II NIEDZIELA ADWENTU (Rok B)

Iz 40,1-5.9-11; 2 P 3,8-14; Mk 1,1-8

Rozpoczęty tydzień temu Adwent przypomina nam jedną z ważniejszych nadziei chrześcijan. Jest to nadzieja na to, że Jezus Chrystus powróci kiedyś do nas w widzialnej postaci. Nasza nadzieja opiera się na słowach samego Jezusa, który obiecał przyjść, aby zabrać nas do przygotowanego przez Niego dla nas miejsca.

Jednak ta obietnica Jezusa nie dla wszystkich ludzi jest źródłem nadziei. Niestety są ludzie, dla których jest ona źródłem lęku. Ludzie, w których zapowiedź powtórnego przyjścia Jezusa wywołuje lęk są przekonani, że dzień przyjścia Chrystusa będzie dniem surowego sądu, a co więcej będzie dniem otrzymania kary. Dal tych ludzi nadejście Jezusa oznacza zniszczenie ich ludzkich nadziei, które pokładali w tym życiu, oraz unicestwienie ich wysiłku osiągnięcia szczęścia poza Bogiem. Naturalnie nie chcą, aby taki dzień nastał. A jeżeli już nie ma wyboru, to chcą, aby ten dzień nastał jak najpóźniej.

Dla nas chrześcijan dzień przyjścia Pana ma całkiem inne znaczenie. Nie jest to dzień, którego się obawiamy, ale wprost przeciwnie jest to moment, na który oczekujemy z radością. Chrześcijanin to człowiek, który ponad wszystkich kocha Jezusa. Bardziej niż czegokolwiek pragnie przebywać razem z Jezusem. Dzień powtórnego przyjścia Pana nie jest dla nas dniem sądu, w sensie wydzielenia nam zasłużonej kary, ale dniem, w którym zostaniemy ostatecznie wyzwoleni z reszty zniewoleń, które uniemożliwiają nam całkowite oddanie się Jezusowi. Dlatego też dzień nadejścia Jezusa jest dla nas dniem, w którym nasza więź z Panem zostanie udoskonalona, czyli dniem, w którym nasze największe pragnienie zostanie zrealizowane.

Ponieważ dzień powtórnego nadejścia Pana będzie dniem spełnienia naszej największej nadziei, chrześcijanie już od początku modlili się słowami: „Maranata, Przyjdź Panie Jezu”. W prawdzie obecni chrześcijanie znacznie rzadziej używają tych słów, ale także my modlimy się o jak najszybsze nadejście Jezusa za każdym razem, kiedy wypowiadamy słowa Modlitwy Pańskiej. Szczególnie prosimy o to słowami: „Przyjdź królestwo Twoje”.

Czas oczekiwania ponownego nadejścia Pana, czas oczekiwania na spełnienie Jego obietnicy powrotu w widocznej postaci, nie jest czasem biernego siedzenia, ani tym bardziej czasem spania. Jest to czas przygotowania się na przyjęcie Jezusa. W tym sensie nasze życie przypomina życie Żydów z przed 2000 lat, którzy oczekiwali na narodzenie Mesjasza.

Przygotowanie Żydów na nadejście Mesjasza, było misją wszystkich proroków oraz przewódców religijnych, a w szczególny sposób było misją Jana Chrzciciela. Realizując tą misję, Jan wzywał Izraelitów do nawrócenia, czyli do odrzucenia ze swojego życia tego wszystkiego, co nie jest zgodne z wolą Boga, którą wyraźnie ukazywały dane przez Niego przykazania.

Nawrócenie było rzeczywiście potrzebne, aby przygotować się na nadejście Mesjasza.  Niestety, sądząc jedynie po zapisanych w Ewangeliach słowach Jana Chrzciciela, wydaje się, że dla Jana jedyną motywacją nawrócenie był lęk przed karą, którą według Jana miał wymierzyć Mesjasz. Dlatego też, wzywając ludzi do nawrócenia Jan przypominał im o sądzie oraz o srogich karach, jakie według niego spotkają nienawróconych grzeszników.

Niewątpliwie lęk przed karą może zmienić zewnętrzne zachowanie człowieka. Jednak zwykle nie ma mocy przemiany serca człowieka. Możliwe, że nawet ci Izraelici, którzy uwierzyli słowom Jana Chrzciciela i zdecydowali nawrócić się w tym celu, aby uniknąć kary, nie byli w stanie przyjąć Jezusa.

Także chrześcijanie mają przygotować się na powtórne przyjście Jezusa poprzez nawrócenie. Jednak motywacją naszego nawrócenia nie powinien być lęk, przed ewentualną karą, ale pragnienie przyjęcia Miłości Boga, pragnienie odpowiedzenia miłością na Jego Miłość.

W prawdzie Jezus nigdy nie lekceważył grzechu człowieka i niejednokrotnie mówił o straszliwych konsekwencjach grzechu, to przede wszystkim swoimi słowami oraz czynami objawiał nam miłosierną, bezwarunkową i niezmienną Miłość Boga. Jezus czynił tak, ponieważ wiedział, że tylko Miłość Boga ma moc przemiany ludzkich serc, ma moc pociągnięcia człowieka ku Bogu, jak również ma moc wyzwolenia człowieka z niewoli grzechu.

Człowieka, który poznał Miłość Boga, pragnie przyjąć tą Miłość, pragnienie odpowiedzieć własną miłością na tą wielką Miłość Boga, pragnienie żyć w miłosnej relacji z Bogiem. Właśnie te pragnienia przemieniają serce człowieka, stają się motywacją nawrócenia, czyli zerwania niezdrowych relacji, więzi ze wszystkim, co odciąga nas od Boga, jak również motywacją pogłębiania miłosnej relacji z Bogiem i ciągłego dążenia do pełnej jedności z Bogiem.

Chrześcijanin pogłębia swoją więź z Bogiem i coraz pełniej przyjmujemy Dar Jego Miłości poprzez wierność tej miłości, którą już zdołał przyjąć. Przez takie życie zbliżamy się do doskonałej jedności z Bogiem, ale jednocześnie ukazujemy Miłości Boga tym ludziom, którzy jeszcze Jej nie poznali. W ten sposób spełniamy misję, którą otrzymaliśmy od Jezusa. Objawiając Miłość Boga, podobnie jak sam Jezusa, pociągamy ludzi ku Bogu i przygotowujemy ich na ponowne przyjście Jezusa, na ich osobiste spotkanie z Bogiem.

Módlmy się o to, aby ci wszyscy ludzie, którzy już w jakimś stopniu przyjęli Miłość Boga, byli wierni tej miłości w każdej sytuacji, aby w ten sposób ciągle wzrastali w miłości i przygotowali się na ponowne nadejście Chrystusa i jednocześnie pomogli innym ludziom w tym przygotowaniu.