Pierwsza Niedziela Wielkiego Postu (rok C)

Dzisiejsza Ewangelia, która opisuje kuszenie Jezusa, wzywa nas do zreflektowania się nad motywacją, czy też celem naszych czynów, oraz nad kryterium, jakim kierujemy się przy podejmowaniu decyzji i dokonywaniu wyborów.

Jedną z podstawowych sił, które kierują naszym działaniem są nasze pragnienia. Innymi słowy celem większości naszych czynów jest zaspokojenie własnych pragnień lub też żądz. Najprawdopodobniej dzieje się tak, ponieważ wielu ludzi jest przekonanych, ze poprzez zaspokojenie własnych pragnień osiągnie szczęście.

Czy człowiek naprawdę może osiągnąć szczęście poprzez zaspokajanie własnych pragnień?

Bardzo często pragniemy tego samego, co pragną inni ludzie. Dlatego też, w celu zaspokojenia własnego pragnienia niejednokrotnie musimy rywalizować z innymi ludźmi. Bardzo często sukces jednych ludzi oznacza klęskę innych. Aby nie przegrać w tej rywalizacji człowiek zdobywa różne siły, takie jak na przykład siła fizyczna, wykształcenie, bogactwo, pozycja społeczna.

Rywalizacja ta nie zawsze jest uczciwa. Ludzie oszukują jedni drugich. Usiłują wykorzystać innych do osiągnięcia swoich własnych celów, a nawet zniszczyć swoich rywali. Oparte na sile relacje międzyludzkie zawsze dzielą ludzi, doprowadzają do konfliktów, kłótni, wojen oraz innych cierpień, a nawet do śmierci ludzi tak po jednej jak i po drugiej stronie konfliktu.

Z całą pewnością usiłowanie zaspokojenia własnego pragnienia za wszelką cenę nie pomaga w osiągnieciu szczęścia, a wprost przeciwnie bardzo często uniemożliwia prowadzenie szczęśliwego życia.

Ale jest jeszcze jeden bardzo duży problem związany z kierowaniem się w swoim życiu pragnieniami i żądzami.

Człowiek został stworzony w tym celu, aby żyć w miłości. Jak długo człowiek nie będzie żył w miłości nie będzie w pełni szczęśliwy.

Jednakże miłość nie jest rywalizacją, ale wspieraniem drugiego człowieka.

Miłość nie jest władaniem drugim człowiekiem, ale służeniem drugiemu człowiekowi.

Miłość nie jest wykorzystywaniem drugiego człowieka, ale dzieleniem się z nim własnym dobrem, a nawet życiem.

W świecie, w którym ludzi usiłują przede wszystkim zaspokoić własne pragnienia, w świecie gdzie relacje międzyludzkie opierają się na sile, miłość wydaje się być cechą, która osłabia człowieka. W rzeczywistości człowiek, który żyje miłością nie jest w stanie zaspokoić wielu swoich pragnień, ani też nie jest w stanie zrealizować wielu z zamierzonych celów.

Syn Boży przeszedł na ten świat w tym celu, aby umożliwić ludziom życie w miłości oraz aby przemienić nasz świat w Królestwo Boże, czyli w rzeczywistości, w której panuje miłość. Zanim Jezus rozpoczął realizowanie swojej misji, był kuszony do tego, aby dostosował się do porządku, jaki panuje na świecie. Był kuszony do tego, aby podobnie, jak inni ludzie zmierzał do swego celu w oparciu o swoją siłę. Jezus odrzuca wszystkie te pokusy. Decyduje się na realizacji swojej misji jedynie w oparciu o wolę Boga, który nie pragnie niczego innego jak miłowania.

Jezus był wierny tej decyzji i całym swoim życiem, każdym słowem i czynem ukazywał piękno i wspaniałość Miłości Boga. W ten sposób pociągał wielu ludzi do Boga, do życia miłością.

Takie życie Jezusa było olbrzymim wyzwaniem dla porządku społecznego, ponieważ wyzwalało ludzi z pod władzy tych, którzy byli w tym społeczeństwie najmocniejsi.

Oczywiście ludzie, którzy posiadali władzę nie chcieli dopuścić do jej utraty. Dlatego też niemalże od samego początku prześladowali Jezusa, a ostatecznie aresztowali Go, umęczyli i zabili.

Odrzucenie Jezusa oraz Jego krzyżowa śmierć była wielką niesprawiedliwością oraz wielkim złem. Niewątpliwie dla Jezusa był to nie tylko moment wielkiego cierpienia, ale także moment wielkiej pokusy, aby skierować swoją siłę przeciwko tym, którzy dopuścili się tego zła. Jednak, dzięki temu, że Jezus był wierny swojej decyzji życia w miłości ufając jedynie Bogu, przemienił to zło w okazję do pełnego ukazania mocy miłości.

Swoją wiernością Jezus ukazał, że miłość jest mocniejsza od niesprawiedliwości oraz od zła, które wyrządza człowiek. Swoim zmartwychwstaniem Jezusa ukazał, że miłość jest mocniejsza nawet od śmierci. W ten sposób Jezus ukazał także, że żadna siła nie jest w stanie powstrzymać Bożego planu realizacji Królestwa, w którym relacje między ludźmi nie będą opierać się na sile, ale na miłości.

Módlmy się o to, abyśmy, ciągle wzrastali w miłości poprzez coraz mocniejsze zaufanie Bogu.

Módlmy się także o to, abyśmy żyjąc na wzór Jezusa tworzyli wspólnotę, w której relacje między ludźmi nie będą oparte na sile, ale na miłości i abyśmy w ten sposób realizowali misję, którą otrzymaliśmy od Boga.