Dwudziesta Ósma Niedziela zwykła

Słowa św. Pawła, które są czytane, jako dzisiejsze drugie czytanie, mówią nam o stanie, którego większość ludzi nie zna z własnego doświadczenia. Mówią o radości i pokoju, czyli o szczęściu, którego doświadczał św. Paweł.

Pokój i radość, które doświadczamy na co dzień, są bardzo uzależnione od warunków zewnętrznych. Kiedy wszystko dzieje się zgodnie z naszymi oczekiwaniami, jesteśmy radośni, spokojni, pewni siebie. Jednak, kiedy zdarzy się coś niespodziewanego, kiedy nie możemy zdobyć tego, co pragniemy, odczuwamy smutek lub niepokój. W ten sposób nasz stan psychiczny sterowany jest przez rozmaite czynniki zewnętrzne i nie jest trwały.

Ze słów, które św. Paweł napisał do Filipian, wynika, że jego radość i pokój były niezależne od ciągle zmieniających się warunków zewnętrznych. Właściwie nic, ani brak potrzebnych rzeczy, ani sprzeciw różnych ludzi nie był w stanie tego zmienić. Nie mogła tego dokonać nawet śmierć.

Źródłem tego szczęścia był sam Jezus, z którym św. Paweł związany był miłosną więzią. Miłosna więź z Jezusem była stałym źródłem radości i pokoju, dlatego, że była ona dla św. Pawła największym skarbem. Jednocześnie był to skarb, którego nikt nie był w stanie Mu odebrać.

Uczta, o której Jezus mówi w czytanej dzisiaj przypowieści, jest symbolem miłosnej relacji z Jezusem i jednocześnie symbolem doskonałego szczęścia. Poprzez tę przypowieść Jezus poucza, że na ucztę zaproszeni są wszyscy ludzie. Co więcej, wstęp na tę ucztę jest darmowy. Nie musimy nic płacić za udział w tej uczcie, nie dlatego, że jest ona bezwartościowa, ale wprost przeciwnie dlatego, że jest bezcenna. Gdybyśmy musieli płacić za udział w tej uczcie, nikt z nas nie byłby w stanie pozwolić sobie na uczestnictwo.

Wprawdzie zaproszenie na ucztę jest skierowane bezwarunkowo do każdego człowieka, to jednak istnieje jeden warunek, który musi być spełniony, aby człowiek mógł w rzeczywistości uczestniczyć w tej uczcie weselnej. Symbolem tego warunku jest strój weselny, za którego brak jeden z gości został wyrzucony z sali weselnej. Strój ten oznacza prawidłową motywację przyjęcia zaproszenia na ucztę.

Można wyobrazić sobie różne motywacje brania udziału w weselu, ale ze względu na motywację można podzielić ludzi biorących udział w weselu na dwie grupy. Jedną grupę stanowią ludzie, którzy uczestniczą w weselu ze względu na jakieś korzyści, czyli dla siebie samych. Natomiast drugą grupę stanowią ludzie, którzy uczestniczą w weselu ze względu na państwo młodych, chcą dzielić ich radość, chcą wyrazić wolę wspierania ich w ich rozpoczynającym się nowym życiu.

W uczcie, na którą zaprasza nas Jezus, mogą wziąć udział tylko ci drudzy, czyli ci, którzy chcą wziąć w niej udział ze względu na miłość do Jezusa, Dla ludzi, którzy Jezusa nie kochają, bycie w Jego towarzystwie wcale nie jest źródłem szczęścia. Można powiedzieć, że, nawet jeśli komuś, kto nie kocha Jezusa, udałoby się w jakiś sposób dostać na salę weselną, czyli do nieba, to i tak nie będzie szczęśliwy, ponieważ szczęście w niebie wypływa jedynie z miłosnego obcowania z Bogiem Ojcem poprzez miłosną więź z Jezusem Chrystusem.

Msza św., w której właśnie uczestniczymy, najlepiej obrazuje ucztę, którą przygotował dla nas Bóg. Jest to bardzo uboga uczta. Jedynym posiłkiem jest odrobina chleba i nieco wina. Jeżeli popatrzymy na Mszę świętą, jako na imprezę rozrywkową, to z pewnością uznamy, że jest ona bardzo nudna, a na dodatek za każdym razem jest niemal taka sama. Z łatwością można sobie wyobrazić wiele sposobów bardziej przyjemnego spędzenia czasu. Możliwe, że właśnie z tego powodu wielu ludzi odmawia uczestniczenia w tej uczcie i chętnie przyjmuje inne zaproszenia.

Jednak Jezus nie zaprasza nas na tę ucztę po to, aby posilić nas smacznymi potrawami, czy też napojami. Nie zaprasza nas na tę ucztę po to, aby nas zabawiać. Jezus zaprasza nas na tę ucztę po to, aby dać nam Siebie Samego. Każdy, kto przychodzi na Mszę świętą, pragnąc czegoś innego niż Jezusa, będzie zawiedziony. Natomiast ten, który pragnie Jezusa, wraz z Jego przyjęciem, zostanie obdarzony radością i pokojem, którego świat dać nie może. Zostanie także obdarzony siłą, dzięki której będzie mógł żyć szczęśliwie w każdej sytuacji, a nawet po tym ziemskim życiu przez całą wieczność.

Módlmy się o to, abyśmy otworzyli swoje serca i przyjęli nie tylko dary, jakie Jezus nam ofiarowuje, ale abyśmy przede wszystkim przyjęli samego Jezusa, tak abyśmy podobnie jak św. Paweł żyli z Jezusem na co dzień i takim życiem ukazywali innym ludziom źródło trwałego i wiecznego szczęścia.