Trzydziesta Niedziela zwykła

Już w bardzo wczesnych latach naszego życia uczymy się różnych sposobów zaspokajania naszych pragnień. Jednym z najpowszechniejszych sposobów uzyskania tego, co pragniemy, jest spełnianie oczekiwań innych ludzi.

Jeżeli spojrzymy na nasze dotychczasowe życie, to najprawdopodobniej zauważymy, że w celu uzyskania jakiejś konkretnej rzeczy, dobrych ocen, zdobycia przyjaciół, pracy, uznania, szacunku, władzy itd. od dzieciństwa staraliśmy się spełniać oczekiwania rodziców, rodzeństwa, nauczycieli, przełożonych w pracy, i wielu innych osób.

Dla wielu ludzi taki sposób zaspokajania własnych pragnień jest oczywisty. Są oni przekonani, że nie stanowi on żadnego problemu. Myślą nawet, że otrzymają od Boga upragnioną pomoc, czy też błogosławieństwo, jeżeli spełnią Jego oczekiwania.

Przypowieść Jezusa o faryzeuszu oraz celniku, może bardzo zaskoczyć tych ludzi. Zgodnie z przekonaniem tych ludzi, Bóg powinien wysłuchać modlitwę faryzeusza, ponieważ w każdym aspekcie życie starał się on spełniać wyrażone w Prawie oczekiwania Boga. Natomiast, celnik, który łamiąc Prawo nie tylko nie spełniał oczekiwania Boga, ale także sprzeciwiał się tym oczekiwaniom, nie powinien być wysłuchany. Jednak Jezus powiedział, że stało się odwrotnie. Wysłuchany został celnik, a nie faryzeusz.

Dlaczego Bóg nie wysłuchał modlitwy faryzeusza, który żył zgodnie z danym przez Boga Prawem? Dlaczego wysłuchał modlitwy grzesznego celnika?

Jezus poucza nas, że dla Boga nie jest ważna przeszłość człowieka, ale to, jakim człowiekiem jest on w danej chwili. Ważne jest nie tyle to, jak człowiek żył w przeszłości, ale to, kim stał się przez to, jak żył.

W prawdzie faryzeusz przestrzegał Prawa, to jednak był przekonany, że jest to rezultat jego własnego wysiłku. Był przekonany, że ze względu na swój sposób życia jest godny stać przed Bogiem i ma prawo otrzymać Jego błogosławieństwo. Faryzeusz nie pragnął miłosierdzia Boga. Domagał się zapłaty za swoją sprawiedliwość. Co więcej, dla wzmocnienia przekonania o własnej sprawiedliwości, dyskryminował innego człowieka i stawiał się ponad nim.

Natomiast Celnik, był w stanie uczciwie uznać swoją grzeszność, był w stanie uznać, że nie jest godny stać w obliczu Boga i nie ma prawa domagać się czegokolwiek od Niego. Jeżeli mimo wszystko przyszedł do Świątyni, to tylko dlatego, że liczył na Jego miłosierdzie.

Musimy uważać, aby z przypowieści o faryzeuszu i celniku nie wyciągnąć błędnego wniosku, a mianowicie takiego, że grzeszne życie jest pewniejszą drogą do Boga, niż życie zgodne z Bożymi przykazaniami.

Człowiek, który grzeszy stopniowo staje się niewrażliwy na grzech. Odróżnianie dobra od zła staje się dla niego coraz trudniejsze i dokonuje coraz to większego zła, z coraz to większą łatwością. W konsekwencji tego traci swoją wolność i staje się niewolnikiem grzechu. Dlatego też człowiek, który wszedł na drogę grzechu, zmierza bezpośrednio do samozniszczenia.

Na szczęście Bóg nie opuszcza grzeszącego człowieka, ale obdarowuje go jeszcze większym miłosierdziem. Jeżeli człowiek otworzy się na miłosierdzie Boga, to nawet jego grzech, może zostać przemieniony na wielką łaskę.

W prawdzie miłosierdzie Boga dla grzesznika jest czymś całkowicie pewnym, to jednak przyjęcie tego miłosierdzia przez grzesznika wcale nie jest pewne. Dlatego też wyjście na drogę grzechu jest wielkim ryzykiem. Jest ryzykowaniem utraty życia wiecznego.

Najlepszą drogą do Boga nie jest życie w grzechu, ale życie zgodne z wolą Boga, czyli wierne kroczenie za Jezusem i spełnianie misji, którą On nas obdarzył.

Jednak na tej drodze musimy uważać, aby nie popełnić tego samego błędu, jaki popełnił faryzeusz, czyli musimy uważać, aby popaść w pychę i nie wywyższać się ponad innych ludzi. W tym celu musimy zawsze być świadomi tego, że samo poznanie tej drogi prowadzącej do życia wiecznego, jak również kroczenie tą drogą jest wielką łaską Boga, jest darmowym darem Jego miłości. Jeżeli będziemy zawsze świadomi swojej grzeszności jak również miłosiernej miłości Boga, to życie zgodne z wolą Boga nigdy nie będzie przyczyną naszej pychy, ale będzie wzbudzało w nas pokorę oraz wdzięczność.

Módlmy się o to, abyśmy zawsze byli w stanie uznać swoją grzeszność, oraz o to, abyśmy zawsze byli otwarci na miłosierdzie Boga, tak abyśmy byli w stanie kroczyć drogą, którą On dla nas przygotował i własnym życiem ukazywać innym ludziom Jego miłosierną miłość.