Pierwsza Niedziela Wielkiego Postu

Przeczytana, jako dzisiejsze pierwsze czytanie historia stworzenia oraz upadku człowieka jest dobrze znana. Wszyscy niejednokrotnie ją słyszeliśmy lub sami czytaliśmy. Jednak warto do niej powracać, ponieważ naucza prawdy potrzebnej do zrozumienia naszego ludzkiego istnienia.

Historia, zamieszczona w drugim rozdziale Księgi Rodzaju umiejscawia stworzenie człowieka na pustkowiu, czyli w miejscu, gdzie życie było niemożliwe. Dopiero później Bóg stwarza wspaniały, obfitujący życiem ogród i wprowadza do niego człowieka. Autor tego opowiadania chciał w ten sposób podkreślić fakt, że życie człowieka, jak również cały świat, w którym człowiek żyje, jest darem Boga. Człowiek, który doświadczył życia na pustkowiu niewątpliwie z radością i jednocześnie z wielką wdzięcznością  przyjął ten dar.

Bóg, który ofiarował człowiekowi całe stworzenia, zabronił człowiekowi jeść owoców jednego drzewa. Z całą pewnością Bóg nie potrzebował tych owoców dla siebie. Ten zakaz, w sposób symboliczny ukazuje wolną wolę człowieka, czyli możliwość wyboru życia zgodnego z pragnieniem Boga lub życia niezgodnego z tym pragnieniem. Ale także ukazuje pragnienie Boga wobec człowieka. Bóg pragnął, aby człowiek z tego wszystkiego, co otrzymał od Boga, ofiarował Mu malutką cząsteczkę i w ten sposób wyraził swoją wdzięczność za ten wielki dar.

Był to początek edukacji człowieka, którego Bóg chciał przygotować do największej i najważniejszej wymiany darów. Bóg pragnął ofiarować człowiekowi nie tylko jakąś rzecz, ale Samego Siebie. Pragnął, aby człowiek przyjął ten największy z możliwych Darów, ale także, aby ofiarował Bogu samego siebie. Dzięki tej wymianie darów, dzięki wzajemnemu ofiarowaniu siebie, Bóg chciał zjednoczyć się z człowiekiem.

Ta jedność z Bogiem jest celem, dla którego Bóg stworzył człowieka, jest jego najwyższym dobrem i stanem największego szczęścia. Gdyby człowiek zaufał Bogu i postępował zgodnie z Jego wskazaniami, to bez żadnych problemów, bez żadnych doświadczeń cierpienia doszedłby do tego ostatecznego celu i uczestniczyłby w życiu Boga. Jednak tak się nie stało.

Człowiek uległ pokusie, zwątpił w dobroć Boga, który kocha człowieka i pragnie jedynie jego dobra, i zgodnie z radą szatana, który “jest ojcem kłamstwa” i który nienawidząc człowieka, pragnie odciągnąć go od Boga, sprzeciwił się Bogu. Konsekwencja sprzeciwienia się Bogu, nie była zgodna ze obietnicą szatana, tylko z ostrzeżeniem Boga. Człowiek oddalił się od Boga, który jest źródłem życia, zaczął doświadczać cierpień, jego życie zaczęło zmierzać ku śmierci.

Pomimo tego, że nikt z nas nie ma nic wspólnego z grzechem pierwszych ludzi, wszyscy uczestniczymy w konsekwencjach ich grzechu. Ten fakt, który dla wielu ludzi wydaje się niesprawiedliwy, ukazuje głęboką więź wszystkich ludzi, oraz prawdę, że grzech człowieka nie jest jego sprawą prywatną. Grzech rani nie tylko tego, który go popełnia, ale także ma negatywny wpływ na innych ludzi. Dzięki tej wewnętrznej jedności wszystkich ludzi nie tylko uczestniczymy w konsekwencjach grzechów innych, ale także możemy mieć udział w owocach dzieła zbawczego Jezusa Chrystusa.

W Jezusie Chrystusie Bóg stał się człowiekiem, pomimo tego, że oznaczało to uczestniczenie w konsekwencja grzechów wszystkich ludzi. Bóg uczynił to, ponieważ poprzez danie ludziom swojego Syna, spełnił swoje pierwotne pragnienie i ofiarował człowiekowi siebie samego.

Jezus Chrystus tak samo jak wszyscy ludzie doświadczał cierpień oraz pokus. Niewątpliwie największej pokusy doświadczył wtedy, gdy stał się ofiarą niesprawiedliwości i został przybity do krzyża. W tych cierpieniach Jezus był kuszony, aby zwątpić w miłość i dobroć Boga. Jednak nie uległ tym pokusom, pomimo tego, że wszystko wskazywało na to, że Bóg Go opuścił i zdradziła swojej miłości do Jezusa.

Poprzez swoją wierność Jezus całkowicie ofiarował siebie Bogu i pojednał ludzkość z Bogiem. W ten sposób Jezus umożliwił wszystkim ludziom życie w miłosnej relacji z Bogiem. Jednocześnie stał się drogą do jedności człowieka z Bogiem. Obecnie każdy człowiek może przyjąć Boga poprzez przyjęcie Jezusa. Każdy człowiek może ofiarować siebie Bogu poprzez ofiarowanie siebie Jezusowi, czyli poprzez wierne kroczenie za Jezusem, poprzez życie zgodne z przykładem Jego życia.

Módlmy się o to, aby wszyscy chrześcijanie, którzy już kroczą tą drogą, wspierali się wzajemnie w tej wędrówce, aby nasza jedność z Bogiem stale się pogłębiała, abyśmy wspólnie coraz wyraźniej objawiali miłość Boga i przekazywali Jego zaproszenie do miłosnej relacji tym wszystkim, którzy jeszcze Boga nie znają.

Święto ofiarowania Pańskiego

Izraelici, podobnie jak wiele innych narodów, mieli zwyczaj ofiarowaniu Bogu różnych cennych rzeczy, szczególnie zwierząt, aby uzyskać Jego błogosławieństwo. Jednak Bóg objawił im, że wcale nie potrzebuje tych ofiar, że ofiary te wcale nie sprawiają Mu radości. Bóg objawił także, że to, co pragnie od człowieka to nawrócenie i życie zgodne z wolą Boga, czyli ofiarowanie Bogu swojego własnego życia.

Dlaczego Bóg pragnie, aby człowieka ofiarował Mu swoje życie?

Żeby zrozumieć to pragnienie Boga, musimy przypomnieć sobie cel, dla którego Bóg stworzył człowieka. Bóg stworzył nas w tym celu, aby podzielić się z nami swoim życiem oraz swoim szczęściem. Bóg pragnął, aby człowiek miał udział w miłosnej relacji trzech osób Boskich, Ojca, Syna i Ducha Świętego, czyli, aby poprzez doskonałą miłości zjednoczył się z Trójjedynym Bogiem.

Ponieważ Bóg już ofiarował nam swoją miłość, a wraz z nią siebie samego, aby pragnienie Boga zjednoczenia się z człowiekiem zostało zrealizowane, wystarczy, aby człowiek przyjął miłość Boga i ofiarować Mu swoją własną miłość.

Wydawałoby się, że przyjęcie miłości Boga oraz ofiarowanie Mu swojej miłości jest czymś najlepszym, co człowiek może uczynić. Jednak historia ludzkości, oraz historia praktycznie każdego indywidualnego człowieka ukazuje, że wybór ten nie jest dla człowieka, ani łatwy, ani naturalny. Wprawdzie wszyscy ludzie pragną miłości, to jednak bardzo niewielu wie, czym jest prawdziwa miłość, a jeszcze mniej ludzi, żyje prawdziwą miłością.

Mam wrażenie, że większości ludzi miłość kojarzy się jedynie z przyjemnością, z radością, z poczuciem szczęścia. Z całą pewnością miłość jest źródłem radości. Miłość wzbudza w sercu człowieka wielką radość, ponieważ łącząc go z drugim człowiekiem, wyzwala go z samotności, nadaje sens jego życiu, daje dużą nadzieję na spełnienie najgłębszych pragnień jego serca, nadzieję na pełnię szczęścia.

Jednak miłość jest nie tylko przyjęciem drugiej osoby, ale także jest ofiarowaniem swojego życia drugiej osobie. Dla osób, które dotąd żyły tylko dla siebie, dla osób, które ciągle są zniewolone przez egoizm i najbardziej pragną własnej korzyści, takie ofiarowanie siebie jest bardzo bolesne, a co więcej sprawia wrażenie tracenia własnego życia.

Człowieka instynktownie lęka się śmierci oraz cierpienia. Jak długo ludzie są niewolnikami tego lęku, tak długo nie są w stanie przyjąć tego wymiaru miłości, który jest związany z cierpieniem. Jednak odrzucenie części miłości jest odrzuceniem całej miłości. Dlatego też w rzeczywistości ludzie, którzy nie są w stanie przyjąć cierpienia, które towarzyszy miłości, nie są w stanie kochać nikogo.

Jezus Chrystus przyszedł na świat między innymi w tym celu, aby wyzwolić nas z lęku przed śmiercią oraz z lęku przed cierpieniem i umożliwić nam życie w miłości, umożliwić nam ofiarowanie swojego życia drugiej osobie, i ostatecznie ofiarowanie swojego życia Bogu.

Dzisiejsze święto Ofiarowania Pańskiego, przypomina nam historyczne wydarzenie, ofiarowania nowo narodzonego Jezusa Bogu w Świątyni Jerozolimskiej. Jednak święto to, przede wszystkim przypomina nam prawdę, że całe życie Jezusa było ofiarowaniem siebie Bogu, poprzez życie dla drugiego człowieka.

Swoim życiem Jezus ukazuje nam piękno życia w miłości, piękno życia zgodnego z pragnieniem serca i jednocześnie zgodnego z wolą Boga. Z całą pewnością w swoim życiu Jezus doświadczał wiele radości, ale życiu temu towarzyszyły także liczne cierpienia. Jezus był wierny decyzji ofiarowania swojego życia ludziom, czyli był wierny miłości, niezależnie od tego, czy doświadczał radości, czy cierpienia. Jezus był wierny do końca, pomimo że oznaczało to przyjęcie z rąk człowieka nie tylko olbrzymiego cierpienia, ale także okrutnej śmierci. Jednak życie Jezusa nie zakończyło się na krzyżu. Jezus zmartwychwstał i został przyjęty do pełni życia w jedności z Bogiem Ojcem.

Swoją wiernością aż do końca oraz swoim zmartwychwstaniem Jezus ukazał nam, że pomimo tego, że na tym świecie miłości towarzyszą cierpienia, pomimo tego, że może ona nawet doprowadzić do śmierci, celem miłości nie są te cierpienia, czy też śmierć, ale pełnia życia w jedności z Bogiem. Poprzez przyjęcie cierpień, które towarzyszą miłości, człowiek może całkowicie ofiarować siebie Bogu. W ten sposób, wierność miłości aż do końca, doprowadza człowieka do doskonałej jedności z Bogiem, czyli do celu życia ludzkiego, do stanu doskonałego szczęścia.

Módlmy się o to, abyśmy w pełni zaufali Jezusowi i poprzez wierne kroczenie za Jezusem stopniowo ofiarowywali siebie Bogu i przygotowali się na przyjęcie pełni szczęścia, które Bóg Ojciec przygotował dla każdego z nas.

Świętej Rodziny: Jezusa, Maryi i Józefa

Dzisiejsze Święto, jest naszym wyznaniem wiary w to, że rodzina Józefa, Maryi i Jezusa była rodziną doskonałą, że była rodziną, którą każda inna rodzina powinna naśladować.

Jednak w rzeczywistości nie wiemy zbyt dużo o tej Rodzinie. Nie znamy Jej codziennego życia. Czego właściwie możemy nauczyć się od Świętej Rodziny? W czym możemy Ją naśladować?

Z tych nielicznych opisów dotyczących Świętej Rodziny, które możemy znaleźć w Ewangeliach, możemy poznać, że Jej życie nie było łatwe, że już od samego początku Józef, Maria i Jezus napotykali na różne bardzo poważne kłopoty. Niespodziewane poczęcie dziecka przez Maryję groziło zerwaniem zaręczyn Maryi i Józefa. Ponieważ Herod usiłował zabić nowo narodzonego, rodzina musiała uciekać z Izraela i przez kilka miesięcy żyć, jako uchodźcy w obcym kraju. Najprawdopodobniej Józef zmarł w stosunkowo młodym wieku. Maryja została młodą wdową, a Jezus od wczesnych lat swojego życia musiał zastąpić Józefa i pracować na utrzymanie rodziny. Kiedy Jezus rozpoczął publiczną działalność, nie wszyscy członkowie Jego rodziny rozumieli sens tej działalności. Niektórzy członkowie rodziny chcieli wykorzystać popularność Jezus dla własnego zysku. Inni usiłowali powstrzymać Jezusa, ponieważ niektórzy ludzie mówili, że Jezus postradał zmysły. Ostatecznie Jezus został oficjalnie uznany za przestępcę i skazany na śmierć. Maryja nie tylko straciła jedynego Syna, ale także w oczach społeczeństwa była uznana za matkę przestępcy, który został ukrzyżowany.

Patrząc się na te problemy, można mieć poważne wątpliwości, co do tego, że Bóg rzeczywiście był z tą Rodziną i rzeczywiście Im błogosławił. Jednak, kiedy przyjrzymy się dokładniej, wątpliwości te mijają.

Z Ewangelii dowiadujemy się także, że te problemy, pomimo tego, że niewątpliwie były źródłem cierpień, nie zdołały zniszczyć tej Rodziny. Problemy te nie przeszkodziły Jezusowi wzrastać, stopniowo nabierać mocy i napełniać się mądrością oraz miłością. W tej Rodzinie, która borykała się z różnymi problemami, Jezus wyrósł na doskonałego człowieka, na człowieka, który był otwarty na potrzeby innych ludzi, który kierował się w swoim życiu jedynie miłością do Boga oraz miłością do ludzi.

Z Ewangelii dowiadujemy się, że dla Maryi sprawą najważniejszą w Jej życiu było wypełnianie woli Bożej. Starała się zawsze poznać i zrozumieć, co Bóg od Niej pragnie. Jednak przyjmowała wezwanie Boga, nawet wówczas, kiedy do końca nie rozumiała jego sensu. Możemy powiedzieć, że wierzyła i ufała Bogu bardziej niż samej sobie, niż własnej woli, własnym odczuciom, własnemu zrozumieniu.

Józef bardzo kochał Maryję, pragnął jej dobra bardziej niż dobra własnego i był gotowy na poniesienie dla Niej potrzebnych ofiar. Jednak mógł przyjąć Maryję z Jej dzieckiem, jak również mógł uratować życia Jezusa, tylko dlatego, że był otwarty na Boże natchnienia. Podobnie jak w życiu Maryi, także w życiu Józefa posłuszeństwo Bogu było sprawą najważniejszą.

Właśnie to zaufanie do Boga, to pragnienie kierowania się Jego wolą, ta gotowość spełnienia każdego pragnienia Boga, a przede wszystkim rzeczywista realizacja woli Boga, było siłą Maryi i Józefa i nadawało ich wzajemnej relacji nadprzyrodzony charakter. Właśnie dzięki Ich otwartości i zaufaniu do Boga, żaden, największy nawet problem nie był w stanie zniszczyć Ich Rodziny, a co więcej w jakiś tajemniczy sposób napotykane problemy i cierpienia przyczyniały się do pogłębienia Ich wzajemnej więzi, oraz do realizacji zamysłu Bożego wobec Nich oraz wobec Syna Maryi.

Módlmy się, aby jak najwięcej ludzi, poznało nadprzyrodzony wymiar własnej rodziny, aby poprzez zawierzenie Bogu, poprzez otwartość i pragnienie życia w zgodzie z Jego wolą w każdej sytuacji, stały się miejscem działania Jego łaski i realizacji Jego zamysłu, tak aby ciągle pogłębiała się ich jedność, aby wzrastali w miłości.

Niedziela Zmartwychwstania Pańskiego

Dzisiejsze czytania Słowa Bożego mówią nam o trudności wiary w zmartwychwstanie Jezusa, a jednocześnie o wspaniałości tej wiary o jej sile przemiany naszego życia.

Maria Magdalena, która pierwsza odkryła, że grób Jezusa jest pusty, pomyślała tylko, że ktoś musiał wykraść ciało zmarłego Jezusa.

Także Piotr, który wszedł do pustego grobu i zobaczył płótna, w które owinięte było ciało Jezusa, także nie pomyślał o Jego zmartwychwstaniu.

Dopiero trzeci uczeń, który podobnie jak Piotr wszedł do pustego grobu, uwierzył, że Jezus zmartwychwstał. Jednak ciągle nie rozumiał, co oznacza zmartwychwstanie Jezusa.

Możliwe, że poprzez opis reakcji pierwszych świadków zmartwychwstania, czy raczej świadków pustego grobu, Ewangelista chce nas pouczyć, że wiara w zmartwychwstanie Jezusa nie jest zwykłym wynikiem studiowania nauki Jezusa, ani nawet jakiegoś życiowego doświadczenia, ale jest darem. Niewątpliwie studiowanie nauki Jezusa, szczególnie poznawania osoby Jezusa oraz pogłębianie rozumienia własnych doświadczeń mogą pomóc w przyjęciu tej łaski. Jednak łaskę wiary Jezus może dać swobodnie, komu zechce i kiedy zechce.

Co zmieni się w życiu człowieka, który przyjmie dar wiary?

Piotr poucza nas, że każdy, kto uwierzy, otrzyma odpuszczenie grzechów.

Odpuszczenie grzechów to pojednanie z Bogiem, to rozpoczęcie nowego życia, którego centrum jest Bóg, to życie w jedności z Bogiem.

Najdoskonalszym przykładem takiego życia jest Jezus Chrystus. Opisując pokrótce to życie, Piotr stwierdza, że Jezus przeszedł przez życie dobrze czyniąc, pomagał ludziom i uwalniał ich od złych mocy. Jego życie przepełnione było miłością.

Z całą pewnością, podobnie jak ludzie, którzy nie żyją w miłości, Jezus cierpiał, a co więcej zmarł. Jednak ani cierpienie, ani śmierć nie była w stanie zmienić sposobu życia Jezusa. Wprost przeciwnie Jezus był w stanie przemienić zło i cierpienie, które zadali mu ludzie, w dobro. Niesprawiedliwość i wrogość, których doświadczał, wykorzystywał do pełniejszego objawiania miłości i mocy Boga oraz do ofiarowania swojej miłości oraz siebie samego Bogu Ojcu.

Jestem przekonany, że w głębi serca wszyscy ludzi pragną miłości, pragną kochać tak jak kochał Jezus. Jednak jak wielu jest ludzi, którzy rzeczywiście żyją zgodnie z tym pragnieniem?

Wielu ludzi nie jest w stanie żyć tak jak żył Jezus, nie dlatego, że są złymi ludźmi, ale dlatego, że nie znają ani mocy, ani wierności Boga i lękają się śmierci. Lęk ten sprawia, że człowiek usiłuje ciągle sam siebie bronić, żyje skoncentrowany na sobie, stara się za wszelką cenę, nawet za cenę zrezygnowania z miłości unikać cierpienia i zdobywać jak najwięcej przyjemności. Dopóki człowiek nie odnajdzie nadziei mocniejszej niż śmierć i nie zostanie wyzwolony z niewoli lęku przed śmiercią, nie będzie w stanie kochać.

Poznanie Jezusa Zmartwychwstałego umożliwia człowiekowi poznanie Boga, poznanie Jego mocy, wierności i miłości. Natomiast poprzez złączenie się z Jezusem więzami wiary, nadziei i miłości człowiek łączy się z Bogiem, który jest źródłem miłość, który jest także potężniejszy niż wszelkie zło, potężniejszy niż sama śmierć. Dlatego wiara, która łączy człowieka z Jezusem zmartwychwstałym, wyzwala człowieka z lęku przed śmiercią i umożliwia mu życie na wzór Jezusa.

Człowiek ten, podobnie jak sam Jezus zostaje przepełniony miłością, pokojem i radością, której żadne siłą nie będzie w stanie mu odebrać. Co więcej człowiek ten otrzyma siłę, dzięki której będzie w stanie przemieniać każde napotkane zło w dobro i będzie mógł wzrastać w miłości także poprzez te bolesne doświadczenia.

Módlmy się o to, aby coraz więcej ludzi otworzyło swoje serca i przyjęło wiarę, którą ofiarowuje im Jezus Zmartwychwstały, aby pojednali się z Bogiem, zostali wyzwoleni ze wszelkich zniewoleń i zgodnie z pragnieniem własnego serca mogli żyć w miłości.

Boże Narodzenie 2018

W kościele, w którym kiedyś pracowałem był pewien uczeń szkoły podstawowej, który z wielkim przejęciem opowiadał mi o tym, że z telewizji dowiedział się o tym, że Joanna Dark słyszała głos Boga. Później dowiedział się, że także inni ludzie, jak św. Matka Teresa, czy też św. Franciszek z Asyżu słyszeli głos Boga. Chłopak ten powiedział mi, że on także chce usłyszeć głos Boga, tylko nie wie, co ma w tym celu zrobić. Powiedziałem mu, że przede wszystkim musi się wyciszyć oraz, że musi otworzyć nie tylko uszy, ale i serce, że powinien słuchać nie tylko uszami, ale i sercem.
Później dowiedziałem się od mamy tego chłopaka, że był na mnie bardzo zły. Był na mnie zły, ponieważ przez chwilę siedział cicho i próbował słuchać uszami i sercem, ale nic nie usłyszał. Powiedział mamie, że bardzo się rozczarował i poczuł się oszukany przez księdza.
Chłopak ten szczerze wyznał swoje odczucie, swoje rozczarowanie. Ale myślę, że jednocześnie wyraził uczucie wielu innych ludzi, którzy choć odczuwają podobnie, z różnych powodów nie wyrażają swojego uczucia.
Czy przypadkiem także i my nie jesteśmy czasami rozczarowani? Czy przypadkiem nie czujemy się zawiedzeni innymi ludźmi, a może nawet samym Bogiem? Czy w mijającym roku nie było chwil, kiedy czuliśmy się opuszczeni przez Boga, czy wręcz oszukani przez Niego? Czy nie zadawaliśmy sobie pytania o to, dlaczego Bóg milczy, dlaczego nie odpowiada na nasze wezwania, dlaczego w milczeniu przygląda się naszemu cierpieniu?
Ten zarzut wobec wielu ludzi, także wobec księży jest niejednokrotnie całkiem uzasadniony. Ale, czy jest on uzasadniony wobec Boga? Czy rzeczywiście Bóg przygląda się w milczeniu naszym cierpieniom? Czy rzeczywiście nie odpowiada na nasze wezwania? Czy rzeczywiście jest nieobecny? Czy fakt, że nie słyszymy głosu Boga wynika z tego, że On milczy, czy raczej z tego, że to my źle słuchamy?
Przed chwilą usłyszeliśmy biblijną historię narodzenia Jezusa Chrystusa. Jest to stara i dobrze znana historia. Powtarzana jest już od prawie dwóch tysięcy lat. Wielu z nas słyszy ją, co rok już od maleńkości. Jednak pomimo tego, że bardzo dobrze znamy tę historię ciągle chodzimy do kościoła, aby na nowo jej słuchać, a co więcej, aby świętować to wielkie wydarzenie, które ona opisuje.
Dlaczego ta historia jest tak ważna, dlaczego jest tak często powtarzana i nigdy się nie znudzi?
Historia ta jest ważna, ponieważ opisuje ona odpowiedź Boga na wezwania wszystkich ludzi. Tych ludzi, którzy urodzili się przed Jezusem, jak również tych, którzy urodzili się później, a także tych, którzy jeszcze się urodzą.
Bóg odpowiada na wezwania człowieka w zaskakujący sposób. Nie odpowiada głosem, który brzmi przez chwilę, aby następnie zniknąć i być zapomnianym. Bóg odpowiada Słowem, które trwa na wieki. Odpowiada Słowem, które zmienia rzeczywistość. Tym Słowem Boga, jest to małe, bezbronne i bezsilne niemowlę, którego narodzenie dzisiaj świętujemy.
Każde narodzenie dziecka jest nowym początkiem, nową wspaniałą szansą, która wzbudza radość i nadzieję nie tylko w sercach rodziców, ale także w sercach wielu innych ludzi. Niestety nie zawsze ta nowa szansa jest zrealizowana. Bardzo często jest ona całkowicie zmarnowana. Niejednokrotnie, nadzieja zamienia się z rozpacz, a dziecko, które było źródłem radości, staje się źródłem smutku i cierpienia.
Narodzenie Jezusa jest nową nadzieją dla całego świata. A co ważniejsze jest nadzieją, która została w pełni zrealizowana. Właśnie poprzez Jezusa Bóg daje każdemu człowiekowi możliwość zrealizowanie jego najgłębszych pragnień. Dzięki Jezusowi każde może usłyszeć odpowiedź Boga na swoje modlitwy, oraz na wszystkie zarzuty, jakie stawia on Bogu.
Przez Jezusa Bóg ogłasza wszystkim ludziom, że nie jest On jakimś zimnym niedosięgłym Absolutem, który z daleka, obojętnie przygląda się losom świata, ale miłosiernym Ojcem, który jest zaangażowany w losy świata, który jest blisko każdego z nas i razem z nami ponosi trudy życia.
Narodzenie Jezusa ukazuje prawdę, że nie musimy lękać się Boga jak absolutnego i surowego władcy, ale, że możemy zbliżyć się do niego bez lęku, właśnie tak, jak zbliżamy się do nowonarodzonego dziecka.
Narodzenie Jezusa jest zaproszeniem do przyjęcia Boga, który tak nas ukochał, że stał się jednym z nas. Podobnie jak dzieciątko Jezus, Bóg jest bardzo delikatny, łatwy do zranienia, podobnie jak dzieciątko Jezus pragnie czułości i naszej miłości.
Jednym słowem Narodzenie Jezusa jest wezwaniem Boga, jest Jego prośbą o naszą miłość.
Jaka jest nasza odpowiedź?
Jeżeli w bożonarodzeniowej historii usłyszymy Słowo Boga, i jeśli przyjmiemy Jego zaproszenie, to możemy być pewni, że nasze życie ulegnie całkowitej przemianie. Jezus stanie się światłem, które oświeci nasze ciemności i pewnie poprowadzi nas ku pełni życia.
Jeśli w historii bożonarodzeniowej nie usłyszymy Słowa Boga, lub co gorsza, jeżeli świadomie odrzucimy lub zlekceważymy zaproszenie Boga, to może świętowanie Bożego Narodzenia pozwoli nam zakosztować nieco pokoju, nadziei i radości, jednak to przeżycie szybko minie i nie dokona w naszym życie żadnych trwałych zmian.
Módlmy się o to, aby jak najwięcej ludzi usłyszało zaproszenie Boga i je przyjęło, aby ich ciemności zostały rozproszone, a oni sami stali się światłem dla innych ludzi.