XII Niedziela Zwykła (rok A)

Myślę, że każdy z nas doświadcza w swym życiu różne problemy związane z lękiem. Lęk może objawiać w postaci braku odwagi, niepokoju, tremy, wstydu. Ile razy z powodu różnych, czasami bliżej nieokreślonych lęków czuliśmy się sparaliżowani i nie byliśmy w stanie uczynić tego, co pragnęliśmy zrobić, lub przynajmniej nie zrobiliśmy tego w tym stopniu, na jaki naprawdę było nas stać?

Ponieważ lęk często ogranicza nasze działanie, wielu ludzi pragnie pozbyć się wszelkich lęków. Jednak myśląc realistycznie, całkowite pozbycie się lęku nie jest pożądane, ponieważ odczuwanie lęku jest konieczne w naszym życiu. Lęk jest rodzajem systemu samoobronnego, który ostrzega nas przed niebezpieczeństwem i przymusza do działania. Gdyby człowiek nie odczuwał żadnego lęku jego zdrowie, a nawet życie byłoby w ciągłym niebezpieczeństwie.

W rzeczywistości nasz problem nie polega na odczuwaniu lęku, ale na tym, że nasz system samoobronny nie funkcjonuje prawidłowo. Często lękamy się czegoś, czego lękać się nie powinniśmy, natomiast nie lękamy się tego, czego powinniśmy się lękać. Z tego powody bywa tak, że nasz lęk nie ostrzega przed rzeczywistym niebezpieczeństwem, albo nawet odpycha nas od czegoś, co jest dla nas dobre lub wręcz konieczne.

Na przykład człowiek może lękać się lekarza, lub nawet odkrycia własnej choroby, z powodu tego lęku może unikać badań kontrolnych. Ten sam człowiek może nie odczuwać żadnego lęku przed zażywaniem narkotyków, które zniszczą jego życie i bez żadnego oporu może ich używać. Wielu ludzi lęka się Boga, jedynego źródła naszego życia, szczęścia i wszelkiego dobra. Natomiast nie lęka się grzechu, który niszczy wolność człowieka, psuje relację z innymi ludźmi, a co najważniejsze odciąga od Boga.

Z całą pewnością musimy ciągle usiłować poprawiać działanie swojego systemu samoobronnego, poprzez poznawanie tego, co jest dla nas dobre, a co jest złe, co wspiera nasz rozwój, a co jest rzeczywistym niebezpieczeństwem.

Jednak przede wszystkim zawsze musimy zdawać sobie sprawę z tego, że nasze lęki mogą być błędne i powinniśmy ciągle starać się je rozpoznawać. Najlepiej jeżeli poznamy nasze lęki przed podjęciem działania, do którego lęki te nas przymuszają. A jeżeli jest to niemożliwe, to powinniśmy  postarać się poznawać lęki, które nas zmusiły do jakiegoś niepożądanego działania, choćby już nie były przez nas odczuwane.

Kiedy człowiek uświadomi sobie własne lęki, jest w stanie poznać to, czy są one zasadne, czy też nie, Człowiek ten będzie również w stanie zadecydować o tym, czy kierować się tymi lękami, czy też nie. Natomiast, kiedy człowiek nie zna swoich własnych lęków, staje się ich niewolnikiem i czasami działa wbrew własnej woli, podobnie jak to uczynił św. Piotr, kiedy zaparł się Jezusa. Człowiek taki nie jest w stanie być wierny miłości.

Odczuwany przez Jezusa lęk przed straszliwą męką oraz okrutną śmiercią, był jak najbardziej uzasadniony, a pragnienie uniknięcie tego cierpienia jak najbardziej naturalne i zdrowe. Jezus bardzo dobrze zdawał sobie sprawę z tego lęku. Co więcej bardzo otwarcie i szczerze rozmawiał o tym lęku z Bogiem swoim Ojcem.

Ostatecznie Jezus nie uległ temu lękowi i zdecydował się przyjąć cierpienie oraz śmierć z rąk grzeszników, ponieważ dla Jezusa wierność miłości do Ojca oraz miłości do ludzi była ważniejsza niż własne bezpieczeństwo, ważniejsza niż unikanie cierpienia, a nawet ważniejsza niż obrona własnego życia. Jezus mógł przyjąć cierpienie oraz śmierć wbrew odczuwanemu lękowi, ponieważ wiedział, że ani to cierpienie, ani ta śmierć nie jest w stanie oderwać Go od miłości Boga, oraz to, że dzięki swojej ofierze, dzięki swojej wierności aż do końca, Bóg może zrealizować swój plan zbawienia ukochanej ludzkości.

Jeżeli podobnie jak Jezus, pragniemy być wolni i wierni miłości, musimy nie tylko poznać nasze własne lęki i jeśli jest to potrzebne oraz możliwe, ciągle je korygować, ale także musimy poznać wspaniałość oraz moc miłości Boga. Właśnie z tego powodu Jezus Chrystus nie poprzestaje na objawianiu nam prawdy o tym, co jest rzeczywiście niebezpieczne dla nas, czego powinniśmy, a czego nie powinniśmy się lękać. Jezus pragnie obdarzyć nas doświadczeniem rzeczywistości wypełnionej miłością Boga, tak abyśmy tę miłość przyjęli, uznali ją za nasz największy skarb i zawsze kierowali się nią w naszym życiu.

Módlmy się o to, abyśmy coraz głębiej poznawali naukę Jezusa oraz Jego Miłość, tak abyśmy zostali wyzwoleni z wszelkich lęków i byli zawsze wierni miłości, którą On nas obdarowuje.