Piąta niedziela zwykła (Rok B)

Dzisiejsza Ewangelia ukazuje nam Jezusa uzdrawiającego wszystkich, którzy do Niego przychodzili. Nie było choroby, której nie mógłby uzdrowić. Nikt nie odszedł od Jezusa bez uzyskania upragnionego zdrowia.

Jezus uzdrawia także teraz. Ale nie uzdrawia wszystkich. Można powiedzieć, że częściej nie wysłuchuje próśb o uzdrowienie, niż wysłuchuje.

Dlaczego Jezus nie uzdrawia dzisiaj wszystkich proszących Go o łaskę zdrowia, tak jak czynił to dwa tysiące lat temu? Dlaczego pozwala, aby ludzie czuli się zawiedzeni, a może nawet tracili wiarę w Jego moc lub miłość?

Odpowiedź na te pytania możemy znaleźć w Piśmie Świętym.

Ewangeliści ukazują nam różnorodne postawy, jakie przyjmowali uzdrowieni przez Jezusa ludzie. Byli ludzie, którzy wyrażali swą wdzięczność za dar zdrowia. Byli tacy, którzy po doświadczeniu uzdrowienia stawali się uczniami Jezusa i już do końca życia szli za Jezusem.

Jednak większość ludzi po uzdrowieniu wracała do starego sposobu życia. Ludzie ci nie chcieli mieć nic wspólnego z Jezusem. Byli zainteresowani jedynie Jego mocą, a konkretnie korzyściami, jakie mogli uzyskać dzięki tej mocy. Tą rzeczywistość dobrze ilustruje przypadek, kiedy Jezus uzdrowił 10 trędowatych. Tylko jeden z nich wrócił, aby podziękować. Pozostałych dziewięciu uzdrowionych niewątpliwie ucieszyło się darem, ale nie dostrzegło w nim miłości Dawcy.

Byli też tacy, którzy pomimo odczuwania wdzięczności nie słuchali poleceń Jezusa i swoją postawą utrudniali, a nawet uniemożliwiali Jezusowi realizację Jego planów. Byli nawet tacy, którzy oskarżali Jezusa o uzdrawianie mocą złego ducha.

Jezus nie tylko dobrze znał różne reakcje ludzi, oraz fakt, że wielu ludzi marnuje Jego dar,  ale także dobrze wiedział, że uzdrowieni przez Niego ludzie ponownie mogą zachorować, a kiedyś będą musieli umrzeć. Wiedział, że choroby będą towarzyszyły ludziom, aż do końca świata. Wiedział, że takie cudowne uzdrowienia nie są rozwiązaniem problemu człowieka, ani nie dają człowiekowi pełnego szczęścia.

Niewątpliwie Jezus pragnął, aby ludzie byli zdrowi, ale wiedział, że zdrowie wcale nie jest wystarczającym, ani nawet koniecznym warunkiem szczęśliwego życia na tej ziemi. Człowiek może być całkowicie zdrowy i być nieszczęśliwy. Może być także szczęśliwy, pomimo choroby. W rzeczywistości szczęście człowieka jest uzależnione od jego relacji ze Stwórcą. Kiedy człowiek żyje w prawidłowiej relacji ze Stwórcą, może być szczęśliwy w każdej bez wyjątku sytuacji, nawet wtedy, kiedy z powodu choroby lub innych przyczyn doświadcza cierpienia. A osiągnie pełne szczęście dopiero wtedy, gdy całkowicie zjednoczy się z Bogiem.

Z tego powodu Jezus, który kocha wszystkich ludzi i pragnie pełnego szczęścia dla każdego bez wyjątku człowieka, pragnie doprowadzić każdego człowieka do Boga, pragnie uzdrowić ich relację ze Stwórcą. Aby pociągnąć człowieka do Boga, Jezus przede wszystkim ukazuje Jego wielką Miłość. w rzeczywistości uzdrawianie ludzi było i jest tylko jednym ze sposobów ukazywania miłości Ojca.

Nawet gdyby człowiek, zgodnie z własnym pragnieniem uzyskał łaskę uzdrowienia, istnieje niebezpieczeństwo, że podobnie jak wielu ludzi w Palestynie dwa tysiące lat temu, zmarnuje szansę dostrzeżenia miłości Boga w otrzymanej łasce uzdrowienia, zmarnuje szansę, uzyskania daru uzdrowienia duszy, czyli uzyskania łaski życia w miłosnej relacji z Bogiem.

Jezus zna każdego z nas i dobrze wie, jaki jest najlepszy sposób, aby ukazać nam miłość Boga, aby doprowadzić nas do prawidłowej relacji z Bogiem, a ostatecznie do doskonałej jedności.

Aby rzeczywiście przyjąć ten dar miłosnej jedności z Bogiem, musimy zawsze pamiętać, że ani zdrowie, ani też inne ziemskie dobra, a jedynie Bóg może całkowicie zaspokoić wszelkie pragnienia serca człowieka, że tylko w jedności z Bogiem możemy być całkowicie szczęśliwi.

Musimy także uważać na to, abyśmy nigdy nie uważali spełnienia naszego pragnienia bycia zdrowymi, czy też pragnienia posiadania innego ziemskiego dobra, za konieczny warunek szczęśliwego życia, ale zawsze byli otwarcie na Boga, przyjmowali te dary, które On nam daje i dostrzegali w tych darach Jego miłość.

Dopiero wtedy, gdy poznamy miłość Boga, zaufamy Bogu i będziemy żyli zgodnie z Jego Wolą, nasza relację z Bogiem będzie się pogłębiała i będziemy stopniowo zbliżali się do całkowitej z Nim jedności.

Módlmy się o to, aby jak najwięcej ludzi dostrzegło w darach i działaniu Boga Jego miłość, aby Mu zaufali i żyli zgodnie z Jego Wolą, żyli w Jego miłości i zmierzali do pełnej, miłosnej jedności z Bogiem, do doskonałego i niekończącego się szczęścia.