VI Niedziela zwykła (Rok B)

Kpł 13, 1-2. 45-46; 1 Kor 10, 31 – 11, 1; Mk 1, 40-45

W dzisiejszym drugim czytaniu św. Paweł wzywa nas do tego, abyśmy wszystko czynili na chwałę Boga, czyli abyśmy całym naszym życiem ukazywali wspaniałość samego Boga. Pomiędzy Bogiem Stworzycielem wszystkiego, co istnieje, a człowiekiem, który jest częścią stworzenia, istnieje nieskończona różnica. Pomimo niewyobrażalnego ogromu tej różnicy, człowiek każdym nawet najmniejszym czynem, a nawet samym swoim istnieniem może objawiać chwałę samego Boga. Co więcej każdy człowiek może żyć w miłosnej relacji z Bogiem, może się z Nim zjednoczyć. Jest to możliwe, ponieważ człowiek jest stworzony na obraz i podobieństwo Boga. Właśnie ta prawda stanowi o bezgranicznej wartości każdego człowieka. Niezależnie od tego, czy ktoś jest zdrowy, czy też chory, bogaty czy biedny, wykształcony czy też nie, niezależnie od tego, kiedy i w jakim miejscu, w jakim kraju i w jakiej rodzinie urodził się, każdy bez wyjątku człowiek jest wartościowy, każdy jest godny poszanowania, każdy jest godny miłości.

Niestety nie wszyscy ludzie są świadomi tej prawdy. Wielu ludzi nie zna swojej własnej wielkość i godności, ani wielkości oraz godności innych ludzi. Najprawdopodobniej właśnie z tego powodu, tak mało ludzi żyje odpowiednio do własnej godności, tak mało ludzi objawia swoim życiem chwalę Boga.

Trędowaty, który występuje w dzisiejszej Ewangelii wydaje się być człowiekiem, który wątpi w swoją wartość. Świadczą o tym słowa, jakie kieruje do Jezusa. Mówi on: „Jeżeli chcesz możesz mnie uzdrowić.” W tej prośbie widzimy głęboką wiarę w moc Jezusa. Trędowaty nie wątpi w to, że Jezus jest w stanie uzdrowić go. Swoje uzdrowienie uzależnia nie od mocy Jezusa, ale od Jego woli. Najprawdopodobniej czyni tak dlatego, że nie jest pewny tego, czy Jezus zechce użyć tej mocy dla niego. Nie jest pewny tego, czy jest wystarczająco godny, aby Jezus poświęcił dla niego swój czas i siłę.

Jezus bardzo wzruszył się tymi słowami. Najprawdopodobniej stan duchowy tego człowieka, ten jego brak wiary we własną wartość bardziej poruszył Jezusa, niż jego stan fizyczny.

Dlaczego człowiek ten nie wierzył w swoją wartość? Dlaczego wątpił w to, że Jezus zechce mu pomóc i go uleczyć? Najprawdopodobniej był to skutek dyskryminacji, jakiej doświadczył od innych ludzi.

Według izraelskiego prawa każdy, kto zachorował na trąd musiał opuścić swoją rodzinę, swoje miasto i żyć z dala od zdrowych ludzi, gdzieś w górach lub na pustkowiu. Chorzy na trąd nie tylko byli pozbawieni wszelkiej opieki medycznej, ale także byli całkowicie wykluczeni ze społeczeństwa. Gdyby ktoś przypadkowo zbliżył się do nich, mieli obowiązek ostrzec tego człowieka krzycząc: „Nieczysty!” Nic dziwnego, że ludzie ci czuli się opuszczeni nie tylko przez ludzi zdrowych, ale także przez Boga. Ponieważ nie czuli się potrzebni komukolwiek, tracili poczucie własnej wartości oraz godności. Najprawdopodobniej te warunki, w jakich żyli trędowaci oraz ich wszystkie psychiczne oraz duchowe konsekwencje, powodowały większe cierpienia niż cierpienia spowodowane przez samą chorobę i stawały się przyczyną większego nieszczęścia, niż nieszczęście, jakim była sama choroba.

Uzdrawiając trędowatego Jezus usunął przyczynę dyskryminacji, ale także ukazał, że pragnie jego szczęścia, że jest on godny Jego uwagi oraz Jego miłości. Aby uzdrowienie było pełne nakazał mu iść do kapłana, ponieważ tylko kapłan mógł oficjalnie uznać jego uzdrowienie oraz zezwolić mu na powrót do rodziny, na powrót do społeczeństwa i normalnego, godnego człowieka życia.

Jezus przyszedł na ziemię, aby doprowadzić każdego człowieka do prawdziwego oraz pełnego szczęścia. W tym celu pragnie uzdrowić całego człowieka, nie tylko jego ciało, ale także jego serce oraz jego duszę. Jezus pragnie przywrócić człowiekowi jego ludzką godność, godność dziecka Bożego. Czyni to poprzez objawianie miłości Boga, oraz godności każdego człowieka. Czyni to poprzez swoje czyny oraz swoją naukę, a szczególnie poprzez swój stosunek do ludzi pogardzanych przez innych. Ewangelie ukazują, że Jezus przebywał najczęściej z tymi, którzy byli najsłabsi w społeczeństwie, którzy byli lekceważeni lub dyskryminowani. Czynił to tak często, że uzyskał opinię „przyjaciela grzeszników i celników.” Jednak utrata dobrej opinii oraz utrata poważania wielu ludzi nie powstrzymywała Jezusa przed kontaktem z pogardzanymi ludźmi. Jezus był wolny do czynienia tego, co słuszne, ponieważ znał swoją własną godność. Jego poczucie własnej wartości nie było uzależnione od opinii innych ludzi.

Jako chrześcijanie jesteśmy wezwani do naśladowania Jezusa. Dlatego też nie tylko powinniśmy unikać wszelkiej dyskryminacji, ale także, podobnie jak Jezus starać się ukazywać wszystkim spotkanym ludziom ich prawdziwą wartość i godność. Jednak takie życie będzie możliwe tylko wtedy, gdy sami uświadomimy sobie swoją własną wartość oraz godność.

W większości przypadków przyczyną dyskryminacji, czy choćby lekceważenia innych ludzi, nie jest chęć wyrządzenia komuś krzywdy, czy też uczynienia jakiegoś zła, ale brak poczucia własnej wartości. Człowiek bardzo często poniża drugą osobę, aby wywyższyć samego siebie, dyskryminuje drugiego człowieka, aby samemu poczuć się bardziej wartościowym, albo aby udowodnić swoją wyższość komuś innemu, lub tez uzyskać aprobatę większości, która dyskryminuje mniejszość. Właśnie dlatego, tylko ludzie, którzy znają własną wartość i mają głębokie poczucie własnej godności są wewnętrznie wolni i mogą szanować oraz kochać drugiego człowieka, tylko tacy ludzie mogą spełnić misję, którą otrzymali od Jezusa i ukazywać swoim życiem chwałę Boga.

Módlmy się o to, abyśmy poprzez doświadczanie miłości Jezusa coraz pełniej uświadamiali sobie własną godność oraz własną wartość, a żyjąc odpowiednio do tej godności, podobnie jak sam Jezus ukazywali godność oraz wartość innych ludzi.