WIELKI PIĄTEK

Wielkopiątkowa liturgia jest pamiątką męki oraz śmierci krzyżowej Jezusa Chrystusa. Podczas tej liturgii medytujemy mękę Jezusa, ale także adorujemy Jego krzyż.

Rozmyślanie nad śmiercią człowieka z przed 2000 lat dla wielu ludzi może wydawać się czymś bardzo dziwnym. Natomiast adorowanie krzyża, a dokładniej przybitego do krzyża ciała zmarłego człowieka, dla wielu ludzi może być nie tylko czymś głupim, ale wręcz gorszącym.

Dlaczego my chrześcijanie rozpamiętujemy mękę i śmierć Jezusa?

Dlaczego adorujemy krzyż Jezusa?

Czynimy to przede wszystkim dlatego, że wierzymy, że właśnie poprzez mękę oraz krzyżową śmierć Jezusa dokonało się nasze zbawienie. Ale czynimy to także dlatego, że wierzymy w to, że każdy człowiek, który dostrzeże prawdziwy sens cierpienia oraz śmierci krzyżowej Jezusa zostanie pociągnięty do Boga i będzie miał udział w dokonanym przez Jezusa zbawieniu.

Z całą pewnością widok umęczonego i przybitego do krzyża ciała Jezusa jest odrażający. Naturalną reakcją każdego, kto po raz pierwszy zobaczy przybite do krzyża poranione i zalane krwią ciało człowieka, jest odwrócenie wzrok. Może nawet czuć się zaszokowany faktem, że coś takiego znajduje się w miejscu, które jest uważane za miejsce święte, za miejsce modlitwy. Taki widok może wręcz utrudniać, albo nawet uniemożliwiać modlitwę.

Może właśnie takie naturalne odczucia człowieka sąt przyczyną tego, że wielu artystów unika ukazywania realnego wizerunku umęczonego Jezusa, upiększa ciało Jezusa, albo nawet zastępuje postać umęczonego Jezusa, postacią Jezusa zmartwychwstałego.

Jednak taki realistyczny wizerunek umęczonego, oszpeconego Jezusa ma bardzo głęboki sens. Jezus przyjął cierpienie i pozwolił na to, aby człowiek tak okrutnie Go oszpecił, między innymi w tym celu, aby ukazać nam ohydę grzechu, jego niszczycielską moc, jak również, aby ukazać nam stan człowieka, który poprzez swój grzech niszczy w sobie obraz Boga.

Każdy człowiek, który dostrzeże ohydę swojego grzechu naturalnie stara się odwrócić od niego wzrok. Usiłuje zapomnieć ten widok. Jeśli jednak to uczynimy stracimy szansę na nawrócenie, stracimy szansę na uleczenie, stracimy szansę na pojednanie się z Bogiem, stracimy szansę na udział w zbawieniu.

Jeżeli człowiek nie ulegnie swojemu naturalnemu odczuciu i nie ucieknie od szpetnego obrazu przybitego do krzyża Jezusa, ale będzie przy nim trwał, dostrzeże w tym obrazie bezinteresowną miłość Boga. Dostrzeże miłość Boga, którą nie może zniszczyć żadne wyrządzone przez człowieka zło, którą nie może zniszczyć żaden, największy nawet grzech, który człowiek popełnił.

Jeżeli dostrzeżemy tą miłość, zostaniemy napełniani wielką nadzieją na to, że ta miłość Boga jest rzeczywiście w stanie oczyścić mnie z mojego grzechu i wyzwolić mnie z jego więzów. Co więcej będziemy w stanie usłyszeć wezwanie Boga do pojednania. Będziemy w stanie dostrzec Jego zaproszenie do udziału w tej doskonałej miłości.

Jeżeli człowiek otworzy swoje serce na tą ogromną miłość Boga zostanie rzeczywiście wyzwolony z niewoli grzechu, zostanie napełniony, nie tylko nadzieją, ale także wdzięcznością, pokojem i radością. Zacznie miłować Boga i żyć w Jego miłości.

Każdy człowiek, który doświadczył tej mocy krzyża Jezusa, naturalnie adoruje Jego krzyż, oraz rozmyśla nad Jego Męką i śmiercią, aby jeszcze głębiej doświadczyć miłości Boga oraz jeszcze pełniej zostać napełniony tą miłością.

Módlmy się o to, aby poprzez poznanie Tajemnicy Męki i Śmierci krzyżowej Jezusa, coraz więcej ludzi poznało ohydę grzechu oraz jego niszczycielską moc, ale także aby poznali potęgę i wspaniałość miłości Boga, aby otworzyli swoje serca na tą miłość i zostali przez nią wyzwoleni z niewoli grzechu.