25-ta Niedziela Zwykła rok B

Apostołowie, podobnie jak inni Żydzi, wierzyli, że światem, w którym żyjemy rządzi Bóg, który jest sprawiedliwym Sędzią. Wierzyli, że Bóg wynagradza ludzi, za ich dobre czyny, oraz karze ludzi, za zło, które oni czynią.

Gdy Jezus powiedział Apostołom o swej nadchodzącej męce i śmierci na krzyżu byli bardzo zdziwieni. Nie mogli uwierzyć, aby Bóg mógłby dopuścić do męki oraz śmierci Jezusa, ponieważ Jezus nie wyrządził żadnego zła i nie było, za co Go karać. Wprost przeciwnie, Jezus uczynił wiele dobra, za które powinien być wynagrodzony. Apostołowie byli przekonani, że cierpienie i śmierć Jezusa byłaby wielką niesprawiedliwością, do której Bóg z pewnością nie dopuści. Dlatego też nie mogli uwierzyć słowom Jezusa.

Także dziś wielu ludzi w podobny sposób rozumie świat. Wielu ludzi, tak pośród chrześcijan, jak i wyznawców innych religii jest przekonanych, że świat jest rządzony przez Sprawiedliwego Boga, lub też jakąś sprawiedliwą siłę. Wierzą, że sprawiedliwi ludzi są w specjalny sposób bronieni i wynagradzani za swoje dobre czyny, natomiast ludzie czyniący zło są karani.

Czy jednak nasze doświadczeniu potwierdza takie przekonanie?

Czy takie przekonanie rzeczywiście odpowiada rzeczywistości, w której żyjemy?

Niewątpliwie ludzie doświadczają wielu cierpień, które są rezultatem ich działania. Na przykład, gdy ktoś prowadzi samochód po pijanemu, sam jest w pełni odpowiedzialny za ewentualny wypadek, za odniesione obrażenia, czy też za ewentualną śmierć. Gdy ktoś pali kilkadziesiąt papierosów na dzień, nie może nikogo winić za ewentualne rak płuc.

Jednak w wypadkach samochodowych giną nie tylko pijani kierowcy, ale także niewinni ludzie. Chorują i umierają nie tylko ludzie, którzy prowadzą bardzo niezdrowy styl życia, ale także małe dzieci, czy też ludzie, którzy dbają o swoje zdrowie.

Dlaczego także niewinni ludzie cierpią? Skąd bierze się ich cierpienie?

Wielu ludzi, szczególnie, gdy spotka ich większe cierpienie, zadają sobie to pytanie i z całych sił poszukują na nie odpowiedzi.

Ludzie, którzy szukają tej odpowiedzi w Piśmie świętym są w wielkim kłopocie, ponieważ w Piśmie świętym można znaleźć wiele różnych, niejednokrotnie sprzecznych odpowiedzi. Natomiast Jezus Chrystus nie daje żadnej odpowiedzi na te pytania. Nie znaczy to jednak, że Jezus ignoruje problem cierpienia ludzi sprawiedliwych. Jezus podchodzi do problemu cierpienia praktycznie i pokazuje nam, jaką postawę powinniśmy przyjąć wobec cierpienia, pokazuje nam, co powinniśmy robić, kiedy spotka nas niesprawiedliwe cierpienie.

Głównym zajęciem Jezusa było uzdrawianie ludzi, wyzwalanie ich z różnych cierpień i kłopotów. Jezus sam wielokrotnie unikał prześladowań i pouczał Apostołów, aby w razie prześladowań uciekali do innego miasta. W ten sposób Jezus poucza nas, że cierpienie nie pochodzi od Boga, że Bóg nie pragnie naszego cierpienia. Poucza nas abyśmy walczyli z cierpieniem, abyśmy pomagali cierpiącym ludziom i sami unikali cierpienia.

Jednakże unikanie cierpienia nie jest dla Jezusa sprawą najważniejszą, nie jest celem życia. W innym miejscu Jezus poucza uczniów, aby brali swój krzyż, czyli przyjmowali doświadczane cierpienie. Sam osobiście także wziął krzyż i przyjął cierpienie. Jezus pouczał uczniów, że prześladowania, czyli niesprawiedliwe cierpienie może być okazją do składania świadectwa. Sam także doświadczając ogromnego cierpienia, kiedy był przybity do krzyża złożył największe świadectwo wierności Bogu i w najdoskonalszy sposób ukazał miłość Boga. Dokonał dzieła zbawienia człowieka poprzez cierpienie.

W ten sposób Jezus ukazał, że walka z cierpieniem, choć jest ważna w życiu, nie jest czymś najważniejszym. Najważniejszą sprawą w życiu jest bycie wiernym miłości. Czyli, jeżeli miłości towarzyszy cierpienie, nie powinniśmy porzucać miłości, aby uniknąć cierpienia, ale powinniśmy przyjąć cierpienie, aby być wiernym miłości.

Jezus ukazał także, że jeśli przyjmiemy cierpienie z miłości do Boga lub człowieka, czyli jeśli przyjmiemy cierpienie kierując się dobrem kochanej osoby lub wiernością do tej osoby, jeśli także w cierpieniu zachowamy ufność do Boga, dokona się wielki cud. To cierpienie, które samo w sobie jest złem, zostanie przemienione w wielkie dobro. Nasza więź z Bogiem, która jest jedynym warunkiem prawdziwego szczęścia, zostanie pogłębiona, a my sami staniemy się współpracownikami Jezusa w urzeczywistnianiu Królestwa Bożego, w którym już nie będzie niesprawiedliwości, nie będzie ani chorób, ani cierpień, ani śmierci.

Módlmy się o rychłe nadejście Królestwa Bożego. Módlmy się o niezbędną moc, abyśmy mogli współpracować z Jezusem w realizacji Jego Królestwa.