Trzydziesta Druga Niedziela zwykła

Kiedy pracowałem w Nagasaki, spotkałem tam o. Zbigniewa, z zakonu franciszkanów. Ojciec Zbigniew był Polakiem. Pracował w Japonii, jako misjonarz przez blisko pięćdziesiąt lat. Kiedy we wrześniu 1939 roku Niemcy najechali na Polskę, od samego początku okupacji usiłowali całkowicie zniszczyć polską inteligencję. Z tego powodu, wraz z wieloma innymi kapłanami o. Zbigniew został aresztowany i osadzony w obozie koncentracyjnym. Praktycznie całą Drugą Wojnę Światową spędził w obozie koncentracyjnym w Dachau. Kilkakrotnie opowiadał mi o tym, jak udało mu się przeżyć te lata.

Mówił, że od niechybnej śmierci, która spotkała wielu jego kolegów, uratował go sen. Pewnej nocy, w pierwszych miesiącach pobytu w obozie ujrzał we śnie Niepokalaną Maryję. Maryja nic nie mówiła, ale pod Jej stopami zobaczył napis: „Będziesz uwolniony w miesiącu maryjnym w 194..” Ojciec Zbigniew bardzo chciał odczytać ostatnią literę, aby wiedzieć dokładnie, jak długo będzie musiał być w obozie. Niestety ostatnia litera nie była widoczna i o. Zbigniew nie dowiedział się, w którym dokładnie roku będzie uwolniony. Dlatego też czekał od maja do października, od października do maja.

W końcu został uwolniony w maju 1945 roku. O. Zbigniew powiedział, że gdyby we śnie zobaczył dokładną datę, i gdyby wtedy dowiedział się, że będzie musiał czekać na wyzwolenie aż 5 lat, to na pewno nie przeżyłby. Zginąłby tak, jak większość jego kolegów, którzy fizycznie byli znacznie silniejsi od niego. To, co trzymało go przy życiu to nadzieja, że już w następnym miesiącu maryjnym, czyli za pół roku będzie uwolniony.

Wielu byłych więźniów obozów koncentracyjnych podkreśla, że nieludzkie warunki obozu koncentracyjnego przetrwali nie ci, którzy byli najzdrowsi, czy też fizycznie najsilniejsi, ale ci, którzy mieli mocną nadzieję na wyzwolenie, i dzięki temu widzieli sens w walce o życie. Ci, którzy tracili nadzieję, tracili motywację do walki, tracili siły i szybko umierali.

Dzisiejsza Ewangelia poucza nas, że chrześcijanin jest człowiekiem, który na podstawie obietnicy Jezusa Chrystusa oczekuje na Jego powtórne przyjście, kiedy Jego postać oraz Jego chwała będzie widoczna dla wszystkich ludzi. Wierzymy, że w tym momencie Jezus zrealizuje w pełni swoje Królestwo i ostatecznie wyzwoli nas od wszelkich cierpień.

Pomimo tego, że Jezus wyraźnie powiedział nam, że nikt nie zna dnia Jego przyjścia, wielu ludzi usiłuje poznać to, kiedy ten dzień nastąpi. Jednak czy takie wysiłki mają sens? Czy ta znajomość dokładnej daty przyjścia Jezusa jest nam potrzebna? Jak zareagowaliby uczniowie Jezusa, gdyby Jezus powiedział im, że powróci za dwa tysiące lub za pięć tysięcy lat? Czy chrześcijaństwo istniałoby jeszcze?

Na szczęście Jezus nie powiedział konkretnie, kiedy przyjdzie w swojej chwale, a jedynie to, żeby się spodziewać Go w każdej chwili, żeby być przygotowanym na to spotkanie z Nim przez cały czas. Ta obietnica, oraz to wezwanie Jezusa jest dla chrześcijan źródłem wielkiej nadziei, jak również źródłem motywacją oraz siły do tego, aby żyć zgodne z nauką Jezusa i przez to ciągle przygotować się na spotkanie z Jezusem.

Obietnica nadejścia Jezusa w chwale jest bardzo ważnym źródłem siły koniecznej do wiernego kroczenia za Jezusem, ale obietnica ta nie jest dla nas jedynym źródłem siły. Jezus nie tylko obiecał, że powtórnie przyjdzie w chwale, ale obiecał także, że będzie z nami zawsze, aż do skończenia świata. Ponieważ Jezus jest z nami zawsze, możemy Go spotkać w każdym momencie.

Jednak pomimo tego, że Jezus jest zawsze z nami i zawsze możemy Go spotkać, Jego obecność jest ukryta. Nie możemy ani zobaczyć Jego postaci, ani usłyszeć Jego głosu. Możemy Go poznać, a w konsekwencji ukochać i przyjąć do swojego życie jedynie poprzez wiarę.

Jezus wzmacnia naszą wiarę swoim własnym Słowem, które jest zapisane w Piśmie Świętym. Jezus wspiera nas również swoim działaniem w naszym życiu. Wspiera naszą wiarę także świadectwem ludzi, którzy poznali Jezusa oraz znakami, jakimi są Sakramenty.

Jednak dopiero, kiedy zaufamy Jezusowi, kiedy zdecydujemy się na pójście za Nim, czyli kiedy zaczniemy żyć zgodne z Jego nauką, nasza więź z Jezusem zacznie pogłębiać się, a nasza wiara, jak również nasza miłość i nadzieja zaczną wzrastać.

Dopiero wtedy, kiedy będziemy napełnieni taką żywą wiarą, miłością i nadzieją ukryta obecność Jezusa będzie łatwa do rozpoznania, będziemy w stanie wiernie, aż do samego końca oczekiwać na powtórne przyjście Jezusa, czyli na moment, w którym nie tylko zobaczymy Go własnymi oczami, ale kiedy zrealizuje On wszystkie swoje obietnice, w którym nasza miłość do Jezusa, oraz nasza jedność z Jezusem będzie udoskonalona.

Gdy będziemy napełnienie taką żywą wiarą, nadzieją i miłością, nasze oczekiwanie na ostateczne przyjście Jezusa nie będzie bezczynne, ale będziemy starali się pomóc innym ludziom w poznaniu Jezusa, aby także oni zostali napełnieni wiarą, nadzieją i miłością.

Módlmy się o to, abyśmy poprzez życie w miłosnej więzi z Jezusem przygotowali się na Jego powtórne przyjście, ale także, abyśmy zawsze dzielili się darem wiary, nadziei i miłości z innymi ludźmi.