Trzydziesta Trzecia Niedziela zwykła (rok A)

Pewien Kardynał, który brał udział w Drugim Soborze Watykańskim, codziennie dojeżdżał na obrady Soboru autobusem. Pewnego dnia, kiedy czekał na autobus, zobaczył człowieka, który zamiatał ulicę. Zapytał go o to, jaką posiada filozofię życia. Ten odpowiedział mu w następujący sposób. „Jeżeli z całego serca będę zamiatał tę ulicę, będąc przekonany, że czynię to zgodnie z wolą Boga i dla Jego chwały, to w Jego oczach moja praca będzie miała większą wartość niż udział biskupa w Soborze, jeżeli robi to jedynie z obowiązku.”

Myślę, że to stwierdzenie starego człowieka jest bardzo dobrym komentarzem do dzisiejszej Ewangelii.

Wydaje się, że tak w przeszłości, jak i obecnie, wielu ludzi posiada głębokie przekonanie, że szczęśliwszy jest ten człowiek, który posiada więcej, który jest zdrowszy, który zajmuje zaszczytniejsze miejsce. Bardzo wielu ludzi rywalizuje z innymi ludźmi, stara się posiąść więcej, niż mają inni, uzyskać większe uznanie, czy też poszanowanie, odnosić większe sukcesy niż inni ludzie.

Występujący w dzisiejszej przypowieści trzeci sługa, najprawdopodobniej był człowiekiem, którego motywacją działania była rywalizacja wynikająca z pragnienia bycia lepszym od innych ludzi. Otrzymał on od swojego pana do dyspozycji jeden talent. Z pewnością było to mniej, niż otrzymali inni słudzy, ale wcale nie była to mała suma pieniędzy. Odpowiadała ona dwudziestoletnie pensji. Jednak sługa ten wiedział, że nawet przy największym wysiłku nie ma szans na to, aby zyskać tyle pieniędzy, ile mógł zdobyć pierwszy sługa. Możliwe, że poprzez olbrzymi wysiłek, mógłby zdobyć więcej niż drugi sługa, ale i tak nie byłby najlepszym. Z tego powodu, nie widział sensu podjęcia jakiegokolwiek działania.

Najprawdopodobniej taki sposób myślenia trzeciego sługi wynikał z braku znajomości swojego pana i z przekonania, że nawet gdyby podwoił otrzymaną kwotę, to i tak nie miał szans zadowolić swojego pana tak bardzo, jak pozostali słudzy.

Na podstawie faktu, że sługa, który zdobył dwa talenty, został nagrodzony tak samo, jak ten, który zdobył pięć nowych talentów, możemy mieć pewność, że gdyby trzeci sługa zrobił to, na co było go stać, gdyby zdobył choćby tylko jeden nowy talent, uradowałby pana tak samo, jak dwaj pozostali słudzy. Jednak człowiek ten nie znał pana. Wyobrażał sobie, że myśli on tak samo, jak on sam. Dlatego właśnie lękał się go. Lęk ten tak go sparaliżował, że nie był w stanie nic uczynić, nie był w stanie zrealizować woli pana.

Dwaj pierwsi słudzy byli całkiem inni. Nie oglądali się na innych i z nikim się nie porównywali. Nie popadali ani w pychę, z tego powodu, że posiadali więcej talentów niż inni, ani w jakieś kompleksy z tego powodu, że posiadali mniej niż inni. Po prostu z całych sił realizowali misję, którą otrzymali od pana. Pragnienie uradowania pana poprzez wierne wypełnienie powierzonego sobie zadania, było dla nich najważniejsze, było ich motywacją i siłą w działaniu. W ten sposób ukazali, że dobrze znali swojego pana, że dobrze wiedzieli, że dla niego, ważne jest nie to, jak wielkie zyski osiągnie sługa, ale to, czy wiernie zrealizuje powierzoną sobie misję.

Poprzez tą przypowieść Jezus ujawnia nam pragnienie Boga wobec wszystkich ludzi. Bóg nie pragnie naszego sukcesu, ale naszej miłości i naszego posłuszeństwa, pragnie naszej wierności.

Niejednokrotnie wierność jest znacznie trudniejsza niż sukces. Odniesiony sukces powoduje radość, bardzo często staje się źródłem satysfakcji oraz poczucia własnej wartości. Natomiast wierność może łączyć się z cierpieniem, gdyż wymaga trwaniu u boku naszego Pana, także wtedy, kiedy bycie z Panem nie daje nam ani satysfakcji, ani radości, ani pokoju.

Aby odnieść sukces, człowiek musi być silniejszy od innych ludzi. Jednak do tego, aby być wiernym Jezusowi, potrzebna jest jedynie bezinteresowna miłość. Ta miłość nie jest wynikiem naszego wysiłku. Nasza miłość, podobnie jak talenty, które otrzymali słudzy, jest darmowym darem Boga. Jest największym darem, którym Bóg pragnie obdarować każdego człowieka. Jeżeli daje inne dary, to tylko po to, aby przygotować serce człowieka na przyjęcie tego daru miłości.

Módlmy się o to, abyśmy otworzyli nasze serca i przyjęli dary, którymi pragnie obdarować nas nasz Pan. Módlmy się także o to, abyśmy przez wierne zarządzanie otrzymanymi darami, pogłębiali miłosną więź, która łączy nas z Panem tak, abyśmy weszli do Jego radości i przybywali z Nim na wieki.