Dwudziesta siódma niedziela zwykła.

Niektórzy ludzie, którzy przyjmują chrzest, jako dorośli, są przekonani, że Jezus będzie się troszczył o nich w jakiś szczególny sposób, że będzie ich strzegł, przed różnymi wypadkami, chorobami, i innymi nieszczęściami, że będzie rozwiązywał za nich różnorodne problemy, zaspakajał ich pragnienia. Z tego powodu są przekonani, że po przyjęciu chrztu w ich życiu będzie mniej cierpienia i innych problemów. Jednym słowem są przekonani, że ich życie stanie się łatwiejsze. To przekonanie staje się ich oczekiwaniem wobec Jezusa.

Myślę, że każdy chrześcijanin dobrze wie z własnego doświadczenia, że życie chrześcijanina wcale nie jest łatwiejsze od życia innych ludzi. Wprost przeciwnie mogą pojawić się w tym życiu problemy oraz cierpienia, których nie znają inni ludzie. Dlatego też Chrześcijanie, którzy byli przekonani, że po przyjęciu chrztu ich życie stanie się łatwiejsze, mogą czuć się zawiedzeni, a może nawet oszukani przez Jezusa.

Niektórzy z tych chrześcijan w pełni sobie uświadamiają odczuwany zawód i odchodzą od Jezusa. Inni natomiast z różnych przyczyn nie mają odwagi w pełni uznać swojego zawodu. Aby ukryć ten zawód stwierdzają, że ich brak zadowolenia z nowego sposobu życia wynika z faktu, że ich wiara jest za słaba. Są przekonani, że gdyby tylko mieli mocniejszą wiarę, ich oczekiwania zostałyby spełnione, czyli byłoby tak, jak to sobie to wyobrażali przed przyjęciem chrztu. Dlatego też, podobnie jak Apostołowie w dzisiejszej Ewangelii, proszą Jezusa o wzmocnienie ich wiary.

W odpowiedzi na prośbę Apostołów, Jezus najpierw stwierdza, że nie potrzebna jest wcale duża wiara, że całkowicie wystarcza wiara tak mała, jak małe jest ziarnko gorczycy. Jezus poucza nas, że powinniśmy zwracać uwagę nie na wielkość, czy też moc naszej wiary, ale na jej treść, czyli na to, czy jest ona taka, jaką pragnie Jezus.

Ponieważ Apostołowie porzucili swój sposób życia, jaki prowadzili do momentu spotkania z Jezusem i poszli za Nim, możemy powiedzieć, że ich wiara była bardzo mocna.

Ale, w co wierzyli Apostołowie?

Wierzyli, że Jezus zostanie Królem Izraela, a oni, jako Jego towarzysze, będą mieli udział w Jego bogactwie, w Jego władzy oraz różnorodnych przywilejach. Tego rodzaju oczekiwania były głównym problemem ich wiary, ponieważ oczekiwali od Jezusa tego, czego Jezus im wcale nie obiecał, czyli czegoś, czego od Jezusa nie mogli uzyskać. Błędna wiara była źródłem bezpodstawnych, czy też nawet nierealistycznych oczekiwań. Z kolei te oczekiwania powodowały liczne nieporozumienia oraz poczucie zawodu.

Poprzez przypowieść o słudze Jezus pokazuje, że prawdziwa wiara jest czymś całkowicie innym, niż wiara, którą na początku posiadali Apostołowie. Prawdziwa wiara nie jest środkiem do spełniania osobistych pragnień, czy też innymi słowami, nie jest próbą wykorzystania Jezusa dla realizacji własnych planów. Prawdziwa wiara jest służeniem Panu, czyli realizowania misji, którą On nam zlecił. Co więcej prawdziwa wiara jest służeniem Jezusowi bez oczekiwania żadnej zapłaty. Oczywiście Jezusowi nie chodziło o to, abyśmy służyli mu, jako posłuszni niewolnicy, ale o to, abyśmy służenie mu z miłości do Niego.

Poprzez taką bezinteresowną służbę, człowiek wyraża swoje zaufanie oraz miłość do Jezusa. Jednocześnie ofiarowuje siebie Jezusowi. Ponieważ Jezus już wcześniej ofiarował się nam całkowicie, taka służba wzmacnia więź, która łączy nas z Jezusem, a ostatecznie prowadzi nas do doskonałego zjednoczenia z Jezusem. Właśnie ta jedność z Jezusem, która jednocześnie jest jednością z Bogiem Ojcem, jest celem wiary.

Abyśmy mogli osiągnąć ten cel, podobnie jak Apostołowie musimy ciągle oczyszczać swoje motywacje kroczenia za Jezusem. Musimy porzucać te wszystkie oczekiwania, które nie opierają się na Jego obietnicach, czy też nauce Jezusa, a jedynie wynikają z naszych żądz, czy też ambicji. Jednocześnie musimy ciągle wzmacniać swoją nadzieję, która wypływa z nauki oraz obietnic Jezusa Chrystusa.

Jezus nie obiecał nam usunięcie z drogi naszego życia wszelkich trudności, czy tez cierpień, ale obiecał nam, że jeżeli tylko wytrwamy przy Nim do końca, to niezależnie od tego, co nas spotka w naszym życiu, doprowadzi nas On do Królestwa Bożego, czyli do uczestnictwa w Bożym życiu i miłości, do pełnej jedności z Bogiem Ojcem, która jest dla człowieka stanem największego i wiecznego szczęścia.

Módlmy się o to, abyśmy nigdy nie próbowali używać Jezusa, jako środka do zaspokojenia własnych pragnień, ale abyśmy zaufali Jezusowi i poprzez realizację misji, którą powierzył nam Jezus, pogłębiali naszą jedność z Jezusem, i kroczyli w kierunku doskonałej jedności.