Trzydziesta Pierwsza Niedziela zwykła

Wśród ludzi, których spotkałem w Japonii, było wielu, którzy uważali religię za coś dobrego, jednak byli przekonani, że sami jej nie potrzebują. Według tych ludzi religia jest potrzebna tylko tym, którzy mają różne problemy, ale nie mogą ich sami rozwiązać, czyli nie są w stanie żyć o własnych siłach i dlatego potrzebują jakiegoś wsparcia. Według nich człowiek, który jest zdrowy, który ma pracę, pieniądze, mieszkanie, przyjaciół, który jest w stanie sprostać codziennym kłopotom, nie potrzebują ani religii, ani Boga.

Bardzo możliwe, że występujący w dzisiejszej Ewangelii Zacheusz myślał w podobny sposób. Najprawdopodobniej uważał, że w życiu najważniejsze są pieniądze i władza. Dlatego też żył tak, aby zdobyć ich, jak najwięcej. Wysiłek Zacheusza były skuteczny. Był bogaty, miał władzę.

Wprawdzie był znienawidzony przez wielu, ponieważ swój majątek zdobył kosztem cierpienia innych ludzi, to jednak ludzie lękali się go i nie mieli odwagi, aby ukazać mu swoje prawdziwe uczucia. Najprawdopodobniej było wielu takich, którzy dla jakichś korzyści, ukazywali mu szacunek, czy też nawet udawali przyjaźń. Dlatego też Zacheusz mógł odczuwać, że jest poważany przez ludzi, że ma wielu przyjaciół.

Był zadowolony z siebie. Najprawdopodobniej nie odczuwał żadnej potrzeby, aby prosić Boga o cokolwiek. Był przekonany, że Bóg był mu niepotrzebny.

Jednak coś się zmieniło w sercu Zacheusza, kiedy usłyszał o Jezusie, o tym, jak On żyje i czego naucza. Możliwe, że dzięki temu po raz pierwszy poznał, że możliwy jest inny sposób życia. Najprawdopodobniej ukazywany i nauczany przez Jezusa sposób życia rezonował z jego najgłębszymi pragnieniami, których wcale nie był świadomy. Możemy powiedzieć, że jego uśpione serce zaczęło się powoli przebudzać.

Pragnienie, jakie uświadomił sobie Zacheusz, było bardzo proste „chcę zobaczyć, jak wygląda Jezus”. To pragnienie było czymś więcej niż zwykła ciekawość. Gdyby pragnienie zobaczenia Jezusa było zwykłą ciekawością, to najprawdopodobniej Zacheusz zrezygnowałby z próby jej zaspokojenia, kiedy napotkał przeszkodę. Jednak Zacheusz nie zrezygnował i w celu spełnienia tego pragnienia, wszedł na drzewo. Niewątpliwie zdawał sobie sprawę, że naraża się na drwiny ludzi. Jednak w celu zobaczenia Jezusa był w stanie porzucić swoją dumę. Najprawdopodobniej chciał nie tylko zobaczyć, jak Jezus wygląda, ale poznać Go bliżej, chciał spotkać Go osobiście. Jego pragnienie zostało spełnione w sposób, jaki nie mógł oczekiwać, ani nawet wyobrazić sobie.

Jezus jakby w odpowiedzi na pragnienie Zacheusza podszedł do niego, zawołał go po imieniu i wyraził chęć bycia z nim, czyli zwrócił się do niego, jak do najserdeczniejszego przyjaciela. Jezus nie stawiał przy tym żadnych warunków. Ani nie wzywał go do nawrócenia, ani do uczynienia czegoś dla Jezusa. Jezus nie miał żadnej korzyści z bycia z nim, tracił jedynie swoją dobrą reputację.

W przeciwieństwie do innych ludzi Jezus nie potraktował Zacheusza, jako okrutnego, budzącego lęk grzesznika. Nie potraktował go, jako bogacza, którego można wykorzystać dla jakiegoś zysku. Dostrzegł w nim godnego miłości człowieka.

Przez spotkanie z Jezusem Zacheusz odkrył nieznany mu do tej pory świat. Był to świat bezwarunkowej miłości. Do tej pory doświadczał jedynie miłości warunkowej, czyli takiej, którą można kupić za pieniądze, czy też zdobyć poprzez spełnianie oczekiwań innych ludzi. Jednak ani ta fałszywa miłość, ani żadna inna rzecz, którą Zacheusz zdobył w swoim życiu, nie była w stanie zaspokoić pragnienia jego serca. Uczyniła to dopiero miłość, którą doświadczył w spotkaniu z Jezusem.

Zacheusz od razu zrozumiał, że choć tego nie zauważał wcześniej, jego serce zawsze pragnęło takiej miłości. Poczuł, że na tę miłość nie może odpowiedzieć inaczej, jak kochając tak, jak kochał Jezus.

Było to nawrócenie, którego pragnie Bóg. Było to nawrócenie, które nie jest warunkiem uzyskania miłości Boga, ale jest owocem doświadczenia Bożej miłości. Było to nawrócenie, które nie jest warunkiem uzyskania zbawienia, ale jest zbawieniem. Nawrócenie to jest Darem Boga. Z całą pewnością możemy powiedzieć, że jest to Dar, którym Bóg pragnie obdarzyć wszystkich ludzi.

Dziękując Bogu Ojcu za Jego bezwarunkową miłość do każdego z nas, módlmy się o to, abyśmy podobnie jak Zacheusz dostrzegali wyrazy Bożej miłości w naszym codziennym życiu, tak abyśmy nabrali mocnego przekonania, że jesteśmy bezwarunkowo kochani przez Boga.

Módlmy się także o to, abyśmy przyjęli Miłość Boga i odpowiadali na nią poprzez życie tą miłością i dzielenie się nią z innymi ludźmi