III niedziela zwykła (Rok B)

W dzisiejszej Ewangelii Jezus wzywa nas do nawrócenia.

Możliwe, że niektórzy ludzie, słysząc to wezwanie Jezusa, od razu uświadamiają sobie swoje złe czyny lub swoje grzechy i dobrze wiedzą, co powinni zmienić w swoim życiu.

Z pewnością są także tacy ludzie, którzy myślą, że to wezwanie wcale ich nie dotyczy. Są przekonani, że właściwie są dobrymi ludźmi i niczego nie muszą zmieniać w swoim życiu. Możliwe, że wśród nich są też tacy, którzy od razy pomyślą o innych ludziach o tym co ci ludzie powinni zmienić w swoim życiu.

Aby jednak poznać, czy to wezwanie Jezusa dotyczy mnie osobiście, czy też tylko innych ludzi, musimy najpierw zapoznać się ze znaczeniem tego wezwania.

Słowo, które jest przetłumaczone na „nawracajcie się” to greckie słowo „METANOIA”. Słowo to dosłownie oznacza całościową przemianę człowieka, przemianę jego serca, czyli zmianę sposobu myślenia, zmianę hierarchii wartości, przemianę pragnień oraz celu, do którego dąży człowiek, i w końcu przemianę sposobu życia.

Jezus nie tylko wzywał do takiej przemiany człowieka, ale także ukazał swoim życiem cel takiej przemiany. Jak długo nie tylko moje postępowanie, ale także moje serce nie będą takie same jak Jezusa, potrzebuję nawrócenia. Gdyby nawet udało się nam poprawić swoje zewnętrzne zachowanie, ale nie zmienilibyśmy naszego serca, stalibyśmy się podobni do faryzeuszy, których Jezus nazywał obłudnikami, czyli ludźmi, którzy tylko udają dobrych.

Zmiana serca jest znacznie trudniejsza niż zmiana zewnętrznego zachowania. Tą trudność wyraźnie ukazuje życie Dwunastu Apostołów. Na wezwanie Jezusa bez większego wysiłku opuścili oni swoją dotychczasową pracę, miejsce zamieszkania i poszli za Jezusem. Jednak jeszcze przez długi czas myśleli całkowicie inaczej niż Jezus, pragnęli czegoś całkiem innego, niż pragnął Jezus. Nie byli w stanie żyć zgodnie z nauką Jezusa, pomimo tego, że bardzo się starali. Ciągle kierowali się starymi nawykami i przekonaniami, jak również błędnymi oczekiwaniami wobec Jezusa. Ich serce, a w konsekwencji ich życie przemieniło się całkowicie dopiero po tym, jak w dniu Pięćdziesiątnicy przyjęli posłanego przez Jezusa Ducha Świętego.

Aby zrozumieć, dlaczego dopiero przyjęcie Ducha Świętego przemieniło życie Apostołów, powinniśmy przypomnieć sobie, że zanim Jezus wezwał do nawrócenia, ogłosił, że „Przybliżyło się Królestwo Boże”.

 

Głoszone przez Jezusa Królestwo Boże to życie w miłosnej relacji z Bogiem, to udział w życiu Trójjedynego Boga. Taka możliwość przybliżyła się wraz ze Wcieleniem Syna Bożego. Natomiast życie w miłosnej relacji z Bogiem stało się możliwe, dopiero po dokonaniu przez Jezusa dzieła odkupienia człowieka, a dokładniej po wniebowstąpieniu Jezusa, czyli po tym, jak Jezus Chrystus, nie tylko, jako Syn Boży, ale także, jako człowiek, zaczął doskonale uczestniczyć w życiu Trójjedynego Boga. Zesłanie Ducha Świętego było owocem dzieła odkupienia. Dzięki przyjęciu Ducha Świętego każdy człowiek już tu na Ziemi może żyć w miłosnej relacji z Bogiem.

Metanoia, do której wzywał Jezus, czyli przemiana serca, i w konsekwencji przemiana sposobu życia, nie jest wynikiem wysiłku człowieka. Ta przemiana jest owocem uzdrowienia relacji z Bogiem. Właściwie przyjęcie Ducha Świętego oraz wejście w miłosną relację z Bogiem jest początkiem procesu przemiany.

Aby nasze serce, a w konsekwencji całe nasze życie zostało przemienione, musimy ciągle otwierać nasze serce na działanie Ducha Świętego poprzez kroczenie za Jezusem, ciągłe poznawanie Jezusa oraz Jego nauki, jak również poprzez nieustanną troskę o pogłębianie naszej miłosnej relacji z Jezusem, Bogiem Ojcem oraz Duchem Świętym.

Aby pogłębić naszą relację z Bogiem, potrzebne jest nasze bezpośrednie obcowanie z Bogiem poprzez naszą codzienną modlitwę oraz uczestnictwo w Sakramentach, szczególnie w sakramencie Eucharystii. Potrzebne jest także czytanie Słowa Bożego oraz wprowadzanie tego Słowa w czyn. Potrzebny jest także nasz udział w życiu Kościoła oraz realizacja misji, jaką każdy z nas otrzymał od Jezusa.

Jeżeli będziemy tak żyli, to Duch Święty będzie stopniowo nas przemieniał. Będziemy coraz głębiej rozumieli słowa i czyny Jezusa oraz Jego samego. Będzie patrzeć się na to, co się wokół nas dzieje oczami Jezus, słuchać uszami Jezusa, odczuwać i oceniać sercem Jezusa. Stopniowo będziemy także myśleć tak, jak myśli Jezus, a w konsekwencji mówić, jak On mówi oraz działać, jak On sam działa. Wtedy doskonale zjednoczymy się z Bogiem i zakończy się nasza metanoia. Dopiero wtedy rzeczywiście nie będziemy potrzebowali już żadnego nawrócenia.

Módlmy się o dar wiary, nadziei i miłości, abyśmy krocząc za Jezusem, byli cięgle otwarci na działanie Ducha Świętego tak, aby mógł On coraz mocniej działać w nas oraz przez nas, aby przemieniał nas samych oraz cały świat.