Dwudziesta Piąta Niedziela zwykła

Słowami dzisiejszej Ewangelii, Jezus wzywa każdego z nas do zastanowienie się nad naszym majątkiem, nad tym, co uważam za swój najcenniejszy skarb.

Majątkiem, czy też skarbem człowieka niekoniecznie muszą być pieniądze, czy też posiadane dobra materialne. Majątkiem tym może być własne ciało, własne zdrowie, wiedza, zdolności, umiejętności, czy też zdobyte wykształcenie. Skarbem mogą być także własne doświadczenia, przekonania, czy też wiara. Skarbem człowieka może być praca, jaką wykonuje, pozycja, jaką zajmuje w społeczeństwie, ludzie, z którymi jest blisko związany, jak rodzina lub przyjaciele.

Co jest moim skarbem? Jaką rolę ogrywa on w moim życiu? Jak go używam? Jaki wpływ ma ten skarb na moje życie?

Niezależnie od tego, co ludzie uważają za swój majątek wydaje się, że większość ludzi jest przekonanych, że zdobyli go własnymi siłami, lub też dzięki jakiemuś szczęśliwemu losowi. Dlatego też są przekonani, że nikomu nie muszą być wdzięczni za ten skarb. Ponieważ myślą, że sami są właścicielami swojego majątku, są przekonani, że mają prawo używać go zgodnie ze swoją wolą. Co więcej są przekonani, że mają prawo do tego, żeby używać go tylko dla siebie

Z całą pewnością, kiedy człowiek posiada duży majątek i używa go tylko dla siebie, może kupić wszystko, co jest na sprzedaż, więcej niż potrzebuje do wygodnego życia. Najczęściej człowiek ten nieświadomie ogranicza swoje pragnienia do tego, co może kupić za pieniądze. Dlatego też może mieć wrażenie, że spełnia wszystkie swoje pragnienia, że jest szczęśliwy.

Jednak, jeżeli jego sposób życia i związane z tym samopoczucie jest uzależnione od jego majątku, musi bronić tego skarbu jak własnego życia, a nawet ciągle usiłować powiększyć ten skarb, aby mieć poczucie, że nie zagraża mu jego utrata, czyli aby czuć się bezpiecznie.

Czasami, w sposób całkowicie niezauważalny, skarb tego człowieka staje się centralnym punktem jego życia, człowiek zaczyna służyć mu, a nawet całkowicie uzależnia się od tego skarbu i staje się jego niewolnikiem. Podobniej jak każde uzależnienie, także to uzależnienie od własnego skarbu szkodzi człowiekowi i ostatecznie go niszczy.

Słowami dzisiejszej Ewangelii Jezus naucza nas całkowicie innego podejścia do własnego skarbu. Jezus poucza nas, że nasz majątek, niezależnie od tego, czym on jest i jak go zdobyliśmy, nie jest naszą własnością. Prawdziwym właścicielem jest Bóg Stwórca, który stworzył wszystko, co istnieje z niczego.

Poczynając od naszego życia, wszystko, co posiadamy, nawet, jeżeli zdobyliśmy to własną pracą, jest darem Boga. Ponieważ Bóg zawsze daje swoje dary w jakimś konkretnym celu, możemy powiedzieć, że z każdym darem związane jest jakieś zadanie, czyli jakaś misja, do której spełnienia Bóg nas wzywa.

Wynika stąd, że w rzeczywistości jesteśmy jedynie zarządcami swojego majątku. Dlatego też jedynym właściwym sposobem jego używania, jest używanie go zgodne z intencją Tego, który zwierzył nam zarząd nad tym majątkiem.

Jezus nie tylko tak nauczał, ale sam tak żył. Sam wyraźnie stwierdził, że wszystko, co ma nie jest Jego, ale Boga Ojca. W życiu kierował się tylko wolą Ojca, nawet, kiedy nie była ona zgodna z Jego własnymi pragnieniami. Zgodnie z wolą Ojca Jezus używał cały swój czasu, całą swoją wiedzę i wszystkie swoje siły dla dobra ludzi. Ostatecznie, w tym samym celu poświęcił swoje życie.

W tym sensie Jezus był dobrym zarządcą majątku, który powierzył Mu Bóg Ojciec. Takim życiem ukazał nam, jak my sami powinniśmy zarządzać majątkiem, który powierzył nam Bóg Ojciec.

Św. Paweł poucza nas, że przez takie życie Jezus stał się doskonałym człowiekiem, a co więcej stał się źródłem zbawienia dla każdego człowieka. Wynika stąd, że taki sposób życia Jezusa był najlepszy dla Niego samego, jak również dla wszystkich ludzi.

Módlmy się o to, abyśmy uznali swój własny majątek za dar Boga oraz abyśmy za przykładem Jezusa, używali tego majątku zgodnie z intencją jego Dawcy, czyli dla dobra innych ludzi.

Módlmy się także o to, abyśmy poprzez takie zarządzanie naszym majątkiem przygotowali się na przyjęcie skarbu, który może całkowicie zaspokoić pragnienia naszego serca, czyli na przyjęcie samego Boga.