Czternasta Niedziela zwykła

W dzisiejszej Ewangelii Jezus mówi nam, że jego jarzmo jest słodkie, a brzemię lekkie. Jak wielu ludzi zgadza się z tym stwierdzeniem Jezusa? Mam wrażenie, że nawet wśród chrześcijan jest wiele  osób, które są przekonane, że ​​jarzmo Jezusa jest bardzo gorzkie, a Jego brzemię, bardzo ciężkie. Dlaczego odczucia tak wielu ludzi są sprzeczne ze słowami Jezusa? A co ważniejsze, co powinniśmy zrobić, aby jarzmo Jezusa stało się dla nas rzeczywiście słodkie, a jego brzemię lekkie?

Aby odpowiedzieć na te pytania, musimy najpierw zrozumieć rzeczywistość, w której żyjemy.

Pomimo tego, że człowiek został stworzony na obraz i podobieństwo Boga, rodzi się w rzeczywistości grzechu pierworodnego i nie wie tego, kim jest Bóg, ani tego, kim jest człowiek. Ponieważ nie znamy ani naszej prawdziwej natury, ani celu naszego życia, nie wiemy, co rzeczywiście jest dla nas dobre i co to znaczy żyć prawdziwie po ludzku.

Ponieważ nie znamy naszych prawdziwych potrzeb, bardzo często usiłujemy zaspokoić jedynie nasze powierzchowne, często narzucone przez innych ludzi pragnienia oraz żądze. Nawet jeżeli ten wysiłek odniesie sukces i odczujemy pewną ulgę, czy nawet satysfakcję lub radość, to uczucia te szybko znikają i początkowe pragnienia stają się jeszcze większe. Nie jest dziwne, że człowiek, który wielokrotnie doświadcza bezsensu swojego wysiłku, odczuwa duże zmęczenie psychiczne, popada w beznadzieję, traci chęć do robienia czegokolwiek, a nawet chęć do życia.

Jezus Chrystus, kiedy żył na ziemi, był człowiekiem, który znał Boga i który swoimi słowami oraz czynami pouczył nas o tym, Kim jest Bóg oraz czego pragnie On od człowieka. Jezus Chrystus nie tylko znał pragnienie Boga, ale także od samego początku swojego życia ziemskiego, postępował zgodnie z tym pragnieniem i stał się człowiekiem, który całkowicie odpowiada temu pragnieniu. Ponieważ Jezus Chrystus stał się doskonałym człowiekiem, wystarczy Go poznać, aby dowiedzieć się tego, kim jest człowiek i tego, jak człowiek powinien żyć.

Być chrześcijaninem oznacza kroczyć za Jezusem, czyli żyć zgodnie z przykładem Jego życia. Chrześcijanin usiłuje w swoim życiu kierować się nie własnymi pragnieniami, ale wolą Jezusa. Właśnie przedkładanie woli Jezusa nad własną wolę, Jezus nazywa jarzmem oraz brzemieniem.

W prawdzie istnieją ludzie, którzy są przekonani, że taki sposób życia nie jest godny wolnego człowieka to, jednak w rzeczywistości człowiek, który kieruje się wolą Jezusa, kroczy w kierunku celu, który dla każdego człowieka wyznaczył Stwórca, czyli żyje zgodnie ze swoją naturą i z tego powodu życie takie jest jak najbardziej godne człowieka.

Pomimo tego, że jest życie człowieka, który kieruje się wolą Jezusa jest zgodne z jego naturą, człowiek ten, przynajmniej na początku tej drogi, wcale tego nie odczuwa. Wprost przeciwnie to życie wydaje się mu bardzo nienaturalne i znacznie trudniejsze niż jego dotychczasowe życie. Takie odczucie wzbudza w nim zwątpienie i niepokój.

Przyczyną tego odczucia jest fakt, że jesteśmy bardzo przyzwyczajeni do naszego dotychczasowego sposobu życia. Nawet jeśli nasze życie jest sprzeczne z naszą naturą, to wtedy, kiedy jesteśmy do niego przyzwyczajeni, odczuwamy, że ono czymś normalnym, czymś naturalnym i łatwym. Z powodu takiego przyzwyczajenia, człowiek może odczuwać spokój nawet na drodze, która prowadzi do jego zagłady.

Człowiek, który usiłuję iść za Jezusem, kierując się jedynie pragnieniem własnego szczęścia oraz pragnieniem osiągnięcia pokoju, bardzo często powraca do swojego starego sposobu życia, kiedy na nowej drodze napotka trudności i odczuje zwątpienia lub niepokój. Aby uniknąć tego niebezpieczeństwa i być w stanie kroczyć za Jezusem aż do końca, musimy starać się poznać własne motywacje kroczenia za Jezusem i jeżeli zajdzie taka konieczność, postarać się zmienić je.

Człowiek może kroczyć wiernie za Jezusem, tylko wtedy, kiedy czyni to z miłości do Niego. Człowiek, który kocha Jezusa, pragnie być z Nim nie tylko wtedy, kiedy czuję się szczęśliwy, kiedy odczuwa przyjemność i radość, ale także wtedy, kiedy jest trudno, kiedy spotykają go cierpienia. Tylko dzięki miłości do Jezusa człowiek może pokonać napotkane trudności i kontynuować wierne kroczenie za Jezusem.

Człowiek, który ciągle kieruje się wolą Jezusa stopniowo upodabnia się do Niego, przez co życie zgodne z wolą naszego Stwórcy staje się dla niego coraz bardziej naturalne, jarzmo Jezusa coraz słodsze, a Jego brzemię coraz lżejsze.

Módlmy się o to, abyśmy ciągle pogłębiali naszą znajomość Jezusa oraz coraz mocniejsze Go kochali tak, abyśmy dzięki naszej miłości do Jezusa mogli żyć zgodnie z własną naturą i ukazywać innym ludziom piękno takiego życia.

Trzynasta Niedziela zwykła

W dzisiejszej Ewangelii Jezus wzywa swoich uczniów do tego, aby kochali Go bardziej niż swoją rodzinę, a nawet bardziej niż swoje własne życie. Ponieważ dla wielu ludzi, wezwanie to może być sprzeczne z ich poczuciem zdrowego rozsądku, czy nawet może być gorszące, warto zastanowić się na jego znaczeniem oraz na jego celem.

Żeby zrozumieć sens wezwania Jezusa, a co ważniejsze, aby odpowiedzieć na to wezwanie, musimy przypomnieć sobie prawdę o tym, że wszystko, co istnieje, zostało stworzone przez Boga. Bóg stworzy to wszystko z niczego. Dlatego też jest sprawą oczywistą, że Bóg jest prawdziwym właścicielem tego wszystkiego, co istnieje. Natomiast wszystko, co my posiadamy, nasze życia, nasz czas, nasze zdolności oraz wszystkie rzeczy materialne są darem Boga.

Bóg obdarzył nas tym wszystkim, nie w tym celu, abyśmy urządzili się na tym świecie, żyli wygodnie, bezpiecznie i zdrowo, ale w tym celu, abyśmy poprzez używanie tych darów zgodnie z intencją Dawcy, kroczyli w kierunku celu, jaki On nam wyznaczył. Tym celem jest miłosne zjednoczenie człowieka z Bogiem.

Niestety, znaczna większość ludzi nie zna tej prawdy. Wielu jest przekonanych, że są właścicielami swojego życia, swojego czasu, swoich umiejętności oraz tych wszystkich rzeczy materialnych, które posiadają. Co więcej, ludzie ci są przekonani, że mają prawo używać to wszystko zgodnie ze swoim uznaniem. Ponieważ ludzie ci nie widzą ani nadprzyrodzonego sensu swojego życia, ani też nadprzyrodzonego sensu tego wszystkiego, co posiadają, starają się używać posiadanych rzeczy w celu realizacji własnych pragnień oraz w celu doświadczenia, jak największej ilości przyjemności.

Ludzie, dla których realizacja własnych pragnień oraz zdobywanie przyjemności jest sprawą najważniejszą, nie są w stanie kochać kogokolwiek. Ludzie ci nie tylko nie dzielą się bezinteresownie posiadanymi dobrami z innymi ludźmi, ale jeżeli jest to tylko możliwe, wykorzystują innych ludzi dla własnych zysków. Czasami może wydawać się, że ludzie ci kochają swoją rodzinę, czy też inne grupy, do których należą, ponieważ robią bardzo wiele dla tych grup. Jednak bardzo często nie czynią oni prawdziwego dobra, a jedynie to, co jest od nich wymagane lub oczekiwane, ponieważ dzięki temu mogą wykorzystać te grupy do zdobycia tego, co sami pragną.

Takie egoistyczne używanie darów Boga jest sprzeczne z pragnieniem Dawcy. Wprawdzie takie życie może zapewnić bogactwo, dzięki któremu ludzie ci mogą żyć względnie bezpiecznie i wygodnie, to jednak tak żyjący ludzie stają się coraz bardziej egoistyczni i zamknięci na innych ludzi, To oznacza, że zamiast przybliżać się do wyznaczonego przez Boga celu życia, oddalają się od niego. Pomimo tego, że może wydawać się, że ludzie ci osiągnęli wielki życiowy sukces, w rzeczywistości całkowicie marnują swoje życie i ryzykują stanie się nieszczęśliwymi na całą wieczność.

Miłość, o której mówi Jezusa, nie jest sprawą uczuć, ale sprawą świadomego i dobrowolnego wyboru. Kochać Jezusa oznacza żyć zgodnie z Jego nauką oraz przykładem Jego życia. Kochać Jezusa bardziej niż swoją rodzinę, oznacza przedkładanie woli Jezusa nad wymagania i oczekiwania swojej rodziny lub innej grupy, która może umożliwić nas zaspokojenie własnych pragnień. Kochać Jezusa bardziej niż swoje własne życie oznacza przedkładanie woli Jezusa nad swoje własne uczucia, upodobania, pożądania i ambicje.

Zgodnie ze słowami św. Piotra, Jezus przeszedł przez życie czyniąc dobro dla wszystkich napotkanych ludzi. Dla dobra innych ludzi poświęcił nie tylko swoje życie zawodowe, ale także życie rodzinne. Dla dobra ludzi poświęcił nie tylko cały swój czas, całą swoją energię i wszystkie zdolności, ale także swoje własne życie.

Jezus wzywał swoich uczniów do takiego właśnie życia, ponieważ pragnie, aby żyli oni w miłości. Jezus wzywa swoich uczniów do umiłowania Go ponad wszystko, ponieważ tylko miłość do Jezusa umożliwia życie w prawdziwej miłości, umożliwia kochanie swojej rodziny oraz swoich przyjaciół, ale także nieznajomych, a nawet wrogów.

Życie dla dobra innych ludzi, nawet kosztem własnej wygody, własnej przyjemności, kosztem własnego majątku, czy nawet kosztem własnego życia, Jezus nazwał niesieniem krzyża. Bez takiego niesienia krzyża, nikt nie może być prawdziwym chrześcijaninem.

Może się wydawać, że człowiek, który żyje na wzór Jezusa, bezsensownie traci posiadane dobra, a nawet, że marnuje swoje życie, ale w rzeczywistości jest to jedyny sposób życia, który prowadzi do życia wiecznego, czyli do miłosnej jedności z Bogiem, która jest celem życia każdego człowieka.

Módlmy się, aby coraz więcej ludzi ukochało Jezusa ponad wszystko, a krocząc wiernie za Jezusem, zbliżali się do celu życia ludzkiego i pociągali do niego wielu innych ludzi.

XII Niedziela Zwykła (rok A)

Myślę, że każdy z nas doświadcza w swym życiu różne problemy związane z lękiem. Lęk może objawiać w postaci braku odwagi, niepokoju, tremy, wstydu. Ile razy z powodu różnych, czasami bliżej nieokreślonych lęków czuliśmy się sparaliżowani i nie byliśmy w stanie uczynić tego, co pragnęliśmy zrobić, lub przynajmniej nie zrobiliśmy tego w tym stopniu, na jaki naprawdę było nas stać?

Ponieważ lęk często ogranicza nasze działanie, wielu ludzi pragnie pozbyć się wszelkich lęków. Jednak myśląc realistycznie, całkowite pozbycie się lęku nie jest pożądane, ponieważ odczuwanie lęku jest konieczne w naszym życiu. Lęk jest rodzajem systemu samoobronnego, który ostrzega nas przed niebezpieczeństwem i przymusza do działania. Gdyby człowiek nie odczuwał żadnego lęku jego zdrowie, a nawet życie byłoby w ciągłym niebezpieczeństwie.

W rzeczywistości nasz problem nie polega na odczuwaniu lęku, ale na tym, że nasz system samoobronny nie funkcjonuje prawidłowo. Często lękamy się czegoś, czego lękać się nie powinniśmy, natomiast nie lękamy się tego, czego powinniśmy się lękać. Z tego powody bywa tak, że nasz lęk nie ostrzega przed rzeczywistym niebezpieczeństwem, albo nawet odpycha nas od czegoś, co jest dla nas dobre lub wręcz konieczne.

Na przykład człowiek może lękać się lekarza, lub nawet odkrycia własnej choroby, z powodu tego lęku może unikać badań kontrolnych. Ten sam człowiek może nie odczuwać żadnego lęku przed zażywaniem narkotyków, które zniszczą jego życie i bez żadnego oporu może ich używać. Wielu ludzi lęka się Boga, jedynego źródła naszego życia, szczęścia i wszelkiego dobra. Natomiast nie lęka się grzechu, który niszczy wolność człowieka, psuje relację z innymi ludźmi, a co najważniejsze odciąga od Boga.

Z całą pewnością musimy ciągle usiłować poprawiać działanie swojego systemu samoobronnego, poprzez poznawanie tego, co jest dla nas dobre, a co jest złe, co wspiera nasz rozwój, a co jest rzeczywistym niebezpieczeństwem.

Jednak przede wszystkim zawsze musimy zdawać sobie sprawę z tego, że nasze lęki mogą być błędne i powinniśmy ciągle starać się je rozpoznawać. Najlepiej jeżeli poznamy nasze lęki przed podjęciem działania, do którego lęki te nas przymuszają. A jeżeli jest to niemożliwe, to powinniśmy  postarać się poznawać lęki, które nas zmusiły do jakiegoś niepożądanego działania, choćby już nie były przez nas odczuwane.

Kiedy człowiek uświadomi sobie własne lęki, jest w stanie poznać to, czy są one zasadne, czy też nie, Człowiek ten będzie również w stanie zadecydować o tym, czy kierować się tymi lękami, czy też nie. Natomiast, kiedy człowiek nie zna swoich własnych lęków, staje się ich niewolnikiem i czasami działa wbrew własnej woli, podobnie jak to uczynił św. Piotr, kiedy zaparł się Jezusa. Człowiek taki nie jest w stanie być wierny miłości.

Odczuwany przez Jezusa lęk przed straszliwą męką oraz okrutną śmiercią, był jak najbardziej uzasadniony, a pragnienie uniknięcie tego cierpienia jak najbardziej naturalne i zdrowe. Jezus bardzo dobrze zdawał sobie sprawę z tego lęku. Co więcej bardzo otwarcie i szczerze rozmawiał o tym lęku z Bogiem swoim Ojcem.

Ostatecznie Jezus nie uległ temu lękowi i zdecydował się przyjąć cierpienie oraz śmierć z rąk grzeszników, ponieważ dla Jezusa wierność miłości do Ojca oraz miłości do ludzi była ważniejsza niż własne bezpieczeństwo, ważniejsza niż unikanie cierpienia, a nawet ważniejsza niż obrona własnego życia. Jezus mógł przyjąć cierpienie oraz śmierć wbrew odczuwanemu lękowi, ponieważ wiedział, że ani to cierpienie, ani ta śmierć nie jest w stanie oderwać Go od miłości Boga, oraz to, że dzięki swojej ofierze, dzięki swojej wierności aż do końca, Bóg może zrealizować swój plan zbawienia ukochanej ludzkości.

Jeżeli podobnie jak Jezus, pragniemy być wolni i wierni miłości, musimy nie tylko poznać nasze własne lęki i jeśli jest to potrzebne oraz możliwe, ciągle je korygować, ale także musimy poznać wspaniałość oraz moc miłości Boga. Właśnie z tego powodu Jezus Chrystus nie poprzestaje na objawianiu nam prawdy o tym, co jest rzeczywiście niebezpieczne dla nas, czego powinniśmy, a czego nie powinniśmy się lękać. Jezus pragnie obdarzyć nas doświadczeniem rzeczywistości wypełnionej miłością Boga, tak abyśmy tę miłość przyjęli, uznali ją za nasz największy skarb i zawsze kierowali się nią w naszym życiu.

Módlmy się o to, abyśmy coraz głębiej poznawali naukę Jezusa oraz Jego Miłość, tak abyśmy zostali wyzwoleni z wszelkich lęków i byli zawsze wierni miłości, którą On nas obdarowuje.

Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa

Uczniowie, którzy usłyszeli, przeczytane przed chwilą słowa bezpośrednio z ust Jezusa, bardzo się nimi zgorszyli i wielu z nich przestało chodzić za Jezusem. Ci uczniowie, którzy pozostali przy Jezusie, nie uczynili tego dlatego, że  zrozumieli Jego słowa, ale dlatego, że ufali Jezusowi i mieli nadzieję, że w swoim czasie zrozumieją sens Jego słów. Stało się to możliwe dopiero po tym, jak podczas Ostatniej Wieczerzy Jezus ofiarował swoim uczniom swoje Ciało pod postacią chleba oraz  swoją Krew pod postacią wina, czyli po tym jak ustanowił Sakrament Eucharystii.

Aby choć trochę zrozumieć Tajemnicę Eucharystii, a przynajmniej, aby zrozumieć to, dlaczego Jezus daje nam do spożycia swoje Ciało oraz swoją Krew, musimy najpierw uświadomić sobie to, czym jest miłość.

Jezus Chrystus ukazał swoim życiem, że kochać drugą osobę, znaczy ofiarować tej osobie swoje życie, ofiarować tej osobie całego siebie. Ukazał także, że kochać drugą osobę znaczy jednocześnie przyjąć tę osobę do swojego życie. Z tego powodu wzajemna miłość dwóch osób tworzy więź, która łączy te osoby. W miarę wzrastania miłości pogłębia się także więź dwóch osób. Kiedy miłość osiągnie doskonałość, więź ta staje się jednością osób, które połączyła. Używając biblijnego wyrażenia, możemy powiedzieć, że dwie osoby stają się jednym ciałem.

Uroczystość Trójcy Świętej, którą obchodziliśmy w ubiegłą niedzielę, także ukazuje tą prawdę. Ponieważ Trzy osoby Boskie, Ojciec, Syn i Duch Święty kochają się wzajemnie doskonałą miłością, czyli całkowicie ofiarowuję siebie innym Osobom i całkowicie przyjmują inne Osoby, stanowią doskonałą jedność, są jednym Bogiem.

Bóg stworzył człowieka na swój obraz i swoje podobieństwo, w tym celu, abyśmy mieli udział w tym miłosnym obcowaniu trzech Boskich Osób, abyśmy poprzez miłość doskonale zjednoczyli się z Bogiem. W Jezusie Chrystusie Bóg stał się człowiekiem właśnie w tym celu, aby ofiarować siebie samego ludziom. Bóg pragnął, aby ludzie poprzez przyjęcie Jezusa przyjęli Jego samego, poprzez ukochanie Jezusa ukochali Jego samego, a poprzez ofiarowanie siebie Jezusowi ofiarowali siebie samych Bogu. Bóg nie wycofał tej ofiary nawet wtedy, kiedy ludzie wbrew pragnieniu Boga odrzucili miłość Jezusa oraz Jego samego, ani wtedy, kiedy ludzie zabili Go.

Sakrament Ciała i Krwi Chrystusa jest pamiątką tej ofiary Boga, ale jest także sposobem, w jaki Bóg dzisiaj ofiaruje nam Siebie Samego. Przyjmując Ciało i Krew Jezusa, pod postacią chleba i wina, przyjmujemy żywego Jezusa, i jednocześnie przyjmujemy samego Boga.

Przyjęcie Ciała Chrystusa jest wyrażeniem pragnienia zjednoczenia się z Bogiem, czyli pragnienia przyjęcia Boga, jak również ofiarowania siebie Bogu. Jest wiec wyznaniem takiej miłości, jakiej Bóg pragnie. Można powiedzieć, że bez tej miłości, czyli bez tego pragnienia zjednoczenia się z Jezusem, przyjmowanie Jego Ciała jest bezsensowne. Co więcej, takie przyjmowanie Ciała Chrystusa staje się kłamstwem, ponieważ naszym zewnętrznym czynem wyrażamy pragnienie, którego w rzeczywistości nie posiadamy. W tym przypadku, przyjęcie Ciała Chrystusa nie tylko nie przybliża nas do Niego, ale wprost przeciwnie oddala nas od Niego.

Przyjęcie chrztu świętego oznacza zawarcie przymierza z Bogiem. Przyjmujący chrzest człowiek przyjmuje Trójjedynego Boga oraz przyrzeka ofiarować siebie Bogu. Przyjęcie Ciała Chrystusa jest odnowieniem tego przyrzeczenia, jest odnowieniem tego przymierza. Właśnie z tego powodu ludzie, którzy nie przyjęli chrztu, nie mogą przyjmować Ciała Chrystusa.

Ciała Chrystusa nie mogą przyjmować także Katolicy, którzy popełnili grzech ciężki, ponieważ popełnienie grzechu ciężkiego jest niczym innym, jak wyrażeniem pragnienia życia bez Jezusa, zerwaniem miłośnej więzi z Jezusem, jest zerwaniem przymierza, które zawarli poprzez przyjęcie chrztu. W tym przypadku wierni muszą najpierw odnowić to przymierze poprzez przyjęcie sakramentu Pojednania, a dopiero później mogą ponownie przyjmować Ciało Chrystusa.

Zjednoczenie z Bogiem nie dokonuje się automatycznie poprzez sam fakt przyjęcia chrztu świętego, ani też poprzez samo przyjęcie Komunii św. Nasze zjednoczenie z Bogiem pogłębi się jednie wtedy, kiedy przyjęty przez nas Jezus stanie się centrum naszego życia, to znaczy, kiedy w naszym życiu codziennym będziemy kierowali się Jego słowem oraz Jego pragnieniami.

Pragnienia Jezusa są zgodne z naszymi najgłębszymi pragnieniami, ale bardzo często są niezgodne z naszymi upodobaniami, naszymi zachciankami lub pożądaniami. Pragnienia Jezusa są także bardzo często niezgodne ze sposobem życia, jaki próbuje nam narzucić świat. Dlatego też, życie zgodne z pragnieniami Jezusa nie zawsze jest łatwe i przyjemne. Jednak rezygnacja ze swoich własnych upodobań, czy też pożądań i dostosowywanie swojego życia do pragnień Jezusa jest konkretnym sposobem ofiarowania siebie Jezusowi, jest sposobem pogłębiania naszej jedności z Jezusem i jednocześnie naszej jedności z Bogiem.

Módlmy się o to, abyśmy przyjmując Ciało Chrystusa, byli zawsze świadomi tego, że przyjmujemy żywego Jezusa, że w tym momencie wyznajemy naszą miłość do Jezusa i  przyrzekamy ofiarować Mu siebie samych poprzez wiernie kroczyć za Jezusem.

Módlmy się także, o to, abyśmy poprzez życie zgodne z tymi przyrzeczeniami pogłębiali naszą jedność z Jezusem, a przez Niego naszą jedność z Bogiem.

Uroczystość Trójcy Przenajświętszej

Słowa, które usłyszeliśmy w dzisiejszej Ewangelii, Jezus skierował do Nikodema, który był faryzeuszem oraz członkiem Sanhedrynu. Kiedy Nikodem usłyszał o czynach Jezusa oraz o tym czego On naucza, zapragnął spotkać Go osobiście. Jednak gdyby spotkał się z Jezusem publicznie wobec licznych świadków, inni faryzeusze, którzy gardzili Jezusem, mogliby pomyśleć, że podobnie jak wielu niewykształconych ludzi także Nikodem uwierzył, że Jezus jest Mesjaszem, albo, że stał się Jego uczniem. Najprawdopodobniej Nikodem lękał się utraty dobrej opinii oraz szacunku, jakim obdarzali go inni faryzeusze, jak również utraty swoje uprzywilejowanej pozycji społecznej. Najprawdopodobniej właśnie z tego powodu spotkał się z Jezusem pod osłoną nocy.

Jezus znał pragnienia oraz lęki Nikodema, dlatego też bezpośrednio poucza go o rzeczy najważniejszej, o ogromie Bożej Miłości, o Jego pragnieniu zbawienia człowieka. Zbawienie, którego dla człowieka pragnie Bóg, to miłosne obcowanie człowieka z Bogiem. W celu realizacji tego pragnienia już od samego początku Bóg objawiał człowiekowi swoją miłość oraz swoje pragnienie. Czynił to poprzez swoje liczne dzieła oraz poprzez posłanych do ludzi proroków. W sposób najdoskonalszy uczynił czynił to poprzez swego ukochanego Syna.

Zgodnie z nauką Jezusa przyjęcie Miłości Boga oznacza całkowitą przemianę człowieka, którą Jezus nazywa nowym narodzeniem. To nowe narodzenie człowieka, jest początkiem nowego życia, co w sposób naturalny oznacza utratę starego, egoistycznego życia.

Nikodem nie był w stanie przyjąć miłości Boga, ponieważ był zbytnio przywiązany do swojego obecnego życia. Jednak w jego sercu zostało posiane ziarno podziwu dla ogromu Bożej Miłości. Najprawdopodobniej od momentu trapiło go pytanie; „Dlaczego Bóg aż tak bardzo ukochał świat? Dlaczego kocha mnie samego? Dlaczego nieskończony Bóg pragnie mojej miłości?”

W rzeczywistości, całe objawienie zawarte w Piśmie świętym jest odpowiedzią na to pytanie. A podsumowaniem tego objawienia jest Tajemnica Trójcy Świętej, którą dzisiaj świętujemy.

Osoba, która kocha, oddaje siebie tej osobie i żyje dla tej osoby. Ponieważ Bóg Ojciec doskonale kocha Syna, całkowicie oddaje Mu siebie, i nie istnieje poza Synem. Syn z kolei w odpowiedzi na tę Miłość, kocha Ojca i oddaje Mu siebie całkowicie tak, że nie istnieje poza Nim. Przez to wzajemne ofiarowanie Bóg Ojciec oraz Syn Boży stanowią Jedność, doskonałą Miłość, którą jest Duch Święty.

Bóg ofiarowuje się człowiekowi, gdyż to jest naturą Miłości, naturą samego Boga. Oddając się człowiekowi, Bóg pragnie, abyśmy też Go pokochali i oddali się Mu całkowicie, abyśmy stali się jednością tak, jak jednością jest Trójca Święta.

Wprawdzie takiej doskonałej Miłości nie znajdziemy na ziemi, to jednak w sercu pragniemy właśnie takiej doskonałej miłości i nic oprócz takiej miłości nie jest w stanie napełnić naszego serca, które zostało stworzone na obraz i podobieństwo Boga samego.

Niestety, większość ludzi, pomimo tego, że w głębi serca pragnie Miłości Boga, nie przyjmuje Jego Miłości. Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego ludzie nie przyjmują ofiarowanej im przez Boga Miłości? Dlaczego nie przyjmują zaproszenia do uczestniczenia w miłosnej jedności Trójcy Świętej?

Najprawdopodobniej jedną z głównych przyczyn jest to, że ciągle bardzo wielu ludzi nie zna prawdziwego i żywego Boga. Natomiast ci, którzy podobnie jak Nikodem, poznali miłość Boga i zapragnęli ją przyjąć, nie są w stanie tego zrobić, ponieważ są zbytnio przywiązani do swojego obecnego sposobu życia i lękają się jego przemiany. Na szczęście Bóg nie rezygnuje z nas. Ciągle objawia nam swoją Miłość i ciągle daje nam nowe szanse na przyjęcie Jego Miłości.

Nikodem nie zmarnował tej szansy. Jego postawa zmieniała się w miarę poznawania Miłość Boga. Podczas sądu Jezusa, jeszcze nie miał odwagi stanąć w Jego obronie, ani publicznie wyznać swej wiary, ale miał już odwagę domagać się, aby sąd ten był zgodny z prawem. W krzyżu Jezusa ujrzał pełnię Bożej Miłości i przyjął Ją. Właśnie dlatego, miał odwagę wyznać publicznie swoją wiarę, pomimo ryzyka utraty wszystkiego, co do tej pory cenił.

Przemianę Nikodema możemy wyrazić, parafrazując słowa św. Pawła (Fil3,7-8 ). „Ale wszystko, co było dla niego zyskiem, ze względu na Miłość Boga uznał za stratę. I owszem, nawet wszystko uznał za stratę za względu na najwyższą wartość poznania Miłości Boga. Dla Niej wyzuł się ze wszystkiego i uznał to za śmieci, byleby Ją pozyskać.”

Módlmy się o to, abyśmy otworzyli serca i przyjęli Miłość Boga.

Módlmy się także o to, abyśmy byli zawsze wierni tej Miłości i swoim życiem objawiali Ją innym ludziom tak, aby także oni Ją poznali i przyjęli.