IV niedziela zwykła (Rok B)

Pwt 18,15-20; 1 Kor 7,32-35; Mk 1,21-28

Dzisiejsza Ewangelia ukazuje, że Jezus w bardzo krótkim czasie zdobył bardzo dużą popularność i zgromadził wokół siebie bardzo wielu uczniów. Przyczyną tej popularności była niezwykłość posiadanej przez Jezusa mocy. Niektórzy ludzie nawet przez kilka dni nie wracali do swoich domów, tylko trwali przy Jezusie. Wyglądało to na wielki sukces młodego nauczyciela. Jednakże, nie wszyscy cieszyli się z tego sukcesu. Wraz ze wzrostem popularności Jezusa, wzrastał zawiść władz izraelskich. Między innymi z lęku przed utratą własnych przywilejów, władze doprowadziły w końcu do aresztowania Jezusa, a nawet do skazania Go na śmierć i wykonania tego wyroku.

Gdy Jezus został pojmany, ludzie, którzy do tej pory szli za Jezusem, którzy uznawali Go za Mesjasza i Króla Izraela, uciekli od Niego. Niektórzy z nich stali się nawet Jego wrogami. Ci sami ludzie, którzy z wielkim entuzjazmem krzyczeli „Hosanna!”, już kilka dni później z jednakowym, jeśli nie z większym entuzjazmem krzyczeli „na krzyż z nim!” Z olbrzymiej rzeszy uczniów przy Jezusie została tylko Jego Matka Maryja, Apostoł Jan i kilka niewiast.

Dlaczego tak się stało? Dlaczego tak mało ludzi wytrwało przy Jezusie do końca?

Najprawdopodobniej jedną z najważniejszych przyczyn było to, że poza tymi kilkoma osobami, nikt nie rozpoznał tego, Kim naprawdę był Jezus. Nikt oprócz tych kilku uczniów, nie pokochał Jezusa.

Czyny Jezusa, jak również bezpośrednie skutki tych czynów, nie były celem Jego działalności. Czyny Jezusa były znakami, które miały objawić fakt, że Jezus jest Synem Boga, który przyszedł na świat, aby obdarować ludzkość miłością Boga, Jego życiem, a ostatecznie Nim samym.

Niestety prawie wszyscy ludzie, którzy kroczyli za Jezusem w okresie Jego popularności, czynili to ze względu na moc, którą On posiadał. Czynili to w nadziei na ewentualne korzyści, jakie mogli uzyskać poprzez zbliżenie się do Jezusa. Ponieważ byli jedynie skoncentrowani na własnych pożądaniach, na zaspakajaniu własnych potrzeb, czy też realizowaniu własnych ambicji, byli zamroczeni swym egoizmem i widzieli jedynie dary, jakie dawał Jezus, ale nie dostrzegali wspaniałości Dawcy, którą te dary objawiały. Nie dostrzegali prawdziwego pragnienia Dawcy, czyli tego, że pragnie On obdarzyć ich swoją miłością, a ostatecznie samym Sobą.

Gdy Jezus został aresztowany, ludzie, którzy nie znali Jezusa i w kroczeniu za Nim kierowali się jedynie w własnymi korzyściami, doszli do wniosku, że Jego moc była tylko pozorna, że wbrew temu, co do tej pory widzieli, nienawidzące Jezusa władze są silniejsze od Niego. Najprawdopodobniej poczuli się oszukani. Nabrali przekonania, że trwanie przy Jezusie nie tylko nie przyniesie im żadnych korzyści, ale jest także niebezpieczne. Przyznanie się do związku z Jezusem mogło oznaczać gniew władz. Najprawdopodobniej z tego powodu odeszli od Jezusa, a niektórzy z nich stanęli nawet po stronie Jego wrogów, czyli po stronie tych, których uważali za silniejszych.

Maryja oraz tych kilka osób, które wytrwały przy Jezusie do końca, szli za Nim nie dla własnego zysku, ale ze względu na miłość do Jezusa. Szli za Nim przede wszystkim po to, aby Jemu służyć, aby Go wspierać, aby z Nim współpracować. Najważniejszą sprawą dla nich był sam Jezus, a nie dary, które On dawał, czy też korzyści, jakie mogły ewentualnie być ich udziałem. Ponieważ ludzie ci kierując się miłością do Jezusa, nie stawiali żadnych warunków, a co więcej byli gotowi na poniesienie wszelkich kosztów, wytrwali przy Jezusie do końca. Ich miłość umożliwiła im dostrzec w męce oraz śmierci Jezusa pełnię Miłości Boga, pomogła im przyjąć tę Miłość i żyć w Niej.

Z jakiego powodu ty kroczysz za Jezusem?

Czy dlatego, że Go kochasz, czy też dlatego, że uważasz to za korzystne dla siebie? Czy starasz się wypełniać przykazania po to, aby uniknąć kary i otrzymać jakąś nagrodę, czy też starasz się w ten sposób wyrazić swoje zaufanie do Jezusa? Czy uczestniczysz we Mszy św. tylko dlatego, że taki jest obowiązek, czy też dlatego, że chcesz wyrazić swoją miłość do Jezusa, dlatego, że chcesz z Nim przebywać, że chcesz pogłębić więź miłości, jaka łączy cię z Jezusem?

Niezależnie od tego, jakie są nasze obecne motywacje kroczenia za Jezusem, powinniśmy pamiętać, że samo kroczenie za Jezusem, samo przebywanie z Jezusem jest dobre. Dlatego też nawet, jeśli nasze motywację są błędne, nie powinniśmy rezygnować z kroczenia za Jezusem. Jednocześnie powinniśmy starać się mieć zawsze otwarte serce, czyli być gotowym na zmianę błędnego myślenia, czy też odrzucenie bezpodstawnych oczekiwań oraz ciągle próbować poznawać swoje rzeczywiste motywacje i jeśli jest taka potrzeba, stopniowo je oczyszczać.

Dobrze jest także pamiętać, że Apostołowie, którzy stali się fundamentem Kościoła, na początku kierowali się bardzo egoistycznymi motywacjami. Chcieli mieć udział we władzy i przywilejach Mesjasza, który według ich wyobrażeń miał zostać politycznym władcą. Właśnie dlatego, podobnie jak inni ludzie uciekli, gdy Jezus został pojmany i wydawało się, że jest słabszy od tych, którzy byli do Niego wrogo nastawieni. Co więcej, powrócili do swojego starego sposobu życia.

Pomimo tego, że Apostołowie po swoim upadku zrezygnowali z Jezusa, Jezus nie zrezygnował z nich. Po zmartwychwstaniu spotkał się z nimi, przebaczył im i wezwał do ponownego podjęcia zadania, które On im wyznaczył.

Dopiero wtedy, gdy uświadomili sobie swój egoizm, swoją grzeszność oraz fakt, że Jezus kocha ich i ufa im pomimo ich egoizmu i słabości, poznali Jezusa. Dopiero wtedy otworzyli swoje serca, odrzucili bezpodstawne oczekiwania i przyjęli Ducha Świętego, czyli Miłość i życie Boga, przyjęli Boga samego. Dopiero to odmieniło ich życie. Stali się nie tylko w pełni szczęśliwi, ale także w pełni wolni. Byli w stanie głosić miłość i miłosierdzie Boga aż po krańce świata. Co więcej, podobnie jak sam Jezus, dla wierności Miłości Boga byli gotowi oddać swoje życie.

Módlmy się o to, abyśmy podobnie jak Apostołowie doświadczyli Miłości Boga, abyśmy Ją przyjęli oraz dzielili się tą Miłością z innymi ludźmi.