłość i pogłębianiu naszej jedności z Bogiem. Dlatego też chrześcijanin nie jest człowiekiem, który rezygnuje z życia, ale jest człowiekiem, który żyje pełnią życia, który wybiera z tego życia to, co jest najlepsze i najbardziej wartościowe.

Chrześcijanin może żyć w miłości, ponieważ wie, że żadne zło, żadne cierpienie, ani nawet sama śmierć nie jest w stanie odłączyć go od miłości Chrystusa. Co więcej wie, że poprzez te przykre doświadczenia może wzmocnić swoją więź z Jezusem i dlatego też nie musi się ich lękać, ani usiłować uciekać od nich za wszelką cenę.

Módlmy się o to, aby przez nasze radosne oczekiwanie na powrót Jezusa Chrystusa oraz nasze przygotowanie na Jego nadejście, wielu ludzi poznało obiecaną przez Jezusa przyszłość, aby zostali napełnieni nadzieją i odważyli się przyjąć Jezusa do swojego życia.