6 stycznia Uroczystość Objawienia Pańskiego

Iz 60,1-6; Ef 3,2-3a.5-6; Mt 2,1-12

Dzisiejsze Święto Uroczystość Objawienia Pańskiego przypomina nam wielką historyczną prawdę: Bóg objawił się światu w Jezusie Chrystusie. Jednocześnie przypomina nam o największym pragnieniu Boga. Bóg pragnie, aby wszyscy ludzie poznali Go i pokochali, a przez to zjednoczyli się z Nim samym oraz z innymi ludźmi.

*

Każdy człowiek w swoim codziennym życiu musi podjąć niesamowitą ilość decyzji, musi dokonać wielu wyborów. Ponieważ jest ich tak dużo, nie wszystkie wybory, nie wszystkie decyzje są w pełni świadome. Bardzo często nasze wybory lub decyzje dokonujemy automatyczny. I nie ma w tym nic złego. Wprost przeciwnie, takie zautomatyzowanie ułatwia i usprawnia nam życie. Ciężko wyobrazić sobie życie, gdybyśmy mieli zastanawiać się nad każdym naszym ruchem, nad każdym krokiem. Możliwe, że do wieczora nie zdążylibyśmy nawet zjeść śniadania.

Jednak istnieje niebezpieczeństwo, że moje życie zostanie tak bardzo zautomatyzowane, że całkowicie stracę orientację, że nie będę zdawał sobie sprawy z tego, czym się kieruję w moim życiu i w jakim kierunku zmierzam. Dlatego, myślę, że warto czasami zastanowić się właśnie nad tym, czym kieruję się w swoim życiu i w jakim kierunku to życie zmierza.

Gdy tak zastanowimy się nad własnym życiem, to myślę, że każdy szybko zauważy, że życiem tym kierują zasadniczo dwie siły. Jedną z tych sił są nasze pragnienia, natomiast drugą lęki. Pragnienie czegoś wypływa z przekonania, czy też z odczucia, że to coś jest dobre lub konieczne dla mnie, lub też ewentualnie dla innej osoby, na której dobru mi zależy. To pragnienie mobilizuje mnie do wysiłku w celu zdobycia tego czegoś. Lęk natomiast, jest istotnym elementem naszego systemu samoobronnego, jest sygnałem ostrzegawczym, który pobudza człowieka do reakcji na zbliżające się niebezpieczeństwo. Pod wpływem lęku mogę podjąć ucieczkę od źródła niebezpieczeństwa lub też je zaatakować.

Myślę, że każdy wie ze swojego doświadczenia, że nie zawsze to, co pragniemy jest rzeczywiście dobre. Często pragniemy czegoś, co tylko wydaje się dobre i dopiero, kiedy to coś zdobędziemy, przekonujemy się o tym, że to wcale nie jest dobre, że zdobycie tego czegoś nie przyniosło nam korzyści, ale raczej wyrządziło nam szkodę. Podobnie jest z lękami. Niejednokrotnie zdarza się, że lękamy się czegoś, co wcale nie jest dla nas niebezpieczne. Niektóre fałszywe lęki powodują, że unikamy lub nawet niszczymy to, co jest dla nas dobre.

W prawdzie nie możemy przestać kierować się pragnieniami i lękami, powinniśmy jednak być świadomi tego, że nie możemy ufać im absolutnie, że nie możemy na nich całkowicie polegać.

Ze względu na swoje ograniczenia, na możliwość popełnienia pomyłki, człowiek potrzebuje pomocy, potrzebuje kogoś, kto wskazałby mu to, co jest warte pragnienia, oraz to, czego należy się lękać.

Takich przewodników nie musimy właściwie szukać. Jest wielu chętnych, którzy chcą poprowadzić człowieka. Codziennie, na różne sposoby różni ludzie usiłują nas prowadzić mówiąc nam, co powinniśmy pragnąć, a czego powinniśmy się lękać. Wszyscy oni są tak samo ograniczeni jak my sami, a wielu próbuje po prostu nas oszukać i wykorzystać naszą słabość dla własnego pożytku. Musimy być bardzo ostrożni. Musimy uważać, komu ufamy, komu dajemy się prowadzić.

Bóg, także pragnie nas prowadzić. Jednak w odróżnieniu do ludzi jest On wszechwiedzący i nieomylny, a co więcej jest prawdomówny i pragnie jedynie naszego szczęścia. Jest jedyną Osobą, której możemy w pełni zaufać, której możemy zawierzyć nasze życie. Jednak także tutaj istnieje pewien problem. Problem z Bogiem polega na tym, że w przeciwieństwie do krzykliwych ludzi, szanuje On naszą wolność i nie chce nami manipulować, nie chce nas do niczego zmuszać. Chce, abyśmy Jego prowadzenie przyjęli w całej wolności. Najprawdopodobniej z tego właśnie powodu, Jego głos jest bardzo delikatny i potrzeba dużej otwartości, dobrej woli i pragnienia poznania, aby go dosłyszeć.

Mędrcy, o których dzisiaj usłyszeliśmy w Ewangelii, są przykładem ludzi, którzy nie tylko dostrzegają znaki, jakie daje Bóg, ale postępują zgodnie z usłyszanym wezwaniem Boga. Mędrcy wypatrywali znaku narodzenia się Mesjasza. Gdy go dostrzegli wyruszyli w daleką podróż, aby oddać hołd Nowonarodzonemu.

Z kolei Herod nie zauważył znaku, pomimo, że był on widoczny na niebie i każdy mógł go dostrzec. Kiedy Mędrcy ukazali mu ten znak, Herod nie miał wątpliwości, co do jego znaczenia. Jednak zamiast uradować się z narodzenia Mesjasza, poczuł się zagrożony i postanowił Go zniszczyć. Herod był zaślepiony rządzą władzy. Był niesamowicie przywiązany do swoich przywilejów i wygody życia. Był absolutnie posłuszny swoim własnym, błędnym pragnieniom i bezpodstawnym lękom. Owocem takiego życia było cierpienie i śmierć wielu osób, a ostatecznie straszliwa śmierć samego Heroda.

Bóg pragnie nas ciągle prowadzić i daje znaki także dzisiaj. Jednak abyśmy osiągnęli cel naszego życia, czyli, aby nasze życie zostało przemienione zgodnie z wolą Boga, nie wystarczy Jego obecność, ani nawet Jego działanie. Potrzebna jest nasza czujność na Jego znaki oraz gotowość do postępowania zgodnie gotowość Jego wezwaniem.

Módlmy się o to, abyśmy nie popełniali błędu Heroda i nie ufali ślepo naszym pragnieniom oraz lękom, ale podobnie jak Mędrcy, byli otwarci na znaki Boga i byli zawsze gotowi żyć zgodnie z Jego pragnieniem.