Dwudziesta Piąta Niedziela zwykła

Przypowieść Jezusa, którą właśnie usłyszeliśmy, jest bardzo dziwna.

Pierwsza jej część odpowiada rzeczywistemu doświadczeniu. Rzeczywiście w czasie żniw wielu właścicieli winnic zatrudniało ludzi, którzy nie mieli stałej pracy. Wychodzili oni na rynek o różnych porach dnia, aby znaleźć jak najwięcej pracowników i zebrać jak najwięcej plonu.

Jednakże druga część przypowieści jest całkowicie sprzeczna z doświadczeniem słuchaczy. Nikt nie płacił robotnikom, którzy pracowali tylko jedną godzinę tyle samo, co robotnikom, którzy pracowali przez cały dzień. Takie postępowanie gospodarza jest nie tylko niezgodne z doświadczeniem, ale także jest całkowicie sprzeczny z poczuciem sprawiedliwości prawie wszystkich ludzi, czy też po prostu ze zdrowym rozsądkiem. Gdyby jakiś gospodarz, czy też właściciel fabryki płacił tyle samo wszystkim pracownikom, bez względu rodzaj wykonywanej przez nich pracy, to bardzo szybko zbankrutowałby.

Jezus nie był naiwnym idealistą, który doradzał taki system wynagrodzenia za pracę. W tej przypowieści Jezus nie mówi o ludzkim sposobie działania, ale o sposobie działania Boga. A zgodnie z pouczeniem proroka Izajasz, zarówno sposób myślenia, jak i działania Boga, jest całkowicie odmienne od sposobu myślenia i działania człowieka. Tak samo sprawiedliwość Boga, o której Jezus mówi w dzisiejszej przypowieści, jest czymś całkiem innym niż sprawiedliwość ludzka.

Najprawdopodobniej dla większości ludzi, sprawiedliwym jest karanie człowieka proporcjonalnie do wielkości popełnionego przez niego przestępstwa, czy też wyrządzonej szkody, oraz wynagradzanie człowieka proporcjonalnie do uczynionego dobra, czy też wykonanej pracy. Według takiego myślenia, sprawiedliwe jest zapłacenie robotnikowi 1000 jenów za jedną godzinę pracy, jeżeli za 10 godzin tej samej pracy inny pracownik dostaje 10 000 jenów.

Zarówno poprzez przypowieści, jak i poprzez swoje postępowanie Jezus objawia, czym jest sprawiedliwość Boga. Dla Boga sprawiedliwość wcale nie oznacza karanie lub wynagradzanie proporcjonalne do wielkości wyrządzonego zła lub dobra. Dla Boga sprawiedliwość, to realizacja własnej woli. Bóg jest sprawiedliwy nie dlatego, że odpowiednio karze za zło i wynagradza za dobro, ale dlatego, że jest wierny swoim obietnicom, poprzez które objawia nam swoją wolę.

Według ludzkiego pojęcia sprawiedliwości, życie wieczne jest nagrodą za życie zgodne z Bożą wolą. Jednak według Bożego pojęcia sprawiedliwości, życie wieczne jest darem, którym Bóg pragnie obdarzyć każdego człowieka.

Życie wieczne ma nieskończoną wartość i nikt, nawet największy święty, nie byłby w stanie zasłużyć sobie, czy też zapłacić za nie, nawet najwspanialszymi uczynkami, wielką ilością modlitw, postów, czy też innych umartwień. Jeślibyśmy zostali osądzeni na podstawie naszych czynów, nikt z nas nie byłby w stanie uczestniczyć w życiu wiecznym.

Każdy z nas może mieć udział w życiu wiecznym tylko dlatego, że Bóg w swoim nieskończonym i niepojętym miłosierdziu pragnie obdarzyć nim każdego, kto podobnie jak nawrócony na krzyżu łotr, zechce je przyjąć. Możemy być pewni, że jeśli jakiś człowiek, który przez całe życie ignorował Boga i ciągle żył w grzechu, nawróci się w momencie śmierci i poprosi Boga o przebaczenie, to Bóg wysłucha tej prośby i z radością obdarzy go życiem wiecznym.

Czy znaczy to, że możemy spokojnie ignorować Boga i żyć zgodnie z naszymi żądzami, a jedynie przed śmiercią poprosić Boga o przebaczenie naszych grzechów? Absolutnie nie.

Człowiek, który grzeszy, staje się niewolnikiem grzechu. Nikt nie może nam zagwarantować, że w porę zdołamy zerwać więzy, które wiążą nas z grzechem. Warto pamiętać, że obaj łotrzy, którzy umierali obok Jezusa, mieli szansę na uzyskanie przebaczenia i w konsekwencji obaj mogli uczestniczyć w życiu wiecznym. Jednak z szansy tej skorzystał tylko jeden z nich. Drugi natomiast do końca trwał w swoim grzechu.

Poza tym jeśli naprawdę uważamy życie wieczne za coś tak wspaniałego i cennego, że chcemy uczestniczyć w nim przez całą wieczność, to dlaczego mielibyśmy czekać na przyjęcie tego daru aż do końca życia?

Życie wieczne, którym Bóg pragnie obdarzyć każdego człowieka, to nic innego, jak przebywanie z Bogiem. A już teraz poprzez życie z Jezusem możemy żyć z Bogiem.

Życie wieczne, to uczestniczenie w życiu i miłości Boga. A już teraz, poprzez uczestnictwo w życiu i misji Jezusa, możemy uczestniczyć w życiu i miłości Boga.

Życie wieczne, to życie, jako dziecko Boga. A już teraz każdy człowiek może stać się dzieckiem Boga i poprzez życie zgodne z Jego wolą, może wzrastać, aby stać się dzieckiem Boga, w którym ma On upodobania, czyli takim, jak sam Jezus.

Módlmy się o to, abyśmy poprzez życie i pracę z Jezusem, mogli przyjąć dar życia wiecznego. Módlmy się także o to, abyśmy poprzez życie godne dzieci Boga, wzrastali w Jego miłości, i dzielili się radością życia wiecznego z innymi ludźmi.

Szesnasta Niedziela zwykła

Ewangelia (Mt 13, 24-43)
Przypowieść o chwaście wśród zboża

My chrześcijanie wierzymy, że Dobry i Wszechmocny Bóg, stworzony dobry świat. Jednak wokół nas możemy dojrzeć wiele zła. Co więcej, niemal codziennie osobiście doświadczamy zło i cierpimy z tego powodu.

Jeśli naprawdę wierzymy w dobroć i miłość Wszechmocnego Boga, to powinniśmy dziwić się istnieniu zła, podobnie, jak słudzy w przypowieści o pszenicy i chwaście dziwili się na widok chwastu na polu, ponieważ wiedzieli, że właściciel posiał jedynie ziarna pszenicy. Podobnie jak ci słudzy, powinniśmy także z ufnością zapytać Pana o to, dlaczego na tym świecie istnieje zło. Powinniśmy także zapytać się o to, jaką postawę powinniśmy przyjąć wobec napotykanego zła.

W rzeczywistości Jezus Chrystus przyszedł na ten świat między innymi w tym celu, aby swoimi słowami, a szczególnie swoim życiem odpowiedzieć nam na te pytania. Dzisiejsza przypowieść nie przedstawia pełnej odpowiedzi Jezusa, ale rzuca wiele światła na problem istnienia zła w stworzonym przez dobrego Boga świecie.

Poprzez tą przypowieść Jezus przede wszystkim potwierdza nasze przekonanie, że Bóg nie stworzył zła, ale że jest ono dziełem wrogów Boga. Ale pouczył nas także o tym, dlaczego Bóg pozwala na istnienie zła.

Na propozycję sług, aby wyrwać chwast, Pan nie wyraził zgodny. Uzasadnił to stwierdzeniem, że usuwanie chwastu, stworzyłoby niebezpieczeństwo uszkodzenia pszenica. Pan pozwolił na wzrost chwastu, jedynie ze wzgląd na dobro pszenicy.

W ten sposób Jezus poucza nas o tym, że istnieje jakieś powiązanie dobra ze złem i likwidacja istniejącego zła, stałaby się zagrożeniem dla istnienia dobra. Innymi słowami, Bóg dopuszcza istnienie niechcianego zła, jedynie ze względu na dobro, którego pragnie.

Aby dostrzec związek zła i dobra w życiu człowieka, musimy przypomnieć sobie, w jakim celu zostaliśmy stworzeni, oraz to, w jaki sposób możemy ten cel osiągnąć.

Człowiek został stworzony przez Boga, w tym celu, aby on przyjął miłość Boga i odpowiedział na tę miłość swoją miłością. Ta wzajemna miłość staje się więzią, która łączy człowieka z Bogiem. Udoskonalenie tej wzajemnej miłości, prowadzi od jedności Boga i człowieka. Człowiek został stworzony właśnie dla tej jedności. Jedność z Bogiem, jest nie tylko celem ludzkiego życia, a także stanem najwyższego szczęścia człowieka.

Ponieważ kochać może jedynie istota wolna, Bóg obdarzył człowieka wolną wolą. Podobnie jak przygotowanie pola pod zasiew zboża stwarza możliwość wzrostu chwastu, tak samo ofiarowanie człowiekowi wolnej woli, nie tylko uzdolnienia go do miłości, ale także stwarza możliwość sprzeciwienia się Bogu, stwarza możliwość czynienia zła.

Najprostszym sposobem powstrzymania człowieka przed czynieniem zła, jest odebranie mu wolnej woli. Pozbawiony wolnej woli człowiek z całą pewnością nie czyniłby zła, Jednak jednocześnie człowiek ten utraciłby zdolność do kochania. W ten sposób konsekwencją zlikwidowania możliwości istnienia zła byłaby niemożliwość dojścia do jedności z Bogiem, czyli niemożliwość osiągnięcia celu, dla którego człowiek został stworzony. Taki stan, byłby największym złem, największym nieszczęściem, jakie może spotkać człowieka. Bóg toleruje istnienie zła, właśnie w tym celu, aby uchronić go przed tym nieszczęściem.

Bóg, który dopuszcza istnienie zła z powodu miłości do człowieka, nie jest bezradny wobec istniejącego zła, ani też nie przygląda się bezczynnie człowiekowi, który czyni zło i który cierpi z powodu istnienia zła. Respektując wolną wolę człowieka, Bóg stara się powstrzymać go od czynienia zła, oraz bronić go przed ulegnięciem złu. W tym celu Bóg nie tylko ukazuje nam konsekwencje czynionego przez nas zła, ale przede wszystkim objawia nam swoją potężną, wspaniałą i zawsze wierną miłość. Tą miłością Bóg pociąga nas ku sobie i wzbudza w nas miłość ku sobie.

W przypowieści o pszenicy i chwaście Pan obiecuje sługom, że podczas żniw oddzieli pszenicę od chwastu. Tymi słowami, Jezus obiecuje nam, że przyjdzie czas, kiedy Bóg zniszczy wszelkie zło, że nadejdzie czas, kiedy zgodnie z wolą Boga będzie istnieć jedynie dobro. Obietnica ta jest dla nas źródłem nadziei, którą potrzebujemy do tego, aby nie popaść w rozpacz wobec zła, które tak często wydaje się być mocniejsze od dobra. Dzięki tej nadziei możemy ufać Bogu w każdej sytuacji i spełniać Jego wolę, czyli czynić dobro i ciągle wzmacniać naszą miłosną więź z Bogiem.

Módlmy się o to, abyśmy wzmocnieni postawą Jezusa wobec cierpienia i zła, jak również Jego obietnicą ostatecznego zwycięstwa Boga nad złem, nigdy nie ulegli złu, ale podobnie jak sam Jezus zwalczali zło dobrem, ukazywali moc i wspaniałość miłości Boga, a przez to pociągali ku Niemu wielu ludzi.

Czternasta Niedziela zwykła

W dzisiejszej Ewangelii Jezus mówi nam, że jego jarzmo jest słodkie, a brzemię lekkie. Jak wielu ludzi zgadza się z tym stwierdzeniem Jezusa? Mam wrażenie, że nawet wśród chrześcijan jest wiele  osób, które są przekonane, że ​​jarzmo Jezusa jest bardzo gorzkie, a Jego brzemię, bardzo ciężkie. Dlaczego odczucia tak wielu ludzi są sprzeczne ze słowami Jezusa? A co ważniejsze, co powinniśmy zrobić, aby jarzmo Jezusa stało się dla nas rzeczywiście słodkie, a jego brzemię lekkie?

Aby odpowiedzieć na te pytania, musimy najpierw zrozumieć rzeczywistość, w której żyjemy.

Pomimo tego, że człowiek został stworzony na obraz i podobieństwo Boga, rodzi się w rzeczywistości grzechu pierworodnego i nie wie tego, kim jest Bóg, ani tego, kim jest człowiek. Ponieważ nie znamy ani naszej prawdziwej natury, ani celu naszego życia, nie wiemy, co rzeczywiście jest dla nas dobre i co to znaczy żyć prawdziwie po ludzku.

Ponieważ nie znamy naszych prawdziwych potrzeb, bardzo często usiłujemy zaspokoić jedynie nasze powierzchowne, często narzucone przez innych ludzi pragnienia oraz żądze. Nawet jeżeli ten wysiłek odniesie sukces i odczujemy pewną ulgę, czy nawet satysfakcję lub radość, to uczucia te szybko znikają i początkowe pragnienia stają się jeszcze większe. Nie jest dziwne, że człowiek, który wielokrotnie doświadcza bezsensu swojego wysiłku, odczuwa duże zmęczenie psychiczne, popada w beznadzieję, traci chęć do robienia czegokolwiek, a nawet chęć do życia.

Jezus Chrystus, kiedy żył na ziemi, był człowiekiem, który znał Boga i który swoimi słowami oraz czynami pouczył nas o tym, Kim jest Bóg oraz czego pragnie On od człowieka. Jezus Chrystus nie tylko znał pragnienie Boga, ale także od samego początku swojego życia ziemskiego, postępował zgodnie z tym pragnieniem i stał się człowiekiem, który całkowicie odpowiada temu pragnieniu. Ponieważ Jezus Chrystus stał się doskonałym człowiekiem, wystarczy Go poznać, aby dowiedzieć się tego, kim jest człowiek i tego, jak człowiek powinien żyć.

Być chrześcijaninem oznacza kroczyć za Jezusem, czyli żyć zgodnie z przykładem Jego życia. Chrześcijanin usiłuje w swoim życiu kierować się nie własnymi pragnieniami, ale wolą Jezusa. Właśnie przedkładanie woli Jezusa nad własną wolę, Jezus nazywa jarzmem oraz brzemieniem.

W prawdzie istnieją ludzie, którzy są przekonani, że taki sposób życia nie jest godny wolnego człowieka to, jednak w rzeczywistości człowiek, który kieruje się wolą Jezusa, kroczy w kierunku celu, który dla każdego człowieka wyznaczył Stwórca, czyli żyje zgodnie ze swoją naturą i z tego powodu życie takie jest jak najbardziej godne człowieka.

Pomimo tego, że jest życie człowieka, który kieruje się wolą Jezusa jest zgodne z jego naturą, człowiek ten, przynajmniej na początku tej drogi, wcale tego nie odczuwa. Wprost przeciwnie to życie wydaje się mu bardzo nienaturalne i znacznie trudniejsze niż jego dotychczasowe życie. Takie odczucie wzbudza w nim zwątpienie i niepokój.

Przyczyną tego odczucia jest fakt, że jesteśmy bardzo przyzwyczajeni do naszego dotychczasowego sposobu życia. Nawet jeśli nasze życie jest sprzeczne z naszą naturą, to wtedy, kiedy jesteśmy do niego przyzwyczajeni, odczuwamy, że ono czymś normalnym, czymś naturalnym i łatwym. Z powodu takiego przyzwyczajenia, człowiek może odczuwać spokój nawet na drodze, która prowadzi do jego zagłady.

Człowiek, który usiłuję iść za Jezusem, kierując się jedynie pragnieniem własnego szczęścia oraz pragnieniem osiągnięcia pokoju, bardzo często powraca do swojego starego sposobu życia, kiedy na nowej drodze napotka trudności i odczuje zwątpienia lub niepokój. Aby uniknąć tego niebezpieczeństwa i być w stanie kroczyć za Jezusem aż do końca, musimy starać się poznać własne motywacje kroczenia za Jezusem i jeżeli zajdzie taka konieczność, postarać się zmienić je.

Człowiek może kroczyć wiernie za Jezusem, tylko wtedy, kiedy czyni to z miłości do Niego. Człowiek, który kocha Jezusa, pragnie być z Nim nie tylko wtedy, kiedy czuję się szczęśliwy, kiedy odczuwa przyjemność i radość, ale także wtedy, kiedy jest trudno, kiedy spotykają go cierpienia. Tylko dzięki miłości do Jezusa człowiek może pokonać napotkane trudności i kontynuować wierne kroczenie za Jezusem.

Człowiek, który ciągle kieruje się wolą Jezusa stopniowo upodabnia się do Niego, przez co życie zgodne z wolą naszego Stwórcy staje się dla niego coraz bardziej naturalne, jarzmo Jezusa coraz słodsze, a Jego brzemię coraz lżejsze.

Módlmy się o to, abyśmy ciągle pogłębiali naszą znajomość Jezusa oraz coraz mocniejsze Go kochali tak, abyśmy dzięki naszej miłości do Jezusa mogli żyć zgodnie z własną naturą i ukazywać innym ludziom piękno takiego życia.

Zesłanie Ducha Świętego

Jezus Chrystus wszystko, co robił, robił dla dobra drugiego człowieka. Dla dobra drugiego człowieka ofiarował cały swój czas i całą swoją energię. Podczas Ostatniej Wieczerzy ofiarował swym uczniom swoje Ciało i Krew, a w następnym dniu oddał swoje życie za wszystkich ludzi.

W dniu Pięćdziesiątnicy Jezus oddał swym uczniom swego Ducha. W dniu tym oddał wszystko, co posiada. Możemy powiedzieć, że Jezus już nie ma nic więcej do ofiarowania.

Dzisiejsze Święto jest pamiątką tego wielkiego wydarzenia. Ale Święto to przypomina nam także wielką prawdę o tym, że każdy z nas, poprzez przyjęcie sakramentu chrztu i bierzmowania, podobnie jak Apostołowie oraz Maryja otrzymał Ducha Jezusa Chrystusa. Ponieważ, każdy, kto przyjmuje Ducha Jezusa, otrzymuje zdolność do życia tak, jak żył Jezus, otrzymuje zdolność do życia dla dobra drugiego człowieka, czyli zdolność do życia w miłości, my wszyscy, którzy otrzymaliśmy Ducha Jezusa, jesteśmy w stanie kochać każdego człowieka, tak samo jak kochał Jezus. Czy jesteśmy świadomi tych możliwości? Czy je realizujemy? Czy żyjemy tak, jak żył Jezus Chrystus?

Jeżeli pomimo tego, że przyjęliśmy Ducha Jezusa, nie żyjemy tak, jak żył Jezus, jeśli nasze życie, zamiast objawiać miłość, która jest w nas, objawia egoizm, to w celu zmiany takiego stanu, musimy poznać jego przyczyny.

Czy problem ten nie jest podobny do problemu związanego z innymi zdolnościami? Aby nasze zdolności wydały owoc, nie wystarczy je posiadać, konieczna jest praca nad ich rozwinięciem. Podobnie jak utalentowani muzycy, czy też malarze rozwijają swój talent poprzez jego używanie, tak samo my rozwiniemy swą zdolność do kochania, jeśli będziemy kochać.

Na początku nasza miłość może być bardzo niedoskonała. Możemy być zdolni jedynie do małych aktów miłości. Jednak, jeśli będziemy wytrwali i będziemy kontynuować życie miłością, to niewątpliwie zdolność do kochania będzie się w nas stopniowo rozwijała.

Istnieje przynajmniej jeszcze jeden powód, dla którego nasze wysiłki w celu rozwijania zdolności do miłości są bardzo ważne. Duch Święty nie jest tylko siłą, mocą, czy też zdolnością. Jest Bogiem. Jest Osobą, która nas kocha, która pragnie żyć z nami w głębokiej relacji miłości. Właśnie z tego powodu Duch Święty pragnie wyzwolić nas z różnych zniewoleń, które uniemożliwiają nam życie w miłości. Ale Duch Święty jest jednocześnie Osobą, która szanuje naszą wolność i nic w nas nie zmieni bez naszej zgody.

Duch Święty jest zawsze z nami i zawsze daje nam pragnienia życia w miłości. Dlatego też nasze akty bezinteresownej miłości, nasze wysiłki w celu rozwinięcia naszej zdolności do kochania, są realizacją, czy przynajmniej próbą realizacji natchnień Ducha Świętego. Nawet jeśli te wysiłki nie do końca są udane, są zawsze sposobem wyrażana zaufania do Ducha Świętego, są sposobem wyrażania naszego pragnienia życia zgodnego z pragnieniami Ducha Świętego i w konsekwencji pogłębiają naszą więź z Duchem Świętym.

Wysiłki te są jednocześnie sposobem wyrażania zgodny na to, aby Ducha Święty w nas działał. Jeśli w ten sposób będziemy pozwalać Duchowi Świętemu na przebywanie w nas i działanie w nas, będzie On w stanie działać w nas coraz to swobodniej, z coraz to większą mocą. Będzie nas oczyszczał i wyzwalał z niewoli egoizmu, dzięki czemu podobnie jak Jezus, staniemy się wolni do doskonałej miłości. A co więcej zostaniemy upodobnieni do obrazu Chrystusa.

Dziękując Bogu za dar Ducha Świętego, módlmy się o to, abyśmy coraz bardziej zjednoczeni z Duchem Świętym mogli wzrastać w miłości i coraz pełniej objawiać swym życiem Miłość Boga, tak, abyśmy podobnie jak sam Jezus Chrystus mogli doprowadzić wielu ludzi do spotkania z Bogiem.

Pierwsza Niedziela Wielkiego Postu

Przeczytana, jako dzisiejsze pierwsze czytanie historia stworzenia oraz upadku człowieka jest dobrze znana. Wszyscy niejednokrotnie ją słyszeliśmy lub sami czytaliśmy. Jednak warto do niej powracać, ponieważ naucza prawdy potrzebnej do zrozumienia naszego ludzkiego istnienia.

Historia, zamieszczona w drugim rozdziale Księgi Rodzaju umiejscawia stworzenie człowieka na pustkowiu, czyli w miejscu, gdzie życie było niemożliwe. Dopiero później Bóg stwarza wspaniały, obfitujący życiem ogród i wprowadza do niego człowieka. Autor tego opowiadania chciał w ten sposób podkreślić fakt, że życie człowieka, jak również cały świat, w którym człowiek żyje, jest darem Boga. Człowiek, który doświadczył życia na pustkowiu niewątpliwie z radością i jednocześnie z wielką wdzięcznością  przyjął ten dar.

Bóg, który ofiarował człowiekowi całe stworzenia, zabronił człowiekowi jeść owoców jednego drzewa. Z całą pewnością Bóg nie potrzebował tych owoców dla siebie. Ten zakaz, w sposób symboliczny ukazuje wolną wolę człowieka, czyli możliwość wyboru życia zgodnego z pragnieniem Boga lub życia niezgodnego z tym pragnieniem. Ale także ukazuje pragnienie Boga wobec człowieka. Bóg pragnął, aby człowiek z tego wszystkiego, co otrzymał od Boga, ofiarował Mu malutką cząsteczkę i w ten sposób wyraził swoją wdzięczność za ten wielki dar.

Był to początek edukacji człowieka, którego Bóg chciał przygotować do największej i najważniejszej wymiany darów. Bóg pragnął ofiarować człowiekowi nie tylko jakąś rzecz, ale Samego Siebie. Pragnął, aby człowiek przyjął ten największy z możliwych Darów, ale także, aby ofiarował Bogu samego siebie. Dzięki tej wymianie darów, dzięki wzajemnemu ofiarowaniu siebie, Bóg chciał zjednoczyć się z człowiekiem.

Ta jedność z Bogiem jest celem, dla którego Bóg stworzył człowieka, jest jego najwyższym dobrem i stanem największego szczęścia. Gdyby człowiek zaufał Bogu i postępował zgodnie z Jego wskazaniami, to bez żadnych problemów, bez żadnych doświadczeń cierpienia doszedłby do tego ostatecznego celu i uczestniczyłby w życiu Boga. Jednak tak się nie stało.

Człowiek uległ pokusie, zwątpił w dobroć Boga, który kocha człowieka i pragnie jedynie jego dobra, i zgodnie z radą szatana, który „jest ojcem kłamstwa” i który nienawidząc człowieka, pragnie odciągnąć go od Boga, sprzeciwił się Bogu. Konsekwencja sprzeciwienia się Bogu, nie była zgodna ze obietnicą szatana, tylko z ostrzeżeniem Boga. Człowiek oddalił się od Boga, który jest źródłem życia, zaczął doświadczać cierpień, jego życie zaczęło zmierzać ku śmierci.

Pomimo tego, że nikt z nas nie ma nic wspólnego z grzechem pierwszych ludzi, wszyscy uczestniczymy w konsekwencjach ich grzechu. Ten fakt, który dla wielu ludzi wydaje się niesprawiedliwy, ukazuje głęboką więź wszystkich ludzi, oraz prawdę, że grzech człowieka nie jest jego sprawą prywatną. Grzech rani nie tylko tego, który go popełnia, ale także ma negatywny wpływ na innych ludzi. Dzięki tej wewnętrznej jedności wszystkich ludzi nie tylko uczestniczymy w konsekwencjach grzechów innych, ale także możemy mieć udział w owocach dzieła zbawczego Jezusa Chrystusa.

W Jezusie Chrystusie Bóg stał się człowiekiem, pomimo tego, że oznaczało to uczestniczenie w konsekwencja grzechów wszystkich ludzi. Bóg uczynił to, ponieważ poprzez danie ludziom swojego Syna, spełnił swoje pierwotne pragnienie i ofiarował człowiekowi siebie samego.

Jezus Chrystus tak samo jak wszyscy ludzie doświadczał cierpień oraz pokus. Niewątpliwie największej pokusy doświadczył wtedy, gdy stał się ofiarą niesprawiedliwości i został przybity do krzyża. W tych cierpieniach Jezus był kuszony, aby zwątpić w miłość i dobroć Boga. Jednak nie uległ tym pokusom, pomimo tego, że wszystko wskazywało na to, że Bóg Go opuścił i zdradziła swojej miłości do Jezusa.

Poprzez swoją wierność Jezus całkowicie ofiarował siebie Bogu i pojednał ludzkość z Bogiem. W ten sposób Jezus umożliwił wszystkim ludziom życie w miłosnej relacji z Bogiem. Jednocześnie stał się drogą do jedności człowieka z Bogiem. Obecnie każdy człowiek może przyjąć Boga poprzez przyjęcie Jezusa. Każdy człowiek może ofiarować siebie Bogu poprzez ofiarowanie siebie Jezusowi, czyli poprzez wierne kroczenie za Jezusem, poprzez życie zgodne z przykładem Jego życia.

Módlmy się o to, aby wszyscy chrześcijanie, którzy już kroczą tą drogą, wspierali się wzajemnie w tej wędrówce, aby nasza jedność z Bogiem stale się pogłębiała, abyśmy wspólnie coraz wyraźniej objawiali miłość Boga i przekazywali Jego zaproszenie do miłosnej relacji tym wszystkim, którzy jeszcze Boga nie znają.