Szesnasta Niedziela zwykła

Czytając dzisiejszą Ewangelię można odnieść wrażenie, że Jezus skrytykował Martę, która z wielkim oddaniem służyła Jezusowi. Niektórzy nawet wyciągają stąd wniosek, że Jezus uznał modlitwę za coś lepszego niż służbę drugiemu człowiekowi. Aby zrozumieć naukę dzisiejszej Ewangelii musimy najpierw spojrzeć na przykład życia Jezusa

Patrząc się na działalność Jezusa możemy zauważyć, że służba drugiemu człowiekowi wypełniała cały Jego dzień. Jezus Chrystus praktycznie codziennie od rana do późnego wieczora na różne sposoby służył człowiekowi. Dlatego możemy być pewni, że służba drugiemu człowiekowi jest zawsze czymś bardzo dobrym. Jest czymś, co Jezus z całą pewnością bardzo pochwala.

Problemem mogą być motywacje służenia drugiemu człowiekowi. Oczywiście lepiej jest pomagać człowiekowi, choćby nawet nasze motywacje były błędne, niż nie pomagać nikomu i żyć tylko dla siebie samego. Jednak, aby nasza pomoc była rzeczywista i jak najbardziej wartościowa, powinniśmy zawsze weryfikować nasze motywacje, i jeżeli stwierdzimy taką potrzebę, pogłębiać je lub nawet korygować.

W tym celu dobrze jest poznać motywacje, jakimi kierował się Jezus.

Myślę, że Jezus wiedział dobrze, że ludzie nie zawsze doceniają dobro czynione przez drugiego człowieka, a co więcej niejednokrotnie starają się wykorzystać dobroć drugiego człowieka, czy nawet odpłacają złem za dobroć. Wiedział także, że różnorodne cierpienia człowieka, jak również inne zło będą elementem życia ludzkiego aż do końca świata. Dlatego też możemy powiedzieć, że Jezus nie pomagał człowiekowi ani w celu uzyskania jego wdzięczności, ani w celu wyrobienia sobie dobrej opinii, ani też w celu ulepszenia świata.

Jezus wiedział także, że Bóg kocha bezwarunkowo wszystkich ludzi i zarówno tym, którzy czynią dobro, jak i tym, którzy czynią zło udziela potrzebnego błogosławieństwa. Dlatego też możemy powiedzieć, że Jezus nie pomagał drugiemu człowiekowi w tym celu, aby uzyskać jakąś nagrodę od Boga.

Myślę, że motywację Jezusa dobrze wyrażają słowa, które wypowiedział On w kazaniu na górze. „Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie.” (Mt5,16)

Myślę, że Jezus pomagał drugiemu człowiekowi, przede wszystkim w tym celu, aby ukazać miłość Boga, aby ukazać miłosny plan Boga wobec każdego człowieka. Jezus chciał w ten sposób pociągnąć ludzi do Boga, doprowadzić ich do pojednania z Bogiem. Jezus pragnął pojednać człowieka z Bogiem, ponieważ wiedział, że dopiero to pojednanie rozwiąże ostatecznie wszystkie problemy człowieka i w pełni i na trwałe zaspokoi wszelkie jego potrzeby. Jezus wiedział, że tylko człowiek, który pojedna się z Bogiem może być naprawdę szczęśliwy, może być szczęśliwy przez całą wieczność.

Aby być w stanie pomóc ludziom w ten sposób, Jezus nie tylko poświęcał swój czas na służbę drugiemu człowiekowi, ale poświęcał także bardzo dużo czasu na modlitwę, na przebywanie z Bogiem swoim Ojcem.

W dzisiejszej Ewangelii Jezus stwierdził, że nie potrzeba troszczyć się o wiele spraw i że Maria wybrał lepszą cząstkę, nie w tym celu, aby stwierdzić bezużyteczność pomagania drugiemu człowiekowi i uznać, że powinniśmy jedynie modlić się, ale w tym celu, aby pouczyć Martę oraz nas wszystkich o tym, co w pomocy drugiemu człowiekowi jest najbardziej istotne, w właściwie o tym, co jest ważne w życiu chrześcijanina.

Przede wszystkim musimy zawsze zdawać sobie sprawę z tego, że nawet przy największym wysiłku nie jesteśmy w stanie rozwiązać wszystkich problemów tego świata, nie jesteśmy w stanie zaspokoić wszystkich potrzeb ludzi, których spotykamy w naszym życiu. To może uczynić jedynie Bóg. Jednocześnie musimy pamiętać, że Bóg nie tylko działa nieustannie w celu zaspokojenia wszystkich rzeczywistych potrzeb człowieka, ale także pragnie, abyśmy pomagali Mu w tym dziele. Naszym zadaniem jest przede wszystkim ukazywanie miłości Boga i pociąganie ludzi ku Bogu. Oczywiście powinniśmy czynić to nie tylko poprzez mówienie o miłości Boga, ale przede wszystkim poprzez czynienie dobra dla innych ludzi, poprzez pomoc innym ludziom. Jednak abyśmy byli w stanie wypełnić tą misję, najpierw sami musimy poznać i przyjąć miłość Boga. W tym celu, podobnie jak Maria, musimy trwać w ciszy przed Jezusem i wsłuchiwać się w słowo Tego, który nie tylko najpełniej objawia nam miłość Boga, ale który sam jest Wcieloną Miłością Boga.

Jeżeli sami zostaniemy napełnieni życiem i miłością Boga, to nasza codzienna pomoc drugiemu człowiekowi nabierze całkowicie innego sensu. Odmienne także będą owoce. Wraz z ofiarowaniem mu pomocy materialnej i psychicznej, będziemy w stanie ofiarować mu tą jedyną rzecz, którą człowiek potrzebuje do pełni szczęścia, a mianowicie miłość samego Boga.

Módlmy się o to, abyśmy poprzez jak najczęstsze przebywanie z Jezusem, byli coraz bardziej napełnienie życiem i miłością samego Boga, a poprzez pomoc potrzebującemu człowiekowi, dzielili się z nim tymi darami.