28 NIEDZIELA ZWYKŁA

Wielu ludzi, którzy spotkali Jezusa zostali uzdrowieni, doświadczyli pocieszenia, przebaczenia, akceptacji, jednym słowem doświadczyli miłości. Niewątpliwie to spotkanie stało się dla nich źródłem wielkiej radości.

Jednak nie dla wszystkich ludzi spotkanie z Jezusem było radością. Byli ludzie, dla których spotkanie z Jezusem było źródłem smutku. Jedno z takich spotkań jest opisane w dzisiejszej Ewangelii.

Ewangelista Marek, mówi nam, Czytaj dalej 28 NIEDZIELA ZWYKŁA

27 niedziela zwykła

Księga Rodzaju została napisana ponad 2500 lat temu. Sposób napisania tej księgi odzwierciedla myślenie ludzi tamtej epoki. Jednak celem tego tekstu nie jest ukazanie nam myślenie ludzi tamtej epoki, ale uniwersalnej prawy o Bogu oraz uniwersalnej prawdy o człowieku. Ta prawda uniwersalna to nauka, która jest prawdziwa dla ludzi wszystkich epok, jak również dla ludzi wszystkich kultur. Jest to prawda, którą każdy człowiek potrzebuje znać do tego, aby żyć w pełni po ludzku. Aby odczytać tą uniwersalną prawdę, nie możemy zatrzymywać się na literalnym znaczeniu tekstu, ale poprzez ten literalny sens musimy starać się dostrzec sens duchowy.

Fragment Księgi Rodzaju, który był przeczytany dzisiaj, jako pierwsze czytanie, mówi o tym, że Bóg stworzył kobietę z żebra mężczyzny, aby ona była dla niego pomocą. To jest sens literalny. Jednak duchowy sens tego opowiadania poucza nas o tym, że mężczyzna oraz kobieta zostali stworzeni przez Boga, jako osoby, które pomimo pewnych różnic, posiadają taką samą naturę, które posiadają taką samą godność.. Mężczyzna i kobieta zostali stworzeni w tym samym celu, a mianowicie, w celu życia w miłości, aby kochali oraz byli kochani.

Księgi Rodzaju poucza nas, że Bóg stworzył człowieka, ponieważ chciał podzielić się swoim życiem, swoim szczęściem, swoją miłością. Aby umożliwić realizację tego pragnienia Bóg stworzył człowieka, na swój obraz oraz swoje podobieństwo, czyli jako osobę, która podobnie jak Bóg jest zdolna do miłości. Właśnie ta zdolność do miłości, jest najważniejszą zdolnością człowieka. Tylko wtedy, kiedy człowiek żyje w miłości, żyje naprawdę po ludzku, jego życie jest godne człowieka.

Prawda o tym, że człowiek został stworzony w tym celu, aby żyć w miłości, jest nie tylko zapisana w Piśmie św., ale jest także zapisana w sercu każdego człowieka. Dlatego też każdy człowiek nawet bez czytania Pisma św. w jakimś stopniu wie, że żyje po to, aby kochać i być kochanym.

Ludzie wyrażają to pragnienie miłości na różne sposoby. To pragnienie można dostrzec w codziennym życiu ludzi, a także w twórczości człowieka, czyli w literaturze, w piosenkach, czy też w filmach. Na podstawie życia wielu ludzi, oraz na podstawie twórczości człowieka, możemy nie tylko stwierdzić, że człowiek pragnie miłości i ciągle jej poszukuje, ale także możemy stwierdzić bardzo smutny fakt, że większość ludzi wcale nie wie, czym jest miłość.

Na szczęście Bóg, który wpisał w serce człowieka pragnienie miłości, uczy nas także tego, jak możemy to pragnienie zrealizować. Można powiedzieć, że całe Pismo św. jest jakby podręcznikiem, który uczy sposobu życia, który prowadzi do doskonałej miłości. Ponieważ Jezus Chrystus żył całkowicie zgodnie z tą nauką stał się doskonałym przykładem takiego życia.

W przeczytany dzisiaj liście do Hebrajczyków jest napisane, że Jezus  „za wszystkich zaznał śmierci”, oraz „Przystało bowiem Temu, dla którego wszystko i przez którego wszystko, który wielu synów do chwały doprowadza, aby przewodnika ich zbawienia udoskonalił przez cierpienie” .

Znaczy to, że dla dobra tych, których kochał Jezus, poświęcił nie tylko swoje zdolności, swoją siłę, swój cały czas, ale także samo życie. W ten sposób pokazał, że człowiek, który naprawdę kocha, nie pragnie zysku dla siebie, ale pragnie dobra człowieka, którego kocha. Co więcej, człowiek ten jest gotowy poświęcić dla dobra kochanego człowieka wszystkie swoje siły, a nawet swoje życie.

Tylko taka miłość może zaspokoić pragnienie serca człowieka. Tylko człowiek, który kocha bezwarunkowo i bezinteresownie, czyli który kocha tak, jak kochał Jezus, może osiągnąć cel, dla którego został stworzony, może złączyć się z Bogiem oraz innymi osobami więzią, którą żadna siła nie jest w stanie zerwać, którą nie zerwie nawet śmierć.

Wielu ludzi uważa, że miłość, którą ukazał nam Jezus, jest zbyt trudna, lub wręcz niemożliwa dla zwykłego człowieka. Ponieważ ludzie ci, nie mają nadziei na osiągnięcie doskonałej miłości, każdą trudność, każde cierpienie, jakie spotkają na drodze miłości, uważają za potwierdzenie własnego przekonania i szybko rezygnują z tej miłości. Ten brak nadziei sprawia, że nie są w stanie być wierni miłości, a przez to nie są w stanie dojść do miłości doskonałej.

Aby być wiernym miłości, nawet wtedy, kiedy spotykamy różnorodne trudności, musimy pamiętać, że doskonała miłość nie jest owocem wysiłku człowieka, ale jest darem Boga. Co więcej jest darem, który Bóg pragnie dać każdemu człowiekowi. Ważne jest, aby być otwartym na działanie Boga, aby nigdy nie utracić nadziei na to, że nasza własna miłość naprawdę może stać się doskonała.

Przyjęcie daru miłości jest bardzo ważne, jednak dar ten wyda upragnione owoce, czyli będzie się rozwijać i stanie się doskonały, tylko wtedy, kiedy będziemy, używać go zgodnie z intencją Dawcy, czyli jeżeli będziemy naśladowali życie Jezusa w tym wymiarze, jaki obecnie jest dla nas możliwy.

Módlmy się o to, abyśmy ciągle coraz głębiej poznawali Jezusa, abyśmy uczyli się od Niego, czym jest miłość, którą pragniemy w głębi naszego serca. Módlmy się także o to, abyśmy przez wierne kroczenie za Jezusem coraz głębiej jednoczyli się z Nim, abyśmy ciągle byli wzmacniani Jego własną miłością.

25-ta Niedziela Zwykła rok B

Apostołowie, podobnie jak inni Żydzi, wierzyli, że światem, w którym żyjemy rządzi Bóg, który jest sprawiedliwym Sędzią. Wierzyli, że Bóg wynagradza ludzi, za ich dobre czyny, oraz karze ludzi, za zło, które oni czynią.

Gdy Jezus powiedział Apostołom o swej nadchodzącej męce i śmierci na krzyżu byli bardzo zdziwieni. Nie mogli uwierzyć, aby Bóg mógłby dopuścić do męki oraz śmierci Jezusa, ponieważ Jezus nie wyrządził żadnego zła i nie było, za co Go karać. Wprost przeciwnie, Jezus uczynił wiele dobra, za które powinien być wynagrodzony. Apostołowie byli przekonani, że cierpienie i śmierć Jezusa byłaby wielką niesprawiedliwością, do której Bóg z pewnością nie dopuści. Dlatego też nie mogli uwierzyć słowom Jezusa.

Także dziś wielu ludzi w podobny sposób rozumie świat. Wielu ludzi, tak pośród chrześcijan, jak i wyznawców innych religii jest przekonanych, że świat jest rządzony przez Sprawiedliwego Boga, lub też jakąś sprawiedliwą siłę. Wierzą, że sprawiedliwi ludzi są w specjalny sposób bronieni i wynagradzani za swoje dobre czyny, natomiast ludzie czyniący zło są karani.

Czy jednak nasze doświadczeniu potwierdza takie przekonanie?

Czy takie przekonanie rzeczywiście odpowiada rzeczywistości, w której żyjemy?

Niewątpliwie ludzie doświadczają wielu cierpień, które są rezultatem ich działania. Na przykład, gdy ktoś prowadzi samochód po pijanemu, sam jest w pełni odpowiedzialny za ewentualny wypadek, za odniesione obrażenia, czy też za ewentualną śmierć. Gdy ktoś pali kilkadziesiąt papierosów na dzień, nie może nikogo winić za ewentualne rak płuc.

Jednak w wypadkach samochodowych giną nie tylko pijani kierowcy, ale także niewinni ludzie. Chorują i umierają nie tylko ludzie, którzy prowadzą bardzo niezdrowy styl życia, ale także małe dzieci, czy też ludzie, którzy dbają o swoje zdrowie.

Dlaczego także niewinni ludzie cierpią? Skąd bierze się ich cierpienie?

Wielu ludzi, szczególnie, gdy spotka ich większe cierpienie, zadają sobie to pytanie i z całych sił poszukują na nie odpowiedzi.

Ludzie, którzy szukają tej odpowiedzi w Piśmie świętym są w wielkim kłopocie, ponieważ w Piśmie świętym można znaleźć wiele różnych, niejednokrotnie sprzecznych odpowiedzi. Natomiast Jezus Chrystus nie daje żadnej odpowiedzi na te pytania. Nie znaczy to jednak, że Jezus ignoruje problem cierpienia ludzi sprawiedliwych. Jezus podchodzi do problemu cierpienia praktycznie i pokazuje nam, jaką postawę powinniśmy przyjąć wobec cierpienia, pokazuje nam, co powinniśmy robić, kiedy spotka nas niesprawiedliwe cierpienie.

Głównym zajęciem Jezusa było uzdrawianie ludzi, wyzwalanie ich z różnych cierpień i kłopotów. Jezus sam wielokrotnie unikał prześladowań i pouczał Apostołów, aby w razie prześladowań uciekali do innego miasta. W ten sposób Jezus poucza nas, że cierpienie nie pochodzi od Boga, że Bóg nie pragnie naszego cierpienia. Poucza nas abyśmy walczyli z cierpieniem, abyśmy pomagali cierpiącym ludziom i sami unikali cierpienia.

Jednakże unikanie cierpienia nie jest dla Jezusa sprawą najważniejszą, nie jest celem życia. W innym miejscu Jezus poucza uczniów, aby brali swój krzyż, czyli przyjmowali doświadczane cierpienie. Sam osobiście także wziął krzyż i przyjął cierpienie. Jezus pouczał uczniów, że prześladowania, czyli niesprawiedliwe cierpienie może być okazją do składania świadectwa. Sam także doświadczając ogromnego cierpienia, kiedy był przybity do krzyża złożył największe świadectwo wierności Bogu i w najdoskonalszy sposób ukazał miłość Boga. Dokonał dzieła zbawienia człowieka poprzez cierpienie.

W ten sposób Jezus ukazał, że walka z cierpieniem, choć jest ważna w życiu, nie jest czymś najważniejszym. Najważniejszą sprawą w życiu jest bycie wiernym miłości. Czyli, jeżeli miłości towarzyszy cierpienie, nie powinniśmy porzucać miłości, aby uniknąć cierpienia, ale powinniśmy przyjąć cierpienie, aby być wiernym miłości.

Jezus ukazał także, że jeśli przyjmiemy cierpienie z miłości do Boga lub człowieka, czyli jeśli przyjmiemy cierpienie kierując się dobrem kochanej osoby lub wiernością do tej osoby, jeśli także w cierpieniu zachowamy ufność do Boga, dokona się wielki cud. To cierpienie, które samo w sobie jest złem, zostanie przemienione w wielkie dobro. Nasza więź z Bogiem, która jest jedynym warunkiem prawdziwego szczęścia, zostanie pogłębiona, a my sami staniemy się współpracownikami Jezusa w urzeczywistnianiu Królestwa Bożego, w którym już nie będzie niesprawiedliwości, nie będzie ani chorób, ani cierpień, ani śmierci.

Módlmy się o rychłe nadejście Królestwa Bożego. Módlmy się o niezbędną moc, abyśmy mogli współpracować z Jezusem w realizacji Jego Królestwa.

środa, 19 września 2018

Wielu ludzi jest przekonanych, że Bóg ich nie kocha, ponieważ nie działa On zgodnie z ich oczekiwaniami.

Módlmy się o to, abyśmy uwierzyli, że Bóg nas kocha i czyni zawsze to, co jest dla nas najlepsze. Módlmy się o to, abyśmy odrzucili bezpodstawne, czy też nawet nierealistyczne oczekiwania wobec Boga i otworzyli nasze serca oraz nasze oczy, a poprzez przyjmowanie Jego działania oraz tego wszystkiego, co Bóg nam daje, ciągle doświadczali Jego miłości.

24 niedziela zwykła rok B

Dzisiejsze czytania zapraszają nas do zastanowienia się nad własną wiarą. Wzywają nas szczególnie do zastanowienia się nad tym, czy moja wiara jest prawdziwą wiarą chrześcijańską?  Czy jest ona zgodna z pragnieniem Jezusa?

Aby mieć wiarę chrześcijańską z całą pewnością potrzebne jest uznanie prawdy, że Jezus jest posłanym przez Boga Ojca Mesjaszem, jak również uznania prawdy, że Jezus jest wcielonym Synem Boga, że jest Bogiem, który stał się człowiekiem. Jednak samo uznanie Jezusa za Mesjasza oraz Syna Bożego nie wystarczy do tego, aby nasza wiara była prawdziwą wiarą chrześcijańską.

W dzisiejszym drugim czytaniu Św. Jakub pucza nas, że wiara chrześcijańska nie polega jedynie na posiadaniu pewnych przekonań. Poucza nas, że jeżeli nasze chrześcijańskie przekonania nie są wyrażane uczynkami, to oznacza, że te przekonania nie są rzeczywiste, że nasza wiara jest martwa.

To, co mówi św. Jakub jest prawdą, ponieważ rzeczywiście nasze uczynki, nasz sposób życia wyraża to, co jest w naszym wnętrzu.

Wiara jest żywa, czyli prawdziwie chrześcijańska, tylko wtedy, kiedy towarzyszą jej czyny. Oczywiście chodzi o czyny, które wynikają z praktykowania nauki Jezusa. Chodzi o czyny, które wynikają z naśladowania Jezusa we własnym życiu.

Rozwój takiej wiary dobrze widać w życiu Piotra. Po pewnym czasie przebywania z Jezusem, Piotr nabrał przekonania, że Jezus jest Mesjaszem. Moment wyznanie tej wiary ukazuje dzisiejsza Ewangelia. Jednak dzisiejsza Ewangelia ukazuje także, że wiara Piotra nie była jeszcze taką wiarą, jaką pragnął Jezus. Kiedy Jezus wyznał, że wkrótce zostanie aresztowany i zabity, Piotr zaprotestował i stwierdził, że to Jezus nie może tego dopuścić.

Piotr zaprotestował i starał się powstrzymać Jezusa przed kroczeniem drogą, która prowadziła do śmierci, przede wszystkim dlatego, że droga ta była całkowicie odmienna od drogi, którą Piotr sobie wyobrażał. Piotr był przekonany, że Jezus, jako Mesjasz pokona swoich wrogów i zostanie Królem Izraela. Natomiast Piotr jako ten, który zostawił wszystko, poszedł za Jezusem i stał się Jego zaufanym uczniem, będzie uczestniczył we władzy i przywilejach nowego króla Izraela. Właśnie w tym celu Piotr kroczyć za Jezusem. Kroczenie za Jezusem, który będzie aresztowany i zabity, oznaczało coś całkiem innego niż Piotr pragnął i oczekiwał. Kroczenie za tym Jezusem oznaczało narażenie własnego życia, oznaczało cierpienie.

Jezus przypomniał Piotrowi, że jeżeli Piotr chce być Jego uczniem, to musi zaufać Jezusowi tak mocno, aby mógł kroczyć nawet drogami, które nie zgadzają się z Jego wyobrażeniami, musi pozbyć się błędnych wyobrażeń oraz wszelkich oczekiwań, które opierają się na tych wyobrażeniach.

Ponieważ droga, którą wskazuje nam Jezus jest bardzo często odmienna od drogi, którą sobie wyobrażamy, kroczenie za Jezusem, wymaga wielkiego zaufania do Jezusa. Jednak nawet to zaufanie nie jest wystarczające, aby dojść do celu tej drogi.

Człowiek może dojść do celu drogi, którą wskazuje Jezus, albo inaczej, wiara człowieka będzie mogła wydać obiecane przez Jezusa owoce, tylko wtedy, kiedy człowiek ten będzie kroczyć tą drogą kierując się jedynie miłością do Jezusa, kiedy będzie pragnął stać się takim, jakim jest Jezus, kiedy będzie pragnął doskonale zjednoczyć się z Jezusem.

Wielu chrześcijan jest przekonanych, że życie zgodne z nauką Jezusa, jest formą zapłaty za życie wieczne. Czy też inaczej, wielu chrześcijan jest przekonanych, że jeżeli będą przestrzegać przykazań, które dał nam Jezus, to po śmierci uzyskają nagrodę w postaci życia wiecznego. Jednak takie przekonanie nie ma nic wspólnego z nauką Jezusa. Co więcej możemy nawet powiedzieć, że takie przekonanie jest zgodne z nauką Faryzeuszy, czyli z nauką, którą Jezus bardzo mocno krytykował.

Z całą pewnością życie wieczne jest stanem szczęścia, którego pragnie każdy człowiek. Jednak musimy pamiętać, że szczęście to nie wynika ze spełnienia naszych ziemskich pragnień oraz ambicji. Szczęście to wynika jedynie z miłosnego obcowania z Bogiem, wynika z jedności z Trójcą Świętą.

Jezus Chrystus nie tylko wskazuje nam drogę do życia wiecznego, ale sam jest Drogą, sam jest Życiem Wiecznym.  Jezus Chrystus jest Drogą do życia wiecznego, a co więcej sam jest Życiem Wiecznym, ponieważ, poprzez złączenie się z Jezusem więzami wiary, zaufania, nadziei i miłości, łączymy się z samym Bogiem, czyli zaczynamy uczestniczyć w życiu wieczny. Pogłębiając naszą wspólnotę z Jezusem poprzez kroczenie za Nim, pogłębiamy więź z Bogiem, czyli coraz pełniej uczestniczymy w życiu wiecznym. Jednocząc się z Jezusem jednoczymy się z Bogiem, czyli osiągamy pełnię życia wiecznego.

Módlmy się za wszystkich chrześcijan, aby nie poprzestawali jedynie na uznaniu Jezusa Chrystusa za Mesjasza oraz Syna Bożego, ale aby ciągle pogłębiali swoją miłość do Jezusa poprzez coraz lepsze poznawanie Jego Osoby oraz poprzez częste przebywanie z Jezusem,.

Módlmy się także o to, aby poprzez wierne kroczenie za Jezusem chrześcijanie pogłębiali swoje zjednoczenie z Jezusem, a poprzez pełne zjednoczenie z Jezusem osiągnęli pełnię życia wiecznego.