Trzydziesta Niedziela zwykła

Historia Bartymeusza jest opisane w Ewangeliach, ponieważ możemy się z niej wiele nauczyć. Na podstawie historii tego człowieka możemy zastanowić się nad stanem naszej wiary, nad naszą relacją do Jezusa i ewentualnie wprowadzić potrzebne zmiany.

Pomimo istnienia wielu zasadniczych różnic pomiędzy życiem Bartymeusza i naszym życiem, możemy dostrzec pewne punkty wspólne z tym człowiekiem

Ponieważ Bartymeusz był niewidomy, nie widział ani postaci Jezusa, ani Jego czynów. Niewątpliwie dowiedział się o Jezusie, o tym co robił, czego nauczał i jakim był człowiekiem, z opowiadań innych ludzi o Jezusie. W prawdzie teraz kiedy Jezus przebywał w Jerycho, Bartymeusz mógł słyszeć słowa Jezusa, ale zanim dostąpił tej łaski, już wierzył, że Jezus może mu pomóc, że może odmienić jego życie. Gdy usłyszał, że Jezus zbliżał się, zaczął wołać i prosić o tę pomoc.

Niezależnie od tego, czy mamy zdrowe oczy, czy też nie, podobnie jak Bartymeusz nie możemy widzieć postaci Jezusa. Na szczęście zarówno słowa, jak i czyny Jezusa są zapisane w Ewangeliach i możemy je poznać także dzisiaj. Jezusa możemy poznać także na podstawie świadectwa ludzi, którzy Go poznali i doświadczyli Jego mocy lub też poprzez własne doświadczenie Jego obecności oraz działania w naszym życiu.

Niezależnie od tego jak poznaliśmy Jezusa, wszyscy, którzy jesteśmy tutaj zgromadzeni, wierzymy, że jest On Mesjaszem i Synem Boga, wierzymy, że może nas zbawić i doprowadzić do Królestwa Bożego. Niewątpliwie wielokrotnie wzywaliśmy pomocy Jezusa.

Kiedy Bartymeusz zaczął wzywać pomocy Jezusa, wielu ludzi usiłowało go uciszyć. Jednak pomimo tego, Bartymeusz nie zamilknął, nie zrezygnował ze wzywania pomocy Jezusa, ale wzmocnił swoje wołanie.

Możliwe, że nikt nie mówi nam wprost, abyśmy nie modlili się, abyśmy nie chodzili do kościoła, abyśmy przestali polegać na Jezusie. Jednak żyjemy w społeczeństwie, które ceni inne rzeczy, niż te, które cenił Jezus, które zasadniczo zmierza w przeciwnym kierunku niż ten, który wskazuje Jezus. Na różne sposoby jesteśmy odciągani od Jezusa i kuszeni do tego, aby iść w przeciwnym kierunku.

Jaką postawę przyjmujemy wobec tego rodzaju pokus, czy też presji?

Kiedy Bartymeusz usłyszał, że Jezus go wzywa do siebie „zrzucił z siebie płaszcz, zerwał się na nogi i przyszedł do Jezusa”. Aby zrozumieć znaczenie zachowania Bartymeusza, musimy poznać znaczenie płaszcza w Palestynie. Palestyna jest krajem, gdzie w ciągu dnia może być bardzo gorąco, natomiast w nocy może być bardzo zimno. Jeżeli ktoś, szczególnie ubogi człowiek, który nie miał domu i musiał spędzać noce pod gołym niebem, nie miał płaszcza, mógł umrzeć z powodu tego zimna.

Fakt, że Bartymeusz zrzucił z siebie płaszcz, zanim został uzdrowiony, oznacza, że poszedł on do Jezusa z narażeniem życia. Gdyby wbrew jego nadziei, Jezus nie uzdrowił go, najprawdopodobniej nie odnalazłby już swojego płaszcza i ten akt zaufania mógł przepłacić życiem. Na szczęście nie zawiódł się, doświadczył mocy miłosierdzia Jezusa i został uzdrowiony.

Wśród ludzi, którzy poznali i do pewnego stopnia uwierzyli w Jezusa, jest wielu, którzy nie zbliżają się do Niego i nie doświadczają Jego mocy. Jedną z przyczyn może być to, że nie mają odwagi porzucić tego, na czym polegali do tej pory. Ponieważ nie są w stanie odrzucić różnego rodzaju balastu, nie idą drogą, którą wskazuje Jezus, ale pozostają w miejscu, w którym byli, zanim Go spotkali.

Jak jest z nami?

W jaki sposób odpowiadamy na wezwanie Jezusa?

Bartymeusz po odzyskaniu wzroku, nie wrócił już do starego sposobu życia, ale zaczął iść za Jezusem, czyli stał się Jego uczniem, zaczął żyć zgodnie z nauką Jezusa oraz przykładem Jego życia. Oznacza to, że uzdrowieniu uległo nie tylko jego ciało, ale także jego dusza.

Ewangelie ukazują nam fakt, że znaczna większość ludzi, którzy zostali uzdrowieni przez Jezusa, wróciła do swoich domów i do starego sposobu życia. Wielu z nich nawet nie podziękowało Jezusowi za otrzymaną łaskę, Najprawdopodobniej uważali, że mieli szczęście i nareszcie będą mogli robić to, na co mają ochotę.

Niewątpliwie także my wielokrotnie otrzymaliśmy od Jezusa różnorodną pomoc oraz wiele innych łask.

Jakie owoce wydało to doświadczenie w naszym życiu?

Czy podobnie jak wielu ludzi, także po doświadczeniu miłości Jezusa, kontynuujemy nasz stary sposób życia, i ciągle kierujemy się własnymi pragnieniami, czy też, podobnie jak Bartymeusz, pozwalamy Jezusowi uleczyć także nasze serce, naszą duszę?

Czy to doświadczenie pomaga nam poznać głębiej miłość Jezusa?

Czy wzmacnia nasze zaufanie oraz naszą miłość do Jezusa?

Czy dzięki temu doświadczeniu wierniej podążamy za Jezusem?

Czy w codziennym życiu kierujemy się Jego nauką i przykładem Jego życia?