Dwudziesta Dziewiąta Niedziela zwykła

Kilka lat temu pewna chrześcijanka zadała mi następujące pytanie. “Proszę księdza, mam wystarczająco dużo pieniędzy, jestem zdrowa, poza tym nie mam większych problemów. Do czego właściwie potrzebny jest mi Bóg?”

Niestety wątpliwość tę usłyszałem z ust chrześcijanki, ale niewątpliwie w ten sam sposób myśli wielu ludzi, szczególnie ci, którzy nie znają Boga.

Ludzie, którzy nie znają Boga, są przekonani, że jest On kimś lub czymś, mocniejszym od człowieka i w razie potrzeby może nam pomóc. Wtedy, gdy o własnych siłach nie mogą zrealizować swoich pragnień lub kiedy napotkają na problemy, które przerastają ich siły, zwracają się do tego Boga i za pomocą modlitw, ofiar, obietnic i innych środków starają się uzyskać Jego pomoc.

Jeśli jednak sami są w stanie uzyskać to, co uważają za potrzebne, jeśli sami są w stanie zapewnić sobie poczucie bezpieczeństwa i stabilności, wtedy myślą, że nie potrzebują Boga. Bardzo często stają się podobni do niesprawiedliwego sędziego z dzisiejszej Ewangelii, są przekonani, że nie potrzebują ani Boga ani ludzi, i nie szanują nikogo.

Czy pomocy Boga powinni wzywać tylko ci, którzy są tak słabi i bezbronni jak wdowa?

Czy mocni ludzie nie potrzebują modlić się?

Zanim odpowiemy na te pytania powinniśmy odpowiedzieć sobie na inne.

Czy istnieją naprawdę mocni ludzie, czyli tacy, którzy własnymi siłami potrafią zaspokoić wszystkie swoje potrzeby, tacy, którzy są w stanie rozwiązać wszystkie problemy, którzy są w stanie własnym wysiłkiem osiągnąć szczęście?

Najprawdopodobniej istnieją ludzi, którzy uważają się za mocnych, którzy są przekonani, że nikogo nie potrzebują. Jednak w rzeczywistości, jako stworzenia jesteśmy wszyscy całkowicie uzależnieni od Boga naszego Stwórcy. Poczynając od własnego życia, wszystko, co posiadamy zawdzięczamy Bogu. Bez pomocy Boga, nikt nie jest w stanie zaspokoić wszystkich swoich potrzeb, nikt nie jest w stanie osiągnąć szczęścia. W tym sensie każdy człowiek jest słaby i potrzebuje pomocy Boga.

Czy zatem modlitwa, do której wzywa nas Jezus, służy tylko do uzyskania pomocy Boga? Czy możemy ograniczyć funkcję Boga jedynie do wysłuchiwania naszych modlitw?

Zgodnie z nauką Jezusa, Bóg kocha wszystkich i troszczy się o wszystkich jednakowo. Błogosławi sprawiedliwym i niesprawiedliwym. Pomaga zarówno ludziom, którzy podobnie do  ubogiej wdowy uznają swoją słabość i proszą Boga o Jego pomoc, jak i ludziom, którzy tak samo jak niesprawiedliwy sędzia nie uznają rzeczywistości i nigdy się nie modlą. Bóg pragnie zaspokoić potrzeby wszystkich bez wyjątku ludzi.

Po co więc człowiek ma się modlić? W jakim celu mamy modlić się nieustannie?

Bóg, który nas kocha nie tylko pragnie nam pomóc i zaspokoić nasze potrzeby, ale przede wszystkim pragnie żyć w miłosnej relacji z każdym z nas, pragnie, abyśmy nie tylko przyjęli Jego dary i Jego pomoc, ale przede wszystkim, abyśmy przyjęli samego Boga oraz abyśmy ofiarowali Mu naszą własną miłość, abyśmy ofiarowali Mu nas samych.

Człowiek zostaje chrześcijaninem nie w tym celu, aby uzyskać jakąś szczególną opiekę, czy też pomoc Boga, ale w tym celu, aby odpowiedzieć na pragnienie Boga, czyli w tym celu, aby przyjąć Dawcę wszelkiego dobra, i aby odpowiedzieć swoją miłością na Jego miłość, aby ofiarować Bogu siebie samego.

Dlatego właśnie dla chrześcijanina modlitwa nie jest środkiem do osiągania własnych celów, ale jest miłosnymi obcowaniem z Bogiem. Oczywiście w tej modlitwie jest miejsce na wyrażanie własnych potrzeb, obaw, nadziei itd. Jednak dla chrześcijanina najważniejszym jest pragnienie Królestwa Bożego, czyli pragnienie zjednoczenia z Bogiem. To zjednoczenie jest nie tylko największym pragnieniem Boga, ale także stanem zaspokojenia wszelkich potrzeb człowieka, jest stanem doskonałego szczęścia człowieka, jest celem życia człowieka.

Módlmy się o to, abyśmy w odpowiedzi na wezwanie Jezusa, modlili się wytrwale i ciągle pogłębiali naszą jedność z Bogiem.

Módlmy się także o to, abyśmy poprzez dzielenie się z innymi ludźmi darami, które otrzymaliśmy od Boga, objawiali Jego bezwarunkową miłość do wszystkich ludzi i przekazywali im zaproszenie Boga do miłosnego zjednoczenia.