II NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU

Rdz 22,1-2.9-13.15-18; : Rz 8, 31b-34; Mk 9,2-10

Gdy Piotr ujrzał przemienioną postać Jezusa, powiedział: «Rabbi, dobrze, że tu jesteśmy.» Tymi słowami wyraził szczęście trzech uczniów. Było to szczęście, którego jeszcze nigdy w swoim życiu nie doświadczyli.

W odpowiedzi na to doświadczenie ci trzej Apostołowie zaproponowali zbudowanie trzech namiotów. Ten pomysł może wydawać się bardzo dziwny. Jednak najprawdopodobniej takim sposobem uczniowie chcieli zatrzymać ten moment szczęścia, lub przynajmniej na chwilę go przedłużyć. W tym sensie to zachowanie było bardzo naturalne. Każdy z nas niemalże instynktownie stara się skrócić czas smutku, czas cierpienia i nieszczęścia. Natomiast czas radości i szczęścia staramy się przedłużyć na ile jest to tylko możliwe.

Jednak Bóg Ojciec nie zaakceptował propozycji uczniów Jezusa. Słowami: «To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie!» Bóg nakazał uczniom opuścić to miejsce i kroczyć z ufnością za Jezusem.

Tymi słowami Bóg pokazuje nam wszystkim drogę do prawdziwego szczęścia. Wbrew przekonaniu wielu ludzi, człowiek nie osiągnie prawdziwego szczęścia poprzez kierowanie się swoimi własnymi pragnieniami. Człowiek może osiągnąć prawdziwe szczęście tylko wtedy, kiedy będzie kierował się w swoim życiu pragnieniem Boga. To pragnienie Boga Jezus Chrystus ukazał nam swoją nauką oraz swoim życiem.

Człowiek, który usiłuje zdobyć szczęście poprzez spełnianie swoich pragnień, szybko doświadcza swojej ograniczoności. Doświadcza prawdy, że człowiek nie jest w stanie spełnić wszystkich swoich pragnień. Aby zachować pewne poczucie szczęścia ludzie tłumią w sobie te pragnienia, które nie mogą zaspokoić i koncentrują się na tych, które mogą zaspokoić przynajmniej w pewnym stopniu. Tacy ludzie bardzo mocno wiążą się z rzeczami, sytuacjami, czy też ludźmi, którzy spełniają ich pragnienia i uzależniają się od nich.

Człowiek, który za wszelką cenę stara się zatrzymać doświadczane szczęście lub też przedłużyć tę chwilę szczęścia, wyraża niepokój, czy też brak wiary wobec przyszłości. Wyraża brak nadziei. Możliwe, że człowiek ten obawia się tego, że taka szansa już nigdy się nie powtórzy, że już nigdy nie doświadczy czegoś podobnego. Takie postępowanie może ujawniać przekonanie, że doświadczane obecnie szczęście nie jest darem Boga, ale łutem szczęścia, skutkiem jakiegoś szczęśliwego zbiegu okoliczności, czy też przypadku, który może się już nigdy nie powtórzyć.

Jednak nawet człowiek, który uznaje, że dobro, którym się cieszy jest darem Boga, może uzależnić się od tych darów, może uznać je za szczyt własnego szczęścia i usiłować zachować je tylko dla siebie. Taką postawą człowiek wyraża brak zaufania do Boga. Taka postawa może wynikać z lęku, że Bóg już nigdy nie da mu podobnego daru, albo nawet z przekonania, że Bóg nie jest w stanie dać czegoś lepszego. Człowiek taki uzależnia się od otrzymanych darów i jednocześnie uznaje je za coś bardziej wartościowego niż sam Bóg, ponieważ już niczego lepszego nie spodziewa się od Boga.

Tego rodzaju lęki, niepokoje, czy też brak nadziei, zamykają serce człowieka na nowe dary Boga. Co więcej, taka postawa nie pozwala mu cieszyć się nawet tymi darami, które już przyjął.

Właśnie z tego powodu, Bóg Ojciec nie zezwolił Apostołom na zatrzymanie się w tym miejscu, w którym doświadczyli największego szczęścia w swoim życiu. Nie pozwolił im nawet na przedłużenie obecnego doświadczenia szczęścia. Zamiast tego Bóg nakazał im pozostawić ten dar, opuścić miejsce tego doświadczenia i pójść za Jezusem.

Niezależnie od tego, jak wielkimi darami Bóg obdarzył nas do tej pory, jest On w stanie dać nam jeszcze wspanialsze dary. Co więcej Bóg pragnie obdarzać nas coraz to większymi i wspanialszymi darami. Jedyne, co od nas wymaga, to nasze zaufanie do Niego, oraz otwartość serca, czyli nasza ciągła gotowość na przyjęcie tych darów, które On chce nam dać, wtedy, kiedy je daje.

W zachowaniu takiej otwartości serca bardzo pomocna jest świadomość tego, że żaden z Bożych darów, choćby nawet jego wspaniałość przekraczała nasze oczekiwania i nasze wyobrażenia, nie jest w stanie całkowicie zaspokoić pragnienia naszego serca, ani też dać nam pełni szczęścia. Nie to jest ich celem. Poprzez swoje dary Bóg przede wszystkim objawia nam swoją miłość. Daje nam je w tym celu, aby wzbudzić w nas wdzięczność i pogłębić nasze zaufanie oraz naszą miłość do Boga.

Ciągle pogłębiająca się ufność oraz miłość wobec Boga broni nas od uzależniania się od otrzymanych darów i otwiera nas na nowe, wspanialsze dary. A co ważniejsze, ta ufność oraz miłość przygotuje nas na przyjęcie największego Daru, jakim jest sam Bóg. Dopiero wtedy, gdy przyjmiemy samego Boga, wszystkie najgłębsze pragnienia naszego serca zostaną całkowicie zaspokojone i będziemy w pełni szczęśliwi.

Módlmy się, o to abyśmy zawsze ufali Jezusowi i zgodnie ze słowami Boga Ojca, zawsze wiernie za Nim kroczyli. Módlmy się o to, abyśmy krocząc za Jezusem doszli do jedności z Bogiem, do tej jedności, która będzie trwała przez całą wieczność i będzie stanem naszego doskonałego szczęścia.