XVII Niedziela Zwykła (A)

Św. Augustyn modlił się tymi słowami: „Dla siebie nas Boże stworzyłeś i niespokojne jest serce człowieka, dopóki nie spocznie w Tobie o Boże”. Słowami tej modlitwy św. Augustyn wyznaje, że sam Bóg jest ostatecznym celem stworzenia człowieka, że jest jego największym dobrem i jednocześnie pełnią szczęścia. Właśnie tej prawdy Jezus poucza nas poprzez dwie przypowieści, które przed chwilą usłyszeliśmy.

Jednak Jezus nie poprzestaje na tym. Poucza nas także o tym, co powinniśmy uczynić w tym celu, abyśmy mogli wejść do Królestwa Bożego, czyli abyśmy rzeczywiście żyli w miłosnej relacji z Bogiem

Bohaterowie dzisiejszej przypowieści stali się właścicielami upragnionego skarbu dopiero po sprzedaniu całego swojego majątku. W ten sposób Jezus poucza nas, że człowiek, może żyć w miłosnej relacji z Bogiem, dopiero wtedy, gdy pozbędzie się swoich wszystkich ziemskich skarbów. Nie chodzi o to, aby sprzedać wszystkie swoje posiadłości i tak zdobytymi pieniędzmi zapłacić za wejście do Królestwa Bożego. Nikt nie jest w stanie zapłacić za miłosną relację z Bogiem, gdyż jest ona bezcenna. W rzeczywistości miłosna relacja z Bogiem  jest darmowym darem, którym Bóg pragnie obdarzyć wszystkich ludzi.

Niestety bardzo wielu ludzi nie jest w stanie przyjąć tego daru, nawet jeśli tego pragną. Ludzie ci nie są w stanie przyjąć daru miłości Boga, ponieważ są zniewoleni poprzez to wszystko, co uważają za swój skarb, czyli za coś koniecznego szczęśliwego życia. Dla niektórych ludzi mogą to być dobra materialne lub zdrowie. Dla innych praca lub rozrywka. Inni za niezbędny warunek szczęścia uważają wykształcenie, rozwój swoich możliwości, wysoką pozycję społeczną lub inną formę władzy, a jeszcze inni uzyskanie uznania innych ludzi lub posiadanie wielu przyjaciół.

Żadna z tych rzeczy nie jest zła, wprost przeciwnie same w sobie są one dobre i potrzebne do życia. Jednak jak długo za konieczny warunek szczęśliwego życie będziemy uważali coś innego niż miłosną relację z Bogiem, czyli jak długo coś innego niż Bóg będzie naszym skarbem, tak długo nie będziemy w stanie żyć w miłosnej relacji z Bogiem.

Pozbycie się swoich skarbów nie jest łatwe. Jeżeli jakaś rzecz spełnia w naszym życiu  ważną rolę, to jesteśmy bardzo mocno z nią związani i jej utrata powoduje nie tylko smutek, ale także duży niepokój oraz lęk. Strata ta może stać się nawet przyczyną depresji lub innego cierpienia. Najczęściej pozbycie się takiego skarbu nie jest skutkiem jednorazowej decyzji, ale procesu stopniowego wyzwalania się od tej rzeczy.

Święty Paweł osobiście przeszedł przez ten proces. Po spotkaniu Jezusa zapragnął on żyć z Jezusem, zgodnie z Jego pragnieniem. Jednak szybko przekonał się, że nie był w stanie tego uczynić. Ówczesny swój stan wyraził następującymi słowami: „Nie czynię bowiem dobra, którego chcę, ale czynię to zło, którego nie chcę. … Nieszczęsny ja człowiek! ” (Rz 7:19.24)

Jest to stan człowieka, który odnalazł wielki skarb i zapragnął go zdobyć, jednak nie ma odwagi, żeby pozbyć się swoich dotychczasowych skarbów i w ten sposób zrobić miejsce na nowy skarb. Dlatego też jedynie z własnej winy nie jest w stanie spełnić swojego pragnienia. Jest to bolesny stan, który niestety w przypadku wielu chrześcijan trwa aż do śmierci.

Św. Paweł miał odwagę uznać swoje zniewolenie, jak również swoją bezsilność, czyli fakt, że sam o własnych siłach nie jest w stanie wyzwolić się z tych więzów, które uniemożliwiały mu przyjęcie upragnionego skarbu. To uznanie swojej słabości pomogło Pawłowi otworzyć się na Boga i poznać moc Jego miłości.

Napisał o tym w liście do Rzymian. „Wiemy też, że Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra.” (Rz8,28)  Ponieważ dla dobra tego, który kocha Boga, Bóg działa nie tylko poprzez wszelkie zło, jakie ten człowiek napotyka w swoim życiu, ale także poprzez jego słabości oraz grzechy, Paweł zrozumiał, że prawdziwa wolność i przyjęcie daru Bożej miłości nie jest owocem wysiłków człowieka, ale jest wynikiem działania Boga. Wszystko, co człowiek musi zrobić to wytrwale pragnąć miłości Boga i otworzyć się na jego działanie. Gdy Paweł zaczął polegać jedynie na mocy Boga, był gotowy na rezygnację ze wszystkich pozornych skarbów i  przyjęcie skarbu prawdziwego.

Dziękując Bogu za dar Jego miłości, módlmy się o to, abyśmy na wzór Pawła uznali swoją niemoc i poprzez przyjęcie działania Boga, zostali wyzwoleni ze wszystkich ziemskich uzależnień i żyli w Jego miłości przez całą wieczność.